Noc Walpurgii, Śmierć Czegewary, Śmierć Toma Bombadila...


Karczmarz:
krzątał się po izbie jakby robaki go jakowe dopadły... - dalej psubraty - na czeladników karczemnych zagrzmiał - rozstawiać stoły! zaraz się zaczną złazić te cudaki magią się parające ! do roboty bo jeszcze nas w co przemienią Ci magowie od siedmiu boleści jak nie zdąrzymy na czas!

Na gości karczmy okiem rzucił. - A wy co tak gęby rozdziawili ? hę ? zaraz tu cuda mają się wydarzyć. Jeśli straszno komuś magie spotkać i te istoty rodem nie wiadomo skąd lepiej niech na swe ziemie czmycha!

Potem wrócił do krzątaniny a czeladnicy pospiesznie stoły ustawiali i uprzątali co żywo izbę.
Alearr (19:16): -Ano dawno dawno
*odparł do kaleha starając sie hałas przekrzyczeć.Spojrzał ponownie na zefira.*
-Brachu,oto znajomy muj Kaleh.Pozwolisz żeby do nas przysiadł?
*zawołał donośnie*
Haros (19:17): *rozglądał sie i wlasnym oczom nie wierzył iż w karczmie jeszcze miejsca staje by pomieścić tylu przybyłych. Jednak znajomego nikogo nie mógł dojrzeć*
Krayan (19:17): * wolnym krokiem wszedł do środka. Skłonił się na przywitanie i zasiadł przy palenisku.*
Gandalf (19:17): * Napił się wina* Ochrząknął* Noc, przecież to wieczór dopiero* Wrażenia to się później zacznął-rzekł
Metztli (19:17): *dopiwszy kielich krzyknęła*karczmarzu wina!
Karczmarz:
Tak tak, już podaję przecież. Metztli wino dla Ciebie!
Irris (19:18): *Znów się rozsiadła zakładając nogę na nogę. Spojrzała po obecnych zamyślając się* Karczmarzu, dajże wina! *Zawołała. Otrzymawszy je upiła kilka łyków i odchyliła się na krześle. Szybko jednak wróciła do pionowej pozycji, gdyż pomyślała, że w takim tłumie ktoś może ją "niechcący" zrzucić*
Karczmarz:
Wedle życzenia. *Rzekł nalewając trunek.* Irris wino dla Ciebie!
Druid:
*Nieba dnia tego chmura żadna nie zdobiła. Jeszcze gdy słońce przyświecało nad krainą, księżyc doń dołączył. Czekał na odejście kuli złota, by srebrnym blaskiem obdarzyć ziemię. Zmierzch nastał, księżyc w pełni się ukazał, dołączyło gwiazd mrowie. Przed karczmą cisza zapadła, mącona jedynie przez cichy szum wiatru. Natura zastygła, owadów w powietrzu jak i na ziemi wypatrzyć się nie dało, a i zwierzęta wszelakie ku swym norom ruszyły. Czas oczekiwania nastał. Z lasu przed karczmą postać wypłynęła, zdając się ni to kroczyć ni płynąć w powietrzu. Ciemny płaszcz otulał ramiona, a kaptur oblicze skrywał. Postaci owej towarzyszył orszak nietypowy. Kruk na ramieniu przysiadł, dziki kocur na przód wysforował, a wilk z tyłu wartę trzymał. Wśród traw pełgało jeszcze jedno stworzenie, syk gada jakowego zdradzał. Zdawać by się mogło, że zwierzęta sobie wrogie być powinny. Pozostały jednak spokojne, a ślepia ich uważnie otoczenie lustrowały. Sierść, pióra, czy łuski w nocnym mroku lśniły intensywnie. Można by sądzić, iż szły płomieniami srebrzystymi ogarnięte. Wokół nich aura biła, kocur szedł niby ogniem otoczony, wąż zaś wodą, wilk stąpał dostojnie po ziemi, jakby właśnie ją czcił, kruk wokół siebie poświatę jasną miał, lekką i złudną, niczym wiatr.*
Karrel (19:18): Liranel nie mam pojecia ja jej nie widze. *Rozgladał się nadal szukająć siostry Liranel i swego przyjaciela*
Sir Velderon (19:18): Podszedł do Gandalf'a siedzącego nieopodal i rzekł do niego* Witaj przyjacielu czy przysiąść się do Ciebie mogę*
Zefir (19:19): * Druid zmierzył gościa swymi bystrymi oczyma uśmiech zagościł mu na twarzy *- Niech siada..co jaki szlachciur
czarna Anielica (19:19): *Patrzyła się na zgromadzonych "juz niedługo nie będzie dla nikogo miejsca tu" pomyślała*
Sayuri (19:20): *spojrzała ku nowoprzybyłej postaci. Nie zauważyła wcześniej druida. Słuchała go, wina popijając. Od czasu do czasu jeno z ukosa spozierała na tych, co paplali bez sensu i zakłócali ceremonię*
Mad Ant (19:20): *Pokłon oddał Druidowi na powitania znak i zaprosił go do izby uprzątanej, miejsce wszak dla niego już zapraszało swą pustką*
Stekatis (19:21): Nie zastanawiając się długo uchyliła poraz pierwszy drzwi do karczmy... Ujrzawszy tlum rozbawiony, rzekla do karczmarza * Witaj, szefie, nalejże mi wina dobrego bo w gardle coś zasycha
Druid:
*Mężczyzna w płaszcz odziany szedł spokojnie, ku karczmie zdążając. Na chwilę przed karczmą przystanął, by w niebo spojrzeć. Mocniej płaszczem się otuliwszy do środka wszedł, za nim kot oraz wilk. Kruk odleciał i na okapie dachu osiadł, wąż zaś skrył się w trawach. Oczy zebranych ku przybyłemu powędrowały i ku zwierzętom, które swą postawą strach wzbudzały. Te niczym nie skrępowane po wnętrzu się rozeszły. Dopiero gdy cisza zupełna zapanowała ku mężczyźnie podeszły, w kręgu pośrodku izby stając.*
Gandalf (19:22): * Spojrzał na karczmarza* A Ty skąd taki znawca* Gdzie Ty karczmarzu miałeś magię spotkać* Przecież całe dnie w tej izbie przesiadujesz* Ano, że chyba Twe córy czarować umieją* Uśmiechnął się do karczmarza* Dopił wina* Wystarczy tego, za chwilę nie będę się z miejsca mógł ruszyć* Głowa moja słaba- mruknął*
Shiszka (19:22): *Pojedynczym spojrzeniem druida obdarzyła. Zaczela cos mruczec o "głupim dziadzie" pod nosem. Nic wiecej jednak nie uczynila.*
Bartimeus (19:22): *Bard zastukał rytmicznie w deski drzwi , po czym wszedł do środka . Zdumiał się nieco , widząc ludzi wielu , każdy inaczej odziany . Skinieniem głowy powitał Mad Anta i uśmiechnął się doń ciepło*
Alearr (19:23): *Spojrzał na nowo przybyłą postać druida.Szybko wstał i cofnął pod ściane swe oblicze drogi mu niechcąc zastępować*
czarna Anielica (19:23): *Spojrzała na nowoprzybyłą osobę*
Sayuri (19:23): *Patrzyła na druida z zaciekawieniem. Mad dobrze mówił, że działo się będzie. Ciekawa była, cóż takiego się stanie. Upiła łyk wina i obserwowała nadal*
Gandalf (19:23): * Spojrzał na Sir Valderon'a* Jasne siadaj, siadaj* Karczmarzu wino dla Sir Valderon! Spojrzał na przybyłego druida*
Karczmarz:
Gandalf nie ma tutaj herosa imieniem Sir Valderon!
Kaleh (19:23): *Roześmiał się cicho słysząc druida. Chwycił kielich w dłoń i chaustem wypił troche wina.* Ciekawa się zapowiada noc.*powiedział jakby do siebie i otarł usta wierzchem dłoni.*
czarna Anielica (19:23): *Wstała od stolika i koło Alearr'a przystanęła*
Mad Ant (19:23): *Pod stolikiem, ukradkiem, palce swe z Say palcami przeplótł. Lekko zdenerwowan był jednakże wiedział iż święto okaże sie historycznym wydarzeniem. Spojrzeniem objął druida i milcząc, oczekiwał jego słów*
Krayan (19:24): * patrzył z zainteresowaniem wielkim na Druida wygodniej się rozsiadając*
Metztli (19:24): *skierowała wzrok na nowo przybyłego i jęła mu sie przyglądać z zainteresowaniem*
Haros (19:24): *spostrzegłszy Stekatis kiwnął głową by podeszła*myślałem że nie przyjdziesz już* rzekł po czym wskazał miejsce obok siebie usiądz, dla ciebie to miejsce trzymam pani*
Sayuri (19:24): *Uśmiechnęła się spoglądając na Mada, potem wzrok ponownie na osobistość przeniosła*
Furior Andurli (19:25): *Spoglądał na druida dziwnie obojętnym wzrokiem. Nogi na krześle skrzyżował , ręce o kolana oparł a brodę o dłonie, i tak siedział w milczeniu*
Zefir (19:25): * Poczuwszy bratnią aure, jego oczy nabrały blasku Nefrylli drzewa za oknem szeptały mu coś do ucha zlewając się ze śpiewem driad..*- Piękna noc się zapowiada* druid wpatrywał się w przybyłego zadowolony, że nie jest sam jednym strażnikiem natury
Nequam (19:25): *Przestał grać i spojrzał na druida, który wszedł ze zwierzętami. Chwilę mu się przyglądał aż w końcu wstał i ukłonił się. Usiadł z powrotem na swoje miejsce i milczał oczekując. *
Haros (19:25): *spostrzegłszy Stekatis kiwnął głową by podeszła*myślałem że nie przyjdziesz już* rzekł po czym wskazał miejsce obok siebie usiądz, dla ciebie to miejsce trzymam pani*
Klogg (19:25): *nie mając już nic do powiedzenia i nie chcąc zakłócać narastającej ciszy, jął po prostu sączyć po trochu wina i skupił uwagę na druidzie*
Liranel Katsum (19:25): *Druidka rozejrzała się po obecnych i łyk wina upiła.Wzrok spuściła i oczy zmrużyła*
Irris (19:26): *Oczęta swe zielone skierowała na postać druida. Nic nie rzekła, tylko patrzyła cały czas nań co chwilę popijając łyk ze swego kielicha*
Karrel (19:28): Liranel smutna jestes? *Zapytał jasnowłosą pięknośc*
Deidra (19:28): *cicho wsunęła się przez drzwi, by nikt nie zauważył jej spóźnienia.Podeszła do szynku* - Karczmarzu podaj mi, proszę wina! *powiedziała i po izbie poczęła się rozglądać by znajomych znaleźć lub choć miejsce wolne jakieś.*
Karczmarz:
A co wy myślicie, że tu za darmo trunki rozdają ?! Obdartusom i łapserdakom czeladnicy tam z tyłu karczmy resztki jadła i wodę dla spragnionych rozdzielają ! Deidra nie masz tyle złota!!
Mordred (19:28): *odwrócił się od szynku i spojrzał na zgromadzony tłum i intrygującą postać Druida*
Druid:
*Kaptur zrzucił, a zebrani zobaczyli twarz czasem poznaczoną. Włosy do ramion, brązowe były przetkane siwymi pasmami, jak i broda krótka. Oczy zielone, bystre, a spojrzenie harde, mimo wieku druida.* - Witajcie wy, którzyście dziś na święto przybyli. *Mężczyzna rzekł głośno głębokim głosem, w którym znać było wyraźnie władczą nutę, zmuszającą gości do posłuchu. Kocur i wilk bacznie rozglądały się wkoło.* - Noc dzisiejsza niezwykłą jest. Pełna magii i dziwów. Noc duchów, czarów... Noc, którą długo wspominać będziecie. Dziś to właśnie oddajemy cześć naturze, magii oraz życiu... Dziś oddajemy cześć także tym, którzy z tego świata odeszli... *Usta druida wykrzywiły sie lekko, co miało uśmiech imitować. Wniósł ręce do góry i głosem głębokim wyrecytował.* Chwili tej zapada straszna noc, głucha, upiorna... Noc nieśmiertelna, sina i grozą potworna... Świat odrętwiały ciszy bezdusznej milczeniem Śpi pod snów ołowianych tłoczącym brzemieniem... Gwiazdy w górze lśnią martwe i zimne boleśnie, Księżyc jak biała bryła lodu skostniał we śnie... I budzi się nagle świat pod tym bladym lśnieniem... Tej nocy śmierć objawia nie tylko wspomnieniem... Budzą się duchy czyśćcowe, moce potworne... Obserwujecie bacznie zjawiska te upiorne... *Oblicze druida rozpogodziło się niespodziewanie.* - Ale teraz bawcie się. Niech leje się wino, gorzałka, piwo oraz inne specjały! Niech ludzie szaleją i życiem się cieszą. Doceńcie to, iż wasze stopy tej ziemi dotykają i zatańczcie dla starego druida!*Powiedziawsz y to, ku jednemu ze stołów wolnych ruszył, by zasiąść tam i spocząć przed dalszą częścią wieczoru. Dzikie zwierzęta niczym na zawołanie jakieś przez drzwi karczmy wybiegły, pozwalając się gościom bawić w spokoju.*
Stekatis (19:29): *Dziękuje, mój miły* odparła uśmiechając sie lekko do Harosa* jak ostatnia podróż Ci poszła?
Nequam (19:29): *Pomachał do Deidry i uśmiechnął się szeroko. *
Haros (19:29): *sącząc powoli wino z kielicha wpatrywal sie w druida.w karczmie ucichaly ostatnie szmery i cisza poczęła nastawać. wszystkie oczy zwrócone były w strone druida, na postać jego*
Stekatis (19:30): *Dziękuje, mój miły* odparła uśmiechając sie lekko do Harosa* jak ostatnia podróż Ci poszła?
Mad Ant (19:30): *Kielich w górę wzniósł krzycząc* Zatem niechaj rozpocznie się Święto!
Kyouzo Sheak (19:30): *Wstał. Cicho jak cień przez karczmę przemknął, by przy Irris się znaleźć, na Druida spoglądając z nieukrywaną podejrzliwością i zaufania brakiem, usiadł przy stoliku* Mała ucieczka od rutyny, nieprawdaż...*Wyszeptał do dziewczyny*
Sayuri (19:30): Karczmarzu wina dla Mad Ant! *krzyknęła* Skoro się bawić, to się bawić *spojrzała z uśmiechem na towarzyszy*
Drizzt Do Urden (19:30): *Drow wszedł powoli do karczmy.Jedo sfatygowane odzienie,zastąpiły dziś szaty z bogatych tkanin*Mam nadzieje że znów sie nie spóźniełem*powiedział szukając wzrokiem znajomej twarzy*
Liranel Katsum (19:30): *Uśmiechnęła się słysząc druida.Końcówki wina dopiła ze swego kielicha i spojrzała na druida*A niech rozpocznie się święto...*mruknęła cicho*
Krayan (19:32): * Podniósł i swój kielich, lekki usmiech zagościł na jego twarzy, gdy pomyślał jak przednia zabawa go dziś czeka* Zdrowie Druida...* Zakrzyknął*
czarna Anielica (19:32): *Przyglądała się z zaciekawieniem druidowi*
Durfean (19:32): * Uśmiechnął się do siebie, po czym wstał do szynku podchodząc. Rzuciwszy kilka monet przed siebie na karczmarza spojrzał. * - Karczmarzu wina!
Karczmarz:
Wedle życzenia! *Rzekł i trunek na stole postawił.* Durfean wino dla Ciebie!
Sayuri (19:32): Mad, opowiedz nam, proszę, co się będzie dziś działo *spojrzała na niego i oczami zamrugała, by choć słowo chciał rzec... Ostatnio jakiś tajemniczy był, o niczym jej powiedzieć nie chciał. Nakazał tylko, by przyszła*
Deidra (19:32): -Niech to cho... wiedziałam że to będzie raj dla złodziei.*zobaczyła machającego do niej Neqa i podeszła do Niego.* - Witaj,bardzom się spóźniła? *spytała i usiadła na wolnym krześle przy Jego stole.*
Shiszka (19:32): *Wzięła dwa kufle piwa na raz zamówiła i popijała raz z jednego raz z drugiego.*Chromolę taką zabawe...*Fukneła i do stolika Sayuri oraz Mada.*Za dzisiejszą Noc!*Huknęła przymilnie i sie do nich dosiadła. Miala wprawdzie bluzgac ochote ale sie wstrzymala.*
Furior Andurli (19:32): *Kielich swój również uniósł jako by w toaście i na innych nie czekając jął go opróżniać ust od krawędzi naczynia ni na chwilę nie odrywając a gdy kielich pustym już był na stolik odstawił* Zdrowie nocy i Apagamy *Krzyknął bez zbytniego entuzjazmu zdając sobie sprawę z bredni w swych słowach*
Zefir (19:32): *-Wreszcie słowa ku czci naturze!!* rzekl uradowany druid, drzewa za oknem szeptały miedzy sobą, o szczęściu jakie je ogarnia*- Łaska Elefrei nam będzie sprzyjać , ... PIJEMY Alearr
Irris (19:33): *Uśmiechnęła się* Tak, wreszcie jakaś odmiana... *Upiła kilka łyków wina. Zauważyła postać wchodzącą i pomachała lekko ręką* Tutaj, Drizzt... *Jej uśmiech się poszerzył*
Mad Ant (19:34): *Kordiał pełen wraz z Sayuri kordiałem zetknął się i łyk sporawy w gardle nekromanty zniknął* Dziś Święto Czarów kochani, com przygotowywał wraz z Apagamą ujrzycie tu.. Wiele sie dziś wydaży jednako nie powiem nic więcej... Wypijmy lepiej...
Metztli (19:34): *westchnęła głęboko i wychyliwszy kielich do dna krzyknęła na tyle głośno by przekrzyczeć gwar w karczmi*karczmarzu wina*
Mordred (19:34): Wina karczmarzu. * rzekł stojący przy szynku nekromanta*
Gandalf (19:34): * Spojrzał na Mad Ant'a* Zatem Noc Walpurgii nastała!* Uniósł kielich w górę* Oby cały Galimor poprzez Noc Walpurgii odżył- rzekł* Może sobie na coś pozwolę- mruknął* Reisa Du Adurna - rzekł i machnął gwałtownie różdżką* Niebieska kula zawisła przez chwilę nad karczmarzem*
Sayuri (19:34): Za dzisiejszą *śmiać się poczęła, kielich wzniosła i upiła łyk* A cóż taki humor masz? Czyżby coś Cię ugryzło?
Bartimeus (19:34): -Byt szczęśliwy wszyscy nieście! *Rzekł donośnie i rękę w górę podniósł . Po chwili zorientował się , że w niej kielicha brak , toteż zawołał do karczmarza * -Karczmarzu nalej wina! *
Karczmarz:
Wpierw zapłaćcie, potem wymagajcie! Sami możecie też zanieść. Bartimeus wino dla Ciebie!
Nequam (19:35): *Widząc gest Mad Ant'a wzniósł i swój kielich * -Zdrowie! *Upił kilka łyków i chwycił swoją lutnię. Dotknął strun i zaczął grać skoczną melodię. W sam raz do tańców i rozmów. * -A witaj Dei, witaj. A nie.... nie spóźniłaś się. Dopiero co się zaczęło... *Uśmiechnął się *
Liranel Katsum (19:35): *A gdzie pieśni jakie?*spytała.Lecz po chwili zarumieniła się*Głupie to pytanie było...*mruknęła do siebie.Szybkim ruchem ręki niepewnie odgarnęła kilka kosmyków białych włosów z twarzy*
Karrel (19:35): *Spojrzał na kobiete siedzaca obok niego i zobaczył jej pusty kielich* Karczmarzu wino dla Liranel Katsum! *Rozglądał się po karczmie i resztki swego wina dopił* To będzie długa noc. *Powiedział z lekkim uśmiechem na twarzy*
Karczmarz:
Karrel stawia Liranel Katsum wino!
Tensarioth (19:35): *ork wszedł do izby i rozejrzał sie po niej, dziś był wyjątkowo spokojny skinął głową* Witać ja wszystkich *rzekł i stał nadal w wejściu zastanawiając się które miejsce zająć*
Metztli (19:36): Karczmarzu wina!*krzyknęła głośniej sądząc ze karczmarz jej nie usłyszłą*
Karczmarz:
Jak poroznosicie wszystkim sami. Ja czasu nie mam, nie widać? Metztli wino dla Ciebie!
Haros (19:36): *ano, nie zgorzej, jeno psubraty wojaków mi natłukli* szepnął przez ramie do ucha Stekatis* Ciekawym co ten druid wymyśli. Co tu sie wydarzy dziś* rzekł po czym kiwnął ręka karczmarzowi i by ciszy nie zakłucać szepnął mu gdy ten podszedł doń* podaj wina pani Stekatis*
Liranel Katsum (19:36): *Nie trza było*powiedziała do Karrel'a*ja pić nie będę*rzekła cicho i przyglądała się gościom*
Drizzt Do Urden (19:36): *Usłyszawszy głos Iris ku jej stolika skierował swe kroki*Witaj moja droga,straszny dziś tłok...tożto dzis to wielkie święto!Karczmarzu podaj nam wina! *zawołał*
Karczmarz:
Chwileczkę, przeca się nie rozdwoję! Drizzt Do Urden wino dla Ciebie!
Durfean (19:37): * Skinąwszy z uśmiechem karczmarzowi kielich do ust uniósł, a upiwszy łyk po karczmie się rozejrzał. Oczy na chwilę mu zalśniły, gdy zastanawiał się czy jest tu kto komu za skórę by zaszedł, ale doszedłszy do wniosku, że nie wrócił na swoje miejsce sącząc wino. *
Shiszka (19:37): Mnie ugryzło? No co ty jestem kochana jak zawsze...*Warknęła ironicznie. Pierwsze piwo skonczyla wiec zabrała sie za dokanczanie drugiego.*To moje czwarte, kutwa bede pijana jak bela.*Prychnęła i znowu pic poczela.*
Kyouzo Sheak (19:37): A wolno Panie wiedzieć kiedy wydarzać się zacznie?*w kierunku Mad Anta wykrzyknął* Jutro być przytomny z rana a niechciałbym czegoś ominąć...*dodał już szeptem konspiracyjnym niemal*
Mad Ant (19:37): *Gestem ręki Tensa zaprosił do stołu. Następnie Say ucałował w policzek a Shiszce oznajmił*... Pani, wiem że magia nie jest Twą dziedziną ale dziś może zmienisz nastawienie do niej
Klogg (19:38): *Klogg dojrzał orka i jął machać w jego kierunku* Chodź tutaj, Tens, chętnie z Tobą wypiję, stary druhu *dalej machał, szczerząc się w uśmiechu*
Tensarioth (19:39): *chyżo doszedł do przyjaciół i wyszczerzył kły w uśmiechu* Witać was, jak dobrze ja was widzieć.W końcu napić się można.Karczmarzu piwa! *krzyknął*
Karczmarz:
Tak, tak. Przecież niosę! Tensarioth piwo dla Ciebie!
Shiszka (19:39): Furior!*Wrzasnęła zauważywszy połdemonka.*Chodz tutaj. Twoj ryj sobie pooglądam to moze mi sie polepszy.*Odrzekla i wolne krzesło przysunela do stołu.*I piwo wez ze sobą. Dzisiaj Si sie upija.
Gandalf (19:39): * Spojrzał uważnie na gości siedzących* Dosłyszał Liranel* Jeśli tak to może Bartimeus zaśpiewałby nam pieśń jaką* Karczmarzu wina!
Karczmarz:
Już podaję, ino kielichy wytrę! Cierpliwości, zaraza... Gandalf wino dla Ciebie!
Mordred (19:39): karczmarzu wina ! Ileż mozna czekać !
Sayuri (19:39): *z winem musiała się wstrzymać, chciała bowiem całą noc obejrzeć, wszak mnóstwo atrakcji na wszystkich czekało. Uśmiechnęła się do Mada, spojrzała na Tensa* Witaj Słodki Orku
Irris (19:40): *Uśmiech nie schodził jej z twarzy. Posunęła się trochę robiąc Drizztowi trochę miejsca koło siebie* Dawno nie było nam się tu spotkać... *Odparła po chwili i zamyśliła się. Prychnęła lekko i upiła duży łyk trunku*
Bartimeus (19:41): *Zerknął z rozbawieniem na lutnię , już miał ją w dłoń brać , lecz pogładził tylko struny i ze smutkiem spojrzał w tłum ludzi. Kilka dźwięków , nic więcej , gwar w karczmie przeszkadzał temu jednak*
Tensarioth (19:41): I ja witać ciebie, nie mam akurat dla ciebie kwiatka do zjedzenia, szkoda*upił piwa* Za to piwa ze mną napić sie możesz z jednego kufla*wyszczerzył kły* A więc dzisiaj ta magia krąży?
Deidra (19:41): -Karczmarzu,wina! *zawołała i zrobiła dłonią gest drobny i kula błękitna nad karczmarzem wisząca rozbłysła się i w górę uleciawszy pękła na miliony małych błyszczących gwiazdek.*-A Ty Gandalfie się ucz,oj ucz się chłopcze...*i zaśmiała się do Gandalfa*
Sayuri (19:42): *Zaśmiała się słysząc Tensa* Ano, dziś ponoć... Ale dajże mi wytchnienia z piwem, bo i ja na nią czekam
Haros (19:42): *Karczmarzu, wino dla Stekatis!* zawołał przekrzykując tłum*
Liranel Katsum (19:42): *Raczej nie zagra.*rzekła.już nie chciała się wogóle odzywać, więc przymknęła oczka i zaczęła rozmyślać*
Furior Andurli (19:42): A bo to raz pierwszy *Mruknął i o stół się podpierając wstał i obok szynku przechodząc zakrzyknął* Ze trzy piwa kufle! Ino już! *Wrzasnął najgłośniej jak mógł* I wina! *Mruknął i do stołu ich się doczłapał* Z pewnością chcecie mego towarzystwa? *Mruknął z nutką ironii w głosie jednak zaraz ton na milszy zmienił* Skoro tak to ja już usiądę *I siadł nim co powiedzieć zdążyli*
Claudius (19:42): Witam świętujących*rzekł wilkołak wchodząc* Karczmarzu wina!* Po czym rozejrzał sie po izbie*
Karczmarz:
Tak tak, już podaję przecież. Claudius wino dla Ciebie!
Klogg (19:42): *Usłyszał słowa Si... Spojrzał w kierunku Furiora, później znów na Shiszkę, zastanowił się chwilę i krzyknął na oberżystę: * Karczmarzu, wino dla Shiszka!
Karrel (19:42): Liranel trzeba się bawic, wkońcu dziś święto jest. *Pomyślał chwilke spojrzał do sakwy i wrzasnął* Karczmarzu wino dla wszystkich!
Karczmarz:
Wedle życzenia! *Rzekł i trunek na stole postawił.* Karrel stawia wszystkim wino!
Gandalf (19:43): * Spojrzał na Bartimeusa* Ludzie ciszej- krzyknął* Barti swe umiejętności nam chce zaprezentować*
Metztli (19:43): *rozejrzała sie o karczmie i upiła wina z kielicha. Mimo tłumu nie znalazła nikogo znajomego. westchnęła ze smutkiem i jęła wpatrywać sie w trunek w kielichu*
Shiszka (19:44): Wygladasz okropnie. A wszyscy tacy weseli. Nie chce ich ogladac.*Fuknela zjadliwie.*Wole patrzec na ciebie smutnego....*Zachichotala po raz pierwszy.*Głupia jestem.
Drizzt Do Urden (19:44): Odebrał od karczmarza butle wina i kielich*Ten dzień trzeba uczcić.Za spotkanie.Za święto magii!*powiedział drow wznosząc toast*
Tensarioth (19:44): Magia sama do ciebie nie przyjdzie, ty iść do magia musisz.Nie ma tak prosto.Mad ancie druhu, jak wyglądać nasza sytuacja? A i ty Klogg'u puchar wznieś, ja się z tobą napić.
Sayuri (19:45): Daj spokój Si *rzuciła* wszak Ty zawsze na odwrót... przeca to święto radosci...
Klogg (19:45): *usłyszał swoje imię i spojrzał na Tensa. Z uśmiechem wzniósł puchar i upił z niego nieco*
Kyouzo Sheak (19:46): Tia... ja się chyba do zabaw nie nadaję...*mruknął minę naburmuszoną robiąc*
Mad Ant (19:46): Przyjacielu *począł do tensa mówić*, sytuacja ma się tak że beczek nam dziś osuszyć wiele potrzeba a magia może i do orka przyjdzie.. *głośny śmiech po sali dał się słyszeć*
Furior Andurli (19:46): To ja głupi *Mruknął. Dzban przed sobą postawił. Trzy kufle na środek stołu odstawił a jeden przed dziewczynę przysunął* Pij, pij *Mruknął po czym za kielich chwycił i łyków kilka upił*
Mordred (19:47): Słysząc znajomy głos odwrócił się i pokłonił Claudius'owi.
Zefir (19:47): Wlawszy w siebie kolejny kielich wina , druid wyszeptał słowa do wiatru, brata swego spojrzawszy na zebranych, poczochrał sie po swej głowie*- Hmmm...noc magii dzisiaj... to się pobawimy* siedząc przy oknie pstrykał palcami*- Pefroga Qlenaidain!! * z dłoni druida błyskały blaski jutrzenki rozpraszając się na niebie* Brachu chwytamy za kielichy* zwrócił się do Alearra
Tensarioth (19:47): *wychylił znaczną część trunku, aż mu troszkę ściekło po brodzie*Dobre piwo, dobry karczmarz, nie musieć ich bić dzisiaj 8wyszczerzył kły*A może i do mnie przyjdzie, ja się magi wcale nie bać.Jam być juz duży ork i radzić sobie sam.
Khayman (19:49): * Drzwi karczmy drow niewysoki przekroczył. Znać po nim było, że słońce wybitnie mu nie służy... Twarz swą krył pod ciemnym kapturem, resztę ciała pod płaszczem szczelnie skrywał. Otrząsnał się, jakby od czego obrzydliwego, kaptur z głowy zrzucił - tak iż włosy jego białe w nieładzie się rozsypały - i wreszcie, nikło lecz szczerze - uśmiechnął się. * - Spóźniłem się chyba...?
Irris (19:49): *Podniosła toast i szybko opróżniła swój kielich, odstawiając go na stół. Uśmiechnęła się znów w niesamowity sposób - tak uśmiechała się, gdy miała dobry humor* Czemuż to nie nadajesz się do zabaw? Nie musisz przeciez tańczyć. Można dobrze sie bawić nie tańcząc, lecz rozmawiając... *Zwróciła się do Kyouzo wciąż się uśmiechając*
Kaleh (19:50): *Wychylił resztę wina z kielicha i zakrzyknął na karczmarza* Karczmarzu dajże jeszcze wina.* Odebrawszy kielich wylał jego zawartość na głowę Alearra. Z żalem uświadomił sobie, iż tęskni za smakiem tego trunku.* A niech to.*mruknął i rozpogodził się po chwili. Zawsze może zamówić następne, co z zapałem zrobił.*
Karczmarz:
Wedle życzenia! *Rzekł i trunek na stole postawił.* Kaleh wino dla Ciebie!
Nequam (19:50): *Wstał * -Musze iść. Wybacz Dei. *Ukłonił się nisko i wyszedł grając cicho *
Tensarioth (19:51): *ork spojrzał w kierunku karczemnych drzwi* Mości drow się nie spóźnić, być tak akurat*wychylił resztkę piwa i chwycił następne które najbliżej niego stało*
Sayuri (19:51): *Dopiła wino, kordiał odstawiła* Mad, bacz dziś na mnie *zaśmiała się* Wszak cała nocka przed nami *zachichotała i rzekła do Tensa* A przy piwie pomocy nie potrzebujesz? *mrugnęła do niego okiem*
Deidra (19:51): -Więcej się znajomych spodziewałam zobaczyć. *w stronę Neqa powiedziała i zauważywszy iż wychodzi już, dodała* - Bywaj.Do zobaczenia.
Claudius (19:51): Witaj Mordredzie. Szukam swoich kompanów z drużyny, lecz taki tłok i gwar...*Rozejrzał sie jeszcze raz i pokazał zęby w uśmiechu* Są! są!* I skierował sie w stronę stołu przyjaciół*
Shiszka (19:52): *Piła łapczywie. Gdy przerywała po słowie jakowym rzekła.*Pije... Pije... Nie jestes... Głupi... Po porstu wybrales... *Dokonczyla kufel kolejny.*Skup sie na tej głupiej zabawie... I nie narzekaj.*Zrobila kwasna mine. W koncu ona caly czas narzekała.*
Liranel Katsum (19:52): *Możliwe*Oparła łokcie o stół i brodę o ręce.Ziewnęła*Jak narazie to jest tu trochę nudno*
Slyter (19:52): Wszedłdo karczmu i widząc Kyounzo rzekł mu -Witaj Kyounzo!!
Mad Ant (19:52): *W oczka Say głęboko spojrzał i dłoń jej ujął* Tyś dla mnie całą magią... Dziś dla Ciebie będę miał niespodziankę.. ale czas na to
Tensarioth (19:53): Twoja pomoc zawsze orkowi sie przydać*wyszczerzył kły*Więc ty mi przy piwie pomóc, a ja być wdzięczny, potem ja cię nieść do zamku.
Slyter (19:53): Wszedł do karczmy i widząc Kyounzo rzekł mu -Witaj Kyounzo!!
Khayman (19:53): * Uśmiech w stronę Tensariotha posłał. * - Radym to słyszeć, szanowny orku! * przy "szanowny" dało się posłyszeć ton lekkiej kpiny, acz dość dobrze skrywanej, tak iż jeno ktoś na niuanse mowy czuły mógłby to zauważyć. * - Karczmarzu wina!
Karczmarz:
Już podaję, ino kielichy wytrę! Cierpliwości, zaraza... Khayman wino dla Ciebie!
Alearr (19:53): *Otarł wino ściekające mu po twarzy.* -Zaraz dostaniesz swój trunek *rzekł z dziwnym uśmiechem i coś do karczmarza krzyknął.Gdy ten podał mu zamówione wino,upił łyk z kielicha a reszte wylał na głowę Kaleha*
Druid:
*Druid skinął lekko głową na karczmarza. Nie zwracał póki co na siebie niczyjej uwagi, nie brał udziału w zabawie. Obserwował wszystko z boku, a oczy jego błyszczały z zadowolenia.*
Furior Andurli (19:53): Owszem, Ciebie *Mruknął niezwykle cicho w kolana się swoje wpatrując. Gapił się w nie jako by nie wiedział i nie słyszał niczego co się w około niego dzieje ino chwycił za kielich ponowie i łyk jeszcze wypił z niego*
Claudius (19:54): Na psa urok, w końcu się was dopatrzyłem! Witaj Sayuri, Mad Ancie i Tensie*spojrzał na chichoczącą łotrzycę, skłonił się* Witam i Ciebie Shiszko*
Karrel (19:55): Liranel jest nudno bo jeszcze nikt nie jest pijany. *Zaśmial się*
Shiszka (19:55): Nie mnie... Ale nie czas na takie rozmowy...*Spojrzała na nieznajomego.*A witaj panie.
Mad Ant (19:55): *Pomachał ręką i gestem zaprosił Claudiusa do stolika*
Metztli (19:55): *wypiwszy do dna swe wino mruknęła coś pod nosem i zniknęła w portalu zostawiajac jeno puste krzesło*
Kyouzo Sheak (19:55): No może...*burknął ręce na piersi krzyżując, znów się do tyłu wraz z krzesłem się przechylając* Tylko tematu nie mam...
Sayuri (19:55): *Zaśmiała się* Z chęcią, tylko, czy Mad zazdrosnym nie będzie? *spojrzała na nekromantę z uśmiechem* A przy piwie z chęcią pomogę *po chwili dodała do Mada* A cóż takiego masz dla mnie? *w jej oczach ciekawość było mozna zauważyć*
Drizzt Do Urden (19:55): Tańczyć nie musi,ja to moge robić,tego jestem pewien przynajmniej jesli wypije więcej wina!*powiedział zwracając się do kobiety*Dziś swięto radości,tańca i magi...wino bedzie miłym dodatkiem.Widze że i Tobie Iris humor dopisuje!
Aareh (19:56): *Z pokoju na górze wyszedł barbarzyńca. Przemknął się cicho bokiem sali do wyjścia. W ręku trzymał coś podłużnego zawiniętego w czarne sukno. Popatrzył w stronę Shiszki i Furiora. Usmiechnawszy się złośliwie wyszedł w ciemną noć.
Sayuri (19:56): Claudius, witaj druhu. Jakżem Cię dawno nie widziała *skinęła mu na powitanie*
Karczmarz:
- Cisza! Do kroćset ! Się rozgwarzyli nagle ! na druida zerknął i z uśmiechem sprawdził czy sakwe pokaźną ma jeszcze do pasa przypiętą. - Tak to ta izba pustkami świeci i pajęczynami zarasta ! A wystarczy że kilku magików i jakiś dziad z lasu się pojawi już gwarno i tłoczno. - mamrotał jak zwykle pod nosem.
Khayman (19:56): * Drow wino powolutku sączył i obserwował towarzystwo... Gdy jaką twarz znajomą dostrzegł, uśmiech jego poszerzał się. Wreszcie, gdy oględzin dokonał, był aż nazbyt szeroki. *
Liranel Katsum (19:57): *Wstała szybko.*Wybacz Karrel'u, lecz nie mam czasu*rzekła i wybiegła z karczmy*
Klogg (19:57): *spojrzał pytająco na Sayuri* Pewnie przesłyszałem się, że miałaś się dziś oszczędzać, moja droga... *przeniósł wzrok na Mad Anta, na ich złączone dłonie, znów na Sayuri... Nic nie dopowiedział, jeno uśmiechnął się. Nieco bardziej ponuro*
Tensarioth (19:57): Witaj Claudiusie, dla mnie być tu za tłoczno, o wiele za tłoczno *upił piwa* Ja potrzebować dużo miejsca.A czemu on być zazdrosny? Jak być zazdrosny to ja go w rzyć kopnąć tak żeby on przestać.
Kaleh (19:57): *Wzdyrgnął się czując zimną strużkę wina ściekającą wzdłuż krzyża. Wypił całe wino z kielicha i nieco chwiejnie odwrócił się do Alearra.* A ty nie dostaniesz już nic...* zaśmiał się głośno i podszedł do szynkwansu.* Karczmarzu wina dla mnie byle szybko.
Gandalf (19:58): * Karczmarzu i tak ta karczma od zawsze taka zasyfiona* Sprzątać się karczmarzowi nie chce tylko wieczorkami piwo pije* Upił wina* Jeszcze chwila- mruknął do siebie*
Claudius (19:58): Karczmarzu wina! Ino szybko, bo kielichy puste i w głowach mało szumi!
Karczmarz:
Wedle życzenia! *Rzekł i trunek na stole postawił.* Claudius wino dla Ciebie!
Mad Ant (19:59): *Dostrzegłszy iż Druid powstaje od stołu by przemówić.. palec do ust przyłożył, głośno sycząc i uspokajając gości*
Irris (19:59): *Spojrzała nań* Mi humor często dopisuje... Mogę? *Zapytała patrząc na dzban wina i nie czekając na odpowiedź nalała sobie i upiła łyk* Wino... Cóż za szlachetny trunek... To znajdź jakiś temat, podobno rutyna się skończyła. *mrugnęła do Kyouzo*
Mordred (19:59): *zrozpaczony nie mogąc dojść do porozumienia z karczmarzem* karczmarzu może podałbyś mi dzban wina !
Klogg (19:59): *Wychwycił w zgiełku słowa Tensa, spojrzał się na niego zaskoczony i na powrót uśmiechnął się szeroko i pogodnie* Mości orku, ja zazdrosny? Powiedziałem coś? A może kogoś innego masz na myśli? *niby niemożliwe, ale jednak uśmiechnął się jeszcze szerzej*
Kaleh (20:00): *Uznał, że karczmarz nie dosłyszał go. Już chciał do niego podejść, lecz zrezygnował widząc jak karczma faluje.*
Sayuri (20:00): *miała właśnie o coś pytać Mada, ale widząc, iż ten ucisza wszystkich, oparła się i obserwować poczęła*
Karrel (20:00): Ale... ah te baby *Wstał z siedzenia i próbował dostac się do szynku, lecz nagle uslyszał znajomy głos* Gandalf? witaj przyjacielu, co u Ciebie
Tensarioth (20:00): Ja mieć na myśli tego nekromantę tam*wskazał palcem*
Luviana Katsum (20:01): *Zeszła po schodach ubrana w to samo co wcześniej.Rozejrzała się i podeszła do szynku.Zasiadła na nim noge na noge zakładając.Pogładziła zgrabne nogi delikatnym ruchem dłoni i rzekła*-Karczmarzu wina!*uśmieszek szyderczy wstąpił na jej twarz*
Karczmarz:
Chwileczkę, przeca się nie rozdwoję! Luviana Katsum wino dla Ciebie!
Furior Andurli (20:01): Ciebie *Szepnął znowu lecz wzrok swój na druida przeniósł. Z kielicha jeszcze upił i z trudem nie małym nogę na nogę założył*
Deidra (20:01): *gdy wychodzący mężczyzna,przechodził koło jej stolika, poczuła znajomy dreszcz.Spojrzała na Jego zawiniątko,dość duże tylko się uśmiechnęła* -Acha, tuś mi jest...
Klogg (20:02): *obejrzał się i zaczął się zastanawiać, którą istotę w tym tłumie Tens ma na myśli*
Karczmarz:
- siądzież w spokoju na tyłkach ! - ryknął gwar przekrzykując. - Dajcież zobaczyć za co to nasi dzisiejsi goście tak pokaźne sakwy złotego kruszcu zaplacili !
Shiszka (20:03): Cisza ma byc!!! *Huknela na cala sale.*Druid chyba chce cos powiedziec.*Wskazała palcem cholernego dziada.*
Lykon (20:03): *Drzwi karczmy otwarły się gwałtownie i do karczmy wpadł zdyszany, zakapturzony mężczyzna. Rozejrzał się po karczmie. I pospieszył w stronę Mad Ant'a. * Witaj przyjacielu. Wybacz spóźnienie lecz ważne sprawy mnie zatrzymały.
Gandalf (20:03): A normalnie po staremu* Karczmarzu wino dla Karrel* Uczyć się magii bardziej ostatnimi czasy musiałem* A zresztą efekt za chwilę zobaczysz - rzekł*
Druid:
*Druid pił niespiesznie podany mu trunek. Wzrok swój skierował w stronę okna i widoku zań. Mężczyzna powoli wstał ze swego miejsca. Do przybytku wbiegły zwierzęta. One także wiedziały, iż nastał czas odpowiedni. Rycząc głośno, gości na boki rozproszyły, środek karczmy wolnym pozostawiając. Druid ruszył do przodu, by pośrodku nich stanąć. Czekał cierpliwie aż wszyscy wzrok ku niemu zwrócą.* - Godzina wybiła. *Rzekł głośno, tak by poprzez gwar jeszcze panujący, wszyscy dosłyszeć go mogli.* - Czas by ci, co magią się parają, pokazali swe umiejętności. Tak tradycja święta wymaga. Pokażcie, co potraficie!*Huknął radośnie i spojrzał na osoby, które pokaz miały urządzić. Sam zaś ku swemu stołu z powrotem ruszył. Tym razem kot i wilczur zwinnie oraz cicho za nim podążyły.*
Alearr (20:04): *Zauważywszy znajomą twarz uśmiech jego oblicze rozjaśnił* -Witaj luvi *zawołał i szybko przemknął pomiędzy gości by po chwili przy stoliku luviany się znaleźć*
Elessar (20:05): *Do karczmy wszedł mężczyzna odziany w krótki płaszcz podróżny, zdjął kaptur, ukłonił się zgromadzonym po czym ruszył w stronę wolnego stolika. Usiadł wygodnie i zwrócił się w stronę szynkwasu* Karczmarzu wina!
Gandalf (20:05): *Rozglądnął się po karczmie* A więc czas na mnie przyszedł* Poczarować trochę muszę* Wyciągnął z kieszeni różdżkę* Pierwsza sztuczka, łatwa- mruknął* Ethurunda dun demerk – mruknął i wykonał gwałtowny ruch różdżką* Duża kula ognia wytworzyła się przy czarodzieju* Kula poruszyła się gwałtownie* Chwile krążyła po karczmie a w końcu zatrzymała się przy szafie* Szafa zapaliła się* Czarodziej spojrzał na ludzi w karczmie zgromadzonych* Nie martwcie się karczmy zapalić przecz nie chcę* Brisingr eitha – wyszeptał* Wtem szafa palić się przestała*
Karczmarz:
Wedle życzenia. *Rzekł nalewając trunek.* Elessar wino dla Ciebie!
Kyouzo Sheak (20:05): Łatwo powiedzieć Irris... znajdź temt... Kuźnia...*mruknął przechylając się jeszcze bardziej* Przecie nie mam nic o czym mówić mógłbym... Pomóż ptosie...*maślane oczka zrobił*
Khayman (20:06): * Drow zachichotał widząc, jak jedni drugich wrzaskiem uspokoić próbują. Spojrzał w stronę którą Si wskazała. Dopiero teraz dostrzegł druida... Czekał co też ów zechce rzec. *
czarna Anielica (20:06): *Patrzyła ciekawie na druida i na magów. Spojrzała też na Alearr'a co do Luvi poszedł. Westchnęła*
Tensarioth (20:06): *ork spojrzał dziwnie na czarodzieja, co on też poczynia i upił piwa* Ja jako ostatni chcieć iść i pokazać wam prawdziwa magia, a nie iluzja prosta *wyszczerzył kły*
Zefir (20:06): *Druid widząc spory tłok, który go denerwował zakończył zabawę magią, blaski na niebie zniknęły *- Idę świętować na powietrzu..Bywaj Alearr* druid klasnął dwa razy w dłonie i zamienił się w liść i niesiony przez wiatr udał się do swego lasu bawić się z satyrami i driadami leśnymi
Lykon (20:06): *Mężczyzna przemknął ukradkiem do szynkwasu, przywołał karczmarza* Karczmarzu bądź tak łaskaw i nalej mi wina!
Karczmarz:
Już podaję, ino kielichy wytrę! Cierpliwości, zaraza... Lykon wino dla Ciebie!
Kyouzo Sheak (20:07): Łatwo powiedzieć Irris... znajdź temt... Kuźnia...*mruknął przechylając się jeszcze bardziej* Przecie nie mam nic o czym mówić mógłbym... przynajmniej tak mysłe... jeśli jeszcze myśle...*burknął oczy zamknąwszy* Pomocy...*dodał po dobrej chwili poświęconej na zastanowienie*
Mad Ant (20:07): *klaskać począł Gandalfa pokaz obserwując*
Sayuri (20:08): *Obserwowała dziwy z otwartymi ustami, słysząc oklaski, bezwiednie się przyłączyła*
Tensarioth (20:08): Ktoś jeszcze zechce pokazać co potrafi, czy ja móc pokazać prawdziwa magia?
Khayman (20:08): * skrzywił się lekko, na karczmarza zerknął niepewnie... Ciekaw był, czy na następne sztuczki pozwoli, skoro już pierwsza, "łatwa", posłużyć miała podpaleniom...*
Shiszka (20:08): *Zerkneła na Aareha i usmeichnela leciutko. Potem klaskac poczela na pokaz Gandalfa.* A niech sie chlopak ucieszy...*Mrukneła zjadliwie.*
Mad Ant (20:08): *W stronę Furiora na chwilę odwrócił się, uśmiech mu posłał i kordiał z lekka uniósł na znak iż jego zdrowie pije*
Karczmarz:
Z przerażeniem w oczach obserwował ogniste wyczyny czarodzieja.
Gandalf (20:09): Chwilka, chwilka- mruknął*Ponownie uniósł różdżkę do góry* Teraz coś lepszego, oby się udało- mruknął do siebie* Daloi Moi –wyszeptał i ruszył różdżką* Karczma zatrzęsła się* Niektóre stoliki bez gości się poprzewracały* Oby karczmarz upadł–rzekł złośliwie* Eitha–mruknął* Trzęsienie ziemi ustało*
Lykon (20:10): *Odebrał swój kielich i ruszył ostrożnie w stronę Mad'a przyglądając się wyczynom magika* Mozna się przysiąść?? *spytał dotarłszy do celu*
Luviana Katsum (20:10): *-Dziękuje*uśmiechnęła się szelmowsko.Odebrała trunek w kielichu złotym podany i łyk z niego upiła*
Drizzt Do Urden (20:10): *Drow upił wina spoglądając na kule i szafe.*Czeka nas dziś gra świateł *szepnoł do Iris*Masz dziś dużo czasu,na przesiadywanie w karczmi?*spytał*
Sayuri (20:10): *zaniepokoiła się tym, co teraz się działo. Wszak czyżby aż tak dużo trunku wypiła? Gdy się ziemia uspokoiła, odetchneła z ulgą, a blade poliki poczęły koloru nabierać*
Khayman (20:11): * Poczuł, jak nagle ziemia spod nóg mu się usuwa. Sufit zatańcował, wyskoczył w górę i nagle - miast nad jego głową - znalazł się na wprost jego oczu. * - Ałć.... * jęknął, a w głowie lekko mu szumiało. Szczęśliwy był jeno, że kielich wcześniej opróżnić zdołał i nie zmarnował szlachetnego trunku. *
Klogg (20:11): *Choć starał się utrzymać kielich wina w dłoni, sporo rozlało się na jego tunikę. Mruknął do siebie *ciekawe, czy potrafi też znikać... Ech, nie mam już co pić
Shiszka (20:11): *Była juz nieco podpita wiec na podloge upadla gdy ta trzasc sie zaczela.*No ja pier... taka magie...*Poczela pod nosem klnac.*
Furior Andurli (20:11): *Głową skinął Madowi w podzięce za toast po czym wzrok, jak by pusty na Gandalfa zwrócił*
Mad Ant (20:11): *Wino na stół chlapnęło... * Za tych co nie piją *wykrzyknął i kordiał w górę uniósł* Zdrowie Gandalfa!
Karczmarz:
Zbierał się niemrawo z podłogi przy szynku. - chyba już ten ogień wolałem, aż strach pomysleć co oni jeszcze wymyślą - mamrotał
Furior Andurli (20:13): *Dłoń Si podał słysząc iż dziewczyna z ziemią zderzenie miała wzroku jednak od Gandalfa nie odrywał* No już Si... I w górę *Zachęcał ją by dłoń jego pomocną przyjęła*
Irris (20:13): Na tyle dużo, abyśmy mogli posiedzieć razem... *Znów się uśmiechnęła i przysunęła się bliżej niego*
Alearr (20:14): *Podczas kolejnego czarodzieja występu,woj smak podłogi poczuł by po chwili ten smak zastąpić smakiem jakiejś ściany.Gdy trzęsienie ustało wstał otrzepując sie i klnąc pod nosem usiadł przy najbliższym stoliku*
Klogg (20:14): dalej mruczał niezadowolony *jasne, wypiłbym za imć Gandalfa, gdyby mi nieco zostało * dalej pomrukując podszedł do szynku *Karczmarzu, dolej wina *podstawił mu pusty kielich*
Kyouzo Sheak (20:14): Nie!...*Jęknął czując, iż lot kolejny w kierunku gleby się szykuje. Gdy już na podłodze się znalazł cichą klątwę z siebie wydał* To już nawet w lecie nie jest bezpiecznie...*Warknął podnosząc się do pionu* Choroba jasna...*Dodał otrzepując się z kurzu* Nowa koszula... Nowa koszula... Ta brutalnie potraktowana...*Mruczał siadając tym razem na stoliku*
Shiszka (20:14): *Wahała się chwile lecz dłon jego ujeła i podciągnela sie do góry. Spodnie otrzepała i znów zasiadla przy stole. Wziela sie za kolejny kufel piwa. Skinela lekko glowa w podziece Furiorowi. Nie przestawała pic.*
Deidra (20:14): *uniosła się lekko na krześle, dłoń lewą rozwarła i lekko w nią podmuchała, oddech swój kierując w stronę szafy.Gdy dech jej dotarł do szafy,to drzwi jej się rozwarły i poczęły ruszać się i stukać w rytm oklasków które zebrał Gandalf.*
Lykon (20:14): *Usiadł na krzesło aby się nie przewrócić. Postawił kielich na stole i począł klaskać krzycząć* Brawo mości magiku! Karczmarzu wino dla Gandalf!
Karczmarz:
Lykon stawia Gandalf wino!
Sayuri (20:15): *Widząc, iż Klogg nie ma co pić, gdyż kordiał nieszczęśliwie się przewrócił krzyknęła* Karczmarzu, wino dla Klogg!
Tensarioth (20:15): *ork wyszedł na chwile z izby i wrócił po kilku minutach z kilkoma drwami i słomą, rozłożył na środku izby i spojrzał na gości*Ja wam pokazać ogień, ale ja wam pokazać taki prawdziwy, nie to co tu, o*wskazał na szafę* Ja podpalić ten stos drew*wyszczerzył kły, wyjął krzesiwo i hubkę, po czym począł rozpalać ogień.Po kilku chwilach smuga dymu ukazała sie nad stosem drwa, a chwile potem ogień wesoło lizał drwa*Ork pokazać wam prawdziwy ogień*wyszczerzył kły szcześliwy*
Khayman (20:15): * Po chwili potrząsnął głową, podniósł się z podłogi. Chciał klaskaniem wyrazić swój entuzjazm, ale skutkiem upadku nie mógł dłonią w dłoń trafić... Po kilku próbach zrezygnował. Lekko drżącym głosem rzekł. * - Karczmarzu wina!
Karczmarz:
A co wy myślicie, że tu za darmo trunki rozdają ?! Obdartusom i łapserdakom czeladnicy tam z tyłu karczmy resztki jadła i wodę dla spragnionych rozdzielają ! Khayman nie masz tyle złota!!
Irris (20:16): *Zaśmiała się widząc upadek Kyouzo* Która to już? Ty się kiedyś zabijesz, mówię Ci... *Wyszczerzyła się do niego*
Sayuri (20:16): *uśmiechnęła się do towarzysza i rzekła* Cieszę się, że przybyłeś. *Nim dokończyć zdążyła, ork począł swe sztuki pokazywać* Ocho, to się będzie działo. Karczmarzu wina!
Karczmarz:
Już podaję, ino kielichy wytrę! Cierpliwości, zaraza... Sayuri wino dla Ciebie!
Mad Ant (20:16): *Zaśmiał się głośno widząc poczynania orka* Zaiste Tensie, prawdziwy ogień...
Luviana Katsum (20:17): *-Ale popisy*mruknęła.Zmrużyła oczy na Gandalfa patrząc.Następnie je całkowicie zamknęła i popijała co chwile wino*
Khayman (20:17): * Na takie dictum nie był przygotowany. Zmacał swą sakwę, jął stąpać w tę i nazad - wreszcie zorientował się, że jego złoto w czasie lotu z sakwy się ulotniło. Zebrał kilka monet największych, które mimo problemów z koncentracją mógł pochwycić i znów rzekł w stronę szynku. * - Mam! Mam! Znaczy... ten... Karczmarzu wina!
Karczmarz:
Wedle życzenia! *Rzekł i trunek na stole postawił.* Khayman wino dla Ciebie!
Sayuri (20:17): To może i kawiatka dla mnie znajdziesz? *zakrzyknęła radośnie do Tensa i klaskać poczęła*
Gandalf (20:17): - Szanowni goście oto największy pokaz czarów w całym Galimorze widzicie * krzyknął do zgromadzonych* - Może byście się trochę uciszyli. *mruknął* - Gwaru takiego nigdy nie widziałem.. Jak dzieci *rzekł. Uniósł różdżkę do góry i spojrzał na obskurne ściany karczmy* - D'ha Haur *mruknął. Ściany i sufit karczmy powoli zanikały. Zaczął się pojawiać piękny krajobraz. Rzeka przez środek krainy płynęła. Chwile później w krainie smoki się pojawiły. Krajobraz smutku, krwi i strachu się ujawnił.* - Eitha. *mruknął czarodziej* - To już wszystko z mojej strony na tym pokazie. *rzekł do zgromadzonych a różdżkę w kieszeni schował*
Kyouzo Sheak (20:18): Bardzo możliwe...*mruknał na popisy magiczne patrząc* Choroba... też cosik bym pokazał...*rozejrzał się po karczmie* Choć z drugiej strony byłoby za dużo ofiar...*dodał głowę spuściwszy*
Tensarioth (20:18): Ba *rzekł uśmiechnięty ork* Nie mieli ze mną szans.Jak wy chcieć ja was nauczyć.
czarna Anielica (20:18): Karczmarzu wino dla wszystkich! *krzyknęła*
Karczmarz:
Wedle życzenia. *Rzekł nalewając trunek.* czarna Anielica stawia wszystkim wino!
Klogg (20:18): *już nieco rozeźlony, powiedział powoli i czytelnie *Karczmarzu wina!... proszę
Karczmarz:
Już podaję, ino kielichy wytrę! Cierpliwości, zaraza... Klogg wino dla Ciebie!
Kaleh (20:18): *Cieszył się, że nogi ma jak z galarety. Przynajmniej reszta ciała się nie poddawała wstrząsom... Jednak po chwili zobaczył jak podłoga podskakuje gwałtownie do jego twarzy. Zbierając się z podłogi zobaczył jeszcze ogień, a w pobliż jakiegoś orka. Jęknął cicho i potykając się co chwila wyszedł z karczmy.*
Drizzt Do Urden (20:18): *Drow podniusł z ziemi kielich i spojrzał na rozlane wino*szkoda było dobre.*spojrzał podejrzliwie na Iris*Wygfladasz jakbyś spodziewała się takiego trzęsienia!.Nie rozlałaś nawet kropli wina Iris!
Furior Andurli (20:19): *Wytknął lekko wskazujący palec w stronę ognia co to go ork rozpalił, oczy przymknął a po chwili od ogniska całego języczek ognia się oderwał i w górę uniósł. Palec Furiora powoli wskazywał gości karczmy a owy płomyczek sunął nad ich głowami* Zwykłe sztuczki *Mruknął smętnym głosem.*
Gandalf (20:20): * Taak... Tens nie miałem z tobą szans* Jesteś największym czarodziejem, orkiem w Galimorze* Upił wina do dna* Karczmarzu wina! * W taki dzień jednak upić się trzeba*
Karczmarz:
Jak poroznosicie wszystkim sami. Ja czasu nie mam, nie widać? Gandalf wino dla Ciebie!
Mad Ant (20:20): *Krajobraz przez chwilę podziwiał zdumion iż takze taką magię poznać mógł* Brawo Gandalf! *Do tensariotha podszedł i kucnął obok ogniska które ten raczył rozpalić*.. A nie boisz się ze karczma z dymem pójdzie?
Shiszka (20:20): A no cyrk...*Fuknęła i odstawila kufel z głosnym huknieciem.*Zabijac, mordowac, grabic! *Krzyczała bez sensu.*Wiwat wielki czaro... Caro... Magikom!*Zawołała pijacko.*
Tensarioth (20:20): Ja wam pokazać lepsza magia *uśmiechnął sie i ustawił jeden bal na stoliku, odszedł na kilka metrów i odwrócił sie plecami, sięgnął po swój ogromny topór i nie zastanawiając sie wbił topór w sam środek bala.*
Klogg (20:21): *Spojrzał z uznaniem na orka pośrodku sali * Dobra nauka, Tensie... "magia jest wszędzie", można wywnioskować * wzniósł kielich z uśmiechem *Twoje zdrowie
Krayan (20:21): * Z pewnym podziwem oglądal popisy magii w karczmie* Może by tak kilka butelek starego wina ,ktoś by mi wyczarował na stół..* rzekł pod nosem i zaśmiał się cicho*
Sayuri (20:22): *Szumiało jej w głowie, widząc poczynania Tensa i Gandalfa śmiała się. Bawiła się przednio* Ciekawe, czy i mnie stać by było na takie magie...
Lykon (20:23): *Lykon przyglądając się poczynaniom orka rzekł do karczmarza z lekkim uśmiechem* Karczmarzu macie może tu jakiej dziczyzny?? Byśmy upiekli nieco. W sam raz danie na taką okazję!
Mad Ant (20:23): *Za brzuch złapał się ze śmiechu, poklepał poczciwego Orka po ramieniu, ledwie doń sięgając, po czym do stolika wrócił i objął ramieniem Sayuri*
Irris (20:23): *Popatrzyła na ziemię* Trochę się wylało... *mruknęła* Ale niedużo... W końcu jestem złodziejką, to muszę być zwinna... *Odstawiła kielich. Bez słowa oparła swą głowę o jego ramię*
Furior Andurli (20:23): *Mały płomyczek teraz nad głową Mad Anta się pojawił i tak już tam trwał* Si robi się słodsza coraz bardziej *Mruknął nawet na nią nie patrząc*
Gandalf (20:23): * Upił wina* Karczmarzu na takie święto toś się postarał trunki dobre zapewnić* Spojrzał na Sayuri* Oczywiście pani* Pokaż twą magię - rzekł do damy*
Sayuri (20:24): Och, Mad.. prawidziwe uciechy mam *wychyliła resztę wina, kufel mocno na stole postawiła* Karczmarzu wino dla Klogg! *rzuciła* Karczmarzu wina! *dodała po chwili*
Karczmarz:
Sayuri stawia Klogg wino!
czarna Anielica (20:25): *Patrzyła na rozbawione towarzystwo. Wkońcu postanowiła usiąść udała się w tym celu do swego ulubionego stolika*
Mad Ant (20:25): *Spojrzał w górę na płomyczek, po czym furiora wzrokiem objął* Niezła sztuczka druhu, jeno mi włosków nie przypal .. *zaśmiał się*
tatsu (20:26): *Cicho, niczym wiatr przekroczyła próg. Lekkie postukiwanie kostura, zagłuszone przez gwar rozmów zostało. Powoli podążała znajomą ścieżką między meblami w stronę swego ulubionego stołu, starając się nikomu w niczym nie przeszkadzać. Włosy nienaturalnie białe, upięte wysoko w kok miała, chabrowy dublet i takież spodnie osłaniały jej ciało. Kibić jej opasywał zdobiony srebrem czarny pas, na którym uwieszone sakwy i sakiewki przeróżne były. Na plecach zaś przewieszoną skórzaną torbę o podłużnym kształcie miała.*
Khayman (20:26): * Chwycił swój kielich i na wszelki wypadek usiadł, nim kolejni magicy wzięli się za poruszanie ziemi w sposób dla niego nieprzewidywany i niebezpieczny. *
Karczmarz:
w przerażeniu wybiegł z karczmy wiadro po drodze chwytając. Chwilę przed karczmą klął przy poidle dla koni, wreszcie wrócił z wiadrem pełnym wody i chlusnął wprost na ogień nie oszczędzając orka.
Sayuri (20:27): *Spojrzała na Klogga* Coś taki markotny dziś? Napij się ze mną *Zaśmiała się i szturchnęła mężczyznę*
Klogg (20:27): *zdziwił się nieco... pierwszy kielich prawie pełny był, a drugi bez wyraźnej przyczyny otrzymał. Spojrzał na nowoprzybyłego barbarzyńcę * Tomie, może Ty się napijesz? * Przysunął kielich w jego kierunku
Kyouzo Sheak (20:28): *westchnął ciężko na moment na Irris spoglądając, mruknął coś nie zrozumiałego poczym znów przed kominek się przeniósł usiadł na ziemi i w ogień wzrok wlepiwszy mruczeć począł coś, co jak jakaś klątw litania brzmiało*
Drizzt Do Urden (20:28): Tak jestes zręczna*powiedział usmiechając się czyjąc na ramieniu głowe kobiety*Naprawde zdolna z Ciebie złodziejka skoroś lepsza od elfa!*uniusł do ust kielich i zniesmakiem ujrzał suche dno*Karczmarzu nalej wina! Cała butla rozbita!
Karczmarz:
Jak poroznosicie wszystkim sami. Ja czasu nie mam, nie widać? Drizzt Do Urden wino dla Ciebie!
Druid:
*Druid wstał i lekko skłonił się czarodziejom.* - Serce me się raduje, iż sztuka ta w zapomnienie nie odeszła. *Mężczyzna podciągnął rękawy swego płaszcza i spojrzeniem obdarzył swój stół. Na blacie znajdował się dzban z wetknięta weń różą pojedynczą. Ozdobę stanowiła jednak nijaką, gdyż wyschła i opadła już.* - Magia wiele odsłoń posiada... Czasami do życia coś powołuje...*Dotknął opuszkami palców płatków wyschniętych. Kwiat z powrotem kolorów nabrał i uniósł liście ku powale.* - Innym razem śmierć przyzywa. Zatem nie bądźcie dufni w sobie.*Oczy jego zaiskrzyły intensywniej nawet niż podczas pokazu magii oglądania.* - Postraszę was dzieci drogie... Otwórzcie okiennice, co by światło księżyca nas pobłogosławiło. Lampy oraz świece zagaście! Ogień niech pełga jedynie wewnątrz paleniska karczemnego.*Palcem wskazał kominek.* - Niech księżyca jasność blada oraz ognia płomień żywy, zatańczą razem! Tylko żwawo!*Wilczur oraz kot przepędzili ludzi z środka gospody i zagonili do lamp zagaszania oraz okien otwierania. Druid czekał aż wszyscy wykonają jego polecenie.*
Tensarioth (20:28): *ork dostał prosto w twarz* No ładnie, mnie tu oblewać wodą będą8pogroził palcem karczmarzowi* Za to możesz Karczmarzu nalać mi piwa!
Karczmarz:
Tak tak, już podaję przecież. Tensarioth piwo dla Ciebie!
Furior Andurli (20:29): A no sztuczka... JA tako jak nasz towarzysz *To na orka głową wskazał* czarować nie umiem... Ta magia hmm... Za trudną dla mnie... JA ino szary wojownik jestem *Prychnął i troszkę się rozpromienił. Płomyczek teraz nad Mad Antem wisiał nieubłaganie* Prezent *Mruknął jeszcze po czym z kielicha łyk ostatni wypił* Piwo dobre Si? *Spytał dziewczynę obok siedzącą*
Mad Ant (20:29): *Przygasił świece na stole*
Sayuri (20:29): *chwiejnym krokiem podeszła i jęła świece gasić*
Khayman (20:30): * Zdmuchnął świeczkę na jego stole tlącą się i czekał... lubił strach...*
Sayuri (20:31): *ciężko siadła, poprawiła spódnicę i jęła wpatrywać się w druida*
Karczmarz:
niemrawo pogasil lampy w izbie się znajdujące
Shiszka (20:31): *Ku kandelabrowi siegnęła i lampy zagasiła. Oczywiscie zaraz potem sie wywalila prosto na Furiora.*
Deidra (20:31): *płomyk ognia na świecy zdmuchnęła*
Drizzt Do Urden (20:31): *Szybko zgasił świece na ich stole płonąca*mam nadzieje że nie boisz się ciemności*szepnoł do iris*
Furior Andurli (20:31): *Słysząc słowa druida płomyczek do ręki przywołał i dłoń zacisnął* No i czas na duszki *Mruknął jak by nie chętnie* W moim stanie pewnie będę pierwszy... *Szepnął jeszcze i umilkł na dalszy ciąg czekając*
Vard Lordth (20:31): *Wbiegł do karczmy zziajany i przebiegł wzrokiem po zebranych.* Witam.....wszystkich.* Powiedział po czym zbliżył się do druida stojącego na środku karczmy.*
Alearr (20:32): *Wstał i okinnice wszystkie pootwierał*
Furior Andurli (20:33): *Zwaliła się prosto na niego więc nogą krzesło jej do swojego przysunął i nań ją usadowił* Siedź spokojnie Si *Mruknął jeszcze do niej*
Druid:
- Noc Beltany, Nocą Walpurgii zwana... To czas duchów, które z zaświatów znów wśród żywych witają. Nastała godzina... *Ręce ku górze wzniósł i krzyknął wzniośle.* Czyśćcowe duszyczki! Zgonu posły! Sidła zastawiam, więc chodźcie! Dwie siostry przybyły, Jedna od drugiej piękniejsza. Noc i Śmierć tańczą z nami. Tańczcie i duchy! *Dłoń jedną skierował w stronę okna, drugą ku płomieniom pełgającym w kominku. Wykonał ruch jakoby światło ognia oraz księżyca splatał. I tak też się stało. Złoto połączyło się ze srebrem, chłód oplótł gorąco. Kruk na zewnątrz zakrakał złowróżbnie, wąż syczał bez ustanku. Wilk zawył upiornie, a kot zjeżył jakby gotów do ataku. Aura wokół druida wzmogła się, a wraz z nią w zebranych uderzało na przemian zimno oraz gorąco potworne. Ostatnie uderzenie było najsilniejsze. Druid opadł na kolana, dysząc ciężko.*
Irris (20:33): Nie boję się... *Szepnęła, ale przysunęła się bliżej niego* Nie boję się... *powtórzyła*
Sayuri (20:34): To ja wolę już magiczne sztuki *Przymknęłą oczy i złapała Mada za rękę*
Tensarioth (20:35): *ork patrzył z szeroko rozdziwioną gebą na to co się dzieje*
Lykon (20:35): *Lykon upił trochę wina. Wysłuchawszy druida wstał i otworzył okiennice, spojrzał na księżyc, poczuł jakby mial zaraz powrócić do swej postaci pierwotnej. Rychło odszedł od okna i usiadł przy stoliku gasząc świecę* Zaprawdę dziwna jest noc dzisiejsza *mruknął do siebie. Rozsiadł sie wygodnie i słuchać druida począł ponownie*
Gandalf (20:35): * Spojrzał na druida* Zaiste święto w historiach się zapisze - rzekł* Czego tu się bać - mruknął* Upił wina* Tak Sayuri ale to równie ciekawe jest - wyszeptał*
Kyouzo Sheak (20:36): orsze rzeczy widziałem... znacznie gorsze czułem...*mruknął ponury jak nigdy* Mogę już w kominku rozpalić czy jeszcze jakie strachy nam sprezentujesz co druidku?*twarz na zipiącego człowieka skierował. Chłód i Obojętność Tylko to dąło się w niej wyczytać*
Vard Lordth (20:36): *Mężczyzna skierował się do najbliższego wolnego stolika i jak najciszej usiadł by nie zwracać na siebie uwagi zebranych*
Mad Ant (20:36): *Serce mocniej bić mu poczęło gdy wyczuło dusze unoszące sie w powietrzu, kochał to*
Klogg (20:36): *odstawił kielich na stół, skulił się nieco, i patrzył dalej na druida*
Druid:
- Jael'erze wzywam cię... *Na te słowa ogień w kominku buchnął żywiej. Płomienie spod okapu uciekły i na sekundę powały sięgnęły. Pojawił się duch. Mężczyzna wysoki z ohydną szramą na policzku. Ubrany w powyginaną zbroję, jakby dopiero wrócił z walki. I tak też było, wrócił wśród żywych z walki, podczas której zginął... Uśmiechał się upiornie, przyglądając zebranym, oczyma węgle przypominającymi. Nim druid zdołał zareagować, duch opętał mężczyznę najbliższego.*
Sayuri (20:36): ciekawe czy nudne... ale gorąc i zimno *wzdrygnęła się na samą myśl*
tatsu (20:37): *dotarłszy do swego kąta przy schodach, zasiadła na ławie. Torbę z pleców zdjęła i delikatnie wyjęła to, co się w niej skryło. Uśmiechneła się bladymi ustami, położyła gęśle na kolanach i cichutko, cichuteńko szarpnęła struny, by w zaklęcia wpleść melodię*
Kyouzo Sheak (20:38): *prychnął cicho wróciwszy do gapienia się w ogień*
Drizzt Do Urden (20:38): *drow objoł ramieniem kobiete i jego plecy przebigł dreszcz.Zmrurzonymi oczami przyglądał się istocie*
Deidra (20:38): *włoski na karku jej lekko się podniosły i dłoń zacisnęła na blacie stołu. *
Tensarioth (20:39): *wychylił resztkę piwa i dalej patrzył na to co się dzieje w karczmie, dla niego było to zbyt trudne*
Furior Andurli (20:39): Szlag by was... *Nie dokończył bo z krzesła na podłogę, na kolana się osunął. Krew jeszcze z ust jego popłynęła. Wstał, powoli uniósł się z kolan. Na twarzy jego upiorny uśmiech wręcz widniał. Krew rękawem koszuli otarł i dłonią po twarzy przesunął* No, no *Mruknął zadowolonym lecz jakim pustym głosem Furiora* To mi się podoba *Wzrokiem po zebranych powiódł*
Alearr (20:39): *Zimny pot oblał jego plecy.Patrzył z niedowierzaniem na istotę obok kominka stojącą*
Khayman (20:39): * Przełknął głośno ślinę, patrzył z niepokojem na mężczyznę, w którego duch najwyraźniej wstąpił. Póki co nie widział jednak tego skutków...*
Mad Ant (20:40): *Klaskać począł. Oczy mu błyszczały... Wzroku od furiora nie odwracał wiedząc iż cieło jego komu inemu teraz służyło*
Druid:
*Druid wzniósł ręce wysoko.* - Eldornie przybądź w tę noc wspaniałą!*Mężczyzna znów srebrzyste światło i złote splótł w wir jeden. Gdy powietrze zastygło w miejscu miast wiru postać zjawy się pojawiła. Po szacie długiej i różdżce w ręku ściskanej, znać było czarownika. Błękitne ślepia były pełne nienawiści. Spozierały spod krzaczastych brwi na zebranych, niczym na ofiary jakowe. Złapał mężczyznę wybranego za szyje i w jego ciało się wśizgnął.*
Sayuri (20:41): *Oczy zasłoniła* Mad, Mad... *wiedziała, że on jedynie może jej to wytłumaczyć* co.. .co się dzieje...?
Irris (20:41): *Jeszcze mocniej wtuliła się w mężczyznę, jednocześnie ciekawie patrząc się przed siebie na dziwne zdarzenia w karczmie*
Khayman (20:41): - Wreszcie... * spojrzał na mężczyznę przez ducha opętanego. * - Jak to jest mieć znowu ciało... wojowniku? * spytał bez zdradzania lęku, ale głos istoty poruszał coś głęboko w jego trzewiach. *
Lykon (20:42): -Coraz mniej mi się to podoba ino patrzeć jak jakiś bałagan powstanie z tej zabawy. *rzekł nerwowo. nigdy nie lubił gdy w jego obecności jakie duchy przyzywano.*
Vard Lordth (20:42): *Mężczyzną nagle zaczęły wstrząsać drgawki, w kącikach ust pojawiła się biała piana a oczy stanęły w słup błyskając na zebranych zakrwawionymi białkami. Momentalnie drgawki ustąpiły, a mężczyzna upadł na podłogę. Oddech miał krótki i chrapliwy.* Kto mnie nęka w mej samotności!?* Zagrzmiał na zebranych nienaturalnie niskim głosem*
tatsu (20:42): *delikatnie melodia w niższe tony uderzyła, by grozę w izbie panującą powiększyć. Pochyliła głowę i z uśmiechem delikatnie szarpała struny posiniałymi palcami. Zatapiała się w magii, stąpała pomiędzy światami...*
Mad Ant (20:42): *Wstał od stołu a oklaski głośniejsze były. Pierwszy raz chyba śmiertelni dostrzec mogli to co on codzień widywał swym nekromanckim spojrzeniem. Pogłaskał Say po głowie* Nie bój się malutka...
Tensarioth (20:43): *podrapał sie po brodzie i myślał dalej* Co tu się dziać?
Furior Andurli (20:43): Po jaką cholere wyście mnie tu wezwali co? Podupczyć? Wypić z wami mam? *Głośno mówił po czym na drowa spojrzał* Powiedział bym iż cholere Cię to obchodzi... Ale w sumie to i dobrze tylko to jakie takie niemrawie, chude... *Splunął na podłogę* Ale co tam... dupczyć można, pić można! *Wrzasnął uradowanym tonem*
Krayan (20:43): *odruchowo rękojeść miecza chwycił, gotów do walki się stając. Czekał z napięciem na rozwój wypadków*
Deidra (20:44): *bransolety jej lekko stukać poczęły i pierścienie zalśniły blaskiem wewnętrznym. Dłonie splotła razem tak iż pomiędzy nimi wisior schowany miała.*
Sayuri (20:44): *Do Klogga się przysunęła. Mad był pochłonięty przedstawieniem... bała się*
Shiszka (20:44): Duchy, phi... Tez mi coś. Jestem duchem i co z tego...*Fuknęła.*Ja sie z tym przynajmniej nie afiszuje...*Spojrzała na Furiora.*No i oczywiscie opetało jedynego z którym miałam ochote gadac. Moje szczescie.
Drizzt Do Urden (20:45): Wezwano duchy ,które opętały ciała tych mężczyzn cny orku*odparł cicho drow*Mam nadzieje że magią silną dysponujecie...*powiedział gładząc wsłosy Iris*
Tensarioth (20:45): *ork zastanawiał sie czy nie zna skądś tej postaci* Wydawać sie mogło iż to merkorn być, nie, nie *gadał do siebie*
Khayman (20:45): * Drow zarechotał. * - Ja tam zmiany wielkiej nie widzę. Może język nieco mniej powściągliwy... ale Furior - jak żywy. Dobrzeć trafił, wojowniku. U niewiast ten chudzielec ma powodzenie, więc nie będziesz się musiał frasować ni jednym, ni drugim... * wymownie na Si spojrzał. *
Kyouzo Sheak (20:46): *Już nawet nie prychnął, obojętnośc jego szczytu sięgnęła, teraz prawdopodobnie nawet jeśli on się celem stał, pewnie by uwagi na to nie zwrócił. Tylko węże na ramionach wytatuowane jakimś dziwnym blaskiem świeciły. Kyo syczał cicho jakby coś go parzyło*
Shiszka (20:46): Tak tak!*Krzyknęła w strone Furiora.*Wydupcz mnie wielka zjawo!*Krzyknela po pijacku.*
Gandalf (20:46): * Spojrzał na ducha* Ciekawe... - mruknął* Shiszko a ty pijana byłaś - rzekł* Zapomniałaś już o tym - zaśmiał się* Upił wina*
Druid:
*Druid rozejrzał się wokół, uśmiechając chytrze.* - Skoro Jael i Eldorn już rozrabiają, czemużby kolejnej duszyczki nie wezwać. *Skierował swe spojrzenie na księżyc za oknem lśniący.* - Szifra chodź do nas... *Wyszeptał tym razem. Srebrzysta, oślepiająca poświata skumulowała się na moment obok druida. Tam też pojawił się duszek kolejny, drobnej kobietki, ubranej skromnie. Już po sylwetce widać było, iż złodziejstwem się parała. Wzrok jej po gościach błądził, błyskawicznie w jedną z kobiet wtargnęła, nad jej ciałem władzę biorąc.*
Sayuri (20:47): *Ciałem kobiety przeszedł dreszcz, nie wiedziała, co się z nią dzieje. Nie mogła nabrać powietrza, czuła, iż się dusi.* Nareszcie *dał się słyszeć piskliwy głosik* Po tylu latach wróciłam *kobieta zaczęła chichotać.* Rączki mnie świeżbią, ach!! *Rozejrzała się po zebranych* Sakiew pilnujcie *i śmiać się zaczęła*
Klogg (20:47): *westchnął bardzo ciężko, czując bliskość Sayuri... po chwili wyprostował się i objął ją, nie odwracając wzroku od zjaw*
Klogg (20:47): *odsunął się nagle bardzo szybko i wyraźnie przestraszony*
Sayuri (20:48): *Wychyliła kordiał wina* Karczmarzu wina! *krzyknęła i między ludzi poszła.*
Karczmarz:
Chwileczkę, przeca się nie rozdwoję! Sayuri wino dla Ciebie!
Khayman (20:48): * Drow odruchowo za swą sakwę chwycił... ale że pusta była - trapić się przestał. * - Ależ nam się trafiła zbieranina...
Furior Andurli (20:48): Do burdelu pójde to i mi w cholere jego powodzenie *Warknął w stronę drowa i ku Shiszczę się schylił* No to nadstaw dupe *Roześmiał się rubasznie* Ino jeszcze piwa! *Wrzasnął na gardło całe* A potem i morde komu obić... Ciało to przecie nie moje choć i tak was za cholere Panienki nie rozumiem... Taki już cap ze mnie *Ponownie splunął pod Si nogi*
Vard Lordth (20:48): *Powoli, jakby związany niewidzialnymi sznurami mężczyzna podszedł do druida i powiedział.* No co...przemów nędzny robaku.* Wybuchnął szaleńczym śmiechem wydobywającym się jakby z gardzieli demona.* Nareszcie...tyle lat...nie, tyle wieków czekałem aż ktoś mnie...*Eldorn przerwał, na czole mężczyzny pojawiły się krople potu, jego głos załamał się i zmienił a wzrok na chwilę odzyskał świadomość.* Opuść....moje ciało....przeklęty...
Sayuri (20:49): Jaka??? *krzyknęła oburzona* Takież imię to barachło! Szifra jestem stary pierdzielu *zarechotała*
Karczmarz:
za szynk chyżo skoczył celem ukrycia się, przerażenie jego apogeum już osiągnęło.
Tensarioth (20:49): 8ork ponownie sie podrapał po głowie* Nie może być, To za trudne jak dla mnie*chwycił kolejny puchar z piwem który cały wychylił*O teraz już dobrze ja widzieć.
tatsu (20:49): *uśmiechnęła się szerzej, gdy zawołanie tęskne Shiszki usłyszała. Palce niewidomej słodką melodię wygrały, by w chwilę później wesołą, frywolną melodię z gęśli wydobyć.*
Sayuri (20:50): *Skłoniła się wszystkim* Ach witam Was... *rączęta roztarła*
Khayman (20:51): - Wojowniku.... * wyszeptał w stronę Furiora duchem opętanego. * - Skoro różnicy nie widać - to po co przepłacać? * zachichotał. Posłyszał słowa plugawe z ust Sayury ducha mocą dobywane, pokręcił głową.. Nie mógł się zdecydować - czy woli wersję grzeczną czy obecną... *
Shiszka (20:51): *Ujęła w dłonie twarz Jael'a-Furiora i ucałowała go mocno.*Masz zapyziała gębo na dobry poczatek.*Powiedziała i poczela histerycznie chichotac.*
Irris (20:51): *Dalej ciekawie przyglądała się zjawiskom w karczmie z lekko zmrużonymi oczami. Jej ciało przeszedł dreszcz - nie wiadomo, czy poczuła dotyk Drizzta, czy przez obecność dziwnych istot*
Tensarioth (20:51): Ork być lepszy złodziej niż ty*wyszczerzył kły w uśmiechu*
Sayuri (20:51): *Podeszła do Klogga* A Panie, powróżę może *Spojrzała figlarnie, gorset lekko rozchyliła, a dół ściągnęła, by jej piersi wydatniejszymi się wydawały. Widząc wahanie mężczyzny dorzuciła* Oj, Panie, wieszczka prawdę Ci powie. Puściła doń oczko i dłoń ujęła, nie czekając na jego zgodę*
Mad Ant (20:52): *Zmierzył wzrokiem Klogga, po czym wzrok na ukochaną przeniósł. Wzrok jego spoważniał i obojętności nabrał. Nekromanta odstawił kordiał i w ciemności zniknął w kąt karczmy się zaszywając*
Klogg (20:53): *nie miał w przerażeniu specjalnej władzy nad swoim ciałem. Wystawił Sayuri bezwiednie dłoń*
Sayuri (20:53): O, Panie *rzekła dość głośno, by i inni słyszeć mogli* Ho ho... Cóż tu me oczy widzą *prawie cmokała z zachwytu* Wszak przyszłość świetlana przed tobą *robiła sporo zamieszania. Podnosiła, opuszczała dłoń zdziwionego mężczyzny, palcem wskazywała kolejne linie* No proszę, proszę, wszak potomka się doczekasz, tylko uważaj, by Ci nikt baby nie zbrzuchacił *jedną ręką wymachiwała, druga po sakwę sięgała. Łup łatwy, wszak jegomość nie trudził się, by swój dobytek jakoś ukryć. Pieniądze pod spódnicę schowała* Pamiętaj, pilnuj jej, jak oka *rzuciła na koniec, śmiać się zaczęła i pobiegła w inny kąt karczmy*
Gandalf (20:53): * Spojrzał na druida* I ja już wybywać z karczmy muszę* Myślę, a raczej mam nadzieję, że się podobało* A więc Bywajcie!* Wyszedł wolnym krokiem z karczmy*
Furior Andurli (20:54): *Chciał co odpowiedzieć ale mu usta dziewczyny owo uniemożliwiły a gdy w końcu już je oderwała wyprostował się i głowę dumnie uniósł* No to w dupe mocne było *Zawołał uradowanym głosem* A ty tam ryja zamknij bo Ci go obije *Wrzasnął na drowa po czym kroki swoje ciężkie ku szynkwasowi skierował* Grubasie! *Znowu zakrzyknął* Piwa lej bo i Tobie morde obije wieprzu!
Shiszka (20:55): *Zszokowało ją że zjawa tak ignorancka była. Poszła za nim i zdzieliła z całej siły w genitalnia. Kop był zaiste imponujący.*
Drizzt Do Urden (20:55): *Drow objoł mocniej kobiete czując jej dreszcz*Spokojnie,to tylko cienie*szepnoł*
Kyouzo Sheak (20:56): *prychnał znowu, warknął coś nie zrozumiałego, poczym poprostu wstał i do szynku podszedł na całe zdarzenie większej uwagi nie zwracając. Spokój jego był naprawdę niesamowity*
Khayman (20:56): * Prychnął jeno, ducha słowa słysząc. Rad był jednak widząc ile chaosu, ile zamieszania obadwa duchy wprowadzają. Trzeci wymknął się z jego pola widzenia. Dopiero po chwili wzrokiem koło druida go odnalazł. * - A ten czego tam szuka...? * wyszeptał. *
czarna Anielica (20:56): Karczmarzu wina! *Poprosiła i dalej z wstrzymanym wdechem oglądała dziwy dziejące się w izbie. Czuła jedynie się troche samotnie*
Karczmarz:
Tak tak, już podaję przecież. czarna Anielica wino dla Ciebie!
Vard Lordth (20:56): *Mężczyzna stał chwilę w miejscu a jego mięśnie to naprężały się, to znowu wiotczały. Widać było iż walczy i próbuje się przeciwstawić sile która zawładnęła jego ciałem. Nagle uspokoił się a głowa mu opadła, po chwili uniósł ją a na twarzy widniał szaleńczy uśmiech. * Co za parszywe ciało...może by tak lepszego poszukać...* Mówiąc to zbliżył się do stojącego nieopodal orka i począł go mierzyć wzrokiem mrucząc pod nosem. * Nie....za dużo mięśni za mało rozumu....*Odszedł dalej i zatrzymał się przed niewielkim młodzieńcem w zbroii.* Jaki piękny...jaki słodki....w sam raz na ofiarę....* Powiedziawszy to sięgnął po nóż i począł bawić się nim w ręku, a ten po chwili zaczął emanować dziwnym, zielonym blaskiem.*
Sayuri (20:57): *Kielich z winem w dłonie chwyciła, dwa łyki zrobiła, na stół przypadkowy położyła* Karczmarzu piwa! *krzyknęła
Karczmarz:
Tak tak, już podaję przecież. Sayuri piwo dla Ciebie!
tatsu (20:57): *przerwała grę. Zsiniałe palce dotknęły strun uciszając melodię w jednej chwili.* - Karczmarzu, dajże temu krzykaczowi o rozchwianym chodzie to, czego żąda. Niechaj już nie wrzeszczy - uśmiechnęła się delikatnie. *Palce na powrót struny trąciły cichą melodię z nich wydobywając.*
Druid:
Ich duchu hulaj wśród żywych! Póki czas...*Wyszeptał druid i znów jął obserwowac bałagan, który spowodował. Uśmiechał się przy tym leciutko.*
Tensarioth (20:57): *wychylił kolejny kufel piwa i zasiadł za stołem dalej patrząc na to co się dzieje*
Sayuri (20:58): Jaka Sa coś tam? *prychnęła oburzona. Podskoczyła do szynku, nachyliła się i wrzasnęła na karczmarza* Szifra jestem, pacanie! *Wychyliła trunek i zniknęła mięszy ludźmi*
Karczmarz:
przerażony ponownie za szynkiem się ukrył.
Furior Andurli (21:00): *Za krocze się złapał* Głupia suka *Wyjęczał i aż kolana się pod nim ugięły. Chwilę tak trwał w bez ruchu po czym energicznie się wyprostował i pijaną Si za kark złapał po czym na najbliższym krześle mocno usadowił* Siedź tu i czekaj! *Warknął* Jeszcze trochę i zaznasz co to mężczyzna! *Wrzasnął teraz już na całe gardło. Puścił ją i ponownie w stronę szynkwasu iść począł. Bujał się przy tym niemiłosiernie* Wieprzu! *Na całe gardło się wydarł* Kufle piwa szykuj! *Przed szynkwasem stanął i pięścią weń uderzył*
Irris (21:00): Chciałabym wierzyć... *Odparła cicho. Chwyciła za kielich z winem i chyba na odwagę wypiła z niego kilka łyków*
Shiszka (21:01): Pier... się.*Jedynie wysyczała i zwymitowała z nadmiaru alkoholu.*
Druid:
- Cisza! *Wrzasnął na gardło całe. Dziwnym mogło się to zachowanie wydać, lecz druid zamachnął rękoma i krzyknął jeszcze raz.* - Cisza ma być! *Nutka magii sprawiła, że nawet osoby opętane zastygły w bezruchu. Gdy wszystko sie uspokoiło druid rzekł.* - I zagość wśród nas duchu ostatni... Ty nie opętasz nikogo, ty gościem tu będziesz... Duchu ostatni wszystkim znany przybywaj! Przybądź Tomie Bombadilu!*Druid zakręcił się wokół a powietrze zawirowała silnie. Magiczna wichura wręcz w karczmę wtargnęła. Mężczyzna opadł na kolana z wyczerpania, a w sali pojawiła się znana wszystkim zjawa...*
Kyouzo Sheak (21:01): Spokój Karczmarzu nalej no wina...*mruknął na Shifrę patrząc, zwężył źrenice coniebądź groźnie*
Karczmarz:
Wedle życzenia! *Rzekł i trunek na stole postawił.* Kyouzo Sheak wino dla Ciebie!
Tom Bombadil (21:01): *Do izby przenikła przedziwna mgła. Z niej pojawiać się począł kształt. Kształt sporej postury barbarzyńcy. Duch barbarzyńcy powoli przemykał się po karczmie obserwując zgromadzonych z uśmiechem. Powoli pogładził ręką po malowidłach, które ściany karczmy zdobiły jakby chciał zapamiętać je lub coś sobie z nich przypomnieć. Po chwili błysk czerwony w oczach barbarzyńcy się pojawił. Otworzył usta i powoli wyszeptał.* - Pokazy magii słyszałem urządzacie. Pozwólcie, że i ja pokaże Wam magii odrobinę. *Oczy jego blaskiem teraz szmaragdowym płonąć poczęły. Rozglądał się po karczmie jakby kogoś szukając*
tatsu (21:02): *posłuszna rozkazowi gęśle uciszyła*
Druid:
A pokaż co potrafisz...*Wyszept ał tylko.*
Khayman (21:03): * Spostrzegł ducha Toma... teraz dopiero zadrżał - poprzednie duszki niczym przy nim były.. Wszak to wróg od dawien dawna, odkąd pamiętał... A teraz stał i błyskał...*
tatsu (21:03): *głowę uniosła i ku zjawie Toma skierowała, jakby jej ślepe oczy mogły bez trudu ją zobaczyć. Uśmiechnęła się smutno.*
Furior Andurli (21:04): *Zamilkł co rozkaz druida spowodował jednak przez szynkwas się przechylił i karczmarza za kubrak złapał po czym z za szynkwasu wyciągać gospodarza począł brutalnie starając się być jak najcichszym*
czarna Anielica (21:04): *patrzyła na zjawę ciekawie. NIe wiadomo czemu nie bała się ani trochę*
Sayuri (21:05): *Zachwiała się i pewnie by się przewróciła, gdyby nie to, iż uczepiła się jakiegoś nieszczęśnika. Chwyciła przy tym sakwę jego. Upchnęła ją za suknię i pobiegła dalej śmiejąc się do rozpuku* Tralala *podśpiewywała* sakwy wasze mam, nikomu nie dam!
Kyouzo Sheak (21:05): *wzrok na ostatnią zjawę zwrócił, brew jedną podniósł jakby nad czymś się zastanawiał. Po dobrej chwili na myśli poświeconej westchnął ciężko i usta w winie zatopił*
tatsu (21:05): *drgnęła niespokojnie i skrzywiwszy się, wargi przygryzła. Magia zawsze źle na nią działała. Zwłaszcza taka magia.*
Karczmarz:
szarpać się w dłoniach wojownika począł.
Drizzt Do Urden (21:06): *Teraz nawet drow zamarł obserwójąc zjawe.kielich odłorzył na stół .I tak wino na nic się nie zda,teraz rzaden trunek na niego nie zadziała*
Shiszka (21:07): *Spojrzała na zjawe metnie.. Usta szeroko otworzyła i wyszeptała.*A tegom sie nie spodziewała...*Rzekła tylko, gdyż znowu ją na wymioty wzięło.*
Sayuri (21:08): *podeszła do Khaymana i kielich z rąk jego wyjęła. Jednym chaustem wychyliła* dziękuję Wać ... Panie *dodała po chwili*
Vard Lordth (21:08): *Nagle mężczyzna wskoczył na najbliższy stół przewracając kufle i dzbanki na nim stojące. Pochylił się i swój obłąkańczy wzrok ku ludziom skierował. Powoli uniósł lewą rękę i wypowiedział szeptem.* Ihmr' nestar...*Momentalnie w jego ręku pojawiła się niewielka kula ognia. Mężczyzna począł ją przerzucać z ręki do ręki bawiąc się przy tym znakomicie.* Ścierwo nędzne....tak licznie się zgromadziło tutaj....huhu...może by tak przypiec? * Powiedziawszy to zgniótł pięścią kule ognia która rozbłysła białym światłem i zniknęła. Eldorn spostrzegł nagle ducha barbarzyńcy, zeskoczył ze stołu i zbliżył się do niego.* A ciebie co tu przypałętało, magiczne sztuczki pokazać chcesz...czy ino kuglarskie kłamstwa? Nie masz co równać się ze mną, za życia....jak i po śmierci posiadam znaczną moc.*
Furior Andurli (21:08): *Zdenerwowany do reszty szepnął głosem groźnym* Kufle piwa mi nalej bo jak nie to łeb przetrące... Ino cicho! *Szepnął odrobinę głośniej i gospodarza puścił po czym na szynkwas się władował i beknął głośno*
Tensarioth (21:09): *siedział tak cały czas spoglądając to w jedną to w drugą stronę*
Tom Bombadil (21:10): *dłonie ustawił tak jakby oręż potężny w nich trzymał. po chwili topór w nich się pojawił. Ogromny, dwuręczny i blaskiem złotym bijący topór. krawędzie jego krwią ociekały jeszcze. po krótkiej chwili barbarzyńca zamach orężem nad głową uczynił i topór z wielką siłą w ziemię wbić próbował. Lecz oręż znikł nim podłoża dotkąć zdążył* - Teraz śmiałkowie ruszajcie ! W lochach ten oręż znajdziecie ! A kto go odszuka ten niepokonany w walce się stanie ! - *zagrzmiał.*
Klogg (21:12): *oprzytomniał nagle i dotknął miejsca, w którym niedawno sakwa była. Spojrzał na Sayuri już nie z lękiem, tylko z gniewem. Spojrzał na opętanego maga i zastygł w napięciu, gotowy do obrony bądź ataku
Karczmarz:
usłużnie nalał Furiorowi piwa.
tatsu (21:12): *uśmiechnęła się delikatnie, czasy stare sobie przypominając.*
Druid:
Tak w lochach skarb będzie czekał...*Spojrzał groźnie na przyzwaną zjawę.*Lecz jeszcze nie teraz. Hulajcie! Póki czas...*Krzyknął i kielich własny w toaście wzniósł.*
Lykon (21:13): *Lykon nagle poczuł nagły przypływ energii. W głowie mu zaszumiało. Chwycił z kielich i wypił do dna. Nie wiedział co się z nim działo. Zachwiał sie na krześle. Nie czuł się tak od wielu lat kiedy to jeszcze ludzi mordował. * - Zbyt dużo magii w tak małym miejscu jak ta karczma. Lepiej stąd wyjdę nim w szał wpadnę i zmiany dokonam. *Wstał ostrożnie i wyszedł z karczmy jak tylko najciszej mógł.*
Khayman (21:13): * Drow ramionami wzruszył. * - A bo to mnie toporki potrzebne? Chłopów mam od tego, by się niemi posługiwali... Byłabyż to harfa jakowaś, dzięki której instrumentem nauczyłbym się posługiwać.. A tak? Szkoda fatygi. * wino upił i wzrokiem wrócił do innych duchów. *
Saphira (21:14): *weszła znuzona* rzecze - kufel piwa acanie bo woje choc krotkie - męczące zdają sie.
Tensarioth (21:14): Pijmy póki czas! *wykrzyknął*
Stogar (21:14): *Wszedł do karczmy,pod rękę prowadząc Frey,rozejrzał się i szepnął do niej*Ale tłum.Co się tu dzisiaj dzieje?
Sayuri (21:15): *Podeszła do Tensariotha* O, Panie, jakież rysy szacowne *gwizdneła pod nosem* Powróżyć mogę z ręki?
Deidra (21:15): *wstała i w stronę Furiora poczęła szeptać* -Gedytden djghy *palcem pstryknęła i Furior spadl jakby popchnięty do tyłu.* -Już Ci kiedyś dałam do zrozumienia, że Twego chamstwa nie lubię,... Panie*dodała z ironią*
Tensarioth (21:15): Wróżyć możesz sobie.
Freyja I (21:15): *mocniej się w niego wtuliła* - Święto, lecz żeśmy się chyba spóźnili... *rzekła łagodnie*
Klogg (21:16): Nie daj się, Przyjacielu * zawołał do Tensa ostrzegawczo * Pilnuj sakwy, schowaj ją
Kyouzo Sheak (21:16): *Prychnał jak kot rozjuszony, węże na rękach jego wytatuowane błyskały niepokojąc. Kyo warknął coś jeszcze naprawdę ciężko czymś poirytowny poczym rozcierając ramiona, powolnym, chwiejnym krokiem karczmę opuścił*
Druid:
Noc duchów!*Krzyknął druid radośnie w stronę nowoprzybyłych.*Bawc ie się! Póki żyjecie...*Dodał po cichu.*
Sayuri (21:16): *Nie czekając na reakcję orka na kolana mu się wpakowała* Och, jakiż dobrze zbudowany facet *zachichotała.*
Tensarioth znalazł sekretny artefakt!

Vard Lordth (21:17): *Uniósł obie ręce wysoko i zamknął oczy. Powoli zapadł w trans i począł kołysać się na boki i szeptać.* Ahr nuor waler....ihmar nostr art....* Nagle dookoła poczęły pojawiać się cienie przeróżnych istot. Z początku niewyraźne z każda chwilą nabierały ostrości.* Przybądźcie słudzy moi....wierni za życia.....wierni po śmierci....wierni na wieki! Usłuchajcie pana swego!* Nagle z niewiadomej przyczyny mag przestał.....opuścił powoli, jakby z trudem ręce i począł szeptać sam do siebie.* Potępieńcze....opuść moje...ciało....*
Tom Bombadil (21:17): *oczy jego na powrót blado niebieskim blaskiem się mieniły. Podszedł do karczmarza i począł przyglądać mu się uważnie. po chwili oczy jego znów na czerwono płonąć poczęły. Dłoń przed się wyciągnął i wskazującym palcem czoła karczmarza dotknął.* - Ten tu bałwan obwieści Wam kiedy śmiałek artefakt odnajdzie.
Sayuri (21:18): Toż muskuły same, Panie *ścisnęła jego ramię* fiu fiu... żaden by się nie powstydził *ręka jej do kieszeni sięgała, by cenne rzeczy znaleźć. Gdy za pazuchę schowała, co swoje, zlazła z kolan i pobiegła dalej*
Mad Ant (21:18): *Nekromanta do Bombadila podszedł dumą napełniony. Lekki uśmiech twarz mu ozdabiał. Obszedł barbarzyńcę i rzekł* No więc jesteś.... wiesz.. tyle słów wypowiedzieć by raczyło ale brak ich...
Tensarioth (21:18): *ork zaniemówił z wrażenia* O ten topor chodzi?*wyciagnął zza pleców*
Klogg (21:18): *gwizdnął w podziwie i uśmiechnął się szeroko, widząc magiczny oręż pojawiający się w dłoni przyjaciela*
Stogar (21:18): Święto?Nie lubię świąt.*Bacznie się rozglądać zaczął,wolnego miejsca szukając.Dojrzał Deidrę,uśmiechnął się do przyjaciółki*Znasz Dei?Chodźmy do niej,muszę jej coś oddać.
Shiszka (21:18): Chlejmy! Orgia, orgia, orgia!*Wrzasneła. Przyskoczyła do Eldorna-Varda. Spoliczkowała go mocno.*No facet nie bądź miekki... Twardym trzeba byc!*Mowiła tonem pijackim i to bez sensu...*
Karczmarz:
Panie toż już powiedziałem ! Tensarioth jest tymże śmiałkiem !
Drizzt Do Urden (21:19): *Drow śmiechem powitał nowoprzybyłych*spóźniliscie się lecz jeszcze wiele przed nami przyjaciele!Karczmarzu wina! *zawołał*
Karczmarz:
Chwileczkę, przeca się nie rozdwoję! Drizzt Do Urden wino dla Ciebie!
Freyja I (21:19): *uśmiechnęła się czule do Stogara* - nie, raczej przyjemności nie miałam poznać... *szepnęła*
Sayuri (21:20): *Widząc pijaną kobietę, co jeno na nogach się trzymała, podeszła do Shiszki* Pani, uspokój się *ręką po ramieniu pogładziła, a druga dłoń złoto już chowała za kiecę*
Furior Andurli (21:20): *Spadł z szynkwasu lecz po chwili na nogi się zerwał* Czego dziewko głupia?! *Wrzasnął na nią i szynkwas przeskoczył* Czego?! *Wrzasnął na nią po raz kolejny po czym za kołnierz złapał i odepchnął* Pieprz sie suko *Warknął jeszcze i za kufel chwycił i wino do ust począł sobie łapczywie wlewać*
tatsu (21:21): *uśmiechnęła się lekko i palcami posiniałym struny targnęła skoczną melodię wygrywając, by po chwili głos swój mocny i czysty dołączyć* Kędy świergot ptaków słychać Kędy strumień wody toczy Wiatr to rośnie, to przycicha Popod jeźdźcem koń się boczy Boczy, prycha, przestępuje Kopytami ziemię ryje Krew w nim wrze i się gotuje Jeździec strachu już nie kryje Bo na leśnej ścieżce w głuszy Dziwna postać przed nim stoi Skóra blada, długie uszy Widać - wcale się nie boi I uśmiecha się do niego Rozkładając swoje skrzydła Usta szepczą: "A ty czego? Czyżby ziemia tobie zbrzydła?
Khayman (21:21): * kręcił głową z niedowieżaniem. * - Ależ burdel się tu zrobił, jak nigdy.
Irris (21:22): *Kobieta westchnęła cicho. Dalej tkwiła blisko Drizzta, lekko przytulona. Znów wzięła kielich i upiła szybko kilka łyków odstawiając pusty już na ławę*
Shiszka (21:22): *Była złodziejką. Mimo upicia nie mogła sie dac okrasc. Wyszarpneła sakwe z dloni Szifry.*Zdala ode mnie łajzo!*Huknęła i kobiete odepchneła od siebie.*
Sayuri (21:22): *O mało co nie upadła. Wpadła z impetem na jakiegoś nieszczęśnika* A dziękuję, Wać Panie za pomoc *w krzywym uśmiechu wykrzywiła wargi i pobiegła dalej*
Luviana Katsum (21:23): *Dopiła wino, po czym wyszła*
tatsu (21:23): *odetchnąwszy nieco, bowiem tchu jej brakło, podjęła piosnkę na nowo* Tutaj zejście jest do piekieł: Najstraszniejszych lochów Morii W nich to dzień się staje wiekiem Chcesz, to kieruj tam swe kroki!" Jeździec konia już nie strzymał Koń galopem przed się pędzi Wiatr jeźdźcowi płaszcz wydyma Uciekają swojej śmierci! Tak to heros w leśnej głuszy Z demonami twarzą w twarz Chowa ogon, tuli uszy Daje nogę raz po raz!
Deidra (21:24): *Odepchnął ją jeno na cali kilka i gdy gdy kielich złapał by się napić, z calej siły uderzyła w puchar od dna,zęby mu wybijając brzegiem* - Suko? Chyba nie do mnie te słowa? I bez magii mogę Ci pokazać sukę...
Tensarioth (21:25): *ork podrapał sie po głowie bo ledwo wszedł do lochów, a juz topór odnalazł*No pieknie,napijmy sie!
Sayuri (21:26): *Zobaczyła wśród tłumu nekromantę. Klasnęła z radości* Ten złotka pewnie ma sporawo *rzuciła mimochodem i do Mad Anta podbiegła. Rzuciła mu się na szyję, udając, iż nad ciałem kontrolę przejęła właścicielka* Och Mad Ant *rzekła i ręką w kierunku sakwy zmierzała*
Tom Bombadil (21:26): *spiew i głos znajomy słysząc powoli do postaci grającej się zbliżył. dłoń wyciągnął a oczy lekkim szmaragdowym blaskiem poczęły mu płonąć. delikatnie dłoń zbliżył do bladego czoła tatsu, dotknął na moment i cofnął dłoń prawie natychmiast.*
Khayman (21:26): * Z lubością w pieśń kobiety się wsłuchiwał. Podziwiał jednocześnie zwinność jej palców i głosu cudne tony. Zazdrość go zdjęła - sam ledwo wypocić piosnkę jakowąś potrafił, a grać potrafił jeno na nerwach. *
Drizzt Do Urden (21:26): *Drow uniusł kielich i upił wina,i uchwycił mocniej kobiete*Długo trwały te poszukiwania!*powiedział z uśmiechem* Nie bój się zjawy nic Ci nie zrobią...
Klogg (21:26): *Klogg zawtórował mu * Tak jest, Twoje zdrowie, przyjacielu * po czym wzniósł kielich i wypił do dna*
Mad Ant (21:27): *Say wyciągnąła mieszek i ukradkiem zerknęła co w środku, znalazła tam tylko kilka ludzkich wysuszonych palców. Nekromanta bacznie przyglądał się poczynanią Toma*
Deidra (21:28): *zabrała pierścień z dłoni Stogara* - witajcie, lecz teraz trochę zajęta jestem, i ....uwaga...on znów zaczyna*schyliła się lekko pociągając za sobą Frey i Stogara.
tatsu (21:28): *poczuła dotyk... zastygła w bezruchu... pieśń ucichła, melodia zginęła w gwarze...*
Sayuri (21:28): *Całusa na koniec skradła i pobiegła dalej*
Simara (21:29): *do karczmy wszedł simara rozejrzał sie po zgromadzonych i powiedział* Wspaniale, nareszcie karczma tęskni życiem.. *roześmiał się*
Irris (21:29): Nie boję się! *Udała oburzenie. Czując mocniejszy uścisk uśmiechnęła się lekko. Odwróciła lekko głowę i popatrzyła mu głęboko w oczy*
Freyja I (21:29): *spojrzała ze zdziwieniem na Stogara* - To raczej nie święto, tylko jakaś burda.... *jęknęła wystraszona*
Stogar (21:30): *Przyklęknął na kolano,ze zdziwioną miną na Frey i Dei patrząc*Co u licha?
Khayman (21:30): * Spostrzegłszy Simarę zaśmiał się serdecznie. * - Kogóż to oczęta me śliczne widzą!
Mad Ant (21:30): *Spojrzał za oddalającą sie Sayuri. Wzrok na chwilę spuścił w żalu*
Druid:
Piekna muzyka...*Skinął w podzięce tatsu. Melodia, którą wygrywała koiła jego nerwy.*
Sayuri (21:31): *znalazła się jakoś niedaleko boginki* Oj, Pani, przeca wspaniale się bawię *Przysiadła* Szifra jestem *chudą dłoń wysunęła w kierunku kobiety*
Freyja I (21:31): *odetchnęła głęboko* - Stogarze... *szepnęła*
Furior Andurli (21:31): Ubije jak psa następnym razem *Na odchodzącą kobietę splunął i wąsy z piwa otarł rękawem po czym beknął przeciągle* To teraz tylko wydupczyć i dobrze by było *Uśmiechnął się szeroko zadowolony z siebie* No i ubić by sie jeszcze kogo przydało... Kto mordę nadstawi?! *Znowu wrzasnął. Widać lubił by słychać go było*
Tensarioth (21:31): *ork powoli tracił świadomość*dla mnie wystarczy już tych trunków
Mordred (21:31): *nekromanta chyłkiem wyszedł z karczmy*
Amistad (21:32): *Chwilę po Simarze do izby barczysty barbarzyńca wszedł* Witam wszystkich... *rzekł do zgromadzonych i izbę oczyma omiótł w poszukiwaniu miejsca wolnego*
Druid:
*Druid uśmiechał się z zadowoleniem obserwując igraszki i swawole. Wtem wstał energicznie ze swego miejsca. Na środek karczmy po raz trzeci wyszedł, prowadzony przez swoich zwierzęcych towarzyszy.* - Dość już tego! *Krzyknął z całych sił. Złapał Furiora i prosto w twarz mu huknął.* - Wynoś się Jael'erze! Jużeś się zabawił przednio. *Druid odrzucił niedelikatne zwiotczałe ciało Furiora. Tak samo z Vardem uczynił. Potem doskoczył do Sayuri i miast ją łapać, bez oporów w tyłek klepnął.* - I ty maleńka odejdź w te pędy... *Złapał upadającą Sayuri i pomógł z powrotem pewnie na nogach stanąć. Gdy już obojgu siły wróciły druid ku zabranych się skierował.* - Teraz czas ważny dla tej krainy nadszedł... Dowiecie się, kto w tej krainie na straży prawa stanie. Wybrano trzech. Uciszcie się, więc by imiona ich dobrze zasłyszeć.
tatsu (21:32): *siedziała jak posąg: sztywna, głucha i niema. Sine palce zastygły nad strunami, pobladłe usta poruszyły się nieznacznie, bezgłośnie*
Simara (21:32): *z wrednym uśmiechem odpowiedział do Khaymana* Jakie śliczne? Wszak masz ślepia wyłupiane niczym śnięta ryba *roześmiał się* Za mało dziś wypiłeś... *dodał po chwili* Karczmarzy wino dla Khayman!
Freyja I (21:32): *próbowała się uśmiechnąć do Say, ale jej to jakoś nie wyszło*
Druid:
Cisza!!*Krzyknął po raz wtóry.*
Deidra (21:33): -Ach, po prostu ścierwo czasem jakieś tu zagląda a ten tam już mi kiedyś na odcisk wlazł*popatrzyła na Stogara* -I córka Twoja nawet przez Niego płakała
Kryzys (21:33): witajcie szlachetnie urodzeni bardzo często przechodzę koło karczmy , ale tak rzadko zaglądam ... wszystko przez to że nie pijam wina dziś jest dzień szczególny , w karczmie mozna spotkac wiele zacnych twarzy więc witajcie
Khayman (21:33): * Śmiechem się zaniósł. * - Szczęsciem nie Tobie się one podobać mają. * Spojrzał w swój kielich * - A z tym, żem za mało wypił - prawyś. Tyle żem i tak więcej od Ciebie... Karczmarzu wino dla Simara!
Karczmarz:
Khayman stawia Simara wino!
Tom Bombadil (21:33): *odchrząknął.*
Klogg (21:34): *Wstał i podszedł do słaniającej się Say, by usadzić ją przy stoliku*
Sayuri (21:34): *Ocknęła się i za głowę złapała. Nie wiedziała, dlaczego siedzi koło Frey. Spytała ze zdziwieniem* A cóż ja tu robię? Frey? Witaj... *zmieszana była mocno. Wstała i udała się na swoje miejsce.*
Furior Andurli (21:34): *Na kolana padł gdy duch ciało jego opuścił i dusza jego własna wróciła po czym obficie zwymiotował wprost pod siebie i w bok się odsunął po czym o szynkwas się opierając wstał* A mówiłem... JA wiedziałem... Co sie stało? *O szynkwas sie oparł i mętnym wzrokiem począł po karczmie błądzić*
Tensarioth (21:35): *ork powoli wstał z miejsca lekko sie chwiejąc*Co tu się dziać, to być już koniec?
Khayman (21:35): * Mrugnął jeszcze do Simary, krzesło obok swego wskazał, palec do ust uniósł, by choć na chwilę barbażyńca gębę zawarł. *
tatsu (21:35): *łza wypłynęła spod opusczonej powieki* - Tomie... dlaczego...? - szepnęła cicho, tak cicho, iż nikt nie mógł tego usłyszeć.
Tom Bombadil (21:35): *na tatsu ponownie spojrzał i szepnął* - Smutek odrzuć. Nigdy sama nie będziesz. *uśmiechnął się* - no i kąsanie powstrzymać postaraj. *oczy znów silnym szmaragdowym blaskiem mu rozbłysły, rozglądał się po izbie jakby w poszukiwaniu kogoś, wzrok jego nagle się zatrzymał...*
Sayuri (21:35): *Spojrzała na Klogga* Dziękuję za pomoc *Za Madem się rozejrzała. Sił jej było brak, ale chciała znaleźć nekromantę*
Stogar (21:35): *Usiadł na podłodze,Frey za sobą pociągnął i szepnął*Siadaj moja droga,chyba nam tu bezpieczniej będzie niż na stołku.Potem po cichu się wyniesiemy.
Vard Lordth (21:36): Śmiertelni....jak zawsze nudni.* To powiedziawszy, niby od niechcenia cisnął niewielką kula światła w dzbanek wina stojący na szynkwasie. Dzbanek z hukiem rozleciał się na kawałki a wino rozchlapało się na ludzi stojących w pobliżu.* No co?! Pan wino daje....pies wino bierze...* Nale urwał i złapał się za gardło....powróciły drgawki a oczy powoli odzyskiwały normalny blask. Nagle dusza maga opuściła jego ciało a on upadł nieprzytomny na stół wywracając go.*
Shiszka (21:36): *Podbiegła do Furiora i kucneła przy nim. Czoło jego pogładziła i wyszeptała.*Będzioe dobrze... Ja już rzygałam trzy razy i jakos żje...*Rzekła nieprzytomnie.*
Freyja I (21:36): *rozejrzała sie uważnie* - Ten tam Cię posadził... *nagle jej wzrok spoczął na Kryzysie, a na ustach wykwitł uroczy uśmiech*
Tom Bombadil (21:36): Nadienne *wyszeptał a z oczu jego przez chwile blask pomarańczowy bił*
Amistad (21:36): *Jedno z krzeseł przy szynku po chwili zajął i rozmowom począł się przysłuchiwać z wyraźnym zaciekawieniem*
Simara (21:36): Dzięki *krzyknął, po czym spojrzał na kryzysa i ryknął* Kryzys ty cholero nawet Ciebie tu przywiało! Podejdź tu, przywitał byś się *dodał z usmiechem*
Tensarioth (21:37): *ork ledwo trzymawszy się na nogach, mętnym wzrokiem patrzał po karczmie*
tatsu (21:37): *uśmiechnęła się z wysiłkiem, sine palce znów struny trąciły, a melodia tęskna po izbie popłynęła*
Mad Ant (21:37): *W cieniu się schował i ostrożnie by nikt nie widział w nosie począł dłubać...*
Freyja I (21:37): *objęła Stogara za szyję* - Masz rację szefie... *szepnęła mu do uszka*
Furior Andurli (21:38): *Widział że pijana więc ku sali obrócił, ramionami objął i do siebie przytulił wiedząc że ino ten raz to zrobić może. Słowa o prawa stróżach tedy imiona ich usłyszeć chciał* Już nigdy nie będzie dobrze ale to nie ważne... Słuchaj Si...
Kryzys (21:38): witaj Simaro chyba będę Cię musiał specjalnie powitac i Ciebie pani Frey
Tom Bombadil (21:38): *znów rozglądał się po izbie w poszukiwaniu kogoś* - Mad Ant *wyszeptał w stronę postaci w cieniu dostrzeżonej a z oczu jego ponownie pomarańczowa poświata biła*
Freyja I (21:39): *skinęła mu lekko głową, jego osoba w tym miejscu cieszyła ją i to bardzo*
Simara (21:39): *zasiadł przy Khaymanie po czym spojrzał na niego i rzecze* Piwo byś postawił druhu bo wino chyba z wądą karczmarz juz miesza....
Sayuri (21:40): *Nie widząc ukochanego wstała, by go poszukać. Chwiała się lekko, poczęła chodzić po izbie, co kawałek potykając się. Za dużo wina i innych trunków*
Tom Bombadil (21:40): *nadal w poszukiwaniach nie ustawał, wzrok jego na orku się zatrzymał* - Tensarioth *wyszeptał i znów pomarańczowa poświata karczmę spowiła*
Vard Lordth (21:40): *Wstał i powoli począł iść do szynkwasu chwiejąc się na boki.* Cholera....w głowie mi szumi jakbym się krasnoludzkiego spirytusu nachlał...a ja nic a nic....nie rozumiem.* Doszedł do szynkwasu i w tym samym momencie zwymiotował na karczmarza.* O....przepraszam pana...ale ja...A zresztą Karczmarzu wina!
Karczmarz:
Jak poroznosicie wszystkim sami. Ja czasu nie mam, nie widać? Vard Lordth wino dla Ciebie!
Mad Ant (21:41): *Na swe ubranie spojrzał, dziwny kolor.. Pomarańcz sprawiał iż w cieniu nawet dostrzegalnym począł być. Dopiero gdy zorientował się iż wszyscy goście spoglądają na niego... przestał w nosie dłubać*
Khayman (21:41): * Spojrzał na kompana nieprzytomnie. * - Co? * wzrokiem wrócił do Toma * - Jeszcze jeden został... * westchnął, spojrzał na Simarę. * - Piwsko? A bodajby Cię... dawaj, Twoje winko wypiję, a Tobie zamówię chmielu nieco. Karczmarzu piwo dla Simara!
Karczmarz:
Khayman stawia Simara piwo!
Shiszka (21:41): Wiem ze nigdy nie bedzie dobrze...*Wyszeptała nieco przytomniej i zaszlochała cichutko.*
Amistad (21:42): *Widząc kilka znajomych twarzy uśmiechnął się. Krzesło na którym siedział niezbyt wygodne mu się wydawało, więc wstał i ku stolikowi gdzie siedział Khayman ruszył* Może dla mnie też by miejsce się znalazło? *Zapytał uśmiechając się* Wszakże nie co dzień w tak wyśmienitym towarzystwie pić się zdarza...
Tensarioth (21:42): *spojrzał na pomarańczową łunę na sobie8 Co to być?Chcesz zabrać mnie ze sobą na tamten świat?
tatsu (21:42): *mocniej uderzyła w struny i głos jej wzniósł się ponad gwar* W ciągłej drodze dzień mi płynie Przy ognisku mija noc Rumak - wiernym towarzyszem Gęśle - słów i nut zaklęta moc Noc i dzień za jedno mi Noc i dzień jednakie są Dzień jest mrokiem z ptasim śpiewem Noc - ciemnością z świerszczy grą
Sayuri (21:42): *Ujrzała lubego w pomarańczowej poświacie. Podeszła i na szyi mu się uwiesić chciała, jednak osunęła się pod ścianą. Nie miała sił na to, żeby wstać*
Simara (21:43): A czemuż to chcesz mnie specjalnie przywitać Kryzysie? Wszak nie ma w tym nic szczególnego... W pysk co najwyżej możesz mi strzelic bo mi się należy... *roześmiał się* A ty Khayman łapska precz od wina! Przecież to też alkohol więc i wino spożyje...
Khayman (21:43): * Zaśmiał się. * - No, to mamy komplecik... * posmutniał po chwili. * Ty też, druhu, za starym barbażynskim sukinsynem tęsknić będziesz? Zerknij jeno - z oczów se światełka porobił. Miast nam ze łbów sianie chaosu wybijać, to on tera będzie się szlajał gdzieś po zaświatach. Piekło i szatani!
Furior Andurli (21:43): Wiwat Mad Ant i Tensarioth! *Zakrzyknął na gardło całe. Dłonie jego dziewczynę obejmowały a na twarzy uśmiech widniał* Wiwat miłościwie nam panujący! *Zakrzyknął po raz drugi*
Kryzys (21:44): ano dla tego że jak witałem Wszystkich tu obecnych Ty byłeś zajęty opróznianiem kolejnego pucharu wina chyba jednak dziś coś wypiję ale wtedy ... sam się boję , zbyt pomarańczowo się zrobiło
Klogg (21:44): *dołączył się do wiwatów* Tak jest, wiwat * uniósł kielich, zajrzał do jego pustego wnętrza... najbliżej stojący mogli tylko dosłyszeć *szlag...*
tatsu (21:45): *oddech uspokoiła, tchu ponownie zaczerpnęła i poczęła śpiewać dalej* Ja rozdroży się nie boję Każda wioska to mój dom Tam mam dach, i leże, strawę Swoją pieśnią spłacam to Rzeczesz: zbóje w lasach siedzą Zarzynają i za grosz Mnie nie straszne ich rapiery Rumak zadba o mój los
Tensarioth (21:45): Wiwat Tom Bombadil! Wiwat Galimor! Wiwat wszyscy razem *uniósł kielich ku górze*
Simara (21:45): *skrzywił się* A cóż to za ład mi porządek bez niego będzie...*po czym spojrzał na amistad* Siadaj z nami! *zawołał*
Tom Bombadil (21:45): *osiadł cięzko przy jednym ze stołów. widać było że sił mu sporo ubyło* - nigdy nie lubiłem magii - *mamrotał pod nosem.*
Mad Ant (21:45): *Kucnął obok Say, pomógł jej wstać i na głos oznajmił* Kochani, ja takze pragnę coś rzec... Coś ważnego...
Vard Lordth (21:46): *Mężczyzna przychylił kielich i wypił jego zawartość jednym łykiem.* Coś się kończy....a coś się zaczyna ....*Powiedział niby do siebie a niby do zebranych w karczmie.* Ludzie odchodzą i przychodzą a my....jak te posągi....
Shiszka (21:46): Mościwie nam panującym? Wiwat?! Aniech się pier...*Wyrwała sie z uscisku mezczyzny i do stołu doczołgała.*Mam tego dnia serdecznie dosc...*Wycharczała próbując wstac.*
Stogar (21:46): *Wstał powoli z ziemi,podał dłoń Frey*Ja wychodzę,nie dla mnie ta zabawa.Idziesz ze mną?
Khayman (21:47): * Barbażyńco! Wino się przez Ciebie przelewać będzie, czy mimo dusznej formy możesz jeszcze nieco spożyć... tego i owego? Może zechcesz z nami tu zasiąść? Wiem, wróg to wróg... ale lepiej znany i z dawna... rąbany, niźli nowy i... nieprzewidywalny...
Deidra (21:48): *kielich z winem podniosła do ust i wyszeptała* -Za Galimor. *i wychyliła puchar do dna*
Furior Andurli (21:48): *Kufel z piwem z szynkwasu porwał i do stolika Si zaniósł* Ostatni *Mruknął do niej po czym znowu do szynkwasu wrócił* Wina... ino kielich cały co to by toast wznieść można *I na Mad Anta wzrok swój skierował*
tatsu (21:48): *ciszej już dokończyła pieśń* Trzos mój pusty i dziurawy A i dziur bez liku w płaszczu Jeno struny w gęślach całe Co je palce teraz głaszczą Piękne panie, wojownicy Bądźcie hojni, rzućcie grosz Poratujcie ślepca winem A zaśpiewa jeszcze coś.
Durfean (21:48): * Spojrzał mętnym wzrokiem znad kielicha pustego na wymienioną kobietę. * - A więc Nadienne się zwie, zapamiętać muszę. * Szepnął do siebie. Jego wzrok znów na chwilę rozbłysnął, a gdy zgasł podniósł się i zakrzyknął. * - Wiwatujmy wszyscy. * Kielich swój pusty ku górze wzniósł. * - Wiwat Tom! Wiwat Nadienne! Wiwat Tens i Mad! * Odstawiwszy kielich nieco zbyt mocno niż zamierzał, mocno chwiejnym krokiem ku drzwiom ruszył. *
Simara (21:48): A to ja jak wszyscy jestem cholero jedna!!?! Ja Ci wszystkich pokaze!!! *za dzban złapał już miał nim mu w łeb przyłożyć po czym rozejrzał się po karczmie i wściekły wymamrotał* Cholera za dużo tu stróży, a ja za mało wypiłem...
Freyja I (21:49): - Tak, ale zaczekaj... *wstała nagle z kolan Stogara i do Kryzysa podeszła, a potem delikatnie go pocałowała* - Żegnaj... *szepnęła, a potem do Toma podeszła* - Ciebie żegnała nie będę, bo masz pewne zobowiązanie wobec mnie, więc czekam tu na jego spełnienie... *po tych słowach ze łzami w oczach pobiegła do drzwi, gdzie stał Stogar i przytuliła się do niego* - Teraz chodźmy...
Druid:
*Nadal siedział w osamotnieniu i patrzył na wszystko lśniącymi oczyma.*Cisza!*Krzyk nął nie wiedziec , który raz tego wieczoru.*Mości strażnik prawa Mad rzec co chce...*Powiedział gdy słowa Anta usłyszał.*
Krayan (21:49): * rzucił okiem na leżącą kobietę* Toć mężczyżnie to nie przystoi tak się upodlić, nie mówiąc o kobiecie..* mruknął pod nosem i z kufla łyknął*
Drizzt Do Urden (21:49): *Drow z westchnieniem rozejrzał się po karczmie.Po chwili spojrzał na Iris*Czas już na mnie moja droga...*szepnoł cicho*
Sayuri (21:50): *patrzyła ze zdziwieniem na Mada, uśmiechnęła się* A cóż takeigo chcesz ogłaszać?
Vard Lordth (21:50): *Wstał i zbliżył się do siedzących przy stole. * Nie mielibyście nic przeciwko gdybym i ja się dosiadł...jako że samemu w tę noc nieprzyjemnie, a i pić samemu głupio.
tatsu (21:50): *pochyliła się nad gęślami, na kórych dłonie ułożyła i ciężki oddech starała się uspokoić. Zmęczona była.*
Amistad (21:50): *Odpowiedzi nie słysząc jedno z krzeseł odsunął i opadł na nie. Na Simarę spojrzał i stare czasu mu się przypomniały. Uśmiechnął się pod nosem i ręce na karku złożył*
Tom Bombadil (21:50): *spojrzał spode łba na Khaymana i kompanów jego. uśmiechnął się półgębkiem* - niestety trunki już żadne nie mogą mi służyć... nie do picia bynajmniej - *zaśmiał się ochryple* - Ale chętnie spoczne koło Was na chwilę. *do stolika powoli podszedł i miejce przy nim zajął*
Tensarioth (21:50): *ork wychylił jeszcze jedno piwo, coraz bardziej ciemno robiło mu sie przed oczami*
Stogar (21:51): *Puścił Frey przodem,jeszcze po karczmie się rozejrzał.Potem nie mówiąc ni słowa,wyszedł na zewnątrz zamykając za sobą drzwi*
Shiszka (21:51): *Zapłakała cichutko i odsunęła sie od Furiora. Wyglądała żałosnie. Na ziemi siedziała i szlochała. Nie cieszyła sie jak reszta, na nikogo nie patrzyła, jeno wzrok w ziemie wbiła.*Czas i juz nie ma nas...*Wyszeptała spojrzawszy na Furiora. Niestety trzeźwiała.*
Irris (21:52): *Popatrzyła nań smutno* Taak, na mnie też powoli pora... *Przytuliła się ostatni raz dzisiaj mocno do niego*
Mad Ant (21:52): *Dopiero gdy wrzawa ucichła z lekka, uśmiechnął się i w oczy Say spoglądając , przyklęknął, a z sakwy pudełko małe dobył i roztworzył je. Oczom dziewczyny złoty pierścień ukazał się, lśniący i zdobiony*.. Say.. Czy godzisz się wyjść za starego i zgrzybiałego nekromantę i światełkiem jego być na dobre i złe?
Klogg (21:52): *usiadł bliżej Tensa i odsunął stanowczo resztę alkoholu poza zasięg jego ramienia. Spojrzał na niego z troską * Myślisz, przyjacielu, że jak tu padniesz, to dam radę Cię nieść?
Khayman (21:52): * Skłonił się barbarzyńcy. * - Przedstawiać nie będę, bo znasz wszystkich. * Kielich uniósł. * - Szkoda, że dziś żeś nietrunkowny. Ale nam nie szkodzi Twoje zdrowie wypić. Choćby nie wiem jak idiotycznie by to nie brzmiało. * zaśmiał się. * - My z tych co nawet na stypie tańcują czasem... * kielich wzniósł, czekając aż reszta kompani do niego dołączy. *
Simara (21:52): *Spojrzał na Amistad* I co Ci tak wesoło? Widzę że wszystkie zęby jeszcze posiadasz, chcesz kilka ich stracić? Nie przyglądaj mi się tak bo nieswojo sie czuje...*dodał po chwili*
Tensarioth (21:53): Ja nie myśleć*wyszczerzył kły w uśmiechu*Ja dać radę sobie sam, albo ja spać na podłoga.
Sayuri (21:54): *Sayuri wzrok swój w Mada wlepiła* Mad.. ja.. *Uśmiechnęła się* Mad... *przykucnęła, objęła go rękoma, ucałowała* Pewnie, że chcę
Khayman (21:54): - Hohoho! Komuś tu wolność zbrzydła... * rzekł drow, wymownie w stronę nekromantny z pierścieniem spoglądając. Spojrzał na Simarę. * - A Ty się ciesz, że Cię po kolanku nie gładzi. To dopiero przyczyna dobra, by się poczuć nieswojo. * W ramię go zdzielił, jęknął - gdyż dłoń jego nie nawykła do takich "pieszczot". *
Amistad (21:54): *Na Simarę z ukosa spojrzał* Ano spróbował byś tylko. Teraz to chyba nie pora na to... *Po kielich z winem sięgnął i ku górze go wzniósł tak, jak to Khayman uczynił*
Druid:
*Druid znów ręce wzniósł co by ludzi uciszyć.* - Godzina wybiła, w której modły trza odprawić. *Ton jego głosu wymagał posłuchu i posłuszeństwa* - Rozpalcie ogień przed karczmą, otrzyjcie twarze zapite. Ma być dostojnie! *Rzekł i sam ku wyjściu ruszył. Na zewnątrz znów jął czekać aż polecenia ludzie wykonają.*
Simara (21:55): *wzniósł kielich i powiedział* Za to byś kiedyś wskrzeszonym został i z za światów do nas wrócił... chętnie skopię ten twój stary tyłek.... *roześmiał się*
Furior Andurli (21:55): *Milczał lecz słysząc słowa Shiszki już uśmiechu udawać nie mógł. Teraz i on wyglądał strasznie. Wychudł twarz i jeszcze ta mina, puste oczy. Słysząc słowa kobiety kielich wzniósł* Wiwat Mad Ant i Sayuri! *Wrzasnął na gardło całe z kielichem wysoko w górze*
Klogg (21:55): *po prostu wyszedł, nie zważając już na nic. Całkiem spokojnie, ani powoli, ani szybko. Drzwi się za nim zamknęły
Tom Bombadil (21:56): *przyglądał się Druidowi. Oczy znów mu zabłysły*
Shiszka (21:57): *Złapała dłon Furiora i jęła go z karczmy wyprowadzac.*Mamy isc...*Na zareczyny Say i Mada w ogole uwagi nie zwracała. Widok zakochanych ludzi bardzo jej ostatnimi czasy obrzydł.*
Khayman (21:57): # Gdy słowa druida wybrzmiały - na zewnątrz dało się słyszeć okrzyki, odgłos drewna rąbanego, łamanego, w stos ustawianego. Wiele czasu nie minęło, gdy łuna przez okna jęła prześwitywać. Ogień sięgał wysoko - jakby samo niebo chciał swemi płomieniami dotknąć.#
Drizzt Do Urden (21:57): *drow objoł kobiete ramieniem i razem opuścili karczme.Drzwi skrzypneły cicho zamykajac się za nimi.i*
Druid:
- Chodźcie ludzie...*Wyszeptał do siebie.* - Później się pomigdalicie...
Mad Ant (21:59): *Objął ukochaną i pierścionek na paluszek jaj włożył. Uniósł ją widząc iż sił nie ma* Jeszcze troszkę wytrzymajmy... *Przede karczmę wyniósł ją i na ziemi postawił cały czas obejmując*
Vard Lordth (21:59): *Skierował się ku wyjściu i opuścił przyjemne schronienie jakie dawała karczma. Na zewnątrz zatrzymał się koło olbrzymiego ognia i jakby urzeczony począł się wpatrywać w ogień. *
Tensarioth (21:59): *wstał i ledwo wyszedł z karczmy* Wy mi już nie dawać piwa, chyba ze wy chcieć mnie nieść.
Khayman (21:59): * Drow prędko wino dopił. * - No panowie, pora chyba na zewnątrz się udać, zobaczyć co też tam płonie. Może będzie można to i owo sobie przypiec. Byleby w niewiast oczach przez zabawę jakowąś nie stracić... chodźmy. * Wstał i w stronę drzwi się skierował. *
Furior Andurli (21:59): *I on dłoń Shiszki pochwycił i dał się jej ciągnąć. Milczał bo i nie wiedział co mówić ma. Ino gdy przy zakochanych przechodził ponownie radosną twarz zrobił i oczko im puścił lecz gdy już zupełnie ich minęli twarz ponownie cały wyraz szczęścia straciła*
Druid:
*Wzrok swój w stronę gwiazd skierował. Uśmiechnął się gdy ogień buchnął pod niebo samo. Jego zielone oczy świeciły intensywnie.*
Simara (22:00): *spojrzał na druida i pod nosem zaburczał* Żebym ja się z toba nie pomigdalił.. Wina dokończyć nie dasz draniu jeden.. *wściekły wstał od stołu i za druidem podążył*
tatsu (22:00): *oparła się plecami o ścianę i oddychała głęboko. Słuchała uważnie, jak izba się opróżnia. Poczuła woń palonego drzewa sączącą się przez szczeliny od strony drzwi.*
Khayman (22:00): # Gościom, którzy z karczmi wyszli, ukazał się widok budzący szacunek. Potężne ognisko, wokół którego z pewnością wszyscy goście mogliby się zgromadzić i żaden nie musiałby za plecami innych się chować. Chłopcy, na karczmarza usługach będący, co i rusz drew dorzucali, by ogień nie tracił na sile. #
Amistad (22:00): *Z krzesła swego wstał i ku drzwiom ruszył. Przed wejściem stanął i na stos spojrzał*
Sayuri (22:01): *Wsparła się na Madzie. Zerknęła na pierścień, jaki jej ofiarował. Jeszcze nie potrafiła uwierzyć w to, co się stało*
Shiszka (22:01): *Stanęła przy ognisku i wpatrywała się weń smutno.*To nie jest dobra noc dla Si...
Tensarioth (22:01): *ork oparł sie o najbliższe drzewo mrucząc cichutko i zamykając oczy*
Druid:
- Nie smuc sie dziecko.*Powiedział do Shiszki nadal oczekując aż wszyscy wokół ognia się zbiorą.*
Shiszka (22:03): Pierdziel się stary dziadzie...*Fuknęła z odpowiedzi. Puściła dłoń Furiora. Nie wiedziała ze trzyma go za owa wciąż.*Cholerny druid...*Dodała jeszcze i na ziemi usiadła.*
Furior Andurli (22:03): *Wyszedł po niej z karczmy i za nią stanął. Wyraz beznadziejny na twarzy miał jako by zaraz paść tu miał. Ino w ogień się mętnym wzrokiem wpatrywał*
Khayman (22:03): * Spojrzał za siebie, czy towarzysze z nim w stronę ogniska się udali. Wreszcie ramionami wzruszył, obszedł ogień wokół i po stronie przeciwnej niźli karczma stanął. Wpatrywał się w ogień i sycił chaosem, jaki w nim drzemał. *
Simara (22:04): *spojrzał na Khaymana podszedł do niego i szeptem powiedział* Khay, masz może jakąś dziczyznę przy sobie? Szkoda by tyle drewna się marnowało... Upiekli byśmy coś przynajmniej ludzie by się najedli...
Amistad (22:04): *Zbliżył się nieco do stosu, wciąż w płomienie się wpatrując*
Claudius (22:04): *Dopił wino i udał się za resztą na zewnątrz*
Deidra (22:04): *podniosła się na krześle, suknię lekko otrzepała dłonią i po izbie się rozejrzała.Wzrok jej uciekł na schody, lecz..pokręciła tylko głową i odwróciwszy się w stronę ognia podeszła.*
Karczmarz:
*Upewniwszy się iż wszyscy przybytek opuścili sam także w progu stanął i przyglądać się począł, w ręce szmatę dzierżąc*
Druid:
*Spoglądał z zadowoleniem na płomienie buchające wysoko w niebo. Iskry wzlatywały ku niebo, jakoby składając tym samym cześć siłom natury. Wilk oraz kocur skończyły ludzi z przybytku wyganiać i przystanęły obok mężczyzny. Ten poczekał jeszcze chwile, dopóki wszyscy wokół ognia się nie rozsiadli. W końcu podszedł do ogniska, dłonie swe ku niebu wyciągając. Głosem dostojnym przemówił, aby do każdego słowa jego dotarły.* - Ci, którzy tego dnia ze mną jesteście, wzywam was! Ci którzy pieczę nad siłami natury macie, wzywam was! *W głosie swym zawarł całą moc jaką natura go obdarzyła. Wilczur i kot przy ognisku zasiadły. Wąż także przypełznął do ognia. Kruk nadal wszystko obserwował z wysokości dachu. Poświaty, jakie wokół nich widać było, teraz na sile przybrały. Blask ognia wzmagał jedynie wrażenie, że zwierzęta płonąć zaczęły. Nim ktokolwiek zauważyć mógł, zwierzęta na ziemi w postacie skulone się zmieniły. Trzech mężczyzn w płaszcze otulonych wyprostowało się. Wtem kruk wzniósł sie ku niebu, a potem lotem spokojnym ku ziemi spłynął. Wylądował już jako kobieta. Długie jej włosy, lekko na ramiona spływały, jaśniejąc w blasku ognia. Płaszcz jej jasny był w przeciwieństwie odzienia pozostałych druidów.*
Khayman (22:06): * Zadumał się... obrócił. * - Jak sądzisz, Simaro? Gdzież mógłbym ją ukryć? * zaśmiał się. * - Ale wierzaj mi, sam bym chętnie pieczystego skosztował... Może jakiś koteczek się nawinie, albo kundel?
tatsu (22:07): *Łzy nie chciały dłużej pozostać pod przymkniętymi powiekami. Spłynęły po policzkach małymi strumyczkami, delikatnie znacząc ciemnymi plamkami chabrowy materiał dubletu.*
Simara (22:10): *rozejrzał się dokoła* Cholera nie ma żadnego z wymienionych przez ciebie stworzeń w pobliżu... Ale mam teraz większy problem.... Piwo chce wyjść ze mnie *uśmiechnął się lekko* Jak sądzisz obrazili by się gdybym ognisko zagasić próbował?
Mad Ant (22:11): *Tulił ukochaną i magii przecudnej przyglądał się. W oku jego łezka radości i szczęścia zagościła.. Miał Galimorowi jeszcze jedną magię do pokazania, sam przeca także umiał duchy wywoływać.. Postanowił się jednak wstrzymać*
Khayman (22:13): * Zachichotał. * - Wiesz, tego się nie dowiesz - póki nie spróbujesz... * Spojrzał na niego z troską. * - Ale nie szkoda Ci tego piwka? Ja wiem, paskudne, ale żeby je zara na ziemię wylewać...?
Druid:
*Druid skinął im głową na powitanie, po czym do tłumu się zwrócił* - Oto przybyli, ci którzy naturą się opiekują. Z nami te modły wzniosą. * Rzekł, po czym do ogniska jeszcze się zbliżył. Głowę swą schylił i nucić począł cichą pieśń, zaś pozostali druidzi zaczęli mu wtórować* Bunyo nuftrevmvi, Putv b'celyonyol fumnil brvoto lnu, putu brejutvusu kjyuvtu nuto lnu, Putv msyovinu kcutgu brvoto lnu, petz łumgujil bumdorvol vu lnu tvys y'nu j'yogy j'yogoj. *Cichy głęboki śpiew rozległ się w ciszy, a wraz z nim głosy pozostałych druidów. Ich towarzyszka milczała, delikatnie kiwając się w tym pieśni. Oczy przymknęła, usta jej poruszały się delikatnie. Cicho, potem coraz głośniej skandowała własna modlitwę. Głos druidki wzbił się ponad głosy jej towarzyszy.* Przez przełęcz, po moście szalonym szłaś. Bez nadziei, towarzyszył Ci tylko strach. Byłaś tam, nie zapukał nikt... Pogrzebana bez grzechu wśród szmat. Ostatnie wizje zapisane wśród ścian! Przed śmiercią strach, przed bólem lęk. Przybądź gdyż my pamiętamy... Ty która święto dziś swe masz Ty, która modły słuchasz wczas Przybądź i daj znak nam Przybądź i wspomóż nas Ty, która dary rozdajesz Walpurgio przyjdź i drogę wskaż! *Kobieta dalej śpiewała czysto do wtóru mężczyzn. Po chwili jej śpiew urwał się nagle. Powiodła obcym wzrokiem po zgromadzonych.* - Dary me wam daję, więc szukajcie... *Głęboki głos, zupełnie odmienny od wcześniejszego głosu druidki rozległ się.* - Modły wasze cel odnalazły... Teraz ja drogę wskazać chcę... *Kobieta rękę przed siebie wyciągnęła.* - W lochach skarb mój skryty jest... Jeden śmiałek tylko szczęście będzie miał... Nie zwlekajcie zatem.... *Głos zamarł, a druidka odzyskała panowanie nad sobą. Spojrzała na swych współbraci.* - Dokonało się. Czas wracać... *Rzekłszy to ramiona rozłożyła i ku niebu wzniosła. Te w skrzydła się przemieniły, druidka wróciła do postaci kruka i odleciała... Jej towarzysze również postaci wcześniejsze przybrali i w swoją stronę ruszyli. Tylko druid, który cała ceremonię poprowadził, stał jeszcze przy ognisku.* - Dziękuje, pozwoliliście duchom na chwile wrócić do życia. Pozwoliliście mi na chwile wrócić do życia... Bawiłem się z wami przednio!*Uśmiechnął się lekko, a oczy jego niczym szkło blask księżyca odbijały. Wtem w powietrzu sie rozpłynął.*
Wariuss (22:16): *Wszedł do karczmy postawny mężczyzna w krótko przystrzyżonych włosach, z odznaczającą się blizną na czole. Nie zdążył zamknąć za sobą drzwi, gdy mruknął.* - Znowu zapomniałem sakiewki. *Po czym wyszedł z wyraźnym grymasem na twarzy.*
Tom Bombadil (22:16): *patrzył chwilę dłuższą w miejsce gdzie jeszcze przed chwilą stał druid*
Sayuri (22:17): *Słuchała w skupieniu, serce jej radowało się. Spojrzała na Mada, wtluliła się mocniej*
Khayman (22:18): * ziewnął, na Simarę zerknął. * - Ja w każdym razie dość mam na dziś... Chybam za mało spał ostatnio... Wybacz, przyjacielu. I do następnego! * po czem powoli jął się oddalać w stronę swego domu. *
tatsu (22:18): *cichy szloch wyrwał się z piersi białowłosej i po pustej izbie karczemnej rozszedł. Po chwili znów zapadła cisza, zmącona tylko kapaniem łez na wełnę dubletu*
Vard Lordth (22:19): *Stał z opuszczoną głową długo jeszcze, [po czym szepnął ponownie do siebie jak i poprzednio w karczmie. * Coś się kończy....a coś się zaczyna...ludzie odchodzą a my jak te posagi...* Po czym oddalił się w mrok ku swemu domostwu.*
Tom Bombadil (22:19): *odchrząknął wstał i podszedł do Mad Anta.* - Chciałbym Ci przyjacielu prezent ślubny a zarazem pożegnalny ofiarować. *rękę przed się wysunął a w niej płaszcz nagle się pojawił.*
Simara (22:21): *spojrzał na Toma i rzecze* Cóż Ład siłę traci poprzez twe odejście więc wspaniałymi podarkami wesprzeć ich musisz * szyderczo się uśmiechnął*
Shiszka (22:24): Eh, chodź Furiacie... Idziemy na spacer.*Spojrzała na księżyc.*Niedługo opuszczam tą kraine na dekadzień ponad... Potem nie zdazymy pogadac dziecie chaosu...*Pod ramie go ujeła i w strone lasu isc poczeła.*
Tom Bombadil (22:25): *na Simare zerknął* - Będzie mi Ciebie brakowało... Ale kiedyś znów na ubitej ziemi moze przyjdzie nam stanąć.
Deidra (22:26): *stała wpatrując się w ogień, aż łza jedna spłynęła jej po licu i z brody na koszulę spadła,gdzie wsiąkła w materię tak jak i w jej duszę żal wsiąkł dziś.Uniosła głowę ku gwiazdom i zęby zacisnąwszy, ramionami wzruszyła.Postąpiła krok, potem drugi i następny ...by po chwili zniknąć między drzewami.*
Simara (22:27): *Z uśmiechem odparł* Wierze iż danego słowa nie złamiesz... I czekać będę na Ciebie... *uśmiech nie znikał z jego twarzy gdyż słowa jego jako obietnice potraktował*
Mad Ant (22:28): Tomie i ja specjalnie coś dla Ciebie mam jako podziękę za wszystko cożeś uczynił *uśmiechnął się*...
Furior Andurli (22:28): Nie nazywaj mnie tak bo nie jestem i nigdy nie byłem dziecię chaosu... Po za tym ja niedługo znikam na wieczność i też nie zdążymy porozmawiać *Mruknął idąc obok niej. Po niedługim czasie między drzewami zniknęli*
tatsu (22:29): *Zsiniałe palce strun dotknęły, melodia popłynęła po pustej izbie. Po chwili cichy głos niewidomej starał się dotrzymać gęślom kroku* Śmierć mnie odpycha Śmierć mnie nie dotknie Śmierć jeszcze nie dla mnie Żyć muszę samotnie Śmierć mnie omija Śmierć mnie nie dojrzy Śmierć wszystko zabierze I żalem zamoży Sama pośród żywych Sama pozostałam Sama bowiem druhów Dawno pochowałam Sama o się troszczyć Sama błądzić muszę Sama na kurhanach Tracę swoją duszę I pieśnią jedynie Swe wylewam żale Bo łez już nie starcza I sił nie mam wcale Tak oto rozpaczam Po druhu umarłym Co go smocze pazury Na ćwierci rozdarły I smok i wojownik Życie postradali W zapasach śmiertelnych Dusze swe wydarli Mnie jeno wspomnienie Łuska, miecz bliźniaczy W dłoni zaciśniętej Krwawą rysę znaczy O losie przeklęty! O śmierci okrutna! Czmuż wciąż się bawisz? Za cóż ta pokuta? Ile jeszcze śmierci Będzie odczuć dane? Ile jeszcze cierpień…? To za jakąś karę? Wiatr poniósł pytania W noc wprost wykrzyczane Odpowiedzi nie było Mnie usłyszeć dane...
Czegewara (22:31): *Do karczmy chwiejnym krokiem wszedł rosły barbarzyńca...położył na stole swój topór Rębaczem zwany i zasiadł przy stole obok Toma_Bombadila...po czym przywitał sie ze wszystkimi tymi słowami* -Witajcie wojownicy i wojowniczki, przyjaciele...czas dziwny nastał, moment mego odejścia zbliża się nieubłagalnie...chcę te ostatnie chwile spędzić wśród Was
Tom Bombadil (22:33): *skinieniem głowy Czegewarę przywitał. Wsłuchiwał się w pieśń tatsu. Zerknął na Mad Anta z zaciekawieniem kiedy posłyszał jego słowa*
tatsu (22:34): *palce delikatnie wydobywały z gęśli muzykę... spod powiek płynęły łzy, których nawet nie próbowała zatrzymać, czy otrzeć... samotność. Tak, to znała najlepiej*
Sir Seoden (22:35): *Do karczmy lekko zdyszany nekromanta wpbiegl* Witajcie. Przepraszam, ze tak pozno, ale w miescie mnie nie bylo *czekajac na reakcje zgromadzonych zaczal gleboko oddychach probujac zlapac oddech*
Sayuri (22:35): Tomie *rzekła po chwili* Dziękuję *nadal szumiało jej w głowie* Dziękuję za przyjęcie mnie w szeregi LOTR. Serce moje płacze, zatrzymać Cię nijak nie można *spojrzała na Mada, uśmiechnęła się i kontynuowała* Toć dzięki Tobie się poznaliśmy przeca...
Mad Ant (22:35): Witaj Czege, dobrze że przybyłeś, dla Ciebie także prezent mam.. *Wzruszył lekko ramionami i szelmowski uśmiech na twarzy zagościł*.. nie robię tego często ale dziś specjalnie przywołałem ducha.. możeście go już wyczuli... Oto Duch Galimoru jaki zagościł wśród nas raz jeszcze!
Tom Bombadil (22:37): *spojrzał na Mad Anta lecz nic nie dał rady odpowiedzieć. Odwrócił się do Czegewary i kiwnął porozumiewawczo głową*
Mad Ant (22:37): *Objął Say i pocałował jąw policzek*.. Kochana.. szkoda że zainteresowanie naszymi zaślubinami tak małe było.. cóże zrobić... to i tak najcudowniejsza chwila w mym życiu po życiu
Sir Seoden (22:40): *Na karczmarza spojrzal* Karczmarzu nalejze jakiegos trunku, bo mnie suszy strasznie najlepiej wina!
Karczmarz:
Jak poroznosicie wszystkim sami. Ja czasu nie mam, nie widać? Sir Seoden wino dla Ciebie!
Sayuri (22:41): Mad *spojrzałą na mężczyznę* Przeca wielka chwila dzis jest... Tworzy się historia. Wszak mnie na piedestałach stawać nie trzeba, szczęście tu *wskazała na serce* noszę *uśmiechnęła się*
Czegewara (22:42): *Barbarzyńca od razu zrozumial kiwnięcie głowy swego druha Toma Bombadila...swym wzrokiem wyszukał na sali Smoczą Damę przez wielu Tatsu zwaną, po czym ukłonił sie delikatnie w jej kierunku*
Tom Bombadil (22:42): *oczy błysnęły mu znowu blaskiem szmaragdowym. Wzrok na Czegewarę skierował. Barbarzyńca, wojownikiem Aasimarów zwany zniknął w ogromie szmaragdowych płomieni.* - Tako odszedł ... *głos urwał mu sie*
tatsu (22:43): *palce uderzyły o stuny. Głos rwący się od łkania po izbie się poniósł* Ostatnie to chwile Ostatnie oddechy Już Śmierć kosę swoją Oparła o dechy Już Śmierć na Was kiwa Palcem swym kościstym Już odejść musicie W ten poranek mglisty Odejdziecie daleko Het, gdzie nikt nie dojrzy Waszych lic i zbroi Wszych tęsknych spojrzeń Bywajcie druhowie W drogę wyruszajcie W pamięci Was schowam Tu Was każdy znajdzie
Sir Seoden (22:44): *Na znikajacego czegeware spojrzal* Zegnaj przyjacielu *glowe opuscil* jednak nie zdarzylem *wymamrotal* Tomie pozdrow go odemnie tam, gdzie sie udajecie
Mad Ant (22:44): Witaj SS *Skłonił się lekko.. Wtem dostrzegł iż czege znika... Łza żalu a za razem szczęścia zagościła w oku*
Sir Seoden (22:44): Witaj Mad Ancie *powiedzial majac nadal glowe sposzczona ze smutku*
Sayuri (22:45): Żegnaj... *broda drgać jej zaczęła, oczy czerwone się zrobiły...* Żegnaj... *szepnęła ponownie*
Tom Bombadil (22:45): *spojrzał na zgromadzonych, nadal oczy płonęły mu wsciekłym blaskiem* - Dziekuje Wam przyjaciele, snujcie tą opowieść dalej... *głos urwał mu się, uśmiechnął się, szmaragdowe płomienie pochłonęły i jego*
Simara (22:47): *wzniósł kielich i powiedział do zgromadzonych* Za tych którzy odeszli lecz pozostaną w naszej pamięci!!
Sir Seoden (22:47): Do zobaczenia Tomie... Wierze, ze jeszcze wrocicie do nas *glos jego poslabl* opowiesc snuc bedziemy po krance Galimoru. Mozesz na nas liczyc *dodal unoszac glowe na chwile, aby wina sie napic*
Claudius (22:47): *smutnym wzrokiem żegnał odchodzących* Może gdzieś... kiedyś...
Mad Ant (22:47): *Głowę spuścił żałując iż świat ten opustoszał żegnając się w wielkim wodzem. Wiedział jednak iż jako nekromanta nie raz spotka się ze swym przyjacielem.. Przytulił sięmocniej do Sayuri*.. Chyba i na nas pora kochanie.. Baśń przeca dopiero się zaczyna
tatsu (22:48): *zadrżała i pochyliła głowę. Dłońmi zakryła gęśle. Ramionami jej wstrząsał szloch*
Sayuri (22:49): *Skinęłą jeno głową na znak, że się zgadza. Nie miała już na cokolwiek sił. Dała się prowadzić Madowi tam, gdzie chciał*
Mad Ant (22:50): *Opuścili karczmę żegnając wszystkich*
Simara (22:53): *w okolicach karczmy ucichło rozejrzał się po zgromadzonych po czym powiedział* I na mnie czas... Do zobaczenia niebawem.
Sir Seoden (22:54): Zegnaj Mad, Zegnaj Sayuri... *upil spory lyk wina* Na mnie chyba tez juz czas... Wszak trzeba snuc basn dalej... *dodal nadal rozmyslajac o Tomie i Czegewarze. Dopil wina do konca u ku wyjsciu sie udal* Zegnajcie *powiedzial do zgromadzonych po czym z karczmy wyszedl i na zachod sie udal*
tatsu (23:07): *delikatna melodia pobrzmiewała cichutko w pustej izbie karczmy. Lekki swąd zagaszonego ogniska drażnił nozdrza...*