Wojny i sojusze


Pokój

Z rozpoczęciem drugiej Nowej Ery wszystko zaczęło powracać do dawnego stanu, łąki, drzewa, polany i lasy przybrały ta dawną postać, gdy ład i harmonia powróciła na swoje miejsca. Zważając na czas jaki odradza się na nowo, wszelkie zawarte pakty, sojusze i wojny zostały zabliźnione, głęboko zagłębione w pamięci pozostaną na zawsze, lecz nie wzejdą ponownie. Nowa Era niesie ze sobą nową historię, a więc niech żywot urozmaica ziemie i pisze nowe dzieje!

Wróg u Fannogu granic zjawił się

Wojna powróciła znowóż do spokoju ostoi. Podstępem oszukani zostaliśmy przez RTOL, a ta zniewaga, niezapomnianą zostanie. Spotkają się znowóż wojska harmonii i chaosu. Wygra kto lepszy, lecz wiem ze każdy da co w mocy swojej, by szalę zwycięstwa na jedną ze stron przechylić.

Na polu bitwy ponownie staną armie LOTR i RTOL przeciw sobie.

Ziemie Galimoru znów wojną zorane zostaną ....

Wojna ta toczyć się będzie prastarymi prawami.

Pola bitwy będą czarne od wojska aż po horyzont ....

Plotka nadeszła, mówiąca iż zawieszenie broni nastało a Fannog nie jest już oblężony....

Siły zła i chaosu ponownie między sobą walkę toczą...


Opowieść żołnierza

W pomieszczeniu mrok panował rozrzedzany jedynie bladym blaskiem świec. Przy stołach siedziało jedynie kilka osób, w większości pospólstwo. Sam karczmarz przysypiał już powoli z braku zajęcia. Drzwi karczmy otworzyły się leniwie, a w nich ukazała się postać starca wychudłego dość. Mężczyzna bacznym okiem obrzucił gości i zasiadł przy jednym ze stołów w pobliżu paleniska. Wpatrując się w płomień począł rozmyślać, a po chwili i szeptać do siebie. Stali bywalcy nie znali starca, lecz widać zaciekawił ich gdyż kilku podeszło doń i zasiadając przy nim poczęli wypytywać. Mężczyzna, jak się dowiedziano po niedługiej chwili, z daleka przybył widząc trudy wojen w Galimorze. Jak się bowiem okazało, ów jegomość, były żołnierz na usługach Pragnących Harmonii, w zdziwienie gości karczmarza wprawił wieści ciekawe przynosząc. A mówił ów mąż tak:
- Służyłem ja u zacnego pana, który generałem jest niezrównanym w całych zastępach wojsk Fannogu. Lecz służbę swą przerwać musiałem z powodów ran nieuleczalnych. Otóż imię mego dowódcy Markos brzmi i drży na nie wiele sług chaosu, gdyż on sam, wojska wielkiego Simary powstrzymuje w najazdach, chaos w ostoję spokoju próbującego wprowadzić. Zaciekłe bitwy toczą między sobą Ci dwaj mężowie i jeden lepszy od drugiego pod innym względem, choć dotąd walki nierozstrzygnięte są i szala zwycięstwa na niczyją stronę nie przechyla się jeszcze.
- Dajcie no wina mości gospodarzu, co by w gardle nie uschło temu żołnierzowi, gdyż ciekawe wieści przynosi! - Krzyknął ktoś z bywalców karczmy.
Karczmarz posępnym acz zaciekawionym wzrokiem zmierzył przybysza stawiając wina dzban na stole, lecz nic nie rzekł znikając ponownie za szynkwasem.
- Na czym to skończyłem? A, tak... już wiem. - Mężczyzna upił wina łyków kilka i począł mówić dalej.
- Bitwy zaciekłe między tymi mężami się toczą czas cały. Lecz szala może niedługo na stronę Harmonii przeważyć.
- A toż, dlaczego mości żołnierzu? - Zapytało kilka głosów.
- A zali dlatego, że gdym opuszczał podleczon trochę, las Pragnących Harmonii wieść między wojownikami się rozniosła wielce pomyślna. - Mężczyzna nabrał oddechu i wpatrując się w płomień paleniska rzekł do zaciekawionych gości, którzy dbali ciągle by jego kielich był pełen wciąż.
- Otóż do samego Fannogu przybyło dwóch posłańców z listami, których prędko z odpowiedzią odesłano do swych panów. W niedługi czas potem, granice Fannogu przekroczyli nie posłańcy, lecz sami Panowie wielcy. Jechali konno obok siebie z dumą w oczach. Pierwszy, wielki mistrz Przymierza Wielkiego nazywany Mścicielem, to rosły mąż wieku średniego, w czarną zbroję lśniącą przyodziany. Na plecach tegoż samego koloru peleryna z godłem Wielkiego Przymierza. U pasa miecz oraz różdżka, zdradzająca zainteresowania magią tegoż wojownika. Z lic wyczytać łatwo było przeszłość spędzoną na polach walki, roztropność dowódcy i doświadczenie niemałe. Lecz sama twarz wyrazu nie miała, do kamiennego posągu podobna. Drugi, również w czerń odziany, lecz zbroja jego nie tak lśniąca, porysowana i brudna od walk nieustannych. Na ramiona, spod hełmu skrzydlatego, kruczoczarne włosy opadają, a czarny płaszcz porwany ostrzami wrogów plecy mu okrywa. Barbarzyńca niesłabej to postury, bacznym okiem oceniający wszystko. Tak oto Blood Raven się prezentował, przywódca Ravens gildii, co kruka w herbie posiada. W samym środku ostoi spokoju powitał owych mężów Najstarszy Lasu, człek ogromnej postury w zielony kubrak przybrany i kapelusz szpiczasty na głowie noszący, sławą z niedawna okryty wojska Smoka Złotego, męża i przeciwnika godnego, wypierając poza Fannogu granice. Barbarzyńca, lecz o sercu poczciwym, z uśmiechem witał swych gości.
- I cóż wynikło z tej wizyty? Mówże Panie, nie daj się prosić i w niecierpliwości nas trzymać.
- Już Wam mówię mości Panowie. Jam sam widział niewiele, lecz wieść jest potwierdzona i szeroko się rozeszła wnet. Otóż przywódca Pragnących Harmonii w swym domu razem z tymi oto mężami pakt sojuszu zawarł, by w sił połączeniu, pokonać chaosu armie.
- Nie może być! Jakże to! Zło z dobrem? - Krzyknął któryś ze słuchających.
- Tak mój Panie, zło w postaci Wielkiego Przymierza, sprzymierzyło się z Pragnącymi Harmonii, którzy dobra chcą na tym świecie. Do tego rękę swą gildia Ravens przykłada, poszukując pośród chaosu, mordercy ich Pana dawnego. Tak oto pakt zawarty został. Trzy gildie potęgi swe łączą na wspólny cel, by chaos pokonać.
- Tak skończywszy opowieść żołnierz powstał, skłonił się słuchającym go i karczmę opuścił pośpiesznie.

Długo jeszcze rozmawiano w karczmie o tym, co ów żołnierz mówił, a wieści nie tylko zaraz karczmę opuściły, ale i rozbiegły się prędko po całym Galimorze.

Plotka

Szum niezwykły panował w karczmie. Nowe wieści z frontu przybyły, a te były wielce zaskakujące. Jedni cichcem w kątach powtarzali z ust do ust, że wojska Chaosu opuszczają pole bitwy. Inni zaś krzyczeli na całą karczmę. - Zawieszenie broni! Pokój! Pokój. Lecz wtedy ci w kątach skryci spoglądali na owych spode łba mówiąc. - Głupcze, nie wiesz jak odróżnić ostrze od klingi miecza, a cóż dopiero pokój na wojnie od wycofania się z niej. Karczma wrzała, co raz to nowymi wieściami. Widziano Lorda Jao, który z mieczem w ręku jakies bliżej nie okreslone okrzyki wydawał. Generałowie wojsk składali obozy i wycofywali się. Tysiące żołnierzy walczących na polu ubitym jeszcze kilka chwil temu, teraz odchodziło spokojnie. - To nie koniec wojny! Powiadam Wam ludzie i insze stwory! Nie jest to też broni zawieszenie, ani tym bardziej pola oddanie! O nie. Chaos siejący na czas jakiś wycofują się z tej wojny, gdyż dźwięk rogu oznajmił inną wojnę dla nich, która sprawą honoru jest. Wciąż jednak odgrażają się, że powrócą ze zdwojoną siłą! - Tak krzyczał jeden z gości karczemnych, co widać znał się na rzeczy. Prawdę ów powiadał. Wojska Harmonii powrócą na pole ubite by bój kontynuować przeciw chaosowi, lecz nie teraz, nie w tym czasie, teraz Pragnący Harmonii neutralni pozostaną. Zarówno wojna jak i sojusze zawarte straciły na mocy, więc oto Blood Raven i Mściciel opuszczają Fannog udając się na swoje ziemie by tam na własna rękę działania podejmować. Takie to wieści poruszały karczmą, a po traktach zdawała się również sama nieść się wieść o wstrzymaniu wojny. Lecz to nie wieść jedyna, oto jeden z założycieli tych, co harmonii pragną, do Galimoru powrócił niespodziewanie. Mad Ant zawitał w skromne karczemne progi w osłupienie wszystkich wprowadzając, gdyż wszystkim było wiadomo, iż ten nekromanta sławny odszedł do świata umarłych. Jak widać, czarna magia nie zna swych granic i do żywych go przyprowadziła. Wiele się zmieniło od czasu, gdy Mad Ant'a imię było na każdego ustach, teraz insze czasy, inne wojny i przymierza. On jednak z podniesionym czołem kroczy pośród nowych swych braci, pośród Pragnących Harmonii. Magią im swą służy, a oni mieczem go bronią.