Ślub Vidette i Tigera


Mroczna (17:40): *do karczmy wchodzi kobieta.. wyglada tak.. odświętnie jakoś* Noo, a co to za grobowa atmosfera?
Orion (17:41): #do karczmy weszła zakapturzona postać sporej postury. Postać okryta szatą w czarnym kolorze skierowała swe kroki wprost ku Karczmarzowi. Karczmarz jakby rozpoznając przybysza ożywił się wyraźnie.#
keira (17:41): Dziękuję Ci za miłe słowa *powiedziała i puściła do niego oczko w podzięce*
Sharley (17:42): *spoglada na Mroczna z wyrzutem* -Grobowa atmosfera? Od dłuższego czasu próbuje rozkrecic zabawe...
Mroczna (17:42): Czemuż to miejsce na tańce nie gotowe? Karczmarzu zacny! Dalej stoły i krzesła przestawiać, niewiele czasu nam zostało. *stanęła pośrodku karczmy i krytycznym wzrokiem wszystko otaksowała*
Wielebny (17:42): Karczmarzu! Co Ci wszyscy ludzie tutaj robią ?! Przecież umawialiśmy się! *zagrzmiał*
Strife (17:42): *Uśmiechnął się zaczerwieniając się lekko* Nie ma za co ...
Karczmarz: Wybaczcie mój Panie. Stary już jestem, biore się do roboty wnet. *Rzekł wychodząc pośpiesznie zza szykwasu.* Moi drodzy Państwo. Muszę Was prosić o opuszczenie karczmy, gdyż musimy przygotować salę do ceremonii zaślubin.
Arthanis (17:44): *elf obudził się z oszołomienie podszedł do plecaka który leżał przy kominku po czym zabrał go i podszedł do karczmarza który dał mu klucz, po czym elf udał się schodami na górę.*
Marqs (17:44): Witaj droga Ariadno ... służe pomocą jeśli tylko czegoś będziesz potrzebowała *usmiechnął się do kobiety stojącej pośrodku sali*
Wielebny (17:46): *nerwowo dreptał w tą i z powrotem przy szynkwasie* Zawsze wszystko na ostatnią chwilę *mruczał pod nosem*
Jostein Siwy (17:46): * Z piętra zeszli schodami mag i jego wilczy brat. Szary ubiór czarodziej zastąpił ciemnozielonym atłasowym kubrakiem, brązowymi bryczesami i ciemnymi wysokimi butami. Nawet sierść jego towarzysza lśniła wyszczotkowana *
Mroczna (17:46): Witaj Sharleyu *posłała mu uśmiech i na Wielebnego spojrzała, potem na karczmarza* Wolałabym osobiście dopilnować... No, ale Wy tu gospodarzem... tylko pięknie ma być! *na pięcie się okręciła i z karczmy wypadła*
Orion (17:46): #We drzwiach stanęło czterech rosłej postury ludzi. Popatrzyli krzywymi oczyma po sali i podeszli do gospodarza, czekajac na polecenia.#
keira (17:47): Dobrze już wychodzimy *odpowiedziała po czym puściła ulotne spojrzenie na Strife* Idę do pokoju. Przyłaczysz się?? *Po czym podeszła do karczmarza i udała się na górę*
Merit (17:47): Rrrwa mać!*Zaprotestowała papuga* Nie Feldmarszałku, Pani Vidette sie żeni i dlatego nie bedziemy utrudniac *Powiedział do swojej papugi z ponurym uśmiechem, po czym wstał i wyszedł z karczmy z wielce niezadowoloną papugą na ramieniu*
Jostein Siwy (17:48): * Obaj wolny, dostojnym krokiem opuścili karczmę *
Sharley (17:49): *ociągając sie,powoli wyszedł z karczmy*
Wielebny (17:49): *dostrzegłwszy pomocników w drzwiach wskazał palcem na środek sali* Tu ma być pusto. Bierzcie się za stoły i ławy. Migiem!
Karczmarz: *Spojrzał zadowolonym wzrokiem na mężczyzn.* Poczekajcie chwilę chłopcy aż goście karczmę opuszczą. Poprzestawiacie stoły tak, by stały w podkowy kształcie i by środek był pusty. U szczytu podkowy dwa większe krzesła dajcie dla młodej pary. No już, biegiem.
Strife (17:53): *Omijając robotników udał się za keirą*
Wielebny (17:57): *widząc że sala prawie gotowa udał się na zaplecze i powrócił z kilkoma pakunkami, które szybko rozpakował i począł starannie układać wydobyte z nich rzeczy na jednym ze stołów*
Karczmarz: Panie *zwracając się do Wielebnego* czy wszystko już gotowe ?
Wielebny (18:01): *mrucząc niezrozumiale popatrzył na Karczmarza* Gotowe, gotowe. Czy tu w Karczmie coś kiedykolwiek było gotowe !? Wszystko zawsze na ostatnią chwilę. Obrzędów się zachciało. *nerwowo szukał czegoś jeszcze w swych pakunkach*
Wielebny (18:02): *widać znalazł bo z uśmiechem do Karczmarza się zwrócił* Proś gości i młodą parę !
Arthanis (18:09): *na piętrze słychać było kroki jak ktoś przechodzi z jednego pokoju a do drugiego puka*Tinuviel już czas jesteś gotowa.
Karczmarz: *Wyszedł przez drzwi na zewnatrz karczmy z rozłożynymi ramionami mówiąc z uśmiechem na twarzy.* Szanowni Państwo zgromadzeni tu. Zapraszam na ślub młodej pary w mym skromnym przybytku. Wchodźcie i rozgoście sie oczekując początku ceremonii.
Tenshi (18:12): *Zerwala sie gwaltownie z łożka i obejrzala swoj stroje.* Swietnie....*Zajrzała szybko do szafy i wyciagneła czerwona, koronkowa suknie.*Moment....
Karczmarz: #Jeden z mężczyzn otworzył szeroko odrzwia karczmy, w których stanęłą para młoda. Wojownik Tiger, trzymający pod rękę diablicę Vidette wkroczyli do wnętrza karczmy kierując się na środek sali gdzie czekał już na nich Wielebny.#
Jostein Siwy (18:13): * Słysząc zaproszenie karczmarza wszedł do wspólnej sali. Storr szedł przy jego buku nader dostojnym krokiem *
Lord Hagen (18:14): *W końcu wszed z uśmiechem i usiadł przy stoliku* zapytał: *Cohenie barbarzyńco czy usiądziemy razem przy stoliku pogawędzimy sobie*
Tensarioth (18:14): Drzwi karczmy jak zwykle otwierają sie z tym samym zgrzytem..lecz nikomu to nie przeszkadza w tym własnie dniu..w drzwiach pojawia się nekromanta w swym płaszczu sięgającym ziemi..pod reke trzyma Tashe która była ubrana w długą suknie...Witajcie przyjaciele..jak miło spotkac sie w takim dniu *powiedział*
Wielebny (18:16): *widząc młodą parę skłonił się* podejdźcie i zajmijcie miejsca swoje *wskazał na dwa siedziska przed nim stojące *damy chwilę gosciom waszym na zebranie się i miejsc zajęcie* Witajcie wszyscy zajmujcie miejsca przy stołach za chwilę uroczyste chwile nastąpią.
keira (18:16): *Zeszła na dół obejrzała dokładni sale po czym zajeła dogone miejsce i oczekiwała*
Merit (18:17): *Wszedł do karczmy i usiadł przy najbliższym wolnym krześle* Rrrwa mać!*Zaskrzeczała papuga na widok Vidette, juz chciała sie wzbić w powietrze ale Merit udaremnił jej czyn zimnym spojrzeniem*Feldmarszałku... zachowuj sie.. *Powiedział chicho*
Dante May Cry (18:17): *Wszedł do karczmy w pieknym czarnym garniturze, rozejrzał sie i zauwazył znajoma postac* Witaj Tensarioth! *podszedł do niego i zaczął wyczekiwac na mloda pare*
Tasha (18:17): *kobieta u boku Tensariotha uśmiechnęła się promiennie do pary młodej oraz wszystkich zgromadzonych* Witajcie... Co za piękny wieczór.
Sharley (18:17): *Wszedł do karczmy a jego luźne czarno-białe kimono powiewało za nim,odnalazł wolne miejsce i usiadł*
Arthanis (18:17): *elf troszke zaniepokojony wsłuchiwał się w odgłosy na parterze*Tinuviel proszą aby miejsca zajmować przy stolikach...idziesz?
Thamior (18:17): Drzwi otwierają się, i do karczmy wkracza Thamior. Rozgląda się po zebranych, po czym siada przy pustym stoliku*
Vidette (18:18): *Uśmiechnęła się w kierunku gości i lekko zmrużyła oczy. Poszukała wzrokiem Mrocznej. Oceniła odległość do drzwi i zaczęła się zastanawiać czy w razie potrzeby zdąży bez problemów się do nich dostać ... Usiadła na wskazanym przez Wielebnego miejscu i poprawiła dłonią naszyjnik z perłą, zawieszony na szyi.*
Carvis (18:18): *Postanowiła powrócić do karczmy. Słoniła się młodej parze.*
Jostein Siwy (18:18): * Rozejrzał się, wypatrując przyjaciłół wśród zgromadzonych gości. *
Cohen barbarzyńca (18:18): Cohen ukłonił się Lordowi, po czy odpowiedzIał *czemu nie*, następnie usiał przyLordzie Hagenie
Tenshi (18:18): *Po wciagnięciu na siebie prędko suknię podeszła do lustra. Widząc swe wlosy w niealdzie przezczesala je kilkoma szybkimi ruchami.*Eh... Musi wystarczyc... *Jeszcze raz obejrzala swa postac w lustrze i wyszła z pokoju.*
Tensarioth (18:18): *zerknoł na Tashe*to gdzie siadamy*zapytał*
Zzabijaka (18:19): *wszedłwszy do karczmy zaczął rozglądać się za przyjaciołmi aby razem z nimi zasiąść przy stole. Widząc Kalifa i Pana Młodego podszedł i przywitał się* Witajcie przyjaciele. Tigerze mam nadzieję, że nie sprawicie nam tu żadnych niespodzianek.*zasiadł do stołu*
Mroczna (18:19): *weszła do środka i dyskretnie sprawdziła, czy kąty pozamiatane dokładnie, potem czystość szklanic zbadała, coś pod nosem pomruczała i miesjsce zajęła*
Tasha (18:20): *z uśmiechem pociągnęła Tensa za rękę w stronę jednego ze stolików. Zasiedli, czekając na ceremonię*
Jostein Siwy (18:20): * Złożył Vidette i Tigerowi niski, dworny ukłon *
Estraven (18:21): *Wolnym krokiem wszedł do karczmy w swej odświętnej, białej szacie... W jakiś magiczny chyba sposób doprowadził swoje długie włosy do ładu i nawet przyprószył je bielą... Zbliżył się do Dantego* Witaj tato. Jak miło, że przyszedłeś. *Uśmiechnął się nieznacznie*
Tensarioth (18:21): *spojrzał na Dantego*witaj przyjacielu..cóż za piękny dzień
Thorin (18:21): *Wszedł do karczmy ,odziany był w płaszcz kolory nasyconej zieleni ,płaszcz skrywał go całego ,nie było widać co ma pod nim podszedł do Tensariotha*Witaj ,mógłbym się przysiąść i pogawędzić??
Ceriddwen (18:21): Chodź bo się spóźnimy* Ceriddwen, ubrana wyjątkowo w ten szczególny dzień w atłasową suknię, pociągnęła za rękę Silmarila i pchnęła lekko drzwi karczmy* Nie zapomnij porozmawiać po uroczystości z Wielebnym. Nie chcesz chyba żebym wieczność całą czekała?*
Orion (18:21): *Przez otwarte przez innych gości odrzwia wkroczył wiedźmin odziany w odświętny skórzany płaszcz. Bez broni wkroczył do sali i zasiadł przy stole z brzegu obserwując napływających gości.*
keira (18:21): Kiedy to się zacznie?? *Zaczęła się niecierpliwić*
Artur Wielki (18:22): Drzwi się otworzyły wszedł Artur w garniturze. Rozejrzał się po czym podszedł do Lorda Hagena i spytał sie czy może się dośąść?
Carvis (18:23): *Usiadła jak zwykle przy stole pod oknem, musnęła pióra ptaka, siedzącego na jej ramieniu i z podziwem przyglądała się Pannie Młodej*
Sharley (18:23): *Widząc Mroczną wstał za swojego miejsca i podszedl do niej* -Pozwolisz się przysiąśc Pani? *zapytał z uśmiechem*
Thingol SzaryPłaszcz (18:23): *Cichutko wszedł niezadowolony ze swego spóźnienia. Złocisty strój wspaniele komponował sie z kolorem jego skóry. Płaszcz dziś nie szary lecz biały równierz wyglądał wspaniale. Skłonił się w strone obecnych po czym zajął miejsce przy kominku.*
Jostein Siwy (18:24): * Poszukal miejsca obok Mrocznej * Witaj, Pani * uśmiechnąl się * Jestem zgidnie z obietnicą * rzekł niezbyt glośno * Pięknie wyglądasz, Pani, w tym srtoju * w jego głosie zabrzmial nietajony zachwyt *
Wielebny (18:25): *zgromił wzrokiem Thingola* Już się zaczynałem niepokoić bardzie. *uśmiechnął się nieznacznie*
Lord Hagen (18:25): Usiadł z Cohenem barbarzyńcą i zauważył swojego przyjaciela Artura wielkiego powiedział do cohena barbarzyńcy: *Cohenie to mój przyjaciel dosiądzie się do nas będzie weselej oczywiście jak ci to nie przeszkadza*
Arthanis (18:25): *elf widząc Tenshi gotową był oszołomiony*Tinuviel czy możemy już isć?*po czym wzioł damę pod rękę i zaczeli kierować się w dół.*nagle słychać jak ktoś schodzi po schodach gdy już jest na dole widać przystojnego elfa o pociągłej twarzy szarych oczach i również szarych włosach, kilka kosmyków cały czas opada mu na czoło w nieładzie. Ubrany był w Ciemno zielony płaszcz z czarną zapinką przedstawiającą jakiegoś stwora. Jego kolczuga jest srebrzysta z czarnymi przeplotami, pas brązowy z grawerowaną sprzączką ze srebra, z jego boku zwisa miecz w czarnej pochwie pokrytej groźnie wyglądającymi runami. Rękojeść jego miecza była pięknie zdobiona, jego buty z przeróżnymi zapinkami, czarnymi, srebrnymi i złotymi trochę nie pasowały do reszty odzienia ale wygląda na to że on się nie tym nie przejmował. I damę którą trzymał pod ręką była ubrana w czerwoną spódnicę której krawędzie były wyszywane złotą nicią.A jej długie włosy żywiołowo opadały na czoło i ramiona*
Tensarioth (18:25): *spojrzał na Thorinie *oczywiście że możesz sie dosiąść będzie nam bardzo przyjemnie prawda złotko*mrugnoł do Tashy*
Getsurin (18:25): *do karczmy wchodzi odświętnie ubrany wojownik i zasiada w najdalszym miejscu karczmy
Tensarioth (18:26): *spojrzał na Thorina *oczywiście że możesz sie dosiąść będzie nam bardzo przyjemnie prawda złotko*mrugnoł do Tashy*
Strife (18:26): *Zszedł po schodach na dół w lśniąco białej koszuli i luźnych ciemnych spodniach. Uśmiechnął się i dosiadł się do Keiry*
Tensarioth (18:26): *spojrzał na Thorina *oczywiście że możesz sie dosiąść będzie nam bardzo przyjemnie prawda złotko*mrugnoł do Tashy*
Tasha (18:26): *uśmiechnęła się trochę niezręcznie do Thorina, uścisnęła dłoń Tensa pod stołem* Tak... Oczywiście.
Marqs (18:27): *Widząc, że przy Mrocznej pojawia się powoli stado zalotników zatrzymał się kilka metrów za nią aby z tego miejsca abserwować wszystko*
Vidette (18:27): *Odwróciła się w stronę gości i zerkała na twarze obecnych Istot. Lekko poruszyła skrzydłami w geście zadowolenia, widząc braciszka.*Estraven ... mój słodki Estraven ... *Łzy panieńskich pijaństw stanęły jej przed oczyma...* Estravenie ... nie masz przypadkiem troche tego specyfiku przy sobie ? *zawołała, przekrzykując gwar na sali*
Karczmarz: *Zniknął na zapleczu i po chwili pojawiłsie ponownie z misą w jednej a dzbanem płynu w dugiej ręce. Postawił na jednym ze stołów w pobliżu Wielebego.* Proszę gości nie ruszać tego dzbana gdyż to napój dla młoej pary będzie.
keira (18:28): *podeszła do slołu Carvis* Mogę się dosiąść??
sielakos (18:29): *Do karczmy wpełzła postać całkowicie spowita płaszcze. Prześliznął się jak zjawa między gościnami i zasiadł w cieniu. Przypatrzał się podłodze zobaczył ,że była już wysprzątana ze zdechłych szczurów , które jeszcze dzisiaj tutaj zostawił*
Silvah (18:29): * Wszedł do karczmy z uśmiechem na twarzy , spoglądając na pięknie ozdobioną karczmę łza aż zakręcila mu się w oku , dostojnym krokiem podszedł do wolnego stolika i usiadł *
Karczmarz: O ja głupi!! *Krzyknął znikajac na zapleczu. Po chwili wybiegł niosąc dwa srebrne puchary w dłoniach i ustawił je koło misy na stole.*
Estraven (18:30): *Spojrzał na siostrzyczkę i jak najszybciej przecisnął się przez tłum, by stanąć przed nią...* Jak pięknie dziś wyglądasz... Aż mi słów brak... *Po czym wyciągnął spomiędzy połów szaty małą, płaską buteleczkę i podał siostrze...* Pij... Niech na odwagę pójdzie *Uśmiechnął się od ucha do ucha.*
Cohen barbarzyńca (18:30): *A gdzież by mi mogło coś dzisiaj przeszkadzać, zbyt piękny dzień dzisiaj mamy. Niech siada, miejsca tu nie brak* Odrzekł Cohen
Artur Wielki (18:30): Dziękuje Lordzie Hagenie. Witaj Cohenie nas chyba sobie nie przedstawiono jam jest Artur Wielki Z go południowych.po czym uścisnął mu ręke.
robsonforever (18:31): *Do karczmy wchodzi tajemniczy wojownik. Zbliża się go Vidette i Tigera* Wszystkiego najlepszego * Rozgląda sie w poszukiwaniu znajomych. Podchodzi do stołu, przy którym siedzi Getsurin. * Mozna się dosiąść?* zapytał*
Mroczna (18:31): Witaj Josteinie, wybacz mą konsternację... rozkojarzona dziś jestem.. witaj i Ty Marqsie, prosze, podejdź, nie czaj sie z tyłu. Zacny Sharleyu, prosić nie musisz *jej oczy rozbiegane tłum gości śledziły*
Merit (18:31): Rrrwa mać!Rwaaa! *Dołączyła sie papuga Merita do ogólnego gwaru* Feldmarszałku błagam cie nie dzisiaj...*Mrukneła postać poczym usadowiła sie wygodniej na krześle i zaczeła przyglądac sie biesiadnikom*
Wielebny (18:31): *z zadowoleniem obserwował gości licznie przybywających na uroczystość*
Dante May Cry (18:31): Witaj synu *zwrocil sie do Estravena* Ale pieknie wyglada Twoja siostra *szepnal na ucho*
Thingol SzaryPłaszcz (18:32): *Udając bojaźń przed Wielebnym odpowiedział:* - Przepraszam... już jestem na szczęście. *Uśmiechnął się, po czym klasnął w dłonie intonując coś cicho. Tuż przed nim zmaterializowała się piękna szklana harfa. Z przymkniętymi oczami przeciągnął palcami wypóbowując kilka strun. Wspaniałe, czyste brzemienie rozeszło się po sali.*
Lord Hagen (18:33): *No to siedzimy już w trójke * powiedział poczym żekł * karczmarzu dla mnie Cohena barbażyńcy i Artura wielkiego piwo migiem *powiedział
Strife (18:33): *Rozjerzał się po sali, po czym spojrzał na pannę młodą. Nie widział tylko nigdzie Tiger ; pana młodego*
Carvis (18:33): Ależ oczywiście. *Uśmiechnęła się.*
DiabloAngel (18:33): *Do karczmy weszła młoda dziewczyna ubrana odświętnie,rozejrzała się po karczmie i zajeła pierwszy wolny stolik*
Thorin (18:33): *Wstał i podszedł do karczmarza i przemówił szeptem tak aby nikt nie usłyszał*Karczmarzu proszę abyś na czas ceremoni przechował mą broń*podał karczmarzowi dwa krótkie miecze po czym podszedł do pary młodej i bardzo nisko się skonił *jestem zaszczycony tym że mogę być na tej wspaniałej ceremoni* wstał lecz dalej głowę trzymał w pokłonie po czym wrócił do Tensariotha i Tashy*
Getsurin (18:33): Ależ oczywiście drogi bracie *mówiąc te słowa robi miejsce dla zacnego wojownika imieniem robsonforever
Thorin (18:33): *Wstał i podszedł do karczmarza i przemówił szeptem tak aby nikt nie usłyszał*Karczmarzu proszę abyś na czas ceremoni przechował mą broń*podał karczmarzowi dwa krótkie miecze po czym podszedł do pary młodej i bardzo nisko się skonił *jestem zaszczycony tym że mogę być na tej wspaniałej ceremoni* wstał lecz dalej głowę trzymał w pokłonie po czym wrócił do Tensariotha i Tashy*
Strife (18:33): *Rozjerzał się po sali, po czym spojrzał na pannę młodą. Nie widział tylko nigdzie Tiger ; pana młodego*
Jostein Siwy (18:34): W taki dzień, zrozumiałe to, Pani * odparł mag. Spojrzał na młodą parę *
Artur Wielki (18:34): Załuważył sielakosa i spytał się Hagena i Cohena czy i sielakos może się dosąść. po czym poszedł po sielakosa i przedstawił go Hagenowi i Cohenowi.
Vidette (18:34): *Wstała, pochwyciła ukradkiem podany przez brata specyfiki udając, że rozczulenie wypłakuje w jego ramię, opróżniła ją jedym haustem.Oczy jej rozbłysły radośnie lecz nie udało jej się ukryć grymasu obrzydzenia do owego trunku. Wcisnęła mu w dłoń z powrotem pustą buteleczkę. Usłyszała znajomy skrzek Feldmarszałka. Pomachała dłonią do Merita i zasiadła grzecznie z powrotem.*
Marqs (18:34): Ech ... nigdy się schowac nie mogę *zasmiał się* Dobrze więc zrobię jak rozkazujesz o Pani *podrzedł do Mrocznej i stanął obok niej*
Tenshi (18:34): *Stąpając cicho po schodach dotarla do jednego ze stolikow i usiadla powoli. Gdy jej plecy zetknely sie z oparciem syknęla cicho. Usmeichajc sie jednak dalej odrzekla do swego towarzysza.*Usiadz obok...
sielakos (18:35): *Patrzał w milczeniu na karczme obserwując zamieszanie*
Orion (18:35): #Z zaplecza wyłoniła się postac szczupłej młodej kobiety w zielonej sukni i długich kasztanowych włosach. Lidia spojrzała z uśmiechem po karczmie. Nigdy wcześniej nie było tylu gości tutaj w jednym czasie. Chwyciła ile była w stanie pucharów z szynkwasu i poczęła rozstawiać przed każdym z gości.#
Arthanis (18:35): *elf trzymając Tenshi pod ręką podszedł do wolnego stolika po czym odsunoł jedno krzesło dla damy po czym zasunoł widząc że Ten usiadła na tym krześle i sam usiadł obok*
robsonforever (18:36): * postać spoczywa obok Getsurina *
Lord Vaderek (18:37): *Do karczmy wślizguje się zdyszany Lord * Uf zdąrzyłem * pomyślał i poszedł złożyć życzenia przyjacielowi*
Estraven (18:37): *Został już w miejscu w którym stał, gdyż przeciskanie się przez tłum byłoby bezsensowne...* Zostanę tu siostro... W sumie jako brat powinienem być blisko Ciebie w tym dniu... *Wyrzekł wciąż się uśmiechając*
Tiger (18:37): *Spojrzał w strone gości i uśmiechem ich przywitał* Witaj Kalifie, witaj matko witajcie drodzy przybyli
Artur Wielki (18:37): Artur zaczął dożyć za DiabloAngel wzrokiem po czym wstał i podszedł do niej i się przedstawił jam jest Artur Wielki z gór północnych .*po czym powiedział* pani uroda mnie uwiodła może sie pani dosiądzie do mnie i moich kamratów
Tiger (18:37): *Spojrzał w strone gości i uśmiechem ich przywitał* Witaj Kalifire, witaj matko
sielakos (18:37): Dziękuje ci Arturze jednak słońce nie działa dobrze na mnie *odrzekł do przyjaciela* ostane tutaj
Lord Samantar (18:38): *Do karczmy wchodzi Lord Samantar, przywitał się z wszystkimi i podszedł do Artura Wielkiego i Lorda Hagena*: Witajcie!
Merit (18:38): *Wstał i ukłonił sie iście po dworsku do Vidette*Witaj pani*Rzekł po czym przywitała sie także jego papuga swoim charakterystycznym:*Rwwaaa mać!*I zamachała energicznie skrzydłami w geście przywitania*
Carvis (18:38): *Zwróciła się do Keiry* Ależ oczywuiście,. Usiądź obok mnie. *Uśmiechnęła się.*
Lord Hagen (18:39): *Sielaskosie dosiadaj do nas* powiedział po czym krzyknoł so karczmarza i wszytkich obecnych: *KARCZMARZU WSZYSTKIM OBECNYM W KARCZMIE STAWIAM PIWO*
Karczmarz: *Rzekł do młodej panny z pucharami w rękach* Cieszę się Lidio że chcesz mi pomóc. gdy skończysz z pucharami, porozstawiaj wino na kazdy stole. Rankiem z piwniczki wydobyłem najprzedniejsze gatunki na tę uroczystość.
Strife (18:40): *Podszedł do Tigera i uścisnął jego dłoń* Witaj, mimo, że niesznamy się osobiście, to chciałbym życzyć Ci oraz Vidette wszystkiego najlepszego w tym szczęśliwym dniu !!
Wielebny (18:40): *zaklaskał w dłonie aby gwar karczmy na chwilę przerwać* Moi drodzy na życzenia i trunków popijanie czas jeszcze bedzie. Zajmijcie miejsca za stołami abyśmy ceremonii zaślubin dokonac mogli.
Ceriddwen (18:40): Ceri przytuliłą się do Silmarila i szepnęła * Spójrz na tego barda, tam przy kominku. Słyszałam, że nie ma sobie równych. On musi być tez na naszym ślubie*
Thorin (18:40): *wyjął z sakwy małą fiolkę z półprzezroczystą miksturą*prawie bym zapomniał *wyszeptał pod nosem i jednym łykiem wypił miksturę*
Mroczna (18:40): *wzrokiem po twarzach gości wodziła, starając się Tigera dostrzec*
Lord Hagen (18:40): *witam Lordzie Samantarze zapomnijmy o złych dniach i siadaj do nas* powiedział
Dante May Cry (18:41): *Podszedł do panny mlodej stojacej obok syna* Vidette, alez pieknie wygladasz, juz to dzis powiedzialem synkowi, ale musialem powtorzyc. *dodał po cichu i mrugnał * Męza tez bedziesz miec niczego sobie, oby dobrego.
Sharley (18:41): *podszedł bliżej i stanął za Mroczna,zaraz obok Marqs,skinął obojgu głową* -Ech... uroczystośc mogła by się już zacząc...
sielakos (18:41): Wybaczcie , ale pozostanę tutaj światło źle na mnie działa *odrzekł do zapraszających do stolika*
Wielebny (18:41): *zerknął w stronę kominka i dał znak Thingolowi*
Karczmarz: *Zaciagnął Lidię za szynkwas by nie pzreszkadzała w ceremonii i z tamtąd obserwowali ślub.*
Lord Hagen (18:43): *Karczmarzu prosiłem cie ocoś piwo dla wszystkich obecnych*rzekł zdenerwowany
Elder (18:43): *Wchodzi do karczmy po czym podchodzi do ściany i opiera sie o nią przyglądając się wszystkim*
Vidette (18:43): Dante ... kiedyś musisz ojcem mym zostać ... *szepnęła i skierowała wzrok na Wielebnego. Przybladła nieco.*
Estraven (18:43): Właśnie... A gdzież to się szanowny Tiger podziewa? W końcu powinienem szwagra poznać *Uśmiechnął się tajemniczo i zaczął rozglądać się dokoła*
Lord Samantar (18:44): Tak, to czas radości Lordzie Hagenie...
Thingol SzaryPłaszcz (18:46): *Wsunął dłoń do sakiewki i wyciągnął ją pełną złocistego proszku, którym szczorrze sypnął do kominka. Ogień w kominku zaiskrzył się i buchnął tęczowym płomieniem.*
Lord Hagen (18:46): *Życze wam szczęścia* rzeknoł
Tiger (18:46): *Podszedł i przywitał się z Dante oraz Estraven* Witajcie moi drodzy
robsonforever (18:46): *Karczmarzu, wino dla wszystkich!*
Wielebny (18:46): Jako ze wszystko gotowe zaczynajmy !
Wielebny (18:47): Moi drodzy zebraliśmy się w tym przybytku aby być świadkami zaślubin tej oto pary młodej. *poprawił swą szatę* Nie będe pytał czy ktoś przeciw tej ceremonii ma bo by pół sali mieczy dobyło *zaśmiał się głośno* Ale do rzeczy...
Thorin (18:47): *zaczął się przyglądać młodej parze ,niecierpliwił się ,z jego twarzy można było odczytać jakby się czegoś obawiał*
sielakos (18:47): *Zatopił się w cieniu tak , że nie było go widać i przyglądał się wszystkiemu*
Wielebny (18:48): *z zawiniątka przed soba leżącego wyciągnął dwa pergaminy, uroczystym krokiem podszedł do pary młodej i podał po jednym pergaminie*
Tasha (18:48): *kobieta rozejrzała się po wszystkich obecnych, jej wzrok padł na twarz Tensariotha. Posłała mu czuły uśmiech. Następnie jej uwagi nie zmąciło nic poza odbywającą się ceremonią*
Karczmarz: *Spojrzał na zamiawiających wino i zakrył usta palcem nakazyjąc milczenie.*
Arthanis (18:49): *elf spojrzał na towarzyszkę i szepnoł*Czy mówiłem ci już że pięknie wyglądasz?*zapytał uśmiechając się i spoglądając jej w oczy*
Wielebny (18:49): *skinął ręką w stronę Karczmarza*
Tiger (18:49): *Tiger chwyta jeden z pergaminów.*
Mandeville (18:50): *Pocichy wchodzi do karczmy, staje w kącie i przyglada sie ceremoni*
Vidette (18:50): *Wyciągnęła dłoń, biorąc pergamin.Uśmiechnęła się do Wielebnego z lekkim przekąsem.*
Artur Wielki (18:50): Patrząć na pare ucieszył się że chociaż im sie udaje
Estraven (18:50): *Stojąc w pobliżu siostry złożył ręce z tyłu i z dumnie wypiętą piersią wprzód oraz łzą kręcącą się w oku i lekkim uśmiechem na ustach przypatrywał się Wielebnemu oraz młodej parze...*
Tenshi (18:51): Ubrałam sie na predce.*Rzekła rownie cicho.*Ale ciesze iz Ci sie podoba.
Lord Samantar (18:51): *Przypatrywał się wszystkim, zdjął kaptur ukazując swój czerwony rubin.*
Karczmarz: *Podszedł do Wielebnego i nalał czerwonego płynu z dzbana do pucharów. Chwycił puchary i czekał na polecenie Wielebnego.*
Wielebny (18:53): *popatrzył na parę młodą* Stańcie przede mną i rozwińcie pergaminy. Tam tekst przysięgi swej znajdziecie która sprawi że zawsze już razem będziecie.
Merit (18:53): *Zatkał prawą ręką dziób papugi i zaczął uważnie nasłuchiwać*
Strife (18:53): *Przyglądał się wszystkiemu uważnie. Był skupiony, aby nic mu nie umknęło*
Tensarioth (18:54): *spojrzał na Tashe i usmiechnoł sie*Piękny dzień i równie piękna ceremonia..*uścisnoł jej dłoń*Oni to mają szczęscie*wyraźnie posmutniał*
Wielebny (18:54): Kiedy bedziecie gotowi odczytajcie przysięgi. Dobrze przemyślcie swą decyzję. *uśmiechnął się lekko*
Samantha (18:54): *Otworzywszy cichutko drzwi karczmy, wsunęła się powoli do środka by nie zakłócać uroczystości i cicho szepneła* -udało się nie spóźnić
Mroczna (18:55): *na syna z dumą spojrzała, potem na swą panią i na słowa Wielebnego powstała z miejsca*
Tiger (18:56): *Tiger rozija pergamin i czyta* Tyś Panią ciemności.. Jam jest zwykłym wojem.. Ty ciemnością w blasku księżyca.. Jam czernią pośród gwiazd Zatańcz ze mną.. Razem tworzymy chaos Świat padnie nam do stóp Uczynie Cię królową na piedestale życia Tam gdzie mrok styka się z jasnością Wybuchnie pożądanie Pochłaniając nasze upadłe dusze By zjednoczyć to co się rozpadło Między jawą a snem Zatańcz ze mną aniele Strażniczko piekielnych bram Uwolnij rządze wiążąc mnie korzeniami drzewa klifoth Tyś jego sercem ja zaledwie małą gałązką Zatańcz ze mną uczyń mnie królem A wszystko czego zapragniesz Czego Twa dusza żądać pragnie U stóp Ci złoże na diamentowej tacy Słyszysz te dzwięki Wzywam do tańca.. Aniele z ciemności zrodzony..
Jostein Siwy (18:57): * Widać było po nim wzruszenie. Ku Mrocznej zerknął *
Carvis (18:57): *Gładząc póra swego towarzysza, z ciekawością to patrzyła na parę młodą, to rozglądała się po sali*
Vidette (18:58): *Wstała i lekko się zachwiała. Specyfik Estravena zaczął już działać. Lekko zachichotała i rozwinęła pergamin. Zmrużyła oczy, jako iż znaki zaczęły jej przesuwać się przed oczyma, lecz przeczytała nader donośnie i z uczuciem.* Upadły anioł dał nam cholerną wolność Obetnijmy mu skrzydła Niech spadnie do piekła Bądźmy razem, niech płonie wieczny ogień w nas Badźmy razem... Jeśli nie, nie dbaj o to Jeśli chcesz - rań mnie Dla mnie to ekstaza Jam Twym upadłym aniołem Tyś mym piekłem..
Tenshi (18:58): *Spojrzała na lorda hagena.*Wybacz Pani, troche chora jestem. Nietsety moge jedynie biernie obserwowac uroczystosc...
Wielebny (18:58): *dał znak Karczmarzowi*
Artur Wielki (18:59): Cicho prześlizgnął się pomiędzy stojącami gościmi po czym podszedł do DiabloAngel i spytał może siędo nas dosiądziesz? Po czym uśmiechnął się.
Vidette (18:59): Mogę usiąść o Wielebny ... ? *jęknęła* Albo dajcie mi więcej specyfiku ... słabo się moja diabelska natura czuje dziś ... za szczęsliwa jestem ...
Galdir (18:59): *cichcem wslizgnał się do karczmy, po czym zajął miejsce w odległym, słabo oswietlonym kącie* uff... zdażyłem w ostatniej chwili *szepnął z ulgą*
Karczmarz: *Podał obojgu po jednym z pucharów kłaniając sie nisko.*
Thorin (19:00): *starał się uspokoić spojrzał na parę*mam nadzieję niedługo także przed ołtarzem stanąć...*spojrzał na tensariotha*Dlaczego posmutniałeś ??
Wielebny (19:00): Aby dopełnić dzieła wypijcie napój z pucharów owych *wskazał na kielichy podane przez Karczmarza*
Wielebny (19:01): *przyglądał się Vidette* Jeszcze chwilkę diablico zaraz odetchniesz w ramionach wybranka swego
Vidette (19:01): *Pochwyciła puchar i z uwagą zerknęła do środka.* Tam jest specyfik z piekła rodem przez Estravena przygotowany ? *oczy jej rozbłysły szelmowsko i zerknęła na Wielebnego.*
Lord Hagen (19:02): *Oczywiście nie ma problemu cósz moge począć moge jedynie usiąść i razem z tobą obserwować* poczym sie uśmiechnoł
Tiger (19:02): *Bierze w dłonie kielich i wypija zawartą w nim czerwoną ciecz.*
Wielebny (19:02): To specyfik przyrządzony przez samozwańczego Mroku Pana Psychusa. Receptura tylko jemu jest znana.
Lord Hagen (19:03): *Oczywiście nie ma problemu cósz moge począć moge jedynie usiąść i razem z tobą obserwować* poczym sie uśmiechnoł
sielakos (19:03): *Jego oczodoły z coraz większym przejęciem patrzyły na parę młodą*
Wielebny (19:03): Wiem tylko, że napój ten coś z krwią chimery ma wspólnego.
Tensarioth (19:04): popatrzył na Thorina ta cała ceremonia wprowadziła mnie w taki stan...ale nalezy sie cieszyc*odpowiedział*
Galdir (19:04): * usmiechnął sie pod nosem widzac parę, promień światła padł na jego twarz ukazując trupio bladą cerę i wychudłe policzki. Prychnął i pospiesznie zasłonił swoją twarz*
Vidette (19:04): *Skrzywiła się lekko i wychyliła puchar.* Jak Psychusa dłonie to przygotowywały to piję ... *szepnęła uspokojona.*
Strife (19:06): *Przyglądał się Wielebnemu i młodej parze. Czekał na dalsze wydażenia*
Thorin (19:06): *Przez otwarte okno wleciał jastrząb i usiadł na ramieniu Thorina*Ormiel *wyszeptał Thorin*pezeżyłeś*widać że się uspokoił i uradował ,spojrzał na nogę jastrzębia ,była wiadomość ,odwiązał ją i przeczytał ,jego nastrój znów się zmienił na negatywny*eh...
Wielebny (19:07): A więc dokonało się ! Teraz razem już na zawsze złączeni jesteście *zaśmiał się szyderczo, odchrząknął* przepraszam *odchrząknął* A zatem niechaj zabawa się rozpocznie teraz Niechaj wino karczemne strumieniami się leje, niechaj ludzie tańcują do upadłego a bardowe niech grają i śpiewają aż do świtu !
Carvis (19:08): *Jej oczy nabrały szarawego odcienia, lecz wciąż z radością patrzyła na ślubujących. Westchnęła*
Galdir (19:09): *na jego twarz wstąpił dziwny uśmiech... cicho przysunął się do jednego ze stolików*
Orion (19:09): #Czterech meżów stojaćych pod ścianą chwyciło małżonków i poczęło podrzucać ich pod sufit karczemny jakby z piórek byli, tak lekko im to szło. Gdy skończyli skłonili się i stanęłi w pobliżu odrzwi pilnujac pożądku.#
robsonforever (19:09): *Karczmarzu, wino dla wszystkich!*
Strife (19:10): *Powstał i zaczął klaskać na cześć młodej pary, naptępnie usiósł puchar z winem i krzyknął* Zdrowie młodej pary !!
Merit (19:10): Karczmarzu wina! *Krzyknął odrazu słysząc słowa wielebnego*RWAAA MAĆ!!*Zawtórował mu Feldmarszałek duda*
Karczmarz: Merit wino dla Ciebie!
Mroczna (19:10): *brew uniosła* No i konie na nic... *zachichotała*
DiabloAngel (19:11): Karczmarzu wino dla wszystkich!
Karczmarz: DiabloAngel stawia wszystkim wino!
Marqs (19:11): *widząc Vidette i Tigera spojrzał tylko na Mroczną, skrzywił się lekko i ponownie rozpoczął obserwacje ceremonii*
Wielebny (19:11): *przez chwilę z zadowoleniem obserwował rozpoczynającą się zabawę po czym przecisnął się w kierunku schodów i pospiesznie udał na górę*
Orion (19:11): Wiwat!! Niech żyje młoda para!! *Wykrzynąłwiedźmin podrywając sie z miejsca.*
Tensarioth (19:12): *rozejrzał sie dookoła*Świetnie niech zabawa sie zacznie..Zatańczymy o pani*spojrzał Tashy w oczy*
Thorin (19:12): *Odwrócił wzrok spowrotem do młodej pary*Chwała ,chwała,chwała! *wykrzyknął starając nie przejmować się niczym i cieszyć uroczystością*
sielakos (19:12): *Wyśliznął się z karczmy bez słowa. Ciągnąc za sobą tylko wstęgę śmierci*
Getsurin (19:13): *karczmażu wino dla wszystkich to powiedziawszy wznius toast za młodą parę
Vidette (19:13): *Poprawiła kiecke gdy stanęła z powrotem na ziemi. Poszukała wzrokiem Mrocznej.* Ehh ... skrzywiła się lekko. Gdyby nie specyfik Estravena to przydały by się te konie ...
robsonforever (19:13): Karczmarzu wino dla wszystkich!
Karczmarz: robsonforever stawia wszystkim wino!
Carvis (19:13): Zdrowia Młodym! *Zakrzyknęła radośnie, wstała i kielich w dłoń schwyciła.*
Lord Hagen (19:13): *KARCZMARZU WINO DLA WSZYSTKICH OBECNYCH MAM DUŻO PIENIEDZY NIE MARTW SIE*
Karczmarz: Lord Hagen stawia wszystkim wino!
Arthanis (19:13): *elf spojrzał na Tenshi*Tinuviel czy można prosić ponownie do tańca*po czym wstał i wyciągnoł dłoń do Ten uśmiechając się tak jak dziecko dostające to czego chce i tak jakby znalazł coś czego od dawna szukał*
Marqs (19:13): Moja Pani ... jesli tylko chcesz moge sprawić, że sie przydadzą *mrugnął do Mrocznej i zaśmiał się cicho* Dla Ciebie wszystko.
Thamior (19:14): Karczmarzu wino dla wszystkich!*Wznieśmy toast...
Karczmarz: Thamior stawia wszystkim wino!
Galdir (19:15): *pośpiesznie wypił swoje wino, szepnął coś pod nosem a jego oczy lekko rozjarzyły się bladym swiatlem... szybko wyszedł*
Tiger (19:15): *Spojrzał jej w oczy i delikatnie pocałował w usta*
Jostein Siwy (19:15): Va Faille! * wznósł kielich w górę mag wstając z miejsca * Nie jestem dobrym mówcą, tedy powiem ubogimi slowy. Pani... Panie... *Skłonil się młodożeńcom * Raczcie przyjąc ode mnie życzenia zdrowia i marzen spłnienia. Szczęścia życzyć Wam przecież nie muszę * usmiechnął się *
Karczmarz: No moja droga, bierzmy sie do roboty. *Rzekł do Lidii stojacej za szynkwasem.* Poroznoś mise i półmiski a ja pocznę strawy rozdawać na stoły.
Getsurin (19:16): *Karczmarzu wino dla wszystkich Zdrowia Młodym
Karczmarz: Getsurin stawia wszystkim wino!
Bayushi Saya (19:16): *Drzwi od karczmy uchylają się.... Dostojnym krokiem wchodzi młoda kobieta odziana w szkarłatno jedwabną suknię, na szyi błyszczy mały rubin na srebrnym łańcuszku, sukno zdobią wzory egzotycznych kwiatów wyszyte złotą nitką, które kontrastują ze spinka wpiętą w czarne włosy, gdzie niegdzie jedynie spuszczone kosmyki delikatnie opadają na szyje. Bayushi kłania się z gracją, po czym spogląda na towarzyszkę grafitowymi oczyma, które przepełniła tajemnicza igraszka. Kobieta weszła do środka wspólnie z Blancą, którą trzymała przyjacielsko po rękę*
Strife (19:16): *Dopijając wino* Karczmarzu piwo dla wszystkich!! Bo wino jest do niczego ...
Karczmarz: Strife stawia wszystkim piwo!
Złoty Smok (19:17): Wleciawszy do karczmy żekł: -Przepraszam za spóźnienie *Młodej parze życze wszelkiej możliwej pomyślności .Zza skrzydeł wyjął 3 beczki świerzo upędzonego wina i rzekł:-Za zdrowie młodej pary .....!!!
Artur Wielki (19:17): karczmarzu Wino dla wszystkich zgromadzonych
Karczmarz: Artur Wielki stawia wszystkim wino!
Blanca Celeste (19:18): Odziana w aksamitną suknię koloru błękitnego firmamentu, jedwabny woal otulał szyje Blanki, swym nocnym granatem kontrastował z delikatnym odcieniem aksamitu, który opinał smukłe ciało kobiety. Długie, falowane włosy koloru dojrzałego brązu opadały na jej ramiona, rysy twarzy pogodne, przywoływały na myśl rozpromienione słońcem niebo. Była jednak w jej spojrzeniu pewna troska, niepewność, jedynie bliskosc Bayushi nie pozwalała jej na odwrót i ucieczkę, spojrzała na przyjaciółkę i usmiechneła się.* -Zatem, prowadź, moja droga...*rzekła do Bayushi i postapiła wspólnie z nią naprzód, ku Czci galimoryjskich małżonków*
Vidette (19:19): *Wtuliła się w ramiona Tigera, oddając pocałunek. Pochwyciła go za rękę i szepnęła* Zasiądźmy, Kochany ... *pociągnęła go w stronę stołu, gdzie zajęli miejca, popijając wino i ciesząc się widokiem zebranych gości.*
Karczmarz: *Zapach potraw wszelakich powędrował po karczmie. Karczmarz wyłonił się z zaplecza niosąc dziczyznę oraz inne mięsa. Stawiał na kazdym stole i biegiem wracał po następne.*
Strife (19:19): *Podszedł wolnym krokiem do nowo przybyłej Bayushi, ukłonił się i zapytał* Mogę prosić piękną damę do tańca??
Thorin (19:20): *spojrzał na nowo przybyłego Złotego smoka*Witaj ,proszę przysiądź się może do mnie to pogawędzimy
Merit (19:20): Karczmarzu daj mi jeszcze wina! Razem z Feldmarszałekim postanowliśmy że dzisiaj zalejemy sie w trupa! *Po czym wstał i ukłonił sie parze młodej z łobuzerskim uśmiechem*
Karczmarz: Merit wino dla Ciebie!
Mroczna (19:20): Zdrowie młodej pary! Niechaj chaos czuwa nad nimi, niech ich życie kolorowym i zmiennym będzie by w nudę nie popadli! *zawołała* Tako w łożu, jak i w walce *dodała szczerząc ząbki*
Lord Hagen (19:20): *KARCZMARZU najlepsze wino jakie macie stawiam Tenshi niech się lepiej poczuje* po czym spojżał sie z usmiechem na tenshi
Dante May Cry (19:22): *Pogratulował młodej parze, i krzyknał* Karczmarzu wino dla wszystkich!
Karczmarz: Dante May Cry nie masz tyle złota!! Może stać Ciebie na piwo?
Jostein Siwy (19:22): * Dostzregłwszy wchodzącą Blankę oraz nieznajomą kobietę zlożyl im uklon *
Manshoon (19:22): Złoty Smoku masz tyle tego wina, więc nalej i mi.
Lord Samantar (19:22): *Cicho siedział, popijając wino i jedząc.*
Vidette (19:23): *Słuchała toastów i z uśmiechem unosiła puchar, co chwila racząc się winem.*Ajć .. toż to ja dzisiaj nieżywa będę a jutro ... to lepiej nie myśleć ...tyle toastów, że w życiu nie wypiję takiej ilości wina *mruknęła*
Dante May Cry (19:23): stac stac *wyjał zloto i ponownie krzyknal* Karczmarzu wino dla wszystkich!
Karczmarz: Dante May Cry stawia wszystkim wino!
Lord Hagen (19:25): *Karczmarzu prosiłem ocoś* powiedział zdenerwowany
Złoty Smok (19:26): Zrobiwszy sobie miejsce do tańca ,wziął Panne Młodą , otulił skrzydłami i porwał ,w rytmie muzyki, (granej przez najlepszych muzyków Galimoryjskich) do pruetu...
Tiger (19:26): Tiger stawia wszystkim wino!* Wypijcie za nasze zdrowie...
Vidette (19:26): *Oparła się lekko o Tigera i sącząc powoli wino, upajała się rozkosznymi chwilami. Spojrzała na Mroczną* Pani Mroku ... teraz mamusią moją zostałaś.*zachichotała, mrużąc oczy*
Strife (19:27): *Usiadł w cieniu sali. Rozglądał się po sali, szukając kogoś znajomego. Nie zauważył nikogo takiego, oparł się więc o ścianę i zaczął sączyć swoje piwo*
Bayushi Saya (19:27): *spojrzała na Strife i uśmiechnęła się lekko... podała mu rękę...* Będzie mi miło... *rzekła skromnie*
Tensarioth (19:28): Po chwili wrócili znów do stołu.Karczmarzu wina dla wszystkich!
Orion (19:28): #Na górze pojawła się postać szczupłego człowieka z lutnią w ręku. Seethar lekko musnął struny instrumentu i wnet błoga toń muzyki opłynęła karczmę aż zachęcajać do tańca. Bard począł powoli schodzić po schodach, a gdy znalazł się na dole usiadł na jednym ze stołów i grał z uśmiechem na twarzy. Zamknął oczy i wczuwając sie w melodie.#
Amarantine (19:28): *Weszła do karczmy,uśmiechając się* Zdrowie młodej pary!*krzyknęła i zajęła wolne miejsce*
Samantha (19:29): *znalazłszy wolne miejsce, usiadła, chwyciła puchar i upoła weselnego wina*
Blanca Celeste (19:29): *spojrzała się na młodą parę, posłała pełen godnosci i szacunku usmiech, ukłoniła się z pełna elegancją i manierą dworską. Spostrzegła w tłumie Josteina* -Witaj, panie...*odwzajemniła skineięcie głowy jego ukłon*
Arthanis (19:29): *elf spojrzał na Tenshi siedzącą obok*Tinuviel czy można prosić do tańca*po czym wstał i wyciągnoł dłoń do Ten uśmiechając się tak jakby znalazł coś czego od bardzo dawna szukał*
Lord Hagen (19:30): *karcczmarzu pare osób cie ocoś prosiło*
Tensarioth (19:31): *spoglądając na Thorina*Twoje zdrowie..kiedys ty także staniesz z kims na takim kobiercu*uśmiechnoł sie i chwycił puchar w dłoń*
Artur Wielki (19:31): Wstał i poprosił DiabloAngel o taniec?
Dante May Cry (19:31): *Podszedł do panny młodej* Zatanczysz piekna damo? *rzekł i chwycił Vidette nie czekajac na odpowiedz*
Tenshi (19:31): Dziekuje nie tzraba mi wina... Jeno...*Odwrocila glowe w strone elfa.*Wybacz wciaz zle sie czuje... Lepeiej zebym spokojnie siedziala. Dzis jedynie sily na obserwacje mam....
Samantha (19:32): *Mimo iż nikogo tu nie znała, czuła się jak wśród swoich, gdyż od wszystkich zgromadzonych biła radość i przyjacielskie ciepło*
Strife (19:32): *Objął Bayushi i dał nieść się rytmowi muzyki*
Mroczna (19:33): *skrzywiła się na słowa Vidette* Mamusią? Pani eee.. synowo zacna*usmiechnęła się* Chyba nie bedziecie mnie tak nazywali...? *zapytała ze zgrozą w głosie*
Blanca Celeste (19:33): *zawoała do przyjaciłóki z która przybyła* -Bayushi, spoczne przy stoliku...ufam, iż po tańcu moge liczyć na twe towarzystwo...*zerkneła na Strife* -I pana równiez...*zasmiała się cichutko i spoczeła przy wolnym stoliku*
DiabloAngel (19:33): *Dziewczyna podeszła do młodzieńca*Dobrze Atrurze
Jostein Siwy (19:34): Karczmarzu, wina dla wszystkich * zawołał gromko *
Artur Wielki (19:35): Wziął delikatnie za ręke i poszli na parkiet
Złoty Smok (19:35): Dante May Cry 'aju teraz piekna dama zatańczy ze mną * odebrał mlodziencowi Vidette
Vidette (19:36): *Zawirowała w ramionach Dante, unoszona dźwiękami muzyki i szalonym rytmem tańca.* Witaj Złoty Smoku ... *szepnęła zmieniając ramiona unoszące ją w obłednym rytmie ...*
Lord Hagen (19:37): *Został sam nie ma z kim tańczyć powolnym krokiem kieruje sie do drzwi czeka z naddzieją ale cały czas jest smutny*
Jostein Siwy (19:38): Pani * Mag podszedl do Blanki Celeste * Czy oddasz mi jeden taniec? * zapytał kłaniając się kobiecie-paladynowi *
Arthanis (19:38): *elf spojrzał trochę smutny ale się zaraz uśmiechnoł po czym przysunoł sobie krzesło obok a nie naprzeciwko Tenshi i usiadł*Pani rozumiem,więc pozwól że przynajmniej cię pocieszę jeśli będę wstanie*uśmiechnoł się i spojrzał w jej oczy łagodnie*
Tensarioth (19:38): * Podszedł do Dantego * Widzisz dzisiejszego dnia mości tiger nie nacieszy sie Vidette..każdy będzie chciał z nia zatańczyć*zaśmiał sie * napijmy sie * rzekł do Dantego *Twoje zdrowie
Bayushi Saya (19:39): *ujęła na szyję Strife i bawiąc się w tańcu wsłuchiwała się w wesołą muzykę, która rozchodziła się po całej karczmie, uśmiechnęła się do przyjaciela prowadząc w tańcu zabawną igraszką.*
Amarantine (19:40): *Omiotła wzrokiem tańczących,zrzuciła płaszcz i sama poderwała się do tańca*
Mroczna (19:40): *co chwila ku zamyślonemu synowi spogladała* No zaprosiłbyś matkę do tańca! *nie wytrzymała w końcu*
Tiger (19:40): *Podchodzi do Mrocznej i kłania się* Moge prosic do tańca... *Uśmiechnął się delikatnie*
Złoty Smok (19:40): Pozwólmy nacieszyć sie Tiger'owi Videt'e Chodźcie wojownicy stawiam kolejke wina!!!!
Dante May Cry (19:40): Masz racje Tensarioth, ale przeciez noc poslubna przed para, wiec zdarza sie nacieszyc soba *rzekł* Wypijmy i za Twoje zdrowie.
Vidette (19:42): *Umknęła z ramion Złotego Smoka i podeszła do stołu. Wychyliła puchar z winem i z rozbawieniem zerkała na tańczących.*
Carvis (19:43): *Poprawiła fałdy swojej zielonej atłasowej sukni i spojrzała przez okno. Czuła się dziwnie nie na miejscu, ale stara się to ukryć.*
Blanca Celeste (19:43): *spojrzała się na Josteina, usmiech rozbłysł na jej ustach*- Czasy towarzyskiej elegancji zapomniałam...*zasmiała się* -Ale wciąz pamiętam trzy kroki swobodne...*zerkneła figlarnie na Josteina i podała mu swa dłoń* -Prowadź, panie...
Lord Samantar (19:43): *Przysiadł się do Samanthy*: Witaj pani, wiem iż nazywasz się Samantha, to ciekawa zbieżność imion *uśmiechął się.*
Tensarioth (19:44): Teraz idzie tylko czekac na kolejne takie okazje..*popatrzył na Dantego..i zaśmiał sie* Może jeden z nas będzie na miejscu Tigera*przechylił puchar i upił do końca..podszedł do stolika i nalał pełny puchar*
Artur Wielki (19:44): W tańcu zaczoł szeptać do DiabloAngel chciałbym aby moje zaślubiny tak samo wyglądał. Po czym przytulił DiabloAngel.
Strife (19:44): *Zawstydzony bezpośredniością Bayushi schował się za lekkim rumieńcem. Po chwili jednak rozluźnił się i objął Bayushi, ale tym razem w bardziej "śmiełym" miejscu*
Lord Hagen (19:45): *Odszes smutny usiad przy drzwiach i siedział samotnie nie mając z kim tańczyć siedzi i czeka na sam nie wie co *
Jostein Siwy (19:46): * Ujął podaną dłon i wraz z Blnką ruszył w tany *Pięknie Ci, Pani w tej sukni * rzekł *
Złoty Smok (19:47): -Teraz Drodzy przyjaciele ,musze was na chwilke przeprosić ....Musze stoczyć kilka pojedynków. Niedługo wracam * Wypiwszy beczke wina wyleciał z karczmy ...
Mroczna (19:49): *zapamiętała sie w tańcu z Tigerem* Z mą panią ciekawe życie będziesz wiódł *szeptała mu do ucha*
Tiger (19:49): *Tiger podchodzi do stołu podnosi kielich upija kolejny łyk wina*
Tensarioth (19:50): *Podszedł do Vidette* Pozwolisz o pani że porwe cie do tańca...*zapytał* Ledwo zdązyła odpowiedzieć a juz wyciągnoł ją na środek sali.
DiabloAngel (19:51): O tak Arturze....Takie zaślubiny to napewno najlepszy moment w życiu pary młodej*po czym to mówiąc uśmiechnała sie i spojrzała na bawiących się ludzi*
Bayushi Saya (19:51): *zachichotała w tańcu i spojrzała na Strife błyszczącymi oczyma* Jak się bawisz panie? *szepnęła mu do ucha*
Amarantine (19:51): *Podeszła do Lorda Hagena* Panie nie idzie się tak smucić w tak wesołym czasie!*Potrząsneła ciemną czupryną i obdarzyła go zachęcającym uśmiechem*
Vidette (19:51): *Uśmiechnęła się do Tensariotha i objęła go mocno.*Panie mój ... jakże cieszę się, że tak licznie wszyscy przybyli ... Taniec z Tobą to zaszczyt dla mnie *szepnęła w tańcu*
Tenshi (19:52): Mnie nie trzeba pocieszac... Mam po prosrtu kilka drobnych ran i lepiej by nie otworzyly sie ponownie... *Podparla glowe na dloniach.*Przeto jestem rowniez wciaz podroza zmeczona... Poki co nie nadaje sie do hulanek. *Usmiechnela sie gorzko.*
Blanca Celeste (19:53): *ruchy dzieczyny w tańcu spłyneły dotychczas naznaną głęboka elegancją, trzymała się blisko Josteina, melodia zdawała się otulac swą bliskością. Zarumieniła się delikatnie* -Dziekuję za te słowa..*westchneła w tańcu* -Gdyby nie moja droga przyjaciółka, nie odważyłabym się na te błękity *delikatny usmiech zatroskania pojawił się na jej ustach*
Dante May Cry (19:53): *Zobaczył, że Mroczna stoi sama, podszedł i spytał* Pani, zatanczysz??
Lord Samantar (19:54): *Widząc, że Samantha gdzieś znikła usiadł na swoje miejsce i wyjął wielką czarną księgę.*
Jostein Siwy (19:54): Nadzieje ma, że nie rozczarowuję Cię, Pani, jako Twój tancerz. * powiedzial cicho * Wiele lat upłynęło, odkąd ostatni raz tanczyłem
Mroczna (19:54): Z chęcią *pozwoliła sie objąć potężnym ramionom wojownika*
Arthanis (19:55): *elf spojrzał na Tenshi zmartwioną miną*To może pójdziemy do pokoju twojego i odpoczniesz trochę i jeśli pozwolisz zostenę z tobą*Elf uśmiechnoł się, ale było po nim widać że martwi się o Tenshi*
Artur Wielki (19:55): Pani może pójdziemy na spacer a później wrócimy i zasiądziemy do stołu
Carvis (19:56): *z rozbawieniem obserwowała tańczące pary i tylko delikatnie gładziła piórka Rezo. Uszczypnął ją lekko w ucho. Zaśmiała się i uniosła brew do góry.*
Strife (19:56): *Chcą to wyraźniej powiedzieć. Przybliżył głowę do policzka Bayushi* Wpsaniale... Jesteś wyśnioną przeze mnie boginią...
Lord Hagen (19:56): *To może Tenshi wyjdziemy na świeże powietrze i pogawędzimy spokoju*
Jostein Siwy (19:56): Gnąi Cię coś, Pani? * zapytał z troską w głosie *
Tensarioth (19:57): Dla mnie to tez wielka przyjemnośc *szepnoł jej do ucha*
Tiger (19:57): *Podszedł do tańczącej pary* Witaj Tensarioth czy mógłbym zabrać Ci na chwile własną żone... Chce się nią odrobine nacieszyć... *Zaśmiał się*
Tensarioth (19:58): Z przyjemnością się tanczyło z twoją żona..już ci ją oddaje..Jeszcze raz wszystkiego najlepszego wam życze*rzekł i odszedł*
Merit (19:58): *Nabił i odpalił swoją fajke po czym odchylił głowe do tyłu... po chwili nad nim zaczeły unosić sie małe kółka z dymu* Ehhhh... *Westchną zmeczonym głosem*
Vidette (19:58): *Zerknęła na Tigera i skłoniła się, dziękując za taniec Tensariothowi. Zawisła na szyi Tigerowi śmiejąc się radośnie.* Najdroższy mój ... jakże szczęsliwa jestem ...
DiabloAngel (19:59): Dobrze więc wyjdźmy*obejrzała się jeszcze raz na gości w karczmie*
Mroczna (20:00): Jak boje, panie? Czy już najlepszym szermierzem tych ziem jesteście? *zapytała Dantego wirujac w tańcu*
Amarantine (20:00): *Zbliżyła się do Carvis* Witaj,widzę,że też jesteś tu sama,mogę się przyłączyć?*Uśmiechnęła się*
Blanca Celeste (20:01): -Mogłabym rzec i twymi słowami ...*oddech miała lekko pogłębiony kiedy tak suneli w tańcu* -Chyba nie idzie nam az tak źle? *spojrzała w oczy Josteina i zasmiała się*
Jostein Siwy (20:01): * Taniec z Blanką sprawial mu wielką radość, gdy patrzył na pełne gracji i tak naturalne ruchy dziewczyny. Zdawała się lekka i zwiewna niczym mgiełka, jakby nie dotykała stopami podlogi...*
Artur Wielki (20:01): No to chodźmy pani.*po czym wziął DiabloAngel za ręke i wyszli*
Tenshi (20:01): *Skineła głową.*Tak... Wydaje mi sie ze lepiej jesli legne na łozu jakowym... Naparawde slabo sie czuje. Chyba za duzo podrozowalam ostatanimi czasy, w złe miejsca zawedrowalam.*Skrzywila sie. Po chwili jej oblicze rozpogodzilo sie.*Tak wiec chodzmy...
Bayushi Saya (20:03): *zarumieniła się i odrzekła* Ależ mi schlebiasz Strife... *zacisnęła mocniej dłonie na szyi* ....i ja również bawię się wyśmienicie.... A twe towarzystwo urozmaica całą zabawę...*dodała z uśmiechem na twarzy*
Jostein Siwy (20:03): Pani, przy Tobie czuję się niezmiernie niezgrabny * odparł z uśmiechem *
Tensarioth (20:03): *Wrócił do Tashy usiadł ścisnoł jej ręke i lekko ucałował w czoło*
Dante May Cry (20:04): Nigdy sie nie uwazałem za najlepszego, jest kilku rownie dobrych szermierzy w krainie, ale moge sie pochwalic, ze rzadko przegrywam *odparł, dalej trzymajac w ramionach Mroczną*
Arthanis (20:05): *elf wstał po czym podniół delikatnie uważając na rany na plecach Tenshi i powoli zaczoł kierować się w stronę schodów i wchodząc na piętro*
Tiger (20:05): *Uśmiechnął się do Vidette* Pani moja to najszczęśliwszy dzień w moim życiu...
Carvis (20:06): Ależ proszę. Jestem Carvis*wyciągnęła rękę i uśmiechnęła się przyjaźnie. Rezo spojrzał na kobietę jednym czarnym okiem i zaskrzeczał.*
Lord Hagen (20:07): *Smutny samotny wychodzi na świeże powietrze* mówi do siebie: *Poco ja tu przychodziłem przynajmniej zrobiłem przyjemność parze młodej przychodząc tu ale co mi z tego jak nikt nie chce ze mną tańczyć* *Najlepij bedzie jak z kimś potańcze tylko z kim* zdenerwowant i smutny poszed w strone drzwi łezka zakręciła mu sie w oku i spadła na ziemie*
Strife (20:08): Zabawa razem z tobą, to nie rozrywka tylko zaszczyt *Uśmiechnął się. Zaczął przyglądac się dziewczynie* Pięknie wyglądasz ...
Amarantine (20:08): *Zaśmiała się i mocno uścisnęla wyciągniętą dłoń*A ja Amarantine
Vidette (20:09): *Taniec ich porwał w swej dzikiej namiętności. Rozkoszowali się sobą, dotykiem, rytmem, gwarem i radością w karczmie. Vidette przesuwała dłonie pieszcząc delikatnie ukochanego. Zatraciła się w jego oczach i objęciach.*
Tensarioth (20:10): *wstał od stolik podzszedł ku mrocznej...skłonił się lekko*Pani uczynisz mi ta przyjemność i zatańczysz ze mną??*uśmiechnoł się*
Mroczna (20:11): *uśmiechem wojownika obdarowała* Skromni jesteście, panie *zaśmiała się i głowę odchyliła... wszystko wirowało* Jeeeszczeee *krzyczała w tańcu*
Carvis (20:13): Miło mi Cię poznać. *Kruk znów uszczypnął ją w ucho.* Rezo, aleś Ty się nieznośny zrobił! *Wykrzyknęła, śmiejąc się. Ptak przestąpił z nogi na nogę. *Dobrze, już dobrze... Widzę, żeś spodobała się owemu krukowi. Poznaj, oto Rezo. Kruk. *zrobiła błazeńską minę.*
Blanca Celeste (20:13): *trzymając Josteina za dłoń wykonała subtelny piruet, jej jedwabny woal spłyna z szyi i opadł na ramię maga. Blanca zakończyła sekwencje subtelnym ukłonem, zatrzymujac taneczny wir. Nabrała głębokiego oddechu, przymkneła oczy..po chwili otwarła w je skupiając brazowe teczówki na twarzy Josteina* -Juz niemal zapomniałam jak to jest, jak wspomnienie....z dziecnstwa..*usmiechneła się kojąco do maga*- Najwybornijeszy z tancerzy od czasum zapomnianych dla mnie...to ty Josteinie...*skłoniła się *
Tiger (20:14): *W tańcu zatracił swoje myśli a jego spojrzenie nieustannie tkwiło w jej oczach. W trakcie tańca Tiger delikatnie pocałował Vidette*
Dante May Cry (20:16): Ale piekna zabawa, takiego wesela dawno nie widzialem *rzekł, zmieniajac temat* Widze, ze Tensarioth chce mi Panią porwać, nie bede zatrzymywal, jesli Pani chce sobie potanczyc z kolega.
Tenshi (20:16): *Zdziwiona że elf poczal ja niesc usmiechnela sie wesolo.*Chodzic jeszcze potrafie ale bardzo dziekuje. Lubie byc niesiona. Jak juz wiesz moj pokoj drugi po prawej.
Lord Samantar (20:16): Żegnajcie, życzę szczęścia wszystkim*powiedział do gości i wyszedł z karczmy.*
Amarantine (20:17): Przyjemne zwierzę*uśmiechnęła się* Napijemy się?
Kharimow (20:19): Karczmarzu - Hej! piwo lej, lecz nie depcz po rękach, palce delikatne mam, wie każda panienka. karczmarzu piwo dla wszystkich!
Karczmarz: Kharimow stawia wszystkim piwo!
Bayushi Saya (20:19): A dziękuje... Strife a może by tak usiąść i złapc oddech...? *zaśmiała się i rozejrzała się z wolnym stolikiem* A gdzie jest Blanca... *powiedziała do siebie rozglądając się za przyjaciółką.... po chwili spostrzegła bawiąca się Blancę i uśmiechnęła się do niej po czym spojrzała na Strife.*
Vidette (20:19): *Pocałunek wezbrał łzy szczęscia w jej oczach.* Kocham Cię mocno, Tygrysku ... *szepnęła wirując z nim w tańcu.*
Arthanis (20:19): *uśmiechnoł się szczerze, po czym szepnoł*Pani czy mógłbym zostać z panią tego wieczora?*zapytał i się zaczerwienił co było widoczne*
Carvis (20:20): Chętnie. Karczmarzu przynieś wino dla mnie i Amarantine jeśli łaska. *Zwróciła się do towarzyszki* Czym się zajmujesz, jeśli wolno spytać?
Mroczna (20:21): *roześmiała się* Z atniec dziekuję *szepnęla do Dantego i pozwoliła Tensariothowi porwać się w wir szalonej zabawy*
Tensarioth (20:21): Hmmm..no tak ..wiodzisz panie do czego doprowadziłes..Mroczna tańcząc z toba zapomniała o swiecie*zachichotał i poszedł po puchar z winem...po chwili wrócił upijając potrochu co chwile*
Strife (20:22): *Oczrowany wyglądem Bayushi powiedział* Oczywiście, usiądźmy , ooo tam w kącie jest wolny stolik .... *Wskazał skinieniem głosy pusty stolik w rogu sali*
Artur Wielki (20:23): Wrócił do karczmy po czym podszedł do DiabloAngel i spytał się pójd ą do pokoju?.
Dante May Cry (20:24): Ja równiez dziekuje Pani *powiedzial i oddał kobiete w ramiona Tensariotha*
Mroczna (20:24): Prowadź, panie. Na koniec świata. W ten wieczór pozwalam się mężczyznom sterować, jak kobieta uległa *łobuzersko błysnęła zębami i włosy na plecy odrzuciła*
Tensarioth (20:24): Widząc zbliżająca się mroczną oddał sie w wir tańca...wspaniale tańczysz o Pani *rzekł po chwili*
Tenshi (20:24): *Skineła głową.*Mozesz pilnowac czy mam sen spokojny.*Usmiechneła sie zartobliwie.* Eh... Cos czuje ze naparwde dlugo bede spala.*Mowiac to skrzywila sie ponownie.*
DiabloAngel (20:27): *Chwyciła kielich z winem dopijając ostatnie krople*Dobrze Panie więc choćmy*uśmiechneła się*
Jostein Siwy (20:27): * Ujął w lewą dłoń jedwab, który spłynął na jego ramię, chcąc zwrócić go właścicielce *
Mroczna (20:28): Ty też, panie po nogach nie depczesz *zachichotała i swobodnie prowadzić się Tensariothowi pozwalała* Nieeechhh wiiirujjje śśśwwwiaattt *śmiała się* I wcale nie koniecznie od nadmiaru alkoholu *zakończyła chichocząc*
Bayushi Saya (20:29): *skierowała się krokiem pełnym gracji do stolika wskazanego przez Strife, poprawiła szkarłatną spinkę upinająca włosy, twarz promieniała radością, a oczy tego wieczoru błyszczały jak nigdy dotychczas*
Dante May Cry (20:29): *Obserwujac bawiacych sie ludzi, podszedl do karczmarza i rzekł* Karczmarzu wina!
Karczmarz: Dante May Cry wino dla Ciebie!
Blanca Celeste (20:31): *pochwyciła ciemnogranatowy woal, milcząca ...delikatnie osuneła jego jedwabistosc na ramię Josteina, poczym zsuneła go tak z ciała maga, by cała aksmaitnośc musneła jego szyje* -Ja tez nie znałam tej strony rzeczy...*rzekła tajemniczo...ukryła jednak wszelkie tajemnice pod jasnościa swych usmiechów. Delikatnie otarła czoło* -Pragnełabym teraz zrosic me pragnienie...i odetchnac, wszak taniec to wielki sprawdziań wytrzymałości...
Tensarioth (20:31): Coraz bardziej oddając się tancu*nie zapomniane chwile..*szepnoł jej do ucha i uśmiechnoł się*Na picie jeszcze będzie czas *zaśmiał się*
Arthanis (20:31): *spojrzał na Ten i szepnoł wchodząc już po schodach*Tinuviel jeśli uśniesz będę spokojniejszy i pewny że nic ci nie jest*uśmiechnoł się po czym spytał niepewnie*Czy moge...robić sobie nadzieję... na coś więcej*zacioł się kilka razy bojąc się odpowiedzi i wiedząc że niejedna już mu odmówiła*
Strife (20:33): *Spojżał na Bayushi* Jesteś piękną dzewczyną, pewnie masz tysiące wielbicieli, więc ja tekże chcę dołączyć do ich grona. Masz piękne ; tajemnicze oczy ... Mógłbym patrzeć w nie godzinami...
Artur Wielki (20:33): Dobrze pani chodźmy ale najpierw coś załatwie *karczmarzu daj mi dwa dzbany wina i klucze do pokoju* po czym rzucił dwai sakiewki pełne złota.Po czym podszedł do młodej tańczącej pary ukłonił się i złożył życzenia: Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia ,abyście byli zawsze szczęśliwi.*po czym udał się z DiabloAngel do pokoju*
Jostein Siwy (20:34): * Czuł ,jak brązowe oczy zaglądają wprost w jego duszę. * Twój woal, Blanko * rzekł * Chyba, że pozwolisz mi zatrzymać go na poamiątkę *poprosił, dziwiąc się własnej śmialości *
Tensarioth (20:35): Dziękuję uroczej pani za taniec*skłonił się lekko*Było mi bardzo miło..teraz ide się czegos napić *mrugnoł i zaczoł powoli udawać sie w strone szynkwansu gdzie stał Dante*
sielakos (20:37): *Wślizgnął się do karczmy zajął miejsce w ciemnościach oparty o ściane i zaczął przyglądać się obecnym*
Vidette (20:38): *Szepnęła Tigerowi kilka słów do ucha i przerwała taniec. Pochwyciła jego dłoń i zwróciła się do gości.* Wybaczcie nam moi drodzy na chwil kilka... ochłoniemy czas krótki w pokoju i powrócimy niebawem *zerknęła na Tigera i pociągnęła go w kierunku schodów. Zniknęli na górze.*
Mroczna (20:38): I ja dziekuję *dygnęła dworsko przed Tensariothem* Uff, zgrzałam się *sapnęła i ku stolikowi ruszyła*
Tensarioth (20:39): Cóż znów sie spotykamy*oparł sie o blat szynkwansu*Karczmarzu wina! Co tak samemu stoisz..zatańcz pobaw się..wieczór przed nami zdązysz się napić*zaśmiał się*
Karczmarz: Tensarioth wino dla Ciebie!
Merit (20:39): *Merit rozejrzał sie po pomieszczeniu słuchając komplementów lejących sie strumieniami ze wszystkich stron, zmarszczył lekko brwi po czym powiedział do swojej papugi* -Feldmarszałku...masz...naprawde... chcesz piwa? Rrrrrwaaa!*Potwierdziła papuga* Karczmarzu daj mi piwa! A raczej Feldmarszałkowi*Rzekła postać do karczmarza*
Karczmarz: Merit piwo dla Ciebie!
Jostein Siwy (20:40): Zatem usiądźmy * odpowiedział Blance usmiechem * Karczmarzu, wino dla Blanca Celeste! * zawołał, chcąc pzrekzryczeć gwar *
Turgon (20:41): *Do karczmy powolutku wszedł do karczmy*
Bayushi Saya (20:41): Wielbicieli? Skądże... jakoś nic mi o tym nie wiadomo *zachichotała i spojrzała w oczy Strife uśmiechając się tajemniczo* tego wieczory nie żałujesz prawienia komplementów... zapewne nie ja pierwsza. *prowadząc krótka konwersację, dochodzi do stolika*
Tenshi (20:42): Eh... Nie wiem.*Usmiechnela sie smutno.* Wyznaczylam sobie samotna droge i mialam sie jej trzymac.*Przymknela oczy, zeskoczyla z jego ramion.*Moze jednak jesli pojde spac w smaotnosci. Jakos dojde o wlasnych silach do pokoju.*Usmiechnela sie gorzko i szybkim krokiem udala do pokoju. Po chwili slychac bylo jedynie skrzypniecie zamykanych drzwi.*
Dante May Cry (20:42): Juz nie stoje samemu, skoros przyszedl *smiejac sie odpowiedzial Tensariothowi* Troche sie pobawilem, zreszta sam widziales, teraz patrze na kobietki, szukam zony * rzekł znowu sie smiejac i dodał* Karczmarzu wino dla Tensarioth !
Karczmarz: Dante May Cry nie ma tutaj herosa imieniem Tensarioth !
Turgon (20:43): *Popatrzył i zobaczył, że patrzy na dwa stoliki - ze zdziwienie podszedł i odkrył, że jest tylko jeden. Był tak upity, żę nawet słowa mu się nie składały*
sielakos (20:43): *Przepłynął po podłodze jak zjawa do Merita rzekł* Witaj kamracie, jak się świętowało tą zacną uroczystość?
Blanca Celeste (20:44): *pochyliła lekko głowę, spojrzała na jedwabny materiał...rzekła wpatrzona w ten kawałek wstegi* -I delikatnosc i wonnosc lilii, barwa młodej nocy...*odszukała spojrzenie Josteina, przesłała moc swej życzliwości* - Dar dla...przyjaciela, prosze...*ułożyła woal jedwabistości na dłoni maga, musnięcia płatków lili wieczornej*
Dante May Cry (20:45): *Uggh, zezłoszczony i lekko podpity krzyknał* Jak nie ma Tensariotha, skoro stoi obok mnie! Jeszcze raz. Karczmarzu wino dla Tensarioth!
Karczmarz: Dante May Cry stawia Tensarioth wino!
Turgon (20:46): *Zdziwiony zakrzyknął w stronę karczmarza* Karczmarzu wino dla wszystkich! *Następnie w duchy pomyślał "Jak ja lubię się upijać"*
Karczmarz: Turgon stawia wszystkim wino!
Arthanis (20:46): *elf zasmucił się po czym zaczoł powoli z chodzić powoli na dół po czym usiadł sam pryz jednym stoliku*KArczmarzu daj wina*krzyknoł*po czym schylił głowę osoby przechodzące obok mogły dostrzec smutek i nawet łzy spływające po jego policzkach i małą plamę wody na stoliku*
Merit (20:47): A dobrze dobrze... nie narzekam*Powiedział z uśmiechem wskazując na kilka pustych kielichów po winie stojących przed nim na stole* Siadaj sielakosie*Dodał wskazując na puste krzesło obok niego*
Tensarioth (20:48): Nie denerwuj sie tak..Karczmarz ze szczęscia sie popłakał i nie dowidzi czasem*zaśmiał się*A no juz samemu nie stoisz...zdrowie młodej pary *krzyknoł i przechylił puchar do końca*
Mroczna (20:49): *podeszła do Arthanisa i bezceremonialnie w plecy go klepnęła* Co tutaj samotnie siedzisz smutku? Mebli Ci nie szkoda iże wodą je zalewasz? *siadła przy nim*
Blanca Celeste (20:49): *odstapiła od męzczyny, ukłoniła mu się, i nie było w tym ukłonie tej typowej gracji paladyna, lecz niewinnośc oraz delikatnosć.* -Niechaj niesie w sobie szczeście...bowiem nawet przedmiot kiedy upragniony jest jak talizman...to najpiekniejszniejsza magia pod słońcem...*posłała ciepły usmiech magowi* -Teraz spoczne przy stoliku, jeśli bedziesz pragnął Josteinie...możesz w kązdej chwili uraczyc mnie swym towarzystwem.
Turgon (20:49): *Turgon ze zdziwieniem patrzył na trzy butelki i to, że miał 6 rąk*
Carvis (20:51): *Z wdzięcznością przyjęła kolejny kielich wina i szybko ugasiła pragnienie. Robiło jej się coraz cieplej i weselej. Rezo zeskoczył na stół i zaczął wędrować między pustymi kielichami biesiadników.*
sielakos (20:51): Widzę się nieźle spoiłeś, jak w ludzkim ciele można mierzyć ile krwi w alkoholu wymieszane jest to znak, że zabawa jest godna nawet trupa *Spojrzał na siebie* Przyjemnością z tobą pogadam *usiadł na stoliku* Szkoda jeno , że upić się nie mogę w trupa *zaśmiał się*
Strife (20:51): *Spogląda na Bayushi i mówi* Wybacz pani, ale sen mnie zmożył, do tego jeszcze to podrzędne wino. Tworzy to mieszankę usypiającą. *Chłopak wstał i podszedł do karczmarza, wziął on od niego klucz od pokoju i udał się na spoczynek*
Turgon (20:52): *Aż w końcu lawirując między stołami, krzesłami i ławami uderzył wprost o ścianę i zemdlał . Ostatnie co słyszał, to był ryk śmiechu*
Strife (20:53): *Spogląda na Bayushi i mówi* Wybacz pani, ale sen mnie zmożył, do tego jeszcze to podrzędne wino. Tworzy to mieszankę usypiającą. *Chłopak wstał i podszedł do karczmarza, wziął on od niego klucz od pokoju i udał się na spoczynek*
Tensarioth (20:54): A co będe sobie żałował*powiedział*Karczmarzu wino dla wszystkich!
Karczmarz: Tensarioth stawia wszystkim wino!
Jostein Siwy (20:54): * Pzrez chwilę nie mógł wyrzec slowa * Dziękuję, Blanko * odrzekł. Z sakiewki zawieszonej u pasa wyjąl broszę wykonaną z jantaru, w kształcie kwiatu róży * Pzryjmij ten upominek. Dar dla pzryjaciółki * odwzajemnil się *
sielakos (20:54): Widzę , że już karczma się przerzedza. Na ślubie , żem był ale gwarno było tak ,że ledwo siebie usłyszeć żem zdołał, a co dopiero z przyjaciółmi rozmowę toczyć *zamyślił się* Teraz przyszedłem świętować
Dante May Cry (20:56): Tensarioth chcesz mnie upić? *zasyczał widzac podwojnie*
Bayushi Saya (20:56): *pożegnała Strife* Żegnaj... i do zobaczenia... *rzekła na koniec, szukając wzrokiem Blancę*
Jostein Siwy (20:56): Tedy z przyzwolenia Twego skorzystam * odparł dziewczynie, idąc za nią do stolika *
Tensarioth (20:57): *lekko chwiejnym krokiem udał się w strone Blanci Celeste..Pani*rzekł*uczynisz mi ten zaszczyt i pozwolisz się porwać w wir tańca*zapytał*
Turgon (20:58): *Turgon nagle poruszył głową - odporność elfów pozwoliła mu się jakoś obudzić.* Karczmarzu kubeł wody! * I zanurzył w nim głowę. *
Merit (20:58): Załuj ze piwa i potraw skosztowac nie mozesz... wyśmienite *Powiedział z błogim uśmiechem*
Arthanis (20:59): *spojrzał oczami pełnymi łez *Pani niedość że jestem słabym wojownikiem to do tego nie potrafie obchodzić się z kobietami. mimo wszelkich starań każda kobieta mnie odtrąca i zostajemy tylko znajomymi*kilka łez mu pociekło po policzku*A ja szukam szczęścia, osoby która była by mi bliska*spuścił głowe ponownie i rzekł*Pani wybacz mi ale przez samotność gadam dziwne rzeczy.
Turgon (21:00): *Turgon podniósł się z podłogi i wyszedł*
Blanca Celeste (21:00): *spojrzala na brosze*- Bursztyn, życie w nim zawarte...*zatrzymała wzrok na kojącym kamieniu w kształcie pieknego kwiecia* -Dziekuję....*spojrzała żywo na maga* -Pragnę bys kogoś poznał...* chwyciła Josteina za dłoń i zmierzyła w kierunku stolika przy którym siedziała samotna kobieta*
Mroczna (21:01): No, Arthanisie *łokciem elfa szturchnęła* Ni spij, bo Ci jeszcze co skradną *uśmiechnęła się* Nie wolno dziś się smucic nikomu! *głos ściszyła* Jutro się posmucisz, a dziś śmiej się *iskierki wesoło błyskały w jej oczach*
DiabloAngel (21:02): *Z schodów było słychać odgłosy,dziewczyna podeszła do karczmarza i poprosiła o 2 butelki wina i zostawiła na blacie dużą sakiewke z złotem po czym wróciła do pokoju*
sielakos (21:02): Nie wątpię, potrawy muszą być wyśmienite wszakże na tak zacnym przyjęciu jesteśmy. *Mówiąc to zasmucił się lekko , ale zaraz dodał na poprawienie sobie humor* brak spożywania posiłków ma też swoje zalety szczególnie w wysokich górach gdzie o żywność krucho
Blanca Celeste (21:04): * zastukała Bayushi w ramię, przyblizyła głowe do czarnych włosów kobiety. Zerkneła ukradkiem na Josteina i mrugneła okiem, nastepnie podniesionym głosem rzekła* -Uhhu, moja drgoa! Spisz? *zachichotała się figlarnie*
Mroczna (21:04): Ehh, Arthanisie, naturę marzyciela masz... Jeszcze niejedno serce nieweiście skradniesz *po ramieniu go poklepała*
Jostein Siwy (21:05): * Podążył za Balnką, Sciskając w dloni błekitny jedwab *
Tensarioth (21:05): dziwne chyba mnie nie usłyszała*powiedział do siebie*usiadł przy stoliku..rozkoszując sie potrawami i popijając winem.
Bayushi Saya (21:06): A tu jesteś Blanco... jak się bawisz moja droga? Bo z tego co widziałam to świetnie... bardzo mnie zaskoczyłaś nie wiedziałam, iż z taką gracją poruszasz się w tańcu... *zaśmiała się* A kim był twój partner? *zapytała przyjaciółkę*
Dante May Cry (21:07): Tensarioth, nie przejmuj sie, takie kobitki, czasem nie zwracaja uwagi, choc sie napic *rzekł*
Estraven (21:08): *Na schodach rozległy się odgłosy kroków... Powoli na dół zszedł mężczyzna w swoim zwykłym, czarnym płaszczu... Odgarnął z twarzy swoje krucze włosy ze szkarłatnymi końcami... Rozejrzał się jakby trochę nieprzytomnie i usiadł gdzieś przy stoliku nalewając sobie wina...*
sielakos (21:09): *Podpłynął lekko unosząc się nad ziemia do Mrocznej* Witaj pani, pary młodej nie ma to, choć pani pogratuluję syna *poczym znów odpłynął na swe miejsce w czasie drogi dodał* Miejmy nadziej, że te małżeństwo będzie pomyślne *Głosem najuprzejmiejszym na jaki tylko mogło stać trupa*
Jostein Siwy (21:09): Jostein Siwy, Pani * przedstawił się mag * czarodziej Jasniejącej Pani slużący * rzekł, składając ukłon Bayushi *
Merit (21:09): *Uśmiechnął sie ponuro* Coraz więcej zalet widze w twojej przemianie... nie zastanawiałes z sie może nad tym aby pozostac tym czym sie stałeś? Nic tutaj oczywiście nie sugeruje*Dodał szybko* Czysta ciekawość..
Tensarioth (21:10): *zaśmiał się..i podszedł do Dantego*Zdrowie wszystkich pań*krzyknoł..Karczmarzu wino dla wszystkich!
Karczmarz: Tensarioth stawia wszystkim wino!
Lord Hagen (21:11): *Sam i samotny podszed do drzwi i tam stoi czeka ale kto przyjdzie...*
Blanca Celeste (21:11): -Bayushi...to jest pan Jostein *spojrzała się na maga i rozbłysła swym usmiechem* -Najlepszy tancerz wśród magów, zaręczam *przyłożyła dloń do piersi, tryskała wspaniałym humorem* -Josteinie to ma wierna przyjaciołka Bayushi...*połozyła dłoń na ramieniu przyjaciółki* -Losy nasze odmienne, lecz równo płynące swym nurtem...Zasiądzmy we wspolnym gronie...
Arthanis (21:12): *spojrzał na Mroczną*Pani dzisiaj taki szczęśliwy wieczór więc czy mógłbym...*zawstydził się*prosić panią do tańca*po czym podszedł do Mrocznej wyciągając rękę*
Jostein Siwy (21:13): Dzięki za zaproszenie, Blanko * uśmiechnąl się i pzry stole zasiadł *
sielakos (21:15): Chcesz, żebym został liszem na zawsze. Istotą , która z dania na dzień traci uczucia. Istotą która w mieście i w karczmie musi nosić płaszcz pokrywający całe jej ciało. Istotą która potrafi rozebrać swe ciało na części postawić głowę na krześle rozmawiać z przyjacielem a resztą ciała walczyć z wrogiem. Tak, to miałeś na myśli. *spojrzał pytająco na swego kamrata*
Bayushi Saya (21:15): *podała rękę Josteinowi* Miło mi pana poznać... *uśmiechnęła się do maga* Proszę usiądźcie... *wskazała wolne miejsca przy stole.*
Tensarioth (21:15): Nie ma co rzekł mętnym już głosem..to bedzie iście wyborna noc*zachichotał*Napijmy się puki jeszcze możemy *rzekł do Dantego..uśmiechając się*
Dante May Cry (21:16): Oczywiscie, ze sie napijemy kolego, ale jeszcze chcialbym tu widziec syna. Estraven pozwol do nas *krzyknał*
Dante May Cry (21:16): Oczywiscie, ze sie napijemy kolego, ale jeszcze chcialbym tu widziec syna. Estraven pozwol do nas *krzyknał*
pawgaara (21:17): *wszedl i usiadl sobie przy wolnym stoliku w kacie i obserwowal poczynania pewnej niewiasty*
Jostein Siwy (21:18): I mnie jest niezmiernie miło * zapewnił Bayushi *
Estraven (21:19): *Ociężale wstał i podszedł do stolika Dantego i Tensariotha.* Zapewne chciałbyś, żebym napił się z Wami, ojcze? *Uśmiechnął się lekko.*
Mroczna (21:19): Oczywiście, Arthanisie *roześmiała się i elfa do tańca wyciagnęła, kiedy wirowała, zdało jej się iże twarz znajomą w kącie dostrzega*
Merit (21:20): racja to miałem na myśli... bo jak cos ma swoje dobre strony musi posiadać także złe... ale nie zgodze sie z tym że "chce" abyś pozostał liszem... byłem poprostu ciekaw co na to odpowiesz*Powiedział popijając wino*Twoja odpowiedz mnie usatysfakcjonowała.
Carvis (21:21): *Przyglądała się ptakowi zaglądającemu po kolei do wszystkich kielichów, po czym wygładziła zawinięty rąbek sukni. - Niewygodne te buty. - pomyślała. - I po co mi to było? - zaczęła sobie wymyślać w duchu.*
Dante May Cry (21:21): No przeciez po to Cie wołałem, zreszta pol imprezy Cie nie widzialem, podziewasz sie nie wiadomo gdzie *odpowiedział i zawołał* Karczmarzu wino dla Estraven!
Karczmarz: Dante May Cry stawia Estraven wino!
Tensarioth (21:21): *zaśmiał się*Siadaj chłopcze..użyjesz troche życia z nami*zaśmiał się głośno*
Blanca Celeste (21:22): *zatopiła usta w kielichu, niesforne kosmyki falowanych włosu opadły jej na policzki. Po chwili odstawiła pucharek...wyprostowała się.* -Szczerze, nie przywykłam do tak wielkich uroczystości...*spojrzała na Bayushi* -To był twój pomysł by mnie tutaj przyprowadzić *udała srogosc w oczach, kóra natychmiast stopniała* -Dziekuję ci za to Bayushi. *Zatrzymała spojrzenie w magu* -A jak ty bawisz się Josteinie? *ciepło biło z jej oblicza dzisiaj wyjatkowo życzliwie*
Estraven (21:23): Niestety, długo zostać nie będę mógł *Rzekł upijając łyk wina* lecz póki będę, z chęcią dotrzymam wam towarzystwa.
Dunpeal Hunter (21:26): *Wszedł do karczmy, a pierwsze swe kroki skierował w stronę szynkwasu* - Karczmarzy wino dla Dunpeal Hunter!
Jostein Siwy (21:26): Cudownie, Blanko * odparł, spoglądając w brązowe oczy * Tobie to zawdzięczam... I Tobie, Pani * ukłonil się Bayushi *
Vidette (21:26): *Zeszła po schodach, ubrana wygodnie, po męsku. Rozejrzała się po karczmie i podeszła do stolika gdzie siedzieli Dante,Tenstarioth i Estraven.* Odpoczęłam troszke ... *zaśmiała się* za dużo wrażeń... *usiadła obok Estravena i spojrzała na niego. *Ech ... kocham Cię braciszku !*zawołała radośnie* Zresztą wszystkich was kocham ... *zerknęła na pozostałych*
sielakos (21:27): Postać lisza opowiada mi nie powiem lubię, kiedy hordy nieumarłych stawiają się na ma skinienie. Uwielbiam kiedy wielki szkielet smoka niszczy moich wrogów, lecz wiem ,że nie jest to moja moc.. nie ja jestem jej źródłem i ty dobrze o tym wiesz. Kiedyś mogę stracic kontrolę nad tym, kim jestem. *przerwał na chwilę* Liszem chcę być ,ale chce to osiągnąć sam bez ingerencji sił wyższych. Po wykonaniu naszej misji mogę stracić nie tylko postać lisza, ale także moc nekromanty, jednakże jestem tego świadom i podejmuję się ryzyka jak przed tym wyborem staje. Nie wiem co się tam stanie , wiem tylko ,że będzie to coś właściwego
Bayushi Saya (21:28): *uśmiechnęła się do Blanci i Josteina po czym uniosła kielich i upiła skromny łyczek* Nie ma co przesadza z trunkami...*rzekła i odstawiła puchar na stół, rozglądając się dookoła* Ja również nie żałuje...że się tu znalazłam...*dodała i oparła się o krzesło*
Estraven (21:28): *To stało się w momencie gdy kończył swoje wino... Jego twarz wykrzywił grymas bólu i spadł z krzesła. Przez chwilę wił się na podłodze... Na jego ustach zastygł niemy krzyk... Po chwili wszystko ustało... Leżał nieruchomo a twarz jego skropiona potem była... Wstał z wysiłkiem i skłoniwszy głowę w stronę ojca i jego przyjaciela rzekł* Oto znak był. Zostać dłużej nie mogę... Wrócę, gdy tylko załatwię pewne sprawy... *To rzekłszy powolnym krokiem trzymając się za bok opuścił karczmę...*
Mroczna (21:28): *w tańcu z Artenisem wirowała* Cóże to, nadal markotni, panie jestescie? Bo sie obrażę *zagroziła i łobuzerki usmieszek wykwitł na jej twarzy*
Dante May Cry (21:28): A pan młody juz padł? Tak szybko go wymeczylas? *rzekł chichrajac sie do Vidette*
sielakos (21:30): Ale dosyć tutaj o tym, nie przyszedłem tutaj snuć myśli na temat mojej postaci tylko się bawić * rzekł i dodał* patrz co dla ciebie przygotowałem i dla wszystkich zebranych *Klasnął w dłonie i do karczmy wbiegło stado tańczących nieumarłych szczurów* Pomyślałem ,że ci się spodoba
Merit (21:32): *kiwną w zamyśleniu głowa i podstawił swoj kielich papudze aby mogła sie z niego napic wina, papuga jednak zignorował kielich i zaskrzeczała donośnie patrząc na Vidette*Rrrwa mać!Rrrwaaa!
Vidette (21:33): *Zaśmiała się* Za dużo wrażeń chyba i wina ... odpocznie i niebawem powróci do nas *odprowadziła wzrokiem odchodzącego Estravena* A chciałam z nim słów kilka zamienić ... *uniosła głowę słysząc skrzek papugi* Mericie, dosiądźcie się z Feldmarszałkiem do nas, będzie nam miło *zerknęła na Dante i Tensariotha*
Carvis (21:33): *Przerażona spojrzała na stado szczurów, które właśnie wpadło do gospody. - Jak ja niecierpię gryzoni! - Zezłościła się.*
Mroczna (21:35): *zaciekawiła się widząc małe, białe stworki biegające po podłodze i gubiące małe kosteczki* Śmierć Szczurów *przypomniała sobie coś zachichotała*
Merit (21:35): A cóż to za dziw? *Powiedział patrząc ze zdziwieniem na stado szczurów*Radze ci je szybko wyprowadzic sielakosie bo nie małą awanture moze zrobic o to właściciel tego dobytku*Powiedział troche ciszej wskazując karczmarza*
Vidette (21:35): *Zerknęła na szczury i rzekła do sielakosa* Nie uważasz, że to nie miejsce na przywoływania ? Uważaj bo karczmarz cierpliwości ma wiele, lecz gdy jej mu zabraknie, źle się to dla Ciebie skończy nędzna istoto ...
Jostein Siwy (21:37): I jam od tak wielkich uroczystości odwykł * przyznał * lecz losowi wdzięczny będę, zem mógł tu znaleźć się dzisiaj * Uśmiechnął się i na Blankę spojrzał * Mam nadzieję, że brosza szczęscie Ci przyniesie * rzekl cicho * Nalezała niegdyś do mej matki
Karczmarz: #Karczmarz usłyszawszy zamieszanie podbiegł do sielakosa i krzyknął : Mości Panie, karczmę opuść natychmiast zabierając ze sobą te gryzonie, inaczej straże wezwę !
Dante May Cry (21:38): Vidette, masz racje, to Twoje wesele, a nie szczurów, Sielakos zachowuj sie albo wyjdz *wrzasnał i siegnał po zakaske lezaca na pieknie obstawionym stole*
Merit (21:39): Mówiłem...*Powiedział lekko wzruszając ramionami*
sielakos (21:39): Pani w przypadku trupów nic nie jest takie na jakie wygląda *Nim zdążył to powiedzieć do Carvis stado gryzoni uformowało z swych kości krzaki róży, Sielakos wziął jeden kościsty kwiat, która zaraz zamienił się w ptaka* Widzisz teraz pani , że w śmierci nie ma rzeczy stałych , tak jak w życiu
Vidette (21:39): Dante ! Nie zakąską ! *zaśmiała się i chwyciła do za rękę* Szkoda na takiego nędznika ... *spojrzała z pogardą na sielakosa*
sielakos (21:40): *Gryzonie wybiegły z karczmy w pospiechu*
Dante May Cry (21:41): Ależ droga Damo, nie zamierzałem rzucać, po prostu chcialem sie poczestowac *odparł*
Vidette (21:42): *Uśmiechnęła się słodko* Szkoda ... nie zamierzałam Cię powstrzymywać aż tak bardzo ... drogi Dante *sięgnęła po podaną zakąskę*
Blanca Celeste (21:43): *siegnęła po bursztynową różyczkę, upieła ją tuz nad gorsecikiem, gdzie nieskazitelne błękity lsniły aksamitem.* -Piekno potrafi zachwycic dusze, lecz prawda to najprawdzisza....ze Piękno zachywca się jeszcze głębiej duszą. *wdzięcznośc w jej oczach i cos bliżej nieopisanego, pochyliła oblicze. Spokojna zaduma i skupienie. Jakby mimowolnie ułożyła dłoń na dłoni Josteina* -Dziekuję, niepoznane się dzieje...*Jej dłoń powróciła na stolik tuz przed nią, spojrzała na bayushi* -Bede musiała juz opuścic wasze towarzystwo. Było mi naprawdę bardzo miło...*spojrzała na gospodarzy tej uroczystości* -Oby wiodło się jak najlepiej....takie me błogosłwaieństwo...
pawgaara (21:44): *widzac szczury przypomnial sobie o tym co lubi najbardziej...* Karczmarzu...dajcie mi Udziec Barani o ile taki tutej posiadacie*krzyknal do Karczmarza*
Vidette (21:44): *Uśmiechnęła się do kobiety* Dziękuję za przybycie, Pani ... *skłoniła lekko głowę na pożegnanie* Mam nadzieję, że będziemy miały okazję kiedyś porozmawiać ...
Dunpeal Hunter (21:44): - Karczmarzu nalej mi wina!
Karczmarz: Dunpeal Hunter wino dla Ciebie!
Dante May Cry (21:44): Dziekuje bardzo, swoja droga pieknie wyglada i swietnie smakuje, zreszta cale wesele i slub sie udał. *mowi zajadac podana zakaske*
Carvis (21:45): Obojętnie, w co się zamienią i tak pozostaną szczątkami szczurów.*Odpowiedziała Sielakosowi z ulgą spoglądając na wybiegające szkieleciki. Po plecach przebiegł jej dreszcz.*Stanowczo wolę to, co żywe... *Dodała, wyciągając dłoń do kruka, który chyba wypił za dużo wina. Zachichotała, patrząc jak obraca łebkiem i nie może złapać równowagi.*
sielakos (21:46): Nerwowe towarzystwo *rzekł do siebie, po czym nałożył na siebie czar iluzji ,żeby człowieka przypominać * Hmm *popatrzał z satysfakcja na zamieszanie*
Mroczna (21:47): *po tańcu zgrzana przy stole zasiadła* Już.. nie dam... rady... *wysapała, a jej policzki pałały rumieńcami*
Jostein Siwy (21:47): Żal, że już odchodzisz, Blanko * powiedzial * Wieczór ten na zawsze w pamięci zachowam, jako najcennieszą pamiatkę, obok Twego szala * rzekł *
Bayushi Saya (21:48): *zasmuciła się obejmując Blancę* Żegnaj moja droga i cieszę się, że dałaś się namówi na ten wieczór... bez Ciebie nie byłoby tak ciekawie... *zaśmiała się i pożegnała przyjaciółkę, uśmiechając się do niej* Każdy Ci to zapewne dziś mówił, ale wyglądasz cudownie... *ścisnęła jej ramię* Do zobaczenia...
Vidette (21:48): O tak, ceremonia i weselisko moje oczekiwania przeszły ... *uśmiechnęla się* Teraz czas na Ciebie, Panie mój ... *spojrzała na sielakosa i szepnęła do Dante* Może i ta istota się czegoś nauczy, bo jak narazie to pusto w głowie ma tak, że aż dziw bierze ...*zachichotała* Kup mi go jako mego błazna ... proszę ... *położyła dłoń na dłoni wojownika*
Merit (21:50): Karczmarzu daj piwa, Bo suszy mnie jak diabli.*Powiedział a jego papuga zleciała mu z ramienia i zaczeła przechadzac sie po stole probując co jakis czas jakiejs potrawy bądź trunku*
Dante May Cry (21:50): Hehe *nie mogl powstrzymac smiechu* Powiadasz, ze czas na mnie, ale ktora mnie zechce? Co do błazna, po co kupowac, wez za darmo *mrugnał znowu chichoczac*
Mroczna (21:51): Oj, ale żywe to karmić ntrzeba, napaskudzi. A takie czasem miotełką kurz się wytrze jeno *rzekła do Carvis*
Blanca Celeste (21:51): *wstała od stolika* -Powrót mój już na mnie czeka...*podeszła do Baysushi i utuliła przyjaciókę* -Do zobaczenia i dobranoc. *Spojrzenie jej oczu zatrzymało się ponownie na Josteinie, usmiechenła się błogo* -Raz jeszcze to powiem, wielce było mi miło. I wielce mnie coś zaskoczyło...*cos tajemniczego przeplatywało sie w jej słowach. Podała dłoń magowi* -Do zobaczenia Josteinie. Życze dlaszych chwil radości...*zamilkła* ...i abys ujrzał piekno w Jasniejącej Pani. *skineła na pozegnanie i z usmiechem oddaliła się z karczmy*
sielakos (21:52): Pani jakby każdy miał takie podejście, do szczątków świat przestał by już dawno istnieć. Wiedz przecie , że wino które pijesz składa się z winorośli, które rosnąć mogły tylko dlatego ,że pochłonęły z gleby szczątki takich istot jak te szczury. *uśmiechnął się Carvis* Ale dosyć już tego , bo widzę ,że tutaj zaraz lincz mnie czeka. *uśmiechnął się i zamilczał*
Tensarioth (21:52): Co prawda prezent ślubny odemnie dostałas już o pani ..lecz moge ci podarowac go jako błazna*zaśmiał sie szyderczo..Karczmarzu wino dla wszystkich!Zabawa jeszcze trwa *krzyknoł*
Karczmarz: Tensarioth stawia wszystkim wino!
pawgaara (21:53): widac karczmarz lub nie slyszal lub nie posiada w swoim menu udzca...no trudno obejdzie sie *mysli sobie*
Dunpeal Hunter (21:54): *Wypił trunek jednym tchem... Rozejrzał się po biesiadnikach ale nie znalazł wśród nich znajomej twarzy. Trudno, sam wypiję zdrowie młodej pary - pomyślał.* - Karczmarzu nalej mi wina!
Karczmarz: Dunpeal Hunter wino dla Ciebie!
Bayushi Saya (21:54): *uniosła swój kielich z winem* Ja również chcę wznieś toast.... Wszystkiego najlepszego... niech żyje wam się długo i szczęśliwie... *uśmiechnęła się do Vidett upijając wyśmienite wino* Nieco spóźnione życzenia, ale szczere... *dodała*
Jostein Siwy (21:55): Do zobaczenia, Blanko. Niech Jaśniejaca Pani czuwa nad Tobą * powiedzial na pożegnanie *
Vidette (21:55): Oj zechce, zechce ... *zerknęła na Dante. Parsknęła śmiechem, słysząc słowa jego i Tensariotha na temat kupna istoty*Ale to fakt iż czas pomyśleć o rozrywce dla naszych ludzi ... nie mają zabawki żadnej ostatnio a za tyle pracy co wkładają w doskonalenie siebie i wojsk ...należy im się *uśmiechnęła się do Bayushi Sayi w podzięce za toast.* Dziękuję w imieniu swoim i Białego Tygrysa ...
sielakos (21:56): Pani mimo, że pogardę do mnie czujesz, choć podobno istotą piekielną jesteś więc i trupą w pewien sposób pokrewną wiedz, że składam tobie najserdeczniejsze życzenia z okazji ślubu, a zamieszanie to nie wynikło, ze złośliwości jeno z odmiennych gustów naszych *rzekł do Vidette*
Tenshi (21:58): *Na chwile rozległo sie ciche skrzypienie drzwi na gorze. Po chwili na schodach pojawila sie rudowłosa kobieta w szarej zwyklej koszuli i szreokich brązowych spodniach. wysokie, myśliwskie buty z miekkiej skory nie wydawaly prawie zadnego odglosu gdy czarodziejka schodziła po stopniach. Gdy dotarła już na dół rozejrzala sie mętnym wzrokiem po sali. Skrzywiła sie i usiadła przy stoliku nieopodal kominka. Ochryplym głosem zawołała.*Karczmarzu piwa!
Karczmarz: Tenshi piwo dla Ciebie!
Carvis (21:58): Pani, lecz żywe w dotyku przyjemniejsze chociaż... Jeśli już miałabym porównywać to wolę stanowczo, żywego szczura od martwego. *Uśmiechnęla się do Pani Mrocznej. Po czym zwróciiła się do Sielakosa.* Ale przyznaj Panie, że patrząc na wino, nie widzę rozkładającego się ciała martwego zwierzęcia... Chyba wolę taką nieświadomość. *Zmrużyła zieleniejące oczy.*
Mroczna (21:58): *wstała i do pawgaary podeszła* I tu Cię przywiało? Wszyscyście na granicy tej krainy zawrócili, a teraz wracacie? *spoczęła ciężko na krześle*
Vidette (22:00): *zmrużyła oczy, patrząc na sielakosa* nie wiesz co mówisz istoto ... masz szczęście, że humor mam dziś dobry lecz radzę Ci panować nad odruchami gdy w karczmie przebywasz. Ja skrzydła swe chowam w cieniu iluzji by oczu istot nie raziły ... naucz się przebywać wśród innych jeżeli chcesz by mile Cię wspominały*wzruszyła obojętnie ramionami*sztuczki kuglarskie we włościach swych czyń ...
pawgaara (22:02): nie wszyscy...nie wszyscy *mowi Mrocznej* ja tam tylko przelotem...dlugo tu nie zabawie..
Dante May Cry (22:02): Lekko kiwajac sie, wzniosł toast za młodą pare, wypijmy jeszcze raz.*krzyknał* Karczmarzu wino dla wszystkich!
Karczmarz: Dante May Cry stawia wszystkim wino!
Mojo Hellis (22:02): *Do karczmy wkroczył Mojo Hellis. Już stojąc w drzwiach krzyczy do przyjaciółki* Vidette moja droga, przepraszam że nie przyszedłem na czas ale musiałem się doszkalać... Wiesz jak to jest, chyba wiesz *dodał z lekkim uśmiechem na twarzy* Karczmarzu daj każdemu to co zechce na mój rachunek, bo wina mi wszystkim kupować nie wypada jakoże jest go pełno!
Jostein Siwy (22:05): Pani * rzekł do Bayushi * Jeśli zapytać mogę, co sprowadziło Cię do Galimoru? * zapytał *
Vidette (22:05): Mojo Hellis ! *zawołała radośnie* Jak się cieszę, że przybyłeś! *wyciągnęła zapraszająco ręce* siadaj z nami, towarzystwem swym daj się mi nacieszyć chociaż chwil parę ! *przesunęła się lekko, robiąc miejsce dla Anioła*
sielakos (22:07): Wspomnienia, czym one są jak nie tylko zbiorem rozterek i krótkich radości istot śmiertelnych * Powiedział do siebie po cichu i oszedł*
Dunpeal Hunter (22:09): *Uniósł naczynie w góre na znak, że pije zdrowie młodej pary poczym wypił całe wino. Poczuł jak robi mu się cieplej. Gospodarze nie szczędzili złota na alkohol - pomyślał. Przedni trunek. A może tylko mi się zdaje? W końcu żadko kiedy piję i jestem podatny na alkohol - zaśmiał się w duchu...* - Karczmarzu nalej mi jeszcze wina!
Karczmarz: Dunpeal Hunter wino dla Ciebie!
Mroczna (22:10): Takem myślała *westchnęła i na pawgaarę ciepło spojrzała* Marqs też z pewnością długo tu nie zabawi. Znów sama ostanę...
Mojo Hellis (22:10): Oczywiście że się przysiąde. I to jeszcze koło Ciebie. Cóż za zaszczyt! *powiedział tym głośniej, że widział zazdrość w oczach wielu będących w karczmie*
Arthanis (22:11): *spojrzał w stronę schodów widząc Tenshi uśmiechnoł się po czym podszedł do damy*Tinuviel chciałbym...*zająkał się*chciałbym cię przeprosić za to co powiedziałem gdy niosłem cię po schodach.*twarz mu spoważniała*proszę mi wybaczyć za to że się pośpieszyłem z tymi słowami wkońcu się ledwo znamy.*po czym ostrożnie usiadł obok damy*
Bayushi Saya (22:13): *usiadła przy stoliku i dopiła wino do końca przyglądając się gościom. Zwróciła się do Josteina* Blaca jest Ci bliska prawda? *zapytała choć domyślała się odpowiedzi z jego strony.*
Bayushi Saya (22:14): Musze przyznać, że Galimor jest ma ostoja, zważając na to, iż podróżuje po świecie... chciałam "odetchną" i tak o to znalazłam się tutaj. Wiedziałam, że będzie to idealne miejsce na zebranie sił duchowych... *uśmiechnęła się do Josteina*
Vidette (22:15): *Objęła Mojo Hellis i przytuliła się do niego* Jak dobrze Cię widzieć ... stęskniłam się za Tobą, Aniele ... *utkwiła spojrzenie w jego oczach* Tęsknić ciągle będę ... *szepnęła i skinęła dłonią na Lidię.* Skosztuj trunku ... wypij ze mną wina ... *podała jeden z przyniesionych pucharów przyjacielowi.
Jostein Siwy (22:15): Bliska. Bardzo bliska * potwierdził * I nie tylko dlatego,że Jasniejacej Pani, jak Ona, służę *
Arthanis (22:17): *spojrzał w stronę Mrocznej*Pani ty nigdy nie ostaniesz sama noćby na chwilkę, po czym zwrócił wzrok na Tenshi*
Jostein Siwy (22:18): Dla mnie Galimor stal się domem... dla wygnańca... * usmiechnął się smutno. *
pawgaara (22:18): oj Ari, Ari...wroc do nas a nie tutaj ciagle siedzisz... Nawet nie wiesz jak tesknimy *mowi z zalem w oczach*
Tensarioth (22:20): przepraszam was przyjaciele ale troszke sie zamyśliłem*wypił wino do końca..sięgnoł po dzban i nalał sobie ponownie*Witaj Mojo.rad jestem że cię widzę*uśmiechnoł sie skromnie*
Vidette (22:21): *spojrzała na Tensariotha* w taki dzień jak dziś, łatwo się zagubić w myślach ... *uśmiechnęła się*
Bayushi Saya (22:22): Cieszę się niezmiernie panie, że darzysz Blancę takim uczuciem... Dobra z niej Dusza, wypijmy za jej zdrowie! i za ostoję jaką jest Galimor! *przyłożyła swój puchar do kielicha Josteina po czym upiła wyborny płyn*
Tensarioth (22:23): Tak to prawda niezapomniany dzień pełen niespodzianek*westchnoł*
Jostein Siwy (22:24): * Spełnił toast wraz z Bayushi * Za Blankę Celeste, paladyna Jaśniejacej Pani * rzekł miękko *
Mroczna (22:24): *uśmiechnęła się smutno do pawgaary* Kiedy moja armia padnie pod ciosami, w sercu mrok zostanie rozproszony, a ja zapomniana zostanę... wtedy powrócę.
Dante May Cry (22:25): Z przykroscia musze was pozegnac *westchnał z lekka podpity* Ide do swej komnaty odpoczac, a wy sie tu bawcie i nie zdemolujcie karczmy * krzyknal do wszystkich i uschmiechnal sie po czym wyszedł z karczmy*
Dunpeal Hunter (22:26): *Jak tylko karczmarz napełnił mu kielich, uniusł naczynie do ust i wychylił całą zawartość. Poczuł dziwny zawrót głowy. Czyżby alkohal zaczął działać? - pomyślał. Napewno. Nigdy tyle nie pił. Jego organizm nie był przyzwyczajony do takiej ilości słodkawego wina... Kolejny zawrót głowy. Tym razem mocniejszy... Dziwne doprawdy to uczucie byc pijanym. Wszystko nagle zwalnia i zaczyna wirować. Słyszy się wtedy wszystkie swoje myśli, pomimo że dobiegające do ciebie odgłosy zlewają się w jeden wielki hałas. Hmmm to nawet przyjemne - pomyślał... Na twarzy Dunpeal'a pojawił się niewielki uśmiech...*
Carvis (22:27): *Wysunęła ramię i pozwoliła by kruk wskoczył na nie. Zachwiał się lekko i rozłorzył skrzydła dla równowagi. Poprawiła założony chwilę wcześniej płaszcz i torbę i ruszyła w kierunku wyjścia. Na pożegnanie odwrociła się i zawołała* Jeszcze raz szczęścia i zdrowia małżonkom!* Po czym nałożyła kaptur i zniknęła w ciemnościach za drzwiami. Dało się jeszcze słyszeć krakanie jej małego towarzysza.*
pawgaara (22:28): eh....to za szybko nie wrocisz *smutna mina* no ale cuz...tak to juz jest w tym i tamtym swiecie...*nie dokonczyl zdania*
Tensarioth (22:29): Żegnaj Dante*pogładził sie reką po swych włosach i upił troche wina z kielicha*Może tez niedługo pójde zapolować na jakies dusze ..ale to jeszcze troszke..bo teraz ruszyć sie nawet nie moge*zaśmiał się*
Vidette (22:31): *Pomachała radośnie na pożegnanie Dante i zerknęła na Tensariotha. Zmrużyła oczy.* Ech ... coś czuję że i jak zapoluję gdy tylko wino wywietrzeje mi z głowy.* Rozejrzała się po karczmie, patrząc na bawiących się gości*
Bayushi Saya (22:33): *złapała się za głowę* Widocznie za dużo wina... *rzekła żartobliwie i odstawiła puchar* Nie przywykłam do takiej ilości wina... *uśmiechnęła się głupio*
Tensarioth (22:34): *Spojrzał na Vidette*Nie ma co tak siedziec..zatańczymy *zapytał..lekko uśmiechając się*
Mojo Hellis (22:34): Och, przepraszam Vidette że nic nie mówiłem ale musiałem pomyślec i jak widzisz troche mi to zajęło *powiedział uśmiechając się* Wypadłbym z toku myślenia i zapomniałbym nad czym sie tak zastanawialem.
Arthanis (22:40): *elf zrezygnowany wstał,wyprostował się podszedł do swojego stolika i wypił łyk wina, po czym podszedł do Josteina Siwego i szepnoł mu na ucho*Panie jak myślisz czy mógłbym teraz zaśpiewać pieśń o domu, o miejscu z którego pochodzę,ale to chyba zły moment niesądzisz*po czym zrezygnowany stanoł obok krzesła na którym siedział Jostein*
Jostein Siwy (22:40): Ja również uważać muszę * odwzajemnił uśmiech * Bom i ja do większych niźli skromne ilości trunków nie nawykły * przyznał się *
Vidette (22:40): *zaśmiała się słysząc słowa Anioła* Rozkoszny Mojo ... nie martw się, ja również zamyślam się często. Chyba to jest domena skrzydlatych istot. *sięgnęła po puchar i upiła łyk wina*
keira (22:41): *Weszła do karczmy i zajeła swoje miejsce, w najciemniejszym kącie* Wina karczmarzu!
Arthanis (22:43): *ostrożnie spojrzał w stronę kominka a raczej osoby która przy nim siedziała gdy nagle mu twarz spochmurniała,po czym spojrzał znów na maga siedzącego obok*
Jostein Siwy (22:44): Nie wiem, panie Arthanisie, zależy to od piosenki. Wesoła ona czy smutna * odparł powoli * Bo dzisiaj jeno wesołe spiewać przystoi.
Bayushi Saya (22:44): Wybaczy pan, ale na mnie czas... *zwróciła się do Josteina* Żegnaj panie i miło było poznać, zapewne niebawem się spotkamy, bynajmniej miło by było... A więc bywaj Josteinie* Wstała skłoniła się ku gościom uśmiechając się do Vidette.... Kieruje się do wyjścia nadal pełna elegancji* Bawcie się dobrze! *opuszcza karczmę.*
Dunpeal Hunter (22:44): *Nagle poczuł jak przepełnia go energia. Miał niezwykłą ochotę sięgnąc po sówj miecz i rozpłątać jakiegoś wampira. Wilkołak też mógłby być w ostateczności. Niech tylko jakiegoś zobaczę - pomyślał. A tym czasem...* - Karczmarzu wina!
Karczmarz: Dunpeal Hunter wino dla Ciebie!
Arthanis (22:48): *elf schylił się do Josteina po czym szepnoł*Panie czy umiesz grać na jakimś instrumencie na przykład na flecie?*po czym wyprostował się*
Jostein Siwy (22:48): Bywaj, Pani. Pogodnych snów Ci życzę * odpowiedział. Dopił wino i wstał * Podszedł do młodej pary i głęboki uklon im złożył * Raczcie raz jeszcze przyjąć me życzenia najlepsze * rzekł * Pora już na mnie, za zaproszenie dziękuję z calego serca * skłonil się raz jeszcze. *
Tensarioth (22:49): *wstał i zaczoł recytować* Milkną usta milkną ręce jak szalone pragnie serce Skrzą się oczy zielonym blaskiem tańczący płomyk wzlatuje i gaśnie Toną smutki w morzu wzburzonym nadzieją i prawdą miłością ukojonym Strachu spojrzenie wilgotne oczy drżące dłonie dalekie kroki Puste usta puste ręce tak spragnione gaśnie serce
Vidette (22:50): Bywaj Josteinie, dziękuję za przybycie ... *uśmiechnęła się słodko i zasłuchała w poemat Tensariotha* Piękne ... *szepnęła*
Tenshi (22:50): *W koncu przestała siedziec w ciszy i bezruchu. Uniosła powoli głowę i spojrzała na elfa. Jej oczy lsnily szkarłatem, zionęła w nich jednak zimna pustka. Zmęczonym głosem rzekła w stronę Arthanisa.*Wybacz Panie me zachowanie... narzekałam na to, że nikt mego imienia nie pamieta, a gdyz ktos zechciał na dobre je w swym zyciu umiescic odrzuciłam... Musze byc jednak sama. Nie mogę juz nie moge...*Spuściła ponownie oblicze.*Zreszta jak sam zes stwierdzil. Znamy sie przeto dopiero od dnia dzisiejszego.
Arthanis (22:51): *gdy usłyszał że Jostein wychodzi usiadł zerzygnowany przy swoim stole wzioł duży łyk wina po czym znów spuścił głowę nad stołem rozmyślając nad czymś*
Jostein Siwy (22:51): Grywam na lutni, panie Arthanisie * odparł elfowi * Jednakże dziś nie mogę już wam slużyć, wina kapkę za dużo wypiłem i zmęczenie znać o sobie daje * przeprosił *
Arthanis (22:55): *elf zaczoł coś szeptać pod nosem a dało się zrozumieć tylko dwa zdania powtarzane w kółko*To moja wina...To tylko i wyłącznie moja wina*po policzku elfa zaczeły powoli spływać łzy*
Jostein Siwy (22:55): Bywajcie, pani Arthanisie * pożegnal elfa. Z piętra zbiegł lir Josteina. Razem wyszli z karczmy *
Tensarioth (22:56): Coz nie będziemy próżnować...*chwiejąc sie lekko zasiad przy stole i poczoł zajadac najróżniejsze smakołyki które znajdowały sie na stole*
Mroczna (22:58): *obudziła się kiedy łokieć z blatu jej się obsunął* Ojć! *wzrokiem zaspanym powiodła wkoło* A co tu tak pusto? Już po balu?
Vidette (22:59): *Vidette zerknęła na Arthanisa i zmrużyła oczy.* Usiądź z nami, smutna istoto, dziś nie czas na łzy ... to tylko świat ... *zaczęła powoli sączyć wino, przyglądając się z podziwem apetytowi Tensariotha* Uwielbiam widziec mężczyzn, których nie opuszcza ochota na przysmaki *mruknęła*
Tensarioth (23:00): *Spojrzał w kierunku mrocznej*oj jeszcze nie *powiedział radośnie*będziemy bawić sie az braknie nam sił*upił wina z pucharu*
Dunpeal Hunter (23:02): - Jam jest Dunpeal! Odwieczny łowca wampirów! Pragnę wznieść toast za zdrowie młodej pary i chociaż ich w ogle nie znam to jestem rad, że mogę być na tym wspaniałym przyjęciu! Karczmarzu wino dla wszystkich!
Karczmarz: Dunpeal Hunter stawia wszystkim wino!
Tensarioth (23:03): *Poklepał sie po brzuchu* Tego mi brakowało...pożądnego balu..dobrego jedzenia i przedniego wina*powiedział z uśmiechem*
Tenshi (23:04): Eh...*Wstała i podeszła do elfa siadajac obok niego. Wyciagnęła z kieszeni spodni mała, biała chuste i wytarła jego policzki.* Nie... Tak nie przystoi... *Skrzywiła sie.* To niczyja wina... Jestem sama i woel zeby tak bylo...
Mroczna (23:04): *do Tensariotha się przysiadła i na dobra wszelakie spojrzała* Z tych kości i mięsa to i niejedego smoka dało by się ułożyć *za ogryzanie mięska się wzięła*
Vidette (23:05): Dziękuję zacny łowco wampirów ! Stół duży, zapraszam do nas*spojrzała na Dunpeal Huntera* Chociaż ... pan młody poległ w pokoju na górze wiec nikt więcej raczej go dziś nie pozna *parsknęła śmiechem*
Mroczna (23:09): *na Vidette dziwnie spojrzała* Tak sam... z siebie padł? *zapytała niepwnie i zachichotała cicho*
Tensarioth (23:09): Jedzonko jest przednie *spojrzał na Mroczną i lekko sie uśmiechnoł.Karczmarzu wina dla wszystkich!
Dunpeal Hunter (23:12): - Stół? A tak. Już idę... * Niezwykle chwiejnym krokiem podszedł do stołu. Zasiadł na wskazanym mu miejscu. Rozejrzał się po towarzyszach i uśmiechnął się...* - Miło was poznać. Macie tu jakieś trunki przyjaciele? Tylko coś lepszego niż owo wino, które rozlewają tu strumienami...
Tensarioth (23:14): *upił reszte wina z pucharu*Wybaczcie mi ale na mnie juz pora..powoli podniósł się z krzesła..założył płaszcz na siebie..i chwiejnym krokiem udał się do wyjscia...Tuz przed nim odwrócił się*Żegnajcie *powiedział*i wyszedł
Vidette (23:15): *odwzajemniła spojrzenie Mrocznej* żyw jeszcze ... *szepnęła z błyskiem w oku. Uśmiechnęła się do Dunpeal Huntera* Mam coś, ale nie powiem co bo to trunek zakazany ... na w się nazwa zaczyna i liter w niej sześć ... nic więcej, nic mniej ... *szepnęła konspiracyjnie i wyciągnęła spod stołu butelkę, podając ją Łowcy*
Vidette (23:16): *Pomachała na pożegnanie do Tensariotha* Bywaj, przyjacielu ! Do zobaczenia !
Merit (23:19): *Wyrałsie z drzemki* E? Co mnie omineło?*Mrukną zaspanym głosem*
Vidette (23:16): *Pomachała na pożegnanie do Tensariotha* Bywaj, przyjacielu ! Do zobaczenia !
Merit (23:19): *Wyrałsie z drzemki* E? Co mnie omineło?*Mrukną zaspanym głosem*
Arthanis (23:20): *spojrzał na Tenshi ze zdumieniem*Tinuviel widzisz... żadna dama z Galimoru nie zechce mnie mimo moich zalotów...*zamyślił się chwilkę*Wybacz mi Tinuviel za że tamto powiedziałem, byłem głupcem myśląc że będę godzien...*zaczoł już płakać nie ukrywając łez*
Dunpeal Hunter (23:21): *Przyglądał się obcym twarzom i czuł że jest na granicy świadomości. Wszystko zdawało się zlewać w całość i jednocześnie każdy element by doskonale wyróżniony. Wzrok zaczynał mu szwankować...* - Karczmarzu wino dla wszystkich! Niech się bawią tak jak ja! *Spojrzał na Vidette...*
Karczmarz: Dunpeal Hunter nie masz tyle złota!! Może stać Ciebie na piwo?
Dunpeal Hunter (23:24): - Jak to nie mam złota? Czyżby ktoś skradł mi sakiewkę? Którz się odważył? A zresztą... *Machnął ręką. Wtedy przypomniał sobie o swoim towarzyszu...*
Tenshi (23:25): Przestan płakac.*Zacisneła mocniej pieść.*Bo jestem gotowa siła Cie do porzadku przywroci.*Na chwile złość pojawila sie w jej oczach po chwili jednak ponownie stały sie puste.* Eh... Jetsem zbyt wybuchowa. Elfie.. Ja po prostu już nie mogę. Wyczerpała mi sie energia, siła na wszelkie zaloty... Tu nie chodzi o to kim jestes... Po prostu nie moge...
Merit (23:25): Jak ci sie pani wesele podobało? sprostało twoim oczekiwaniom? *Spytał Vidette z chytrym uśmiechem*
Mroczna (23:26): Żyw... *westchnęła, może z ulgi, a może z powodu zawodu* To chyba dobrze... jutro też jest wieczór. Ale konie to chyba zaprowadzę już do stajni *wstała i przeciagnęła się, aż szwy w sukni zatrzeszczały*
sielakos (23:26): *Nie przestawał obserwować zebranych, ich śmiechów, smutków, złości. Cały ten czas patrzał i obserwował*
Vidette (23:27): *Wbiła wzrok w Dunpeal Huntera i przekrzywiła lekko głowę.*Słabowity łowca ... *mruknęła*...ale jaki słodki za to ... *spojrzała na Merita* Moje oczekiwania ...ja wiecznie nienasycona jestem *syknęła i przygryzła lekko wargi*
Dunpeal Hunter (23:28): - Panie i panowie! Chciałbym wam przedstawić mojego przyjaciela! *Czuł że język odmawia mu posłuszeństwa* - O to on... *Podniósł lewe ramię do góry i otworzył dłoń. Na wewnętrznej stronie lewej dłoni rysowała się jakaś twarz, która powiedziała...* - Witam wszystkich weselników!...
Leandor (23:28): *Do karczmy wszedł nerwowym krokiem Leandor.Rozejrzał się poirytowany,a jego czoło zmarszczyło się w gniewie gdy dostrzegł pijanego Dunpeala.Podszedł do niego i położył mu dłonie na ramionach*Zakłucasz spokój biesiadników swoim pijaństwem?*Zapytał,a jego głos drżał od ledwo hamowanej złości*
Merit (23:29): O sielakosie ty nadal tutaj?*Zdziwił sie*Dałbym sobie ręke uciąc ze chwile przed moim zaśnięciem wyszedłes z karczmy...
Vidette (23:30): Panie ... *zerknęła na przybyłego* Łowca spokoju nie zakłóca a wręcz przeciwnie *spojrzała irocznicznie na mężczyzn i coś na dłoni Dunpeal Huntera* Dzieciom chaosu cieżko spokój zakłócić z założenia iż takowego w nich nie ma ...
Mroczna (23:30): *przed Vidette stanęła* No i się pokomplikowało, pani. *zachichotała* Oto tesciową masz na swe usługi - to tylko w Strażnicy tak byc może *uśmiechnęła się bezczelnie*
Dunpeal Hunter (23:31): - Pijaństwem? Jakim znów pijaństwem?! Daj spokój. Wystarczy żeby ktoś miał dobry humor i od razu oskarża się go o pijaństwo...
Merit (23:31): Ahhh... czyli nic sie nie zmieniłas... nawet po ślubie *Dodał z ponurym uśmiechem patrzac na Vidette*
sielakos (23:31): *Myślał o tym, jaki świat żywych jest skomplikowany, tyle uczuć, tyle gier, tyle udawania, tyle bitew stoczonych, a wszystko to, po co? Nic nie warte jest, ale czy na pewno? Targał się wątpliwościami, czuł pogardę dla życia, a jednocześnie z chęcią wspominał czasy swego życia i to jak bardzo się wtedy różnił od tej poczwary, którą się teraz stał. Jego trupie kości budziły w nim obrzydzenie, brzydził się tego, kim jest, ale jednocześnie pociągało go to*
Vidette (23:32): *uśmiechnęła się do Mrocznej* Gdybyś jeszcze o Pani za Dante wyjść zapragnęła kiedyś, to by się dopiero pokomplikowało *parsknęła śmiechem i mrugnęła do niej znacząco*
sielakos (23:33): Drogi kamracie, to co widać nie zawsze jest tym czym jest *odpowiedział do Merita*
Mroczna (23:34): *pod boki sie ujęla i w głos zaśmiała* Aliści, tak. Chaosu godne by to było. Ale czas już na mnie. Bywaj przeto pani ma i synowo. *przed Vidette się skłoniła i ku drzwiom karczmy ruszyła pogwizdujac cos pod nosem*
Dunpeal Hunter (23:34): - Karczmarzu wina!
Karczmarz: Dunpeal Hunter wino dla Ciebie!
Merit (23:36): Aha...*Rzekł niepewnie nie wiedząc co odpowiedziec* Trudno sie mowi.*Dodał i poszukał wzrokiem swojej papugi*
Vidette (23:36): Bywaj teściowo ! *zaśmiała się i skinęła głowa na pożegnanie. Upiła trunek z butelki trzymanej w dłoni i wzdrygnęła się lekko* Jak ja to kocham ... *szepnęła w przestrzeń*
Leandor (23:36): Dobry humor?Raczysz żartować!Już ja znam te twoje humory*Syknął wściekle.Pomiarkował się jednak i rzekł już spokojniej do pięknej panny młodej*Wybacz iż tak wtargnąłem bez nawet jednego dobrego słowa.Przyjmij moje szczere gratulację...
Vidette (23:39): Dziękuję wojowniku miły. W imieniu swoim i Białego Tygrysa.*uśmiechnęła sie, mrużąc lekko oczy* zamiast krzyczeć na towarzysza, zasiądnijcie ze mną i zabawcie się w tak piękną noc*unosła lekko brew i znów pociągnęła spory łyk trunku*
Dunpeal Hunter (23:41): *Wstał, uniusł kielich w górę po czym przystawił go do ust. Już miał go wypić, gdy nagle zakręciło mu się w głowie. Upuścił kielich a wino rozprysło się po siedzących nieopodal biesiadnikach. Dunpeal stał jeszcze chwilę z zamkniętymi oczami po czym pzechylił się do tyłu i upadł na ziemię. Zemdlał..."
sielakos (23:41): *Patrzał na to jak czas przemija. Jak panowie się bawią kiedy ich chłopi pracują. Patrzał na ludzką dumę, bo ile z tych tutaj zebranych doświadczyło kiedyś losu pracy w polu 20 godzin dziennie po siedem dni w tygodniu? Myślał o tym ,czy to naprawdę chłop jest zależny od pana, czy jest na odwrót. Wiele błahych z pozoru myśli mu jeszcze przez pusta czaszkę przechodziło. Nie mógł się nadziwić, czemu świat żywych jest taki dziwny. Pogardę dla śmierci mają, a jak co, do czego przyjdzie wszyscy się przed nią uginają.*
Vidette (23:44): *Parsknęła śmiechem widząc Dunpeal Huntera.* Pod stół go wepchnąc ! Niech tam odpoczywa ! *radośnie po pijała swój trunek.* Jak ja nie przestanę to ja on dzisiaj skończe ... nie ma innego sposobu. *zmarszczyła brwi* Ale ... mało efektownie padł ... mógł się postarać bradziej przy takiej uroczystości.
Novisiliel (23:45): *weszła szybkim krokiem do karczmy i rozejrzała się dookoła.Uniosła brwi w zdziwieniu*Leandor...Dunpeal..Wy tutaj?*zaśmiała się głośno.Odczepiła od pasa bukłak i pociągnęła z niego duży łyk.Spojrzała na siedzącą Vidette.Skłoniła się*Witaj Pani.Mimo iż się nie znamy,ja Novisiliel składam Ci gratulacje...i mam nadzieję,że je przyjmiesz*uśmiechnęła się szelmowsko*
Leandor (23:46): Dziękuję o pani!Lecz musisz mi wierzyć mój towarzysz naprawdę nie powinien pić*Zwrócił się przepraszająco do Vidette.*Co jest u licha!*jęknął widząc padającego Dunpeala.Podbiegł do niego*
sielakos (23:47): Efektownie padać, też mi coś. humorki *powiedział szeptem do siebie *
Leandor (23:49): Novi!Cudownie Cię widzieć.Pomóż mi z tą łazęgą!*Krzyknął przez ramię uderzając z całej siły Dunpeala w twarz aby go ocucić*
Vidette (23:50): *Witaj piękna *spojrzała na Novosiliel* Dziękuję za życzenia. Sercu memu miłe są ... *zerknęła na wojownika*Panie ... a zostaw go tak jak leży.. po cóż pijanego jeszcze męczyć... przesuń go waści pod stół lekko by nie zawadzał na przejściu i zasiądź, napij się wina *zaśmiała się*
Merit (23:52): Na mnie juz czas *Powiedział przecierając oczy*Feldmarszałku!*Wstał a po chwili na jego ramieniu wylądowała zielona papuga*Zegnam pani Videe...*Zamarł w połowie słowa*No nie, wiedziałem ze o czyms zapomnialem... Pani Vidette wszystkiego najlepszego z okazji zaślubin*Powiedział drapiąc sie w głowe.... a na jego ustach gościł łobuzerski uśmiech* Tymczasem Zegnam*I wyszedł z karczy zatapiając sie w mrokach nocy panującej na zewnatrz*Rrrwa mać*Dało sie jeszcze słyszeć skrzeczenie papugi z podworza ktore powoli ucichło*
Novisiliel (23:53): *spojrzała na leżącego Łowcę.Westchnęła ciężko*I co Ty masz zamiar z nim zrobic?Zaniesiesz go do naszej twierdzy?Nie wiem czy warto go budzic...*podeszła do Leandora*Lepiej posłuchaj pani Vidette..pod stół go!*zaśmiała się i podwinęła rękawy koszuli*
Vidette (23:56): Do zobaczenia, Mericie ... *szepnęła i odprowadziła go wzrokiem do drzwi. Popijając trunek patrzyła na wyczyny Novosiliel i Leandora* Wybaczcie, że wam nie pomogę, lecz ja zaraz będę w nielepszym stanie niż on *ruchem głowy wskazała na leżącego i dokończyła trunek z butelki. Rzuciła nią przed siebie a ta roztrzaskała się w drobny mak na przeciwległej ścianie karczmy* Wybacz karczmarzu *wykrzywiła sie ironicznie w przestrzeń*
sielakos (23:59): *Stanął w cieniu głęboki przykrył się mocniej swym czarnym płaszczem tak , że widać go nie było i obserwował bandę sapiących z umorzenia alkoholowego na ziemi i kilku ledwie słaniających się na nogach*
Leandor (00:00): *Leandor zacisnął zęby z taką siłą że na czoło wystąpiła mu bruzda.Wstał z posadzki,spojrzał na chrapiącego towarzysza i szturchnął go nogą aż ten odtoczył się pod stół*Wybaczcie drogie damy*Uśmiechnął się rozbrajająco*Bardzo chętnie przyjmę zaproszenie*Jego złość uleciała w okamgnieniu*
Tenshi (00:01): *Spojrzała zmęczonym wzrokiem po gościach karczmy. Usmiechała sie co jakiś czas popijajac gorzkie piwo. Przeciagnęła się sennie i ułozyła głowę na rękach. Przez chwilę przymkneła powieki, wydawało się, iż sprobuje zasnać. Po chwili jednak otworzyła slepia i dalej obserwowala gwarne, wesołe poczynania gosci karczmy.*
Arthanis (00:02): *elf pojżał markotnie w stronę Tenshi po czym spojrzał na Vidette*Czy zechcą panie usłyszeć piśń którą ułożyłem o mim domu po moim wygnaniu z niego?*zapytał spuszczając głowę*
Khazur (00:03): *Przed karczmą pojawiła się nagle mała mgła, chwile później wyłoniła się z niej jakaś postać, po czym mgła znikł tak samo nagle jak się pojawiła. Postać weszła do karczmy spokojnym krokiem, ubrana była w długi płaszcz z kapturem założonym na głowe., następnie zwróciła się do Vidette* Witaj Diablico życzę ci wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia, choć to zapewne dziwnie brzmi, gdy mówi to Lisz *Rozejrzał się po karczmie* No proszę tylu osób się nie spodziewałem, Witaj Novisiliel i ty Leandorze, a cóż to się stało Dunpealowi? Mówiłem mu by nie szedł do karczmy dziś. *Wziął z szynkwasu kielich i nalał sobie wina po czym poszedł do wolnego stołu*
Vidette (00:05): Zasiądz więc wojowniku i ty miła Novosiliel. *rozpromieniła się* Napijmy się wina i poznajmy się bliżej ... dopóki i ja nie padnę jak oto ten Łowca *Uniosła głowę zobaczywszy przybyłego* Witaj Liszu ... jakże me serce się raduje widząc Cię tutaj ... *skłoniła głowę z szacunkiem* Życzenia przyjmuję miłe lecz wiesz sam iż tyle one znaczą dla Ciebie co i dla mnie ... *uniosła lekko brew*
Leandor (00:07): *Leandor zwrócił wzrok ku postaci i pochylił z szacunkiem głowę*Właściewie...eee...Dunpealowi zrobiło się troszkę słabo...tak tu duszno...yyy...chciałem mu pomóc*Wlepił wzrok w posadskę*
Vidette (00:11): *Zmrużyła oczy, zaskoczona postawą wojownika. Oczy jej rozbłysły szkarłatem lecz skrzętnie ukryła blask pod powiekami. Nalała sobie wina i powoli zaczęła je sączyć. Co chwila zerkała na Lisza.*
Khazur (00:14): *Zwrócił się ku diablicy* No cóż na ceremonie przyjść nie mogłem to, chociaż teraz jestem, a życzenia złożyć zawsze wypada choćby i nic nie znaczyły, taki dzień nie jest wyjątkowy. *Popatrzył na Dunpeala* Tak właśnie widzę, że mu się słabo zrobiło a to że pachnie alkoholem to szczegół czyż nie? *Zaśmiał się ironicznie* No ale nic zostawmy go ,gdy będę wychodził przywołam kilka szkieletów by go do Twierdzy zaniosły *Upił trochę wina*
Książe (00:19): *Przez drzwi karczmy wszedł człowiek w czarnym kontuszu. Przy szyi widniały karminowe guziki. Kołnierz stroju przeszywany był złotymi nićmi. Przepasany był brązowym skórzanym pasem, do którego przypięta była niewielka torba. Człowiek stanął tuż za drzwiami i jął patrzeć po sali. Widać było, że szuka, kogoś wzrokiem. Gdy spojrzał na Vidette uśmiechnął się. Powoli podszedł do niej. Klęknął na kolano i uniósł głowę by spojrzeć na nią* Witam Pani! Wybacz me najście. Przybywam na krótko, by zdrowie wasze wypić i waszego ukochanego. *Uśmiechnął się* A także by ofiarować ci ten skromny prezent *Sięgnął do torby i szybko wyciągnął z niej mały woreczek* To jest siedem kamieni, które do tej pory zawsze szczęście mi przynosiły. Z siedmiu krain je przywiozłem. *Wyciągnął dłoń w stronę Vidette* Chcę teraz by były twoje, pani. *Wstał*
Arthanis (00:20): *elf ze spuszczoną głową spojrzał łagodnym spojrzeniem na Tenshi i na Vidette która widać dobrze się bawiła*Panie czy zechcecie usłyszeć pieśń jaką ułożyłem przed moim wygnaniem z domu?*zapytał dziwnie oschle i bez emocji*
Tenshi (00:21): Eh...Witaj Khazurze...Widac Ty tez juz o mnie zapomniałeś.*Zasmiała sie.*Choc i tak mi sie nalezy.*Zakaszlała ochryple.*Szlag...*Wstrzanęła głowa i ponownie spojrzała na Lisza.* Jam Tenshi, może jeszcze to imie Ci świta.
Leandor (00:21): *Młodzieniec uniósł wzrok i ze świstem wypuścił wstrzymywane powietrze.*Zabiorę go teraz*zaproponował nieśmiało.Skiną głową przed Liszem i z zapałem zabrał się do uchwycenia niezręcznego ciężaru*
Vidette (00:23): *zerknęła na Lisza* Ja też na niej być musiałam ... *zaśmiała sie irocznicznie* Wielebny nie chciał udzielić ślubu bez mojej obecności. Co do tego tam ... winem pachnie bo raczyłam go niechcący oblać ... ot tak jak teraz ... *puchar wypadł jej z dłoni i rozlał sie tuż przy Łowcy. Płyn zaczął ciec w jego stronę. Odwróciła spojrzenie w kierunku klęczącego Księcia.* Witaj miły Panie ... *szepnęła* Dziękuję ... *zarumieniła się lekko i delikatnie pochwyciła woreczek z kamieniami* Zasiądź ze mną Panie, napij się i pozwól iż obejrzę te kamienie wraz z Tobą ...*
Książe (00:27): *Skinął głową słysząc słowa Vidette i usiadł na krześlę.* Długa droga do karmczy wiedzie, aż w gardle mi zaschło*Zaśmiał się głośno* Karczmarzu racz podać mi wina!
Karczmarz: Książe wino dla Ciebie!
Khazur (00:29): *Z pod kaptura wydobył się dźwięk* Lady Tenshi pamięć ma dobra, wiem kim jesteś choć osobiście nigdy się nie spotkaliśmy, znasz mnie zapewne z opowiadań MortUUsa bądź Saturosa których już w tej krainie nie ma. Ale pomińmy stare dzieje, widze że w nienajlepszym stanie jesteś, może wiec na spoczynek się udasz lub jeśli nie chcesz to wina się napijesz? *Zwrócił się do leandora* Zostaw go, niech leży, dziś i tak już tylko leżeć będzie a miejsce dla niego raczej znaczenia nie ma.
Novisiliel (00:29): *potrząsnęła głową wyrywając się z zamyślenia.Spojrzała na Lisza.Uśmiechnęła się szeroko*Witaj Panie...widzę,że i ty tutaj dzisiaj przybyłeś...*odwróciła się szybko do Leandora i położyła dłoń na jego ramieniu*A ty gdzie?Pierwszy raz jest nam dane spotkac się w karczmie.Zostaw Łowcę ,niech leży..później go zaniesiemy..
Dunpeal Hunter (00:30): *Dunpeal się ocknął...* - A niech mnie wampir ugryzie, chyba straciłem przytomność. *Powiedział jakby sam do siebie. Wytężył wszystkie swoje mięśnie i próbował ustać prosto. Ale nie bardzo mu to wychodziło...* - Niedobrze mi... Chyba zaraz... * ... * - Leandor druhu, pomóż mi usiąść...
Vidette (00:31): *wysypała kamienie z woreczka na blat stolu i zaczęła się im przyglądać* Mają one swe nazwy, Panie mój ? *zerknęła na księcia *
Arthanis (00:32): *elf wstał powoli i podszedł do okna i zaczoł powoli i szeptem śpiewać pieśń* "W zeschłych wrzosach hulał wichr, W lesie już powiew cichł, W lesie cienie dniem i nocą, Ciemne dziwy z traw migocą. Wiatr się stoczył z zimnych gór, Grzmiał jak gromów groźny chór, Jękły drzewa w leśnej głuszy Liść w gałęziach stulił uszy. Wiatr znów zaczoł dąć na wschód- W lesie cicho jak i wprzód Za to poza lasem,blisko, Śpiewa wiatrem trzęsawisko. Trawy syczą,szuszczą źdźbła, W ziołach chrzęści nuta zła- A w jeziorze pęd wichury Drze odbite w fali chumry. Przez samotne góry w bok Wionoł wiatr,gdzie czuwa smok Pośród głazów tam olbrzymich Z lasu czarne idą dymy. Wreszcie z dolin i ze wzgórz Spłynął w noc jak otchłań mórz- Potem w żagiel dmąc miesiąca W wodę srebrne gwiazdy strącał" elf umilkł po czym usidł i pociekła mu łza po policzku po czym szybko ją wytarł aby Tenshi nie zauważyła*
Tenshi (00:33): Nic mi nie jest.... To tylko znużenie po podrózy i pare drobnych ran... Juz się zagoiły, powiedzmy.*Usmiechnęła sie gorzko i rzekła.* Co do wina, przerzuciałam sie na piwo. Jest mniej wykwintne, pasuje do osoby jaka sie stalam.*Podparła głowę na rękach.* Zreszta ktos tu musi zostac trzezwy. Tak dla przekoru.
Leandor (00:33): *Leandor aż podskoczył,gdy nagle bezwładny tobół będący jego kompanem przemówił*Pomóc Ci?*warknął na nowo rozzłoszczony*Oczywiście*Uniósł Dunpeala do pozycji stojącej i nagle go puścił*O...wybacz...przeceniłem swoje siły*przewrócił niewinnie oczyma*
Książe (00:34): *Wypił trochę wina, następnie wyciągnął rękę i wskazał na zielony matowy kamień* To jest chalcedon, o pani. Kamień, który pozyskałem, gdy z mą świtą zabić ruszyliśmy cyklopa zamieszkującego wylkan w kraju tak odległym, że przez pustynie wracać musiałem. *Uśmiechnął się i upił wina*
Vidette (00:37): *zmrużyła oczy, wpartując sie w kamień* Zali wart on wiele ... *uśmiechnęła się i włożyła go do woreczka*Twe imię już znam, kamyku ... *szepnęła i uśmiechnęła się zawadiacko do Księcia*
Dunpeal Hunter (00:37): - Karczmarzu wina! Jak to ludzie powiadają: czym się strułeś tym się lecz... *Zdjął kapelusz i przeczesał czuprynę. Nie słyszał nic prócz własnych myśli.* - Piękna pieśń elfie. Może by ktoś cię wspomógł dzwiękiem lutni?
Karczmarz: Dunpeal Hunter wino dla Ciebie!
Książe (00:37): *Wskazał na kamień o purpurowej barwie* Ten zwą amestytem, historii nie ma zbyt wielkiej, gdyż nabyłem go od handlarza pewnego. *Wskazał na krwistoczerwony kamień* To pirop, w sercu czerwonego smoka go znalazłem. przypadkiem zresztą, gdyż ze wściekłości jąłem ciąć ciało bestii, która mego przyjaciela ubiła. *Upił wina*
Arthanis (00:40): *słysząc słowa Tenshi skrzywił się, nagle zrobił minę jakby chciał coś powiedzieć ale zrezygnowany spojrzał na stół i wzioł łyk wina i dalej wpatrywał się w okno na wschód tam gdzie jego dom*
Vidette (00:40): Ametyst w kolorze purpury ... ciekawy jest, niewiele takowych zobaczyć można ... *mruknęła i kolejne dwa kamyki schowała pieczołowicie do woreczka*
Novisiliel (00:40): *zrobiła kilka kroków i usiadła na wolnej ławie.Oparła się plecami o ścianę i zaczęła obserwowac postacie w karczmie.Uniosła bukłak do swych ust i napiła się.Uśmiech rozjaśnił jej twarz*
Książe (00:40): *Zaśmiał się i wypił wina* Ten różowy to rubellit, znajdował się w broni wojownika pewnego, którego jeszcze w Rotharze pokonałem. Broń zniszczyłem, lecz kamień zachowałem. *Dopił wina* Karczmarzu jeszcze, jeszcze wina! *Zaśmiał się*
Karczmarz: Książe wino dla Ciebie!
Vidette (00:42): *schowała kolejny kamień dołączając go do poprzednich.*
Leandor (00:43): *Spojrzał z rezygnacją na Dunpeala i wzruszył tylko ramionami*Nie mam do ciebie siły*wyszeptał bezradnie.Powlókł się do wolnej ławy oparł dłonie o stół i wsparł na nich podbródek.Westchnął ciężko...*
Khazur (00:43): *Roześmiał się cicho* Owszem Novisiliel również się tu pojawiłem. Dwa powody miałem, Ślub dziś się odbył więc życzenia złożyć musiałem no i w karczmie już od dawna nie byłem. *Spojrzał na śpiewającego* Jak by kolejny kerolotch... *Odparł Tenshi* Widać że nic ci nie jest, szczególnie że człekiem się stałaś. Piwo wino wielkiego znaczenia nie ma, ważne że po jednym i drugim przez pewien czas nieobecnym się jest. Leandorze Dunpealu spokojniej, zabijecie się tu jeszcze i wskrzeszać was będę musiał a tego zbytnio nie chce.
Dunpeal Hunter (00:43): *Dostrzegł Novisiliel. Popatrzył na nią, uśmiechnął się i powiedział:* - Witaj Novi. No, no, musze przyznać że jesteś najpiękniejszą elfką w całej karczmie. *Język strasznie mu się plątał. Nawet sam Dunpeal był świadmomy tego że nie mówi, a bełkocze jak zwykły opijus...*
Micholas (00:47): *skrzypły dzrwi wszedł po cicuh do karczmy i usiadł przy stoliku najnajdalej od innych...*
Książe (00:48): *Wskazał na czarny prostokątny kamień* To onyks, wyłowiłem go w rzecze w krainie, gdzie prawie same bagna. *Wskazał niebieski kamień* To korund. *Pokazał ostatni kamień, czarny wyglądający jak diament* To cyrkon, piękny kamień. Pewien handlarz oszukał mnie że to diament. Później dowiedziałem się, że jednak nie *Zaśmiał się* Jednak pani to drobiazgi przy tym co naprawdę nabyłaś dzisiaj. *Uśmiechnął się szeroko i uniósł kielich* Wasze zdrowie o pani! *Wypił wino do dna* Karczmarzu dajże wina! *Krzyknął radośnie*
Karczmarz: Książe wino dla Ciebie!
Novisiliel (00:48): *zaśmiała się słysząc słowa Dunpeala*D...może nie zauważyłeś..ale teraz jestem JEDYNĄ elfką w karczmie...ale to tylko taki drobny szczegół..*uniosła dłoń i zmierzwiła palcami włosy*
Tenshi (00:48): Sliczna piesn Arthanisie.*Usmiechnnela sie serdecznie, na sekunde w jej oczy zajrzala wesolosc jednak szybko powrocila pustka. Wyrzekła jeszcze do Lisza.* Coz faktycznie roznica w trunkach niewielka... Czasami człoweik*Skrzywila sie na tą mysl*Lubi sie spić... Ale dzis ochoty na to nie mam...
Leandor (00:51): *Słysząc napomnienie Lisza cofnął się jeszcze bardziej w głąb sali.Przesuwając się natrafił na gliniane naczynie.Złapał je w dłanie i chwilę ważył ciężar...zasępił się chwilę rozmyślając czy z tej odległości trafiłby w głowę Dunpeala...*
Vidette (00:51): *schowała kamienie a woreczek wcisnęła sobie za dekolt* Tu będą bezpieczne ... *szepnęła, figlarnie spoglądając na Księcia* Jeszcze raz Ci dziękuję za tak cenny dar ... *mruknęła i sięgnęła po puchar z winem* Dzisiaj otrzymałam wiele, to fakt ... ale jak narazie to wiele leży zmęczone na górze w pokoju a ja sama się bawię ile sił starczy *roześmiała się, upijając wino*
Dunpeal Hunter (00:56): - Jedyną powiadasz? Ale i tak najpiękniejszą. *Uśmiechnął się i puścił oko do Novisiliel. Uniusł kielich z winem do ust i upił jeden łyczek. O to moje lekarstwo - pomyślał. Rozejrzał się po karczmie. Jego w zrok natrafił na dziwnie znajomą postać.* - Niech mnie wampir ugryzie jeśli to nie jest Khazur. Jednak przylazłeś na wesele. To dobrze. Zatem weselmy się! *Uniusł kielich w górę na znak toastu...*
Arthanis (00:58): *spojrzał uśmiechjąc się do damy do której mówił łowca*Pani mimo iż jesteś jedyną elfką,ale z teg co słyszałem to nie jest twoja prawdziwa potsać prawda?*zapytał ironicznie, po czym wstał podszedł do Tenshi i ucałował w rękę*Tinuviel na mnie już czas nadszedł muszę wypocząć*po czym nachylił się szepcząc coś na ucho*Uważaj na siebie*po czym podszedł do Vidette i ukłonił się mówiąc* na mnie już czas pani.*po czym podszedł do karczmarz biorąc klucze, skierował się w stronę schodów*
Vidette (01:00): *Pożegnała skinieniem głowy Arthanisa * Bywaj smutna Istoto, oby Cię szczęście Twe znalazło *szepnęła cicho.*
Książe (01:00): *Widząc chowane kamienie, uśmiechnął się zalotnie, lecz po chwili spoważniał. Spojrzał w oczy Vidette* Pani, noc to nie ostatnia, a pierwsza, nie ma co się bać, jeszcze to wiele *uśmiechnął się* z nawiązką ci odpłaci. *zamyślił się* miłość nie zna czasu, bo dla miłości czas nie istnieje. A czy to noc czy dzień, nie ważne, ważne żeście teraz razem, pani *Uśmiechnął się i przechylił lekko głowę. Sięgnął po kielich.*
Khazur (01:02): *Patrząc na Dunpeala i Leandora pomyślał sobie ‘Co ja z tymi dwoma mam...’ po czym zwrócił się do Leandora widząc co planuje* Może wina mi nalejesz Leandorze? Chyba nie chcesz bym z pustym kielichem tu siedział? *Zwrócił się do Novisiliel* Pani D. Tak ma gdy wypije to nagle wszędzie widzie ludzi i inne istoty, więc możliwe iż dla niego jest tu i ze sto elfek. *Zniesmaczył się patrząc na Dunpeala* Nie Dunpealu jestem Vertius.
Micholas (01:03): *znudzony patrzeniem na wszystkich usiadł stolik bliżej , hełm zasłaniałał mu połowę widoku gdy go poprawił spostrzegł Vidette i Novilisiel. Spojrzał w górę, przypomniał sobie co dziś za dzień. Wyjął z sakiewki czerwony kamień przywiązany do kawałka drewna. Chciał się uderzyć lekko w hełm ale zakaszlał i przez przypadek walnął się z całej siły. Dało się ułsyszeć krótkie:* Ała... * walnął głową w ścianę *
Novisiliel (01:03): *uniosła swój bukłak w toaście , po czym pociągnęła z niego łyk.Rozejrzała się dookoła.Dostrzegwszy Leandora trzymającego gliniane naczynie,uśmiechnęła się lekko*Leandor...nawet nie myśl o tym ,aby czymś rzucac w naszego pijanego brata..mógłby tego nie przeżyc i kto by mi prawił takie komplementy?*zaśmiała się.Słysząc słowa Arthanisa,spojrzała nań zmrużonymi oczami.Po chwili potrząsnęła głową i rozjerzała się dookoła*
Vidette (01:04): *Zamyśliła się słysząc słowa mężczyzny*Taak ... razem na wieki ... *szepnęła* lub do momentu gdy ... no cóż, w razie co tak jak zwykle, skrzydła trzeba będzie rozłożyć i odlecieć w swoją drogę ... *mruknęła, popijając wino* Fascynująca z Ciebie istota, Książe ... zaprawdę ... *oczy jej rozbłysły i utkwiła wzrok w jego oczach.*
Tenshi (01:06): Bywaj.*popatrzyła za elfem. Wtem spojrzała na diablice i rowniez szepnela*Nie odnajdzie...
Leandor (01:09): *Wyrwany z knucia wspaniałej wizji poruszył się niespokojnie*hę...wina?już idę...*zwlókł się ze swojego miejsca i poczłapał po dzban wina*Proszę*rzekł do Lisza podając mu trunek.*Jakie życie byłoby piękne bez tego świństwa*ośmielił się rzec*Wracając na swoje miejsce potrącił biodrem Dunpeala i z błyskiem w oku obserwował jak się chwieje*
Micholas (01:09): *hełm mu się wgniótł ,podniósł się wyglądał jakby nic mu się nie stało* Nie to chciałem zrobić. *Ponownie spostrzegł Vidette , podszedł do Pani* Witaj Pani , Może za późno ale zawsze trzeba... Wszystkiego Najlepszego w tym wyjątkowym dniu *sięgnął do największej sakwy i wyjął z niej mniejszą sakwe postawił sakwę koło Vidette*
Książe (01:11): *Uśmiechnął się lekko* Dziękuje pani. Z twych ust słowa takie, są cenniejsze niźli wszystkie kamienie *Nagle się zaśmiał * Pani już myślisz o ucieczcze? *Pokiwał głową z uśmiechem* Stroń od takich myśli, jeszcześ swego ukochanego w całości nie wypróbowała *Zaśmiał się głośno i wypił trochę wina*
Tenshi (01:15): *Wstała i mechnęła reka mówiąc jednoczesnie.*Żegnam Państwa. Do nastepnego, miłego spotkania.*Odkaszlneła, udała sie w strone wyjscia. Otworzyła drzwi, włozyła rece do kieszeni i zamknęła za soba lekkim kopniakiem, co jednak wywołało pewien huk.*
Vidette (01:16): Witaj Panie ... *uśmiechnęła sie do Micholasa* zasiądź z nami, proszę ... a za podarek dziękuje. *dotknęła lekko sakwy* Rzeknij cóz niej jest ... *odwróciła wzrok i spojrzała uważnie na Księcia* Przekleństwo nade mną ciąży ... może ten ślub je przełamać zdoła, chociaż ...*skrzywiła się lekko i upiła łyk wina*... nadzieję mieć mogę tylko, nic więcej.
Micholas (01:16): *spowrotem usiadł daleko od wszystkich , skłonił się Novilisiel, wyjął z sakiewki eliksir i wypił cały .... uśmiechnoł się do wszystkich.... wyjął z innej sakwy drugi niebski kamień przywiązany do kawałka drewna i walnął się z całej siły.... Teraz walnął w ścianę ." brzęk ,brzęk". dorzucił krótko:* Niech Pani sprwadzi co to jest.
Vidette (01:19): Ale ... ja się boję ... *zaśmiała się, patrząc na Micholasa. Delikatnie dotykając sakwy próbowała zgadnąc cóż może ona w sobie kryć.*
Khazur (01:19): *Upił trochę podanego wina* Załamujecie mnie czasem... *Pstryknął palcami po czym pojawiła się bardzo mała kula ognia, poleciała wprost do buta Leandora i zaczęła go parzyć przez chwile* Nie rób już nic Dunpealowi on już i tak teraz cierpie a jutro będzie przeżywał prawdziwe męki... *Spojrzał na Novisiliel* Vartius zawsze pewnie będzie służył komplementem*Roześmiał się cicho*
Micholas (01:23): *podniósł się* dobrze że nie wziełem czarnego bo bym ścianę karczmy zniszczył *uśmiechnoł się lekko* rzecz warta uwagi, choćby małej w sakwie są trzy posążki : Człowieka z Topazu, Elfa z Szmaragdu i ... Smoka z Rubinu .
Książe (01:24): *Spojrzał na wychodzącą Tenshi* Bywaj pani! *Po chwili powiedział głośno* Karczmarzu znów koniec nalej wina! *Utkwił wzrok w Vidette* Nadzieja, nie wygasa. *Wypił trochę wina* A wierzę, pani, że los będzie dla ciebie łaskaw.. *Przerwał na chwilę* ..i klątwę twą odejmie. *Widząc Micholasa powiedział* Witaj panie! *I znów ręką kielicha wyszukał.*
Karczmarz: Książe wino dla Ciebie!
Leandor (01:27): *Podskoczył zaskoczony i znieruchomiał.Spojrzał na kulę szeroko rozwartymi oczyma i cicho jękną,gdy paliła jego nogi.Wycofał się pospiesznie chcąc zejść z zasięgu gniewu Lisza.Jednakże w jego oczach zabłysły wesołe iskierki gdy pomyślał o niewesołej przyszłości pijanego kompana*
Novisiliel (01:27): *skinęła Micholasowi na powitanie,po czym spojrzała na Khazura*Ach,no tak...Vertius...lecz dzisiaj go nie ma w karczmie,a szkoda.*oczy jej lekko zabłysły*Im nas więcej,tym weselej.*zerknęła w stronę Dunpeala*Chociaż niektórzy jeszcze jutro będą boleśnie pamiętac dzisiejsze przyjęcie*zachichotała*
Vidette (01:28): Drogi Książe ... czasem nadzieja jest już tylko iluzją *szepnęła* Ale Vide nie podda się nigdy *zaśmiała sie* co najwyżej odleci by sztyletu z pleców sobie nie wyjmować po raz kolejny ... Teraz jednak wierzę, że stanie się inaczej ...*Powoli sięgnęła do sakwy i wyjęła posążki. Podziwiała je chwilę, lekko przesuwając po nich dłońmi, jak by chciała wyczuć coś czego oczy dojrzeć nie mogą.* Panie, sądzę, żę historia ich niebywała być musi ... *spojrzała na Micholasa*
Micholas (01:28): *uśmiechnoł się do Księcia* Witaj Panie. *spojrzałna Vidette*Prawię zapomnialem Sakwa jest magiczna może troche zmiejszyć przedmiot by zmieścił się w Sakwie Każda statuetka była trudna do zdobycia są wysokie jak puchar z Winem *zaśmiał się dlugo*
Micholas (01:32): Historia hmmm... jest całkiem krótka ale czas i miejsce były nie po mojej stronie.
Vidette (01:32): Zaprawdę, dziekuję Ci Panie ... w imieniu moim i Białego Tygrysa *pochyliła lekko głowę w kierunku Micholasa* Przyozdobią mą ulubioną komnatę z kominkiem. *uśmiechnęła się słodko* Będziesz musiał kiedyś zajrzeć i ocenić czy dobrze wyglądają*
Khazur (01:35): *Westchnął, upił troche wina, po czym spoglądał na swoich podwładnych* Chyba wtedy byłem pijany *Powiedział cicho do siebie* Tak szkoda że Vartiusa tu nie ma... gdyby jeszcze on był to tej karczmy już by nie było...
Micholas (01:36): *uśmiechnoł się* dziękuję za zaproszenie,nie chciał bym by się stłukły prawda są wytrzymałe ale na magię bardzo nie odporne , magiczna broń zmieni je w "popiół"
Dunpeal Hunter (01:38): - Coś mnie ominęło? Chyba przysnąłem na chwilkę... To co ja miałem...? A tak już pamiętam. *Zwrócił się do Khazura.* - To ty nie jesteś Khazur, ongiś Saturos? Nie jesteś liszem...? Na stado nietoperzy przysiągłbym żeś jest. *Przyglądał się uważnie Liszowi...*
Vidette (01:39): Nie masz co się martwić Panie, magii u mnie w zamczysku nie ma wiele a synowie moi sztuczki swe odprawiają w ogrodzie, tam miejsce na takowe wybryki *zaśmiała się cicho*
Khazur (01:40): *Spojrzał krzywo na Dunpeala* Nie jam wampir Vartius pamiętasz? Trunki ci w głowie namieszały.
Książe (01:41): *Pił w wino w zamyśleniu, czasem obracał głowę, by spojrzeć na obecnych. Nagle powiedział cicho do Vidette* Iluzją może się okazać tylko to po czym stąpamy, wdychane powietrze zawsze będzie prawdziwe *Uśmiechnął się przekornie i zamilkł upijając łyk wina*
Novisiliel (01:42): *wstała z ławy i podeszła do kominka.Uklęknęła.Odgarnęła włosy do tyłu,aby lepiej słyszec rozmowy w karczmie.Wyciągnęła dłonie ku tańczącym płomieniom*
Dunpeal Hunter (01:46): - Doprawdy? A to przepraszam cię... Wampir powiadasz? Wypowiedziałeś te słowa na własną zgubę. Njalepiej wyjdźmy natychmiast przed karczmę. Chciałbym pokazać ci mój długi... ekhm miecz... z bardzo bliska... - Novisiliel może zwiedzimy pierwsze piętro jak tylko załatwie sprawę z Vertiusem? *Uśmiechną się i puścił oko.* - To jak Vertiusie, idziemy...?
Vidette (01:46): *Położyła dłoń na ramieniu Księcia* Przypomnij mi o tym gdybym oddech traciła ... *w oczach rozbłysły jej tajemnicze ogniki. Przetarła lekko policzki dłońmi ... *za dużo wina dziś chyba, zaczynam popadać w filozoficzny nastrój. *roześmiała sie* Jak poematy recytować zacznę to już bedzie mój koniec.
Micholas (01:46): *złapał się za głowę* znowu zapomniałem statueka smoka co cztery pełnie księżyca powinna stać gdzie indziej niż pozostałe statueki, kiedy pełnia księżyca zniknie można ją postawić gdzie się chce wiem że to dziwne ale statuetka smoka była najtrudniejsza do zdobycia.
Khazur (01:48): *Rozejrzał się po Sali* Ech gdyby mogli tu być ci którzy bywali tu tak dawna…kerolotch, Skipper, Barbrius, MortUUs, Lady tatsu, Avienar, nawet Lord Kain ehhh *Westchnął* Karczmarzu podaj mi jeszcze wina! Dunpealu kompletnie straciłeś wyczucie rzeczywistości. Usiądz lepiej odpocznij bądź idz spać do pokoju, bo do twierdzy raczej nie dotrzesz.
Karczmarz: Khazur wino dla Ciebie!
Książe (01:48): *Zaśmiał się patrząc na Vidette* Z pewnością przypomnę *Po chwili dodał* Rzeczywiście dzień to radości, nie melancholii *Zaśmiał się głośno* Karczmarzu wino dla wszystkich!
Karczmarz: Książe stawia wszystkim wino!
Vidette (01:49): *Utkwiła wzrok w Micholasie* Zatem smoczą statuetkę postawię na stałe w komnacie sypialnej. Sądzę, że tam będzie dobrze ... *zamyśliła sie lekko.*
Micholas (01:49): *"sięgnoł do pamięci" , zdjoł kaptur i hełm z jego starego rozcięcia rzadkimi kroplami ciekła krew, na twarzy pokazały się trzy nowe blizny*
Leandor (01:50): *Pijacki bełkot Dunpeala doprowadzał go do szaleństwa.Co mi tam złość Lisza,gorsze rzeczy się znosiło-pomyślał*Dunpeal ty opijusie!Ty nic nie warty pomiocie karczmianej dziewki bezzębnej!Miarkuj słowa,albo nie ręczę za siebie!Słyszysz?!*wrzasnął na kompana*
Micholas (01:52): *westchnoł cicho, powiedział jakby do siebie* zranionej duszy już nikt nie uleczy.
Dunpeal Hunter (01:53): - To jesteś w końcu wampirem Veritiusem czy nie? - Gdzie moje wino? Karczmarzu nalej mi wina! - Leandorku waż swoje słowa. Nie jestem opijusem. Ja nie piję. Ja poprostu mam dobry humor. Nie dadzą się półwampirowi choć raz zabawić... - Kdzie jest moje wino...?!
Karczmarz: Dunpeal Hunter wino dla Ciebie!
Książe (01:54): *Spojrzał na Micholasa* Panie, pij, to nie czas, na bolesne wspomnienia, które każdego z nas prześladują *przyjrzał mu się* A jeśli wina ci brak, zamówię koljnę kolejkę? *Uśmiechnął się pytająco*
Novisiliel (01:55): *wstała i odwróciła się do Dunpeala.Zrobiła kilka kroków i stanęła przed nim.Skrzyżowała ręce na piersi*Bracie...jesteś zbyt pijany,aby zwiedzac piętro karczmy...zapewne po schodach byś się sturlał spowrotem na dół..*spojrzała na krzyczącego wojownika*Już prędzej z Leandorem bym zwiedziła...jeśli tylko opanuje swoje emocje..
Micholas (01:57): *uśmiechnoł się do Księcia* dziękuje bardzo, ale odmówię ostatnio jak byłem w karczmie wypiłem za dużo i ktoś wysyłał posłańca do mojego zamku aby część mojej małej "armii" mnie zabrala spowrotem.
Vidette (01:58): *Uważnie spoglądała na Micholasa a szyderczy uśmiech zagościł na jej twarzy.* Uleczyć duszy może się nie da, ale można się jej pozbyć ... na cóż Ci istoto zraniona dusza ? *przeniosła wzrok na Księcia* Słodki Panie ... czasem nwet radość wielka potrafi rany otworzyć stare *mrugnęła do niego łobuzersko okiem* [uLeandor (01:59): Nie będziesz czynił takiej niesławy naszej Novi*Podszedł do Dunpeala zaciskając pięści.Spostrzegł jednak swą drogą siostrę stającą mu na drodze i westchnął tylko*Droga Novi...nie będę przy tobie wywoływał burd...Lecz jeśli ten...ten...opity łowczyna wypowie jeszcze choć jedno słowo...*zawiesił głos*
Dunpeal Hunter (01:59): *Jednym duszkiem wypił cały trunek.* - Dobre. Tego mi było trzeba... *W głowie miał jeden wielki mętlik. To już nie był ten sam Dunpeal jakiego wszyscy znali. Tamten już jakiś czas temu odpłynął do krainy snów.* - Jak to z Leandorkiem? Novi jak możesz? Nie tego już za wiele. Leandorze szykuj się...!
Dunpeal Hunter (02:02): *Zdjął kapelusz, odłożył miecz i zrzucił płaszcz.* - Broń się Leoś! *Rzucił się na Leandora...*
Leandor (02:02): Ostrzegałem Cię!Nie umiesz milczeć,kiedy ci każą???*Spojrzał na Novi*Wybacz...*odwrócił się z zaskakującą szybkością i z całej siły pchnął Dunpeala przedramieniem w pierś*
Micholas (02:03): *zaśmiał się iroincznie* bez duszy był błąkał się po świecei jak jakiaś zmora ,nie chcę tym urazić nikogo ale * wyglądal jakby miał zaraz puścić nerwy wolno*, troche zraniona dusza też jeszcze duszą zostanie, ja tak ją mam poszarpaną że z nikim nie chcę się tym dzielić.
Novisiliel (02:04): *westchnęa cicho i zirytowana machnęła dłonią.Odeszła od swoich braci i usiadła przy stoliku gdzie siedział Khazur*Panie..widzę,że tylko Tobie udaje się powstrzymac swoje emocje...
Książe (02:04): *Uśmiechnął się i lekko otworzył usta patrząc na Vidette* Wiem pani, wiem. *Przerwał* Ale czy to teraz ważne, co kiedyś było? Pamięć w chwilach, gdy jej być nie powinno tylko zaszkodzić może *Znów się uśmiechnął* Proszę więc pani byś choć dziś o przeszłości zapomniała, uśmiechnęła się i wina napiła ze mną. Karczmarzu wina! *Gdy karczmarz przyniósł wino, chwycił kielich i wyciągnął rękę przed siebie* Pij pani. Za swoje szczęscie, pij. *Uśmiechnął się i drugą ręką po swoje wino sięgnął*
Karczmarz: Książe wino dla Ciebie!
Khazur (02:04): *Westchnął* Teraz to już naprwde komuś tu odbiło, koniec tego *Wypowiedział cicho jakieś zaklęcie pop czym pojawiły się obok niego dwa skalne golemy, Jeden podszedł do Leandora i chwycił go po czym podniósł i zaniósł tuż przed Lisza po czym stanął za nim drugi golem zrobił to samo z Dunpealem* Panowie, skończcie tą komedie nie pokazujcie jacy to jesteście męscy. No chyba że chcecie bym jutro pokazał wam jedną z ukrytych komnat w twierdzy. A to miłe nie będzie!
Dunpeal Hunter (02:05): *Dunpeal'owi zabrakło na chwilę tchu. Szybko opszytomniał i niczym prawdziwy wampir rzucił się do szyi Leandora mocno zaciskając dłnie na jego przełyku...*
Karczmarz: #trzasnął kuflem o szynkwas, zaklął cicho, acz ordynarnie i rzekł: - Jak się nie będzieta do regulaminu stosować, to po straż zawołam. Kilka dni sobie posiedzicie, to moze wam rozum wróci. Nerwowo zaczął czyścić kontuar, spode łba patrząc na Dunpeal Huntera#
Novisiliel (02:08): *spojrzała na lisza*Jednak się myliłam..*położyła ręce na stole,po czym złożyła na nich głowę.Przymknęła oczy i zaczęła coś nucic*
Micholas (02:10): *wyjął z sakiewki ostatni czarny kamień przywiązany do kawalka drewna, trzmal go w ręce*nie chcę go użyć Zdobycie ich było tak samo trudne jak zdobycie tych Statuetek
Khazur (02:10): *Spojrzał na Novisiliel* Czuje się czasami jak Ojciec pouczający dzieci ehhh, Ja nie mam w zwyczaju bić się gdziekolwiek, mam moc, ale rzadko z niej korzystam. Pokazanie swego męstwa od wieków nie leży w mej naturze. Tylko ze też bracia biją się o ciebie, jeszcze znajomego Wampira i Barda brakuje. ehhh
Vidette (02:12): *Przyjęła podany puchar i z uśmiechem przysunęła go do ust * Więc pijmy, pijmy dopóki nam sił starczy by cieszyć się i bawić ! *upiła łyk wina, zerkając na Księcia.*
Leandor (02:12): *Zgrzytnął zębami...spojrzał wściekle na Dunpeala...już miał zamierzyć się po raz wtóry gdy został pochwycony przez jakąś istotę.*Zrobię mu krzywdę...Jak kocham Najprzedniejszą.Nie dziś to jutro...Wybacz Panie*zwrócił się trochę nazbyt ostro do Lisza*nie mogę z nim wytrzymać!*
Micholas (02:12): *schował kamień do sakiewki* Novilisiel ty potrafisz zrobić że wszystko co nie chcę przypomne sobie .
Micholas (02:14): *przypomniał coś sobie* niedługo wróce * skłonił się wszystkim i wyszedł z karczmy *
Dunpeal Hunter (02:15): - Dobrze, już dobrze. Poniosło mnie trochę. Wybaczcie państwo... No a żeby załagodzić spór proponuję kolejkę dla wszystkich. Karczmarzu wino dla wszystkich! *Usiadł na pierwszym wolnym miejscu jakie dostrzegł.*
Karczmarz: Dunpeal Hunter stawia wszystkim wino!
Książe (02:15): *Zawtórował Vidette. Oczy jego radośne patrzały na nią pijącą. Odstawił po chwili kielich od ust* Wreszcie pani, wraca ci humor. *Usmiechnął się. Wzrokiem uciekł na chwilę ku wychodzącemu Micholasowi*
Micholas (02:16): *cicho skrzypły drzwi usiadł niedaleko wszystkich*
Novisiliel (02:16): *uniosła głowę i spojrzała chłodno na Leandora,a potem na Dunpeala*Jak tak możecie..niszczycie przyjęcie pięknej Vidette..*potrząsnęła głową.Odprowadziła Micholasa wzrokiem i zamyśliła się*No i o co mu chodziło?Będę musiała zapytac kiedy wróci..*zastukała palcami o blat stołu*
Książe (02:16): *Spojrzał na Dunpeal Huntera* Dzięki ci panie, właśnie mój kielich prawie się opróżnił *Zaśmiał się cicho*
Micholas (02:18): *uśmiechnoł się lekko* no chyba spór się zakończył *zasłonil sobie hełmem jedno oko*
Vidette (02:19): Przy tobie jakże zły humor można mieć ... ? Rozkoszny Książe ... *słodko zmrużyła oczy wpatrując się w niego* Uważaj, bo słońcem moich oczu zostaniesz ... *zmrużyła lekko oczy popijając wino* Chociaż w sumie diablicą jestem ... więc nie było by to takie złe ... *mruknęła*
Dunpeal Hunter (02:19): - Cała przyjemnosć po mojej stronie. * Uśmiechnął się po czym opróżnił swój kielich.* - Zgłodniałem z tego wszystkiego. Podajcie jakieś jadło! *Na jego twarzy malował się głupkowaty uśmieszek.*
Khazur (02:19): *Zaklął cicho pod nosem* To Karczmarz na ciebie Dunpealu działa bardziej ode mnie? Jutro się z tobą policzę a teraz już lepiej odejdź
Książe (02:23): *Słysząc słowa Vidette drgnął lekko* Pani... Ciszej, bo jeszcze kochanek twój usłyszy. *Na chwilę ucichł jednak po chwili zaśmiał się na całą karczmę* Doprawdy pani, dialblicy większej nie znam. *Wzniół kielich i skierował w stronę swoich ust*
Dunpeal Hunter (02:23): - Liszku drogi doprawdy nie rozumiem o co ci chodzi. Przyszedłem tu bo miała być dobra zabawa. No i jest dobra zabawa. Ja się bawię przednio, ty nie? *Przyglądał się swojemu rozmówcy jakby naprawdę nie wiedział o co mu chodzi.*
Leandor (02:24): *Jeszcze przez chwilkę w jego oczch tliła się rządza mordu...po czym skapitulował widząc zimne spojrzenie Novi*Niech zatem będzie*Od wściekłości zaschło mu w gardle więc odruchowo chwycił za najbliższe naczynie i wychylił jego zawartość...słodka,piekąca ciecz...wypuścił nagle kielich i zasłonił usta dłonią...Wino...zapomniał zupełnie,że trunek mu szkodzi...rozejrzał się szklistym wzrokiem i padł nieprzytomnie za ziemię*
Micholas (02:24): *zastukał palcami w blat stołu* *nie chciał czegoś powiedziedź , nie powiniem nikomu mówić... postanowił że nie powie*
Książe (02:26): *Słuchał chwilę Micholasa, jednak szybko zatkał ręką usta i cicho się zaśmiał* Panie *powiedział patrząc w jego stronę* doprawdyś tajemniczy *Zaśmiał się głośno*
Dunpeal Hunter (02:26): - Oooo! Patrz na Leandora! Doprawdy nie przypuszczałem że potrafi zmieniać kolory. Przed chwilą blady, a teraz jakiś taki zielonkawy. Dobrawdy ciekawe...
Vidette (02:27): Nie bez powodu los dał mi skrzydła ... *zniżyła lekko głos i pochyliła się w jego stronę* Zresztą ... mógłbyś kiedyś zawitać w me progi i w ogrodzie mym towarzystwa mi dotrzymać *szepnęła cicho, niewinnie się uśmiechając do towarzysza*
Micholas (02:27): *myśli , może jeden albo dwa nie zaszkodzi... coż doweim się jak sprawdze* Karczmarzu Wino dla Wszystkich .
Karczmarz: Micholas stawia wszystkim wino!
Novisiliel (02:27): *spojrzała na leżącego nieprzytomnie Leandora i zazgrzytała zębami*Już ja się postaram,abyś więcej do karczmy nie przyszedł*wyszeptała,po czym zerknęła na Micholasa*Nie jestem pewna,ale chyba nie zrozumiałam tego coś powiedział zanim wyszedłeś..
Micholas (02:29): *szybko wypił zawartość swojego kielicha , uśmiechnoł się do Księcia* Powiedziałem że dzięki tobie mogę sobie przypomnieć to czego nie chcę sam nie wiem czemu * jego dobry nastrój znikł jak się pokazał*
Książe (02:31): *Słuchając Vidette uśmiechnął się lekko* Kto wie, co nam przyniesie los *Odwrócił głowę do Micholasa* Pamięć twa jest twoją własnością, nie mam mocy by nią operować *Uśmiechnął się życzliwie do niego*
Micholas (02:33): * zamyslił się * jestem pewien że mi los poda jeszze więcej cierpienia... będzie osoba która dowie się , nie mogę powiedzieć jaka to osoba ....
Karczmarz: # Karczmarz zajrzał na zaplecze i skinął ręką. Z zaplecza wychynął czeladnik, rozejrzał się i widząc leżącego Leandora, pochwycił go, przerzucił przez ramię i wyniósł z karczmy. Słychać było odgłos zetknięcia ciała z ziemą. Wrócił, trzaskając za sobą drzwiami. - Później takich wynosić nie będę : stwierdził, otrzepał dłonie i powrócił na zaplecze. #
Dunpeal Hunter (02:33): *Gwałtownie poderwał się w górę. Już miał coś powiedzieć kiedy zakręciło mu się w głowie. Opadł spowrotem na ławkę.* - Pragnę jedynie powiedzieć... ekhm... iż bardzo cieszę się się z tego... ekhm... zę mogę razem z wami świętować w ten o to pamiętny dzień! Pomijając oczywiście to że was nie znam... no mozę po za małymi wyjątkami... *Popatrzył na Khazura, następnie na Novi i na nieprzytomnego Leandora.*
Micholas (02:37): *spojrzał w górę , myślał ... nie odzyska tego co utraci ... zostanie sam ,wiele razy już tego doświadczył ... Nie chciał znowu tego*
Novisiliel (02:37): *uśmiechnęła się kiedy usłyszała jak Leandor pada na ziemię za drzwiami karczmy*I bardzo dobrze..*spojrzała na Dunpeala*No to cieszmy się!Chociaż jutro pewnie i tak ty nie będziesz pamiętaj co się działo*wyszczerzyła zęby w jeszcze szerszym uśmiechu.Uniosła bukłak i napiła się*
Książe (02:38): Niewiele czasu mi jeszcze dziś zostało, wiec ostatni raz kolejke pozwolę sobie zafundować. Karczmarzu wino dla wszystkich! *Przerwał na chwilę nadal patrząc na karczmarza* Rozchmurz się człowieku, bynajmniej obrot będzie z tej nocy większy niż zazwyczaj. *Zaśmiał się patrząc na niego*
Karczmarz: Książe stawia wszystkim wino!
Micholas (02:40): *spojrzał na wszystkich... wszyscy byli tacy radośni... nie wiedział czy tu pasuje...* *szybko wypił swoje wino*
Vidette (02:40): *Ciągle wpatrywała się w Księcia* Więc Ty Panie czekaj, ja wolę los brać w swoje ręce ... *zaśmiała się cicho.* Rzeczesz za to mądre słowa, czasu niewiele, więc ja już nie wypiję więcej wina. Muszę jeszcze po schodach dotrzeć do pokoju ... *przeciągnęła sie lekko*
Dunpeal Hunter (02:41): - I to niby ja jestem pijany? Ahh ten Leandor. Mi tu prawi kazania, a sam się upija jednym łykiem wina, do tego stopnia, że go muszą wynosić. *Zaśmiał się w głos.* - Masz rację Novi. Bawmy się! ... Zatańczymy...? *Spojrzał na nią tak namiętnie, jak tylko namiętnie potrafi spojrzeć pijany mężczyzna na kobietę...*
Khazur (02:44): *Wstał z miejsca* Na mnie pora, jak na jedną noc dość wrażeń*Podszedł do drzwi po czym obrócił się jeszcze* Bywaj Diablico, wybacz za mych podwładnych jutro im dam nauczke, Bywaj i ty Lady Novisiliel kwiecie i brylancie Ostatecznych Pogromców *Roześmiał się* żegnam * Po czym wyszedł a za nim karczmę opuściły dwa Golemy*
Vidette (02:46): *Delikatnie dotknęła dekoltu, sprawdzając czy woreczek z kamieniami tkwi bezpiecznie i sięgnęła dłonią po sakwę ze statuetkami.* Czas odpocząc po dniu pełnym wrażeń. *szepnęła* Nachyliła się i złożyła delikatny pocałunek na policzku Księcia* Bywaj Panie ... do ogrodu mego łatwo trafić możesz, Istota z Mgły drogę Ci wskaże jeżeli zechcesz za nią podążyć ... *Spojrzała na gości* Bywajcie i dziękuję za wasze przybycie. *powoli udała się w stronę schodów i znikła w ciemnym korytarzu.*
Micholas (02:46): *wzioł się w garść* koniec z rozmysłem mam niewiele czasu więc dobrze trzeba go wykorzystać Choć nie jestem pewien czy potrafię .
Novisiliel (02:47): Zawsze chętnie tańczę...Lecz czy słyszysz tutaj muzykę,D?*zardrżała widząc wzrok Dunpeala.*I chyba powinieneś trochę otrzeźwiec..to spojrzenie mnie przeraża*uśmiechnęła się i zwróciła do Khazura*Żegnaj Panie!
Micholas (02:46): *wzioł się w garść* koniec z rozmysłem mam niewiele czasu więc dobrze trzeba go wykorzystać Choć nie jestem pewien czy potrafię .
Novisiliel (02:47): Zawsze chętnie tańczę...Lecz czy słyszysz tutaj muzykę,D?*zardrżała widząc wzrok Dunpeala.*I chyba powinieneś trochę otrzeźwiec..to spojrzenie mnie przeraża*uśmiechnęła się i zwróciła do Khazura*Żegnaj Panie!
Książe (02:48): *Uśmiechnął się* Bywaj pani, jeszcze się spotkamy z pewnością. Własnie sam wychodzę również *Podszedł do drzwi pokłonił się jeszcze wysztkim i wyszedł z karczmy.*
Dunpeal Hunter (02:49): - A po co nam muzyka? Świerszcze na zewnątrz ci nie wystarczą? I dlaczego niby miałbym otrzeźwieć? Jan ie jestem pijany... ja mam tylko dobry humor... *Wyciągnął dłoń do Novisiliel.* - Zatańczmy...
Micholas (02:49): *muzyka , zamyślił się* *wyrawł się z zamyślenia , poczuł się tak jakby wszystko w tej chwili się kończyło* Bywaj Książe, może jeszcze się spotkamy
Micholas (02:52): *sam się zdiwił, spojrzał na Dunpeala* Tańczyć bez muzyki troche dziwne, ale każdy ma swój wybór Czemu bezprzrwy znajduję temat do przymyślenia.
Novisiliel (02:55): Dobry humor...taa..oczywiście*zaśmiała się cicho słyszac slowa Micholasa*Niestety,moj brat jest dosc dziwaczny*podala dlon Dunpealowi i wstala*No ale dobrze...
Micholas (02:57): *zdwił się słysząc słowa Novilisiel* Co ?? Kto jest twoim bratem ??
Dunpeal Hunter (02:58): - Novi musze ci coś wyznać. Chodzi o to że ... jakby ci to powiedzieć... chodzi o to... chodzi o to że ja nie umiem tańczyć... ale! ... możemy się poprzytulać i pokręcić po parkiecie... na jedno wyjdzie....
Micholas (03:00): *zaśmiał się słysząc Dunpeala* wybacz ale to trochę dziwneprosisz do tańca a sam nie umiesz tańczyć. Radzę uważaj .
Novisiliel (03:03): *zamiala sie glosno i spojrzala na Micholasa*Przeciez Dunpeal to moj brat z gildii.*uniosla brwi slyszac slowa Pogromcy.Usmiechnela sie*Ze co mozemy?
Dunpeal Hunter (03:03): - Kolego Micholasie, bardzo proszę kolegę o niekomentowanie tego co ja robię! Skoro kolega potrafi lepiej niech pokaże. A jeśli nie to niech kolega zachowa swoje przemyślenia dla siebie. *Teraz mówił szeptem* - A tak między nami to chyba wiesz że wcale nie o taniec tuchodzi...
Micholas (03:04): *uśmiechnoł się * Dunpealu wszystko mi mieszasz chyba już nic nie zrozumiem.
Dunpeal Hunter (03:06): - Bardzo dobrze że nie rozumiesz. Nie od tego tu jesteś. *Zaśmiał się.* - To jak 'siostrzyczko'? Tańczymy?
Micholas (03:09): *znów się uśmiechnoł* to jedyna rzecz w jakiej się zgadzamy. Chyba nie chcę tego rozumieć. *teraz chyba każdy ma dobry humor*
Novisiliel (03:09): *wziela sie pod boki i spojrzala najpierw na Dunpeala,a potem na Micholasa*A moze ty Panie Micholasie potrafisz tanczyc?W przeciwienstwie do mego brata?
Dunpeal Hunter (03:11): - Co jest 'siostrzyczko'? Z bratem nie zatańczysz? No wiesz ty co...
Micholas (03:14): *zdiwił się tym pytaniem* ja ehh... poprostu tego nie lubie zawsze byłem sam. Nigdy nie tańczyłem i nigdy nie zatańczę . Choćby ktoś magią zmusił nigdy nie zatańczę. Twoja wola wy możecie tańczyć jak chcecie i kiedy chcecie nie chce wam przeszkadzać *nałożył hełm tak żeby zasłaniałam mu cały widok*
Novisiliel (03:15): A czy ja powiedzialam,ze nie zatancze?Po prostu chcialam byc..*podrapala sie po glowie*..mila.Ale skoro Micholas nie chce tanczyc..
Micholas (03:17): *podniósł helm* musisz mi wybaczyć albo nie Twoja wola *przypomniał sobie* raz kiedyś tańczyłem pamiętam to jak przez mgłę
Micholas (03:18): *spojrzał na Novilisiel bardzo tajemniczo* czyżbyś tańczyłą z "Nieznajomymi"
Novisiliel (03:22): *zamiala sie cicho*Tancze z kim mi sie podoba i kiedy mi sie podoba..*zerknela na Dunpeala*Cos ucichles...
Micholas (03:23): *wyjąl z sakwy eliksir, wypił cały z jednej z jgo blizn poleciała krew* Ach ta magia. Widzisz Pani już wcześniej kroplami ze starrego rozcięcia leci krew *zasłonił się*
Dunpeal Hunter (03:24): - Eeee... *Poczuł nagle że jest bardzo głodny. Machnął ręką na Novisiliel i zasiadł za stołem. Chwycił talerz i zaczął nakłądać wystgłe już potrawy. Kiedy uzbierał nie mały stosik jadła rozejrzał się za winem. Pochwycił jakiś kielich i upił z niego kilka łyków.*
Dunpeal Hunter (03:27): *Siedział i zajadał się barzancim udźcem. W jedne chwili zapomniał o wszystkim. O tańcu. O Novi. O Micholas'ie. Poprostu siedział i jadł jakby reaszta świat nie istniała...*
Micholas (03:28): *spojrzał na Dunpeala*wydaje mi się że gdzieś cię ciągnie.
Novisiliel (03:29): *chwile przygladala sie Micholasowi*I po co sie zaslaniac?Do widoku krwi jestem przyzwyczajona..tak samo jak karczmarz*usmiechnela sie.Zrobila kilka krokow i usiadla przy pogromcy*Czyzby przeszla Ci ochota na taniec?*przeciagnela sie*
Dunpeal Hunter (03:30): *Dunpeal nic nie odpowiedział. Zastygł w bezruchu...*
Micholas (03:31): *nie chciałem aby tak to się rozwiązało* Jedzenie przejeło nad nim kontrole *nigdy czegoś takiego nie widziałem*
Novisiliel (03:34): No coz...skoro Ty,Dunpeal tanczyc juz nie chcesz..*wstala*To chyba czas mi do zamku wracac...
Micholas (03:35): *Podniósł się* widzę że wszyscy do zamków swych wracają.
Dunpeal Hunter (03:35): *Dunpeal milczał. Wkońcu nie miał zwyczaju rozmawiać przez sen...*
Micholas (03:37): *załamał się , spojrzał na Dunpeala* Zaraz puszcze moje nerwy wolno. *wiedział co ma robić,nie miał już nikogo*
Novisiliel (03:37): *westchnela*Przydalby sie ktos,kto by Cie zaniosl do pokoju braciszku..*zaczela sie rozgladac*Najpierw sie spija,a potem zasypia nad jedzieniem..
Micholas (03:39): *westchnoł* Pani pokaż mi jego pokój *wzioł go * ciężki .
Novisiliel (03:42): *wziela od karczmarza klucz i zaczela sie wspinac po schodach*No to chodzmy...postaram sie aby ani on,ani Leandor juz wiecej nie przyszli do karczmy..*wymamrotala zdenerowowana*
Micholas (03:42): *podeszedł do karczmarza, spytał się o jego pokój ,ledwie wszedł po schodach i wszedł do jego pokoju, ułożył go na jego łożu. Wrócił*
Novisiliel (03:45): *podeszla do kominka i spojrzala na tanczace ognie*Niech no tylko Khazur sie dowie ze jeden z jego podwladnych tak sie spil,ze trzeba go bylo do pokoju zanosic*zachichotala*
Dunpeal Hunter (03:47): *Na shodach pojawił się Dunpeal. Zszedł na dółi odszedł do swoich rzeczy. Wziął miecz, kapelusz i płaszcz i nie odzywając się słowem poszedł spowrotem na górę. A szedł dziwnie prosto i równo. Może był tak pijany że nawet nie wiedział że jest pijany... kto wie....*
Novisiliel (03:55): *odprowadzila Dunpeala wzrokiem.Przeczesala palcami wlosy*I na mnie juz pora..*ziewnela szeroko.Podeszla do karczmarza i wreczyla mu garsc monet*To za pokoj tego pijaka..*usmiechnela sie lekko.Skonila sie Micholasowi,po czym otworzyla drzwi i wyszla z karczmy*
Tiger (06:50): *Na dół schodzi wojownik. Zobaczywszy, że nikogo nie ma bierze piwo i udaje się na góre do swego pokoju*
Zabójca (07:13): Karczmarzu!! Wina dla wszystkich
Karczmarz: *Na wpół śpiąc wyszedł z zaplecza i przeciagając się rzekł.* - Ah, cóż to był za ślub, a wesele że hoho! Ale trza brać sie do pracy bo wszyscy się zabwiali a posprzątać jak zawsze nie ma komu. - *Wtem podszedł do jednej ze ścian przybytku jego i rozbudził czterech śpiących tam mężów, nakazazujac im ustawienie stołów jak przystało na wnętrze karczmy. *
Orion (09:13): # Mężczyźni nieprzytomnymi oczyma zerknęli na gospodarza i doszli do siebie zabrali się za ustawianie stołów tak jak było przed ceremonią. Sprawnie im szło na początku, lecz widać było że popili troche podczas zabawy, gdyż co chwila któryś wywracał się i legł na podłodze niczym kłoda.#
Orion (09:20): # Z Zaplecza wyłoniła sie smukła dziewczyna w zielonej sukni i kasztanowych włosach rozpuszczonych, które sięgały jej aż do talii. Spojrzała po rosłych mężczyznach zajętych ustawianiem stołów i podnoszeniem siebie nawzajem za podłogi. Gdy stoły zanalzły się na miejscu, chwyciła miotłę wprawnie i tanecznym ruchem zamiatała karczmę nucąc sobie tylko znaną pieśń.#
Orion (09:28): # Czterech mężczyzn po skończonej robocie dopiero ujrzeli nową postać w karczmie. Bacznym okiem obserwowali dziewczę poczciwe tańczące niczym na balu, gdzie za księcia miotłę miała. Dziewczyna w zielonej sukni nie zważając na widzów dalej zamiatała karczmę. Mężczyźni po chwili skłoniwszy sie karczmarzowi opuścili jego przybytek. #
Turgon (09:32): *Turgon, które ledwo co się dobudził po nocnym pijactwie podszedł do szynkwasu i zamówił herbatę. Chwilę tylko czekał na parujący płyn. Zasiadł przy jednym z stolików i spokojnie siąpił herbatkę.*
Karczmarz: Lidio. *Rzekł uprzejmym tonem. * Lidio moja droga. Ciesze sie widząc Cię na nogach już. Proszę, uprzątnij jeszcze to co na stołach pozostało. Ja wina poprzynoszę z piwniczki bo prawie wszytko wypili przez to wesele. *Po chwili zniknął na zapleczu.*
Orion (09:36): # Dziewczyna nazwana Lidią zatrzymała się w tańcu swym i uśmiechajać sie do wuja odstawiła miotłę i chwytając szmatkę wytarła wszytskie stoły nie zwracajac uwagi najmniejszej na jedynego gościa w karczmie. Gdy stoły juz błyszczały czystością tanecznym krokiem zniknęła na zapleczu chcąc pomóc karczmarzowi. #
keira (09:41): *ngle jakas postać weszła do karczmy. Kobieta odziana w płaszcz z kapturem przesłaniającym twarz.* Karczmarzu co dziś polecasz?? *Spytała* Wyruszam niedługo w daleką droge i chciałabym się posilić przed podróżą.
Karczmarz: Dzisiaj polecamy półmisek raków z dużą ilością kopru
Karczmarz: *Wyłonił się z zaplecza tocząc beczułke wina pełną. Ustawił ją za szynkwasem i począł napełniać dzbany. Gdy robotę swą skończył, objął dumnym wzrokiem wnętrze karczmy i tak stojac za szynkwasem oczekiwał gości.*