Ślub Agnes Wolk i Estravena

Wielebny (20:24): *Do wnętrza izby wkroczył rosły meżczyzna odziany w szate białą, sięgajaćą ziemi. W ręku trzymał jakis plik pergaminów zwinieęty w rulon i jabłko, co chwila je podgryzajac.* A czemuż to nic nie gotowe? Gospodarzu, jakże to? Godzi sie to tak?
Karczmarz: Ot, bo się z tymi tam użeram, to i z głowy całkiem wypadło, iże miałem tu stoły poprzestawiać...
Agnes Wolk (20:25): *Agnes zajrzała do karczmy uchylając lekko drzwi kuchenne. Rozejrzała się ukradkiem po sali* - wszystko chyba gotowe *szepnęła do siebie. zdenerwowanie dawało jej się we znaki. Czuła, że ręce ma spocone, a nogi lekko drżą* - huuu.. *wzięła głęboki oddech* - jakoś będzie...
Achraja (20:25): -Karczmarzu co dziś polecasz??-* zapytał uprzejmie choć miała za złe karczmarzowi sposób w jaki się z nią obchodzi. Lecz widząc zdziwienie na twarzy wilbnego uciszyła się natychmias. Pobiegła na górę*
Karczmarz: Dzisiaj polecamy żeberka kikimory w bagnistym sosie
Reos Trupolubny (20:26): *Do karczmy wszedł Reos. Usiadł czekając na ceremonię, czuł głębokie wzruszenie.*
Shagarot v`Nordvar (20:27): *westchną i wzruszył ramionami. Podszedł do szynkwasu by zaopatrzeć się w kufel i antałek piwa, powrófił na fotel, zasiadł tam i począł wychylać kufel po kuflu, jednak zachowując umiarkowaną prędkosć picia trunku. Po około trzech kuflach sięgną po lutnię i rozpoczą cichą grę*
Deith (20:27): *Uśmiechnęła się lekko.*Grzyby po deszczu rosną...*Mruknęła i na drzwi zerknęła przelotnie.*A te grzyby to taka... Ta no.. Meta.. *Zacięła się.*No takia... O wiem! Przenośnia była...*Znów włosy zmierzwiła.*Grzybami zaczęłam zwać niektórych męskich przedstawicieli naszej rasy...*Westchnęła.*I stąd grzybobranie...*Westchnęła ciężko i ręką machnęła.*Zresztą... Nieważne.
Selie Blanca (20:28): -Kochana Natura, wie co dla nas najlepsze...i nie tylko. *rzekła z udaną powagą i pokreciłą głową. Spostrzegła Wielebnego, zdziwiła się* -Ja chyba za dużo ostatnio śpię, skoro nic mi nie było wiadomo o dzisiejszych zaślubinach.
Estraven (20:28): *Zachrapał cicho, na stoliku leżąc. W końcu podniósł powieki i rozejrzał się nieprzytomnie...* Yyy... A! Ślub... *Wstał i skierował się na górę...* Trzebaby się przebrać chyba...
Achraja (20:30): *Achraja po chwili zeszła z dzieckiem na rękach. Arilla już nie spała. Owinięta była białym delikatnym materiałem. Achraja sam ubrana w błekitna elegancą suknię podeszła do szynkwasu. Położyła na nim monety. Po chwili z góry zbiegły tygrys niosące coś w pyskach. Jeden długi pakunek, drugi mniejszy lecz misterniej opakowany. Położyły to przed Achrają*
Tatsu (20:30): *Koła powozu zaturkotały na brukowanym podwórcu karczmy. Trzasnęły drzwiczki, lekko zastukały obcasy butów...*
Wielebny (20:30): A tak tak, ślub, zaiste drogi panie młody. *Zachichotał Wielebny siadając na łąwie.*
Jostein Siwy (20:30): - Powinienem Ci powiedzieć * sumitował się mag * - Lecz kiedym Cię ujrzał, o świeciem zapomniał całkiem. Wszk dziś zaślubiny pani Agnes Wolk i Estravena z mej gildii * wyjaśnił pospiesznie *
Vidette (20:30): *zamyśliła się nad słowami karczmarza* A w sumie to i racja, na cóż mię na takim ślubie siedzieć ... Już nie raz mówiłam Krukowi by uciekał, bo szkoda jego ciała na taką pannę młodą ... *mruknęła i do Lestera słowa skierowała* Nie wiem jak Ty, ale ja na upadek Kruka patrzyć nie będę ... *skierowała się ku drzwiom* Idę różyczki przesadzać ..*puściła do niego oko i wyszła z karczmy*
Agnes Wolk (20:30): *Agnes gestem głowy zawołała służkę* - wysuń delikatnie głowę i zobacz, czy goście już się zbierają *rzekła wyraźnie zdenerwowana* - i zobacz, czy Estri już się przyszykował... Tylko tak po cichu *dodała prawie szeptem* - no już, już
Tanja (20:31): *W oczy zalsnilo zrozumienie.*Coz dawnom sie fachem nie parałam wiec i ta metafora mi uciekla. Zbierzesz i wysuszysz powiadasz?*Spytala umyslne ignorujac ostatnie jej slowo.* A coz Ci nasze gorzkie grzybki zrobily? Chyba ze dla kogos innego je zbierasz. *Znow sie ozywila na wpsomnienie jej dawnych polowan.*
Reos Trupolubny (20:31): *Spojrzał na Estravena i pod nosem powiedział* Taki łobuz i obibok... Kogo to Agnes za męża bierze... Westchnął Reos*
Estraven (20:32): *Wspiął się powoli po schodach, nieco chwijąc się na boki. Po chwili jego zniknięciu towarzyszył trzask zamykanych drzwi...*
Selie Blanca (20:33): *Przyparła do ramienia Josteina, ściszyła swój głos i rzekła*-Za czas krótki będę musiała skorzystać z prawa sennego Natury. Żałuję...ahh, tak to już jest...po własnych ściezkach kroczyć, by zapominac o wydarzeniach świata teraźnijezego.
Tatsu (20:34): *drzwi otworzyły się i próg przekroczyła niska kobieta o białych włosach, prowadzona przez eleganckiego, wysokiego mężczyznę o nieprzeciętnej urodzie. Tatsu, lekko ujęła w dłoń suknię, by długi materiał nie krępował zbytnio ruchów i kierowana przez Alaryela podążyła w stronę jednego ze stołów*
Lester (20:35): *Rozejżał się jakby nie do końca pewien, spijżał tęsknie na beczkę z winem. W sumie nie lubie ceremonii" *Po tych słowach opuścił karczme*
Shagarot v`Nordvar (20:35): *opróżnił antałek, wstał i tanecznym krokiem, wciąz grajac ruszył do wyjścia* Bywajcie cni panie, cni panowie i wszystkie niecnoty chędożone... *wyszedł pozostawiając w niejasności do kogo kierował ostatni zwrot*
Deith (20:35): *Westchnęła.*Ususzę, a potem psom oddam na pożarcie... Albo wieprzom...Albo nie... Bo się jeszcze strują...*Wzruszyła ramionami i popatrzyła na rozmówczynię.*Ja mięsożerna jestem... Nie przepadam za grzybami... A tu ostatnio same grzyby mi do rąk wpadają...*Pokręciła głową i znów się napiła.*Marny ten mój żywot...*Mrugnęła do kompanki, nieszczególnie przejmując się poruszeniem w karczmie.*
Jostein Siwy (20:35): * Odrzekł równie cicho, z czułością w głosie * - Odprowadzę Cię wówzas do Twej izby, zwłaszcza, żem i ja utrudzon * usmiechnął się *
Ghostwritten (20:36): *z ciemnego kąta wychynęła zmora,rozejrzala sie po izbie*psst psst Agnes.. Siostrzyczko..gdzie jestes? *
Jostein Siwy (20:37): - Ależ to pani Tatsu i Alaryel * zawołał magi i pozdrowił przybyłych ukłonem *
Agnes Wolk (20:37): *Agnes wystawiła białą rękawiczkę i sysknęła* - tu siostrzyczko... z tyłu *pomachała do Ghost*
Tatsu (20:37): *ostrożnie zasiadła na podsuniętym jej krześle. Złote nici haftu, przecinane perłami, błysnęły w świetle pochodni i świec. Tatsu delikatnie wygładziła chabrowy jedwab. Alaryel stanął za krzesłem swej pani, by w każdej chwili być na jej życzenie*
Tanja (20:39): Taka pociecha ze istot tyle w tej krainie plugawych o jeszcze marniejszym zywocie.*Przeczesala palcami wlosy rowniez ignorujac calkowicie zamieszanie.*A grzyby, tak wiele ich wiele. Za duzo. Cale kosze. Czasami mi sie zdaje ze one nie po deszczu rosna jeno w miejscach gdzie jakowy psiak nasika.*Prychnela glosno.*Takie one szlachetne.
Wielebny (20:39): *Wstał powoli, rozprostował fałdy materiału co sie pozaginały przu zbytnim zagieciu niemałej osoby Wielebnego i wyszedł na środek izby.* Panno młoda, zapraszam do mnie. Zaczekać inno nam trza na pana młodego.
Tatsu (20:39): *uśmiechnęła się w stronę głosu Josteina i delikatnie machnęła dłonią na powitanie. Alaryel skłonił się dwornie, lecz gdy się prostował, mrugnął zawadiacko okiem*
Ghostwritten (20:40): *Znalazła Pannę Młodą, podeszła i przykryła ją płaszczem. Przez chwile obie postaci były niewidoczne dla oczu zgromaczonych. Widmo wyszeptało kilka słów do ucha Panny Młodej i zniknęło*Do jutra Siostro, cierpliwości.. na pewno przyjdzie!*
Agnes Wolk (20:40): *Agnes niepewnie wysunęła się zza drzwi* - To już? *zapytała drżącym głosem*
Tatsu (20:41): *słuchała uważnie słów Wielebnego, czekała z niecierpliwością na rozpoczynającą się ceremonię*
Reos Trupolubny (20:41): *A to huncwot. - Pomyślał Reos kiedy usłyszał słowa Wielebnego - Ale jak Agnes pięknie wygląda*
Selie Blanca (20:41): *Sięgnęła do lężącej przy stolku torby, pochwyciła pamiętnik i wsuneła go do sakwy. Nie mogła zapomniec o lęzącym tuż obok Storze, pogłaskała go delikatnie po łebku i rzekła mu słowa słodkiego dobranoc. Wypsrostowała się i rzekła do maga* -Będzie bardzo milutko...zatem czas na mnie...*pomyślała o twardym łożu i nieprzyjemnej pościeli* -Ahh, czasami sen pod gwiazdami wydaje się niebo przyjemniejszy. *usmiechnęła się i wstała od stolika, spojrzała na maga...pragnąc by kochany odprowadził ją do pokoju*
MortUUs (20:42): *Wszedł do karczmy odziany w stroj z czarnej wyprawionej skory o mnogiej ilosci metalowych łańcuszkow oraz klamr. Rozejrzał sie po wnetrzu obojetnym wzrokiem po czym omijajac caly rozgardiasz podszedl do jednej ze scian karczmy i oparl sie o nia.* -Eh i po co ja tu...
Deith (20:42): O, to, to... Z ust mi to wyjęłaś...*Zaśmiała się głośno i znów napiła. Zerknęła na Wielebnego i rozejrzała się.*To ja już rozumiem, czemu tu takie zbiegowisko...*Mruknęła i znów włosy zmierzwiła.*A ja się nie ubrałam elegancko...*Pokręciła głową.*Dobrze chociaż, że spod paznokci krew i brud wydłubałam.*Westchnęła z udawaną ulgą.*
Jostein Siwy (20:43): - Poznać Alaryela koniecznie musisz, Selie * zwrócił szepnął do ucha ukochanej ,gdy wstawał od stołu. Podał Balnce ramię i razem ku schodeom ruszyli *
Srebrny Grzbiet (20:43): *Drzwi gwałtownie się otworzyły i do środka wbiegł zdyszany niewysoki, żylasty mężczyzna, ściskający pod pachą jakieś zawiniątko. Rozejrzał się nerwowo po sali.* Uff, chyba zdążyłem.*szepnął do siebie.*
Nanaleth (20:43): * wsunęła się nieśmiało do karczmy. Lekko spóźniona liczyła, że nie zakłóci uroczystości. Ubrana w suknię z popielatego jedwabiu usiłowała wtopić się w kolor otaczających ścian*
Czerstwy Wacław (20:46): *Zdyszany wbiegł do karczmy Mam nadzieje że zdązyłem! Witam wszytskich zebranych i młodą pare - wybaczcie me spóznienie
Achraja (20:46): *Achraja zniecierpliwiona usiadła na krześle i stukała palcami o blat. Tareto usiadł przy niej machając ognem. Naina uczynila to samo. Usiadł. Achraj podniosła wyżej Arillę by wszystko widziała*
Ollbi (20:46): *Do karczmy wszedł wojownik odziany w odświętny strój. Na sobie miał skórzany kaftan, z przeszywanym srebrem w nim i znakiem herbowym na piersi. Na rękach miał materiał koloru srebrzystego. Spodnie były koloru srebrnego, pasujące do kaftana, buty miał nad kostki, również skórzane ze srebrnymi wszywkami, które nadawały im również ten sam kolor. Z ramion zwisała peleryna w kolorze czerwieni. Głowę zdobił mithrilowy diadem. - Witam wszystkich zgromadzonych gości, w szczególności parę młodą. *Przeprosił za spóźnienie i stanął pod ścianą.*
Tanja (20:47): Ja tam szmaty rowniez na sobie mam i nie robi mi to wiekszej roznicy.*Usmeichnela sie zobaczywszy wampira i wyszeptala do Deith.*Wybacz mi na chwilke.*Wstala, wziela rozbieg i z impetem rzucila sie na plecy nekromanty.*Witaj stary!*zawolala radosnie.*Teskniles Morti?*Spytala wiszac mu na szyi.*
Tom Bombadil (20:47): *wszedł do Karczmy, rozejrzał się wokoło szukając dla siebie miejsca.* - Wygląda na to że jednak nie spóźniłem się. - wymamrotał do siebie *przesunął się wdłuż ściany i oparł się o nią plecami.*
Szelma (20:48): *drzwi karczmy otwarły sie i pojawiła sie w nich smukła postać , białe szaty zdawały sie lśnić srebrzyście, a kruczo czarne włosy mieniły się ogniście . człowiek przesunął się cicho w głąb karczmy i zaczął przygłądac ceremonii *
Agnes Wolk (20:49): *Agnes wyszła powoli, wolnym krokiem podchodząc do wielebnego. Welon spadał na jej ramiona rozpływając się po podłodze. Żółte kwiaty zdobiły głowę, a perły tworzyły wspaniały wzór na śnieżnobiałej sukni. Ręce Agnes drżały ze zdenerwowania, ale szczery usmiech pojawił się na twarzy gdy tylko ujrzała tylu przyjaciół i zacnych gości.*
Deith (20:49): *Pokręciła tylko głową widząc zachowanie kobiety i westchnęła. Oczy zmrużyła i oparła się wygodniej oglądając zamieszanie w izbie. Znów pociągnęła parę łyków z kufla.*
Nanaleth (20:49): * rozejrzała się zniecierpliwona w tłumie gości. Najwyraźniej szukała kogoś. Nie znalazła go jednak w zasięgu wzroku*
Tatsu (20:49): *uśmiechając się delikatnie, rozmawiała z Alaryelem przyciszonym głosem. Mężczyzna co i rusz spoglądał na zebranych. Wyglądało to tak, jakby składał relację o tym, co się wokół dzieje*
Achraja (20:49): *Achraja zdenerwowała się. Podeszła do Wielbnego i szepnęła*- Panie, nie wiesz gdzie jest Pan młody?-* zapytała. Chciała już nie pilnować prezentów*
Alastor (20:50): *No cóż, wygląda na to że nie tylko ja zbładzłem. Dobrze, że zdążyłem. Chyba ceromoniał się zaczyna....
Selie Blanca (20:50): *Spojrzała na Josteina, po chwili swój wzrok przenisoła na panią Tatsu oraz Alaryela* -Tak, lecz dzisiaj ponownie nie ta chwila. Proszę...pozdrów ode mnie panią Tatsu. Jakoś zawsze dla mnie sposobność trudną jest...*pochyliła swa twarz i w mileczeniu udali się na górę. Przed swym pokojem ucałowała mężczyznę w czoło i goraco życzyła Spokojnych Snów i kojącego wypoczynku.*
Estraven (20:50): *Schody skrzypnęły cicho pod ciężarem mężczyzny odzianego w białe szaty ze złotymi chaftami... Powoli zszedł po schodach, nerwowo przeczesując palcami ładnie ułożone włosy...*
Czerstwy Wacław (20:50): *Krasnolud przepychał sie przez tłum gości szukajac znajomego drucha - Dziarski Henku - jestes *powiedział donosnym szeptem
MortUUs (20:50): *Im dłużej przypatrywał się zgromadzonym tym bardziej uświadamiał sobie iż nia troche nia pasuje do zaistniałej sytłacji* -Ci ludzie... *Zaczał 'bawić się' jednym z łańcuchów przytwierdzonych do jego odzienia*
Achraja (20:51): *Achraja odetchnęła z ulgą. Uśmiechnęła się i stanęła blisko ołtarza. Tygrysy pobiegły za nią*
Agnes Wolk (20:52): *Szła powoli, a droga wydawała się nie mieć końca. Po bokach dzieci sypały kwiaty, dwie młode elfki o złocistych oczach trzymały z tyłu jej suknię. Ale ona tego nie widziała, widziała tylko to, co kiedyś w najgłębszych snach...* - Ja... wychodzę za mąż *rzekła w myślach mrużąc oczy*...
Tanja (20:52): No zauwaz mnie stary grzybie.*Klepnela go w plecy.*Te twoje kolczugi nawet odrzut takiego wola jak ja nie przpuszczaja czy jak?
Jostein Siwy (20:52): - Dobrych snów, miła * rzekl cicho, gdy zamknęły się drzwi jej izby. Uzuł, jak zaklęcie działać przestaje. Gdy Storr doń dołączył, wszedl do swej izby, ledwie tzrymając się na nogach *
Agnes Wolk (20:53): *Agnes podeszła do Wielebnego i lekko skłoniła głowę* - Oto jestem *szepnęła cichutko, ale nie była pewna, czy dosłyszał, gdyż głos tak bardzo drżał jej *
Tatsu (20:53): *wciągnęła powietrze, w którym dało się wyczuć delikatny zapach kwiatów. Z uwagą, potakując od czasu do czasu, słuchała słów Alaryela*
Szelma (20:54): *zaschło mi w gardle* pomyślał i rozejrzał się za czymś do picia*
Achraja (20:56): *Achraja uśmiechnęła się do siebie. I ona kiedyś miała stanć na ślubnym kobiercu. Roześmiała się ciho, a do oczu jej napłynęły łzy. Trzymała dziecko na głowie, by wszystko mogło widzieć, choć wysoka była bardzo*
Siringa (20:57): * Drzwi do karczmy uchyliły się cicho. Weszły dwie kobiety rozgladając się uważnie.* - Frey..Zaczęło się..* szepnęła do siostry czarodziejka* - Zdążyłyśmy
Gniewomir (20:58): * Mrok w dlaekim kącie sali poruszył się, niczym dwa rubiny zabłysneły czyjeś oczy. Chwilę potem zgasły a niktórzy obecni wciąż wyczuwali tam jakąś złowrogą obecność... *
Dziarski Henk (20:58): *Widząc przyjaciela krzyknął głośno* - Wacławie, siadaj dzielny woju. Trzymam ci najlepsze miejsce
Arthanis Braveheart (20:58): *drzwi karczmy cicho się uchyliły po czym wszedł powoli i niepewnie wysoki elf,rozejrzał się po sali starając się zoriętować co się dzieje*
Freyja I (21:00): *bogini ubrana była w długą jedwabną suknie koloru dojrzałej wiśni, na przegubie ręki lśniła mithrilowa bransoleta, a na szyi lśnił drobniutki łańcuszek z wielkim okrągłym medalionem* Eh.... w ostatniej chwili ....
Agnes Wolk (21:00): *Agnes stała zdenerwowana rozglądając się ukradkiem.* - Wielebny - jak zwykle śpisz na stojąco *mruczała* - gdzie jest mój miły? *myśli kłębiły jej się w głowie*
Tanja (21:00): Eh..*Westchnela.*Stary grzyb mnie nie widzi.. Ot trudno.8Wrocila do stolika Deith.*Tacy oni zasikani nie?*Spytala wznoszac toast.*By grzyby sie w koncu wszystkie ususzyly.
Ollbi (21:01): *Spojrzał w kierunku w którym wyczuł czyjąs obecność. Nie było to zło w czystej postaci, ani też dobro. Jakby ktoś pomiędzy tymi dwiema rzeczywistościami zawieszon. - Witaj Mości Gniewomirze - rzekł do Gniewomira w myślach. *Ktoś poruszył się ponownie w kącie sali.*
Czerstwy Wacław (21:01): *krasnolud pospiesznie usiadł w ławce obok znajomego - Witaj Dziarski Henku, przemyciłem za pazuchą piersówke - łyknij sobie bo zapowiada sie długa ceromnia
Tanja (21:01): *Spojrzała na rubinowe oczy.*Kolejny stary grzyb..*Prychnela.*
Siringa (21:02): - Tak, w ostatniej chwili..* rzekła do siostry. Zielona suknia opinała jej ciało. Prawe ramię opatrunkiem zawinięte, skrywane pod cienkim szalem.*
Tom Bombadil (21:02): *spojrzał na Tanje jakby chciał ją zabic wzrokiem ale zaraz potem uśmiechnął się szczerząc zęby*
Deith (21:03): *Uniosła kielich.*I żeby wilcy zajęli miejsca maślaków...*Mruknęła i toast spełniła. Westchnęła.*Tłoczno tu jakoś...*Uśmiechnęła się lekko.*Miło.
Freyja I (21:03): Dzięki Bogom, albo naszym panom *zachichotała cichutko*
Tatsu (21:03): *zaśmiała się delikatnie, cicho, by nad gwar rozmów śmiech się nie uniósł, wciąż rozprawiając o czymś z Alaryelem*
Dziarski Henk (21:05): *Pociągnął zacnego trunku, po czym wyjął własną piersiówkę* - Skosztuj tego Czerstwy Wacławie. Pędzone przez mojego dziadka z bliżej nieokreślonego mi owoca *podał pierśiówkę przyjacielowi*
Siringa (21:06): - Frey...Siadźmy na ławie..* usmiechnęła sie lekko* - Zmęczona jestem, a i ramię mi dokucza...* poszukała wzrokiem wolnej ławy* - Tam..Chodźmy..* poprowadziła do wolonego stołu i tam zasiadła*
Tanja (21:07): *Usmeichnela sie słodko do Toma.*O kolejny... Weteran...*Zachichotała i stuknela kielich Deith.* Oj tak wilkow nam brakuje.*Upila z namyslem wina.*A tloczno bo tu slub sie szykuje. Hm... Ja nawet jestem zaproszona nan. Gdzies ten swistek wcisnelam.*Poszukala po kieszeniach.*
Estraven (21:08): *Podszedł powolnym krokiem do Wielebnego i stanął naprzeciw niego, tuż u boku Agnes...* Jestem już... *Niemal wyszeptał, patrząc przyszłej żonie w oczy...*
Wielebny (21:08): *czknął głośno i natychmiast przykrył dłonią usta* - yyy... tego... właśnie ceremonia... *spojrzał z wyraźnym zadowoleniem na tłum zebrany w karczmie i parę przed nim stojącą* - Bliżej moi mili bliżej .... *oczy błyszczały mu od wypitego w miedzyczasie trunku*
Czerstwy Wacław (21:08): *Wacław rozejrzał sie do okoła po czym wychylił jednym haustem połowe zawartości buteleczyny -Zaiste zacny trunek sporządza twoj dziadunio, chyle czoła przed jego kunsztem
Freyja I (21:09): *Frey zobaczyła Tom i uśmiechnęła się na widok jego wzroku. Wzięła siostrę za rękę i pociągnęła ją w jego stronę* Witaj Tomie *rzekła mu cichutko do ucha* Siri i ja jesteśmy dziś samotne, czy zechciał byś nam dotrzymać towarzystwa *uśmiechnęła się do niego słodko*
Achraja (21:09): -Och kiedy ten Wielbny wreszcie zacznie-*syknęła cicho. Była bardzo niecierpliwa. Upiła łyk wina i siedziła dalej. Dziecko posadziła na kolanach i głaskała po główce. Tareto siedział i cały czas się wiercił*
Siringa (21:10): * Zaśmiała się słysząc Frey* - Chyba nie masz nic przeciwko? * Spytała ze smiechem Toma*
Tatsu (21:10): *poprawiła niesforny kosmyk, który umknąwszy z misternie splątanej fryzury, łaskotał ją w nos. Przelotnym gestem sprawdziła mocowanie kolczyków o fantazyjnych, bliżej nieokreślonych kształtach. Po czym dłoń ześliznęła się do ozdobionego cudną kolią z pereł i złota dekoltu. Uważnie jęła słuchać przebiegu ceremonii*
Wielebny (21:10): *zernął na człeka pijącego jakowys trunek wprost z butelki* - hola mój Panie - przełknął ślinę - i na to czas będzie ! teraz parze młodej raczcie nieco szacunku i uwagi poświęcić. *rozgladał się nerwowo jakby w poszukiwaniu czegos niezwykle ważnego*
Deith (21:10): *Westchnęła.*Cóż... Jam nie zaproszona... Może wyjść powinnam?*Oczy zmrużyła i usta wydęła niezadowolona. Rzyci jakoś nie bardzo jej się chciało podnosić. Znów się napiła.*Weseliska też lubie... Pohulam może trochę, jak mnie nie wyrzucą...
MortUUs (21:11): *Podniósł powieki, odnalazl wzrokiem Tanje i wyszeptał sam do siebie* -A to jak zawsze takie głośne... *Przymknął powieki pozostajac dalej opartym o ściane*
Czerstwy Wacław (21:12): Wybacz wielebny *powiedział skruszony krasnolud Ale tak zacne towarzysto się zebrało że nie sposób powstrzymać sie od świetownia
Karczmarz: Widząc niepokój Wielebnego czym prędzej przyniósł dwa puchary i dzban wypełniony trunkiem o szkarłatnym kolorze
Tanja (21:13): Spokojnie moja droga. Bedziesz moja osoba towarzyszącą.*Zasmiala sie wesolo.*Lepszaś od grzyba mego co w domu gnic chce tylko! Hulaj do woli. Ja tam sie upije!*Zasmiala sie i na chwilke zerknela na wampira.*A to jak zawsze takie markotne..
Agnes Wolk (21:13): - Zaczynajmy Wielebny *poprosiła cicho Agnes* - goście się niecierpliwią...
Freyja I (21:13): *stanęły obie obok niego, jedna z jednej strony, druga z drugiej i z przejściem wpatrywały się w piękną Agnes i przystojnego Estrę*
Estraven (21:14): *Przytaknął tylko głową słowa Agnes słysząc i wzrok na Wielebnego zwrócił...*
Szelma (21:14): *przechylił dzban wypijając zawartość* -Gdzie Ci ludzie sie chowali ? *mruknął do siebie, wyrażnie oszołomiony winem *
Wielebny (21:14): *odebrał trunek od Karczmarza i napełnił puchary. Pierwszy podał Agnes drugi zaś jej partnerowi. Sam z zainteresowaniem zajrzał do dzbana lecz po chwili odstawił go na miejsce*
Deith (21:17): Jak tak, to dobrze... Ja tam mogę być jako ta towarzysząca...*Mruknęła.*I ta od łapania spadających...*Uśmiechnęła się lekko.*Ciekawam, kto ze mną potańcuje...?
Estraven (21:17): *Drżącymi dłońmi przyjął puchar. Trzymając go w dłoniach nie zaglądał do środka, gdzieś ponad ramieniem Wielebnego spoglądając...*
Agnes Wolk (21:17): *Agnes drżącymi dłońmi złapała puchar i trzymając na wyciągnięcie dłoni spoglądała w oczy Wielebnego*
Wielebny (21:17): - A więc... co to ja miałem... - ukradkiem spojrzał na dzban z trunkiem - a właśnie ! Ceremonia ! Otóż moi drodzy - zagrzmiał - mamy tu dwoje - odchrząknął przyglądajac się uważnie parze przed nim stojącej - dwoje ludzi którzy zamierzyli sobie przysiadz w tej oto spelunie a potem ugościc nas szczodrze. Nie zwlekajmy tedy dłużej bo jadło stygnie a trunki jak widze podpijane sa już przez niektórych...
Tanja (21:19): Pewno jakis pijany grzybek. Innych tu nie widze.*Zciszyla glos.*Ale to zaraz bo teraz beda przysiegi przeslodzone skladac i rzewne lzy wylewac. Wiesz takie slubne pierdoly.*Wyszpetala usmeichajac sie szelmowsko.*
Karczmarz: Ejże! Wypraszam sobie spelunę! To porządny lokal!
Agnes Wolk (21:19): - Co on bredzi *pomyślała Agnes* - a miał być najlepszy i najbardziej Bogobojny w całym Galimorze. Uduszę Estriego *pomyślała*
Wielebny (21:21): *Wyraźnie kontent z ciszy która zapadła mówił dalej* - Powiedzcie więc moi mili co też skłania Was do tego aby tu i teraz ślubować ? - odchrząknął - a raczej może co chcielibyście ślubowac sobie i czy aby napewno odwazycie się wypić ten piekielny - znów chrząknął jakby gardło wysychało mu coraz bardziej - piekielny szkarłatny trunek ? * spojrzał na pare podejrzliwie z lekkim uśmiechem*
Ollbi (21:21): - Widać niektórzy nie mają silnej woli. *Roześmiał się po cichu, ale i tak część usłyszała.*
Deith (21:21): *Zmrużyła oczy.*Zawsze tak? *Odezwała się konspiracyjnym szeptem i zaczęła obserwować parą młodych i Wielebnego. Westchnęła.*Niech no któryś mnie na ślubny kobierzec spróbuje zaciągnąć, to nie ręczę za siebie...*Mruknęła i znów się napiła.*
Szelma (21:22): -klecha znowu pijany !!!* pomyślał *
Freyja I (21:23): *Frey wsparła się nieświadomie na ramieniu Bombadila, wpatrując się ze łzami w oczach w prześliczną parę młodych*
Reos Trupolubny (21:24): *Reos siedział i tylko kręcił głową wznosząc w duszy modły, żeby wreszcie przypomniało to normalny, uroczysty i piękny ślub, nie natomiast taki oryginalny*
Siringa (21:25): * Usiadła na ławie obok Frey. Nie miała siły by stać. Ostatnie wydarzenia wyczerpały ją, lecz cieszyła się niezmiernie ze szcześcia swej siostry*
Achraja (21:27): *Achraja zaczęła rozłoszczona pukać o blat stołu dziecko na jej kolana strasznie się wierciło. Tareto wiercił się okropnie...nie mógł wytrzymać. Naina zaś niczym posąg leżała na podłodze*
Tanja (21:27): Mnie zaciagnal...W lesie...*Zachichotala.*A tylko po to bym pamietala by nie zdardzac... Nie robilam wszak z tego nic wielkiego. Zadnych przysiag, imprez, hucznych zabaw. Cichy las, ksiezyc, szum rzeki.*Usmiechnela sie lekko.*Tak chcial on... I ja tez.
Arthanis Braveheart (21:28): *elf wszedł w głąb karczmy,oparł się o ściane naciągając jeszcze bardziej na oczy kaptur płaszcza,kręcił tylko głową słysząc słowa Wielebnego myślał:"Skąd wiezli tego wielebnego...on ma wogóle pojęcie o ślubach??"*
Wielebny (21:28): *chrząknął doniośle, gromił wzrokiem parę* - To jak bedzie moi drodzy ? Bo chyba nam się tu nie rozmyślicie ? *uśmiechnął się szyderczo*
Tatsu (21:30): *lekie zniecierpliwienie dało się zauważyć w jej ruchach, gdy nerwowo przygładzała nieistniejące fałdy sukni*
MortUUs (21:30): *Jego wzrok spoczywał raz to na drzwiach karczmy to na zebranych w karczmie* -Jak ja nie znosze szczęśliwych ludzi *Wampir czuł powoli narastajacy głód*
Estraven (21:30): *Powoli odwrócił, bokiem do wielebnego stając i krok w stronę Agnes zrobił... Chwycił jej dłoń, i patrząc w oczy zaczął cicho, drżącym głosem* Agnes, moja ukochana... Przez tą ogromną miłość do Ciebie, Przez chęć spędzenia z Tobą reszty życia, Przysięgę składam: *Tu odetchnął cicho i nawet uśmiech lekki zagościł na jego ustach, gdy oczy zabłysły mu...* Przysięgam Kochać Cię, wierności dochować, Przy boku Twym trwać w zdrowiu i w chorobie Na złe i dobre chwile, Aż do dnia gdy śmierć zapragnie na zawsze nas rozdzielić... Tak mi dopomóżcie Niebiosa by nie zabrakło w mej miłości wiary i prawdy, i sprawiedliwości, i siły potężnej, jaką same macie w sobie, i dobra, jakie z serca darować może człowiek. I tak mnie nauczcie Niebiosa prosto przebaczać, jak Wy same przebaczacie i cierpliwości nauczcie mnie pokornej, bym ją kochał do skończenia świata.
Deith (21:31): *Pokiwała głową.*Mnie to chyba będzie trza wołami zmotywować... Albo czymś gorszym...*Uzębienie swe ukazała w szerokim uśmiechu, gdy minę Wielebnego dostrzegła.*Oj... Ciekawie...*Dopiła resztkę piwa.*
Freyja I (21:33): *po twarzy bogini poleciały łzy, gdy przysięgę Estry usłyszała, pomyślała o swym krasnoludzie i żałowała, że jego tutaj nie ma*
Achraja (21:33): *Achraja odetchnęła spokojnie wreszcie coś się działo. Podniosła Arille, by i ta mogła coś zobaczyć. Taereto się uspokoil*
Bartimeus (21:34): *Ciągle dysząc wpadł na miejsce gdzie ślub się odbywał*-A jednak zdążyłem* zachichotał Barti i przyglądał się się ceremonii *
Tatsu (21:34): *uśmiechnęła się delikatnie, słysząc słowa przysięgi. Alaryel coś rzekł, pokiwała tylko głową twierdząco*
Srebrny Grzbiet (21:34): *Ukradkiem otarł łzę która zdradziecko spłynęła mu po policzku* Piękna chwila.* Szepnął.
Wielebny (21:34): *uśmiechnął się wyszczerzając zęby i wzrok swój na Agnes skierował*
Szelma (21:35): *zmarszczył brwi*- piekna przysięga , nie ma co- *mruknął*
Tanja (21:35): Est i niebiosa...*Wyszeptala i prychnela cicho. Spojrzala rozbawiona na Deith.*Slub jest jak swiadome, na wlasne zyczenie pozbawienie sie wiekszosci i tak garstki wolnosci jaka posiadamy... Ale ja juz odcielam sie od swiata.*Spojrzala na ogien, a w jej oczach zalsnilo cieplo plomieni.* Mimo kajdan malzenskich jestem szczsliwa. Ale tys mloda i piekna. Bron sie przed grzybem.*zachichotala.*
Agnes Wolk (21:36): - moja przysięga nie tak piękna będzie jak Twoja kochany, ale szczerze Ci wyznam *szepnęła w stronę męża się zwracając* ... Przysięgam *zamyśliła się Agnes* - przysięgam Ci wierność i ... *westchnęła cicho* - że będę z Tobą aż do ... śmierci. Miłość, którą Ci ofiaruję czystą jest i z całego serca płynie. *wzięła oddech* Chcę urodzić Twojego syna i sprawić, żeby wzrastał w miłości i poważaniu Ciebie jak i innych ludzi. Wszystko co moje, to i Twoje od tej pory będzie. Nie opuszczę Cię w potrzebie, ani w chorobie. *Spojrzała w oczy Estravenowi* Wyznaję Ci swoją miłość *uśmiechnęła się* - i tu, w obecności świadków wyznaję, że *zatrzymała się i podniosła lekko głos* - Kocham Cię !
Achraja (21:36): *Achraja uśmiechnęła się. Po jej lewym policzku spłynęła łza. Nagle poczuła ostrze piecznie na szyji. Łza opadła na dawną ranę zadą przez Simarę. Lecz i to nie mogło je zepsuć widowiska*
Ollbi (21:37): - Niech się stanie wola obu, i żaden bóg ani śmiertelny nie ma prawa rozdzielić tych dwojga ludzi!!!! *Krzyknął na głos.*
Siringa (21:37): * Słuchala słów przysięgi. Zatęskniła za swym Thinem. Żałowała, że nie ma go tutaj z nią.*
Wielebny (21:37): - A więc niech się stanie ! - zagrzmiał wyraźnie wzruszony. - Wychylcie puchary z elisirem tajemnym, który tylko na tych ceremoniach swej mocy nabiera ! *ukradkiem na dzban z płynem spojrzał*
Bartimeus (21:38): *Łza spłynęła po policzku poety .Szybkim ruchem starł ją , jednak oczy ponownie zaszkliły się ogarniete marzeniami *
Agnes Wolk (21:38): *Kamień spadł jej z serca, kiedy w obecności wszystkich słowa swoje powiedziała. Była dumna. Była dumna z siebie i z Estravena. Tak bardzo go kochała... tak bardzo kochała juniora...*
Ollbi (21:39): *-Wielebny tylko sam go nie wypij przypadkiem! - rzekł Ollbi.*
Freyja I (21:40): *Frey nie wytrzymała napięcia i rozpłakała się*
Deith (21:40): *Ledwo parsknięcie śmiechu powstrzymała.*Młoda? No.. Ale nie podlotek...*Mrugnęła do kompanki znów.*Piękna? Ładna może trochę... Ale z tą pięknością to nieprzesadzajmy.*Ramionami wzruszyła i znów poczochrała krótką czuprynę.*
Szelma (21:40): *Biedaczek * pomyślał , po czym upił z dzbana*
Reos Trupolubny (21:41): *Reos pokręcił głową, ale czuł jednakowoż głębokie wzruszenie i radość w sercu - co zdziwiło go niezmiernie*
Tanja (21:42): *Na dworze nagle rozbrzmialo wycie wilka.*Kochanek wzywa... No coz to lwasnie te kajdany o ktorych mowilam.*Wstala uklonila sie Deith.*Bywaj moja droga do nastepnego spotkania. I wybacz tak nagle me odejscie. *Rzekla i wyszla spiesznie z karczmy.*
Agnes Wolk (21:42): *podniosła puchar do ust powoli go wychylając. Cały czas wpatrywała się w oczy Estravena. Ktoś, kto stał by blisko widział by łzę szczęścia i wzruszenia, która spłynęła po policzku i utonęła w pucharze... ale nawet On nie zdołał jej dostrzec... Piła i czuła coś dziwnego. Czuła gorąco.. czuła...*
Estraven (21:44): *Wciąż nie odwracając od niej wzroku, dłoń jej delikatnie w swojej trzymając, powoli uniósł puchar do ust. Upił z niego pierwszy łyk, drugi, trzeci...*
Achraja (21:44): *Achraja wstała wzięła dziecko i wyszła z karczmy. Za nią wybiegły tygrysy. Pod stopami Panny i Pana młodego leżały prezenty*
Wielebny (21:44): - Dokonało się teraz sprawdzimy czy eliksir połaczy ich i jeszcze więź między nimi wzmocni ! *sięgnał po dzban z resztkami szkarłatnego płynu i cisnął go z impetem w ogień palący się w kominku. Płomień natychmiast zmienił kolor na niebieski a zaraz potem na izbe buchnęły różnokolorowe iskry* - Tak szczera to przysięga ! Teraz jesteście już połaczeni ! Jesteście jednością i nikt z żywych i nieżywych rozdzielić Was nie zdoła ! - Pijmy więc i jedzmy ! Weselmy się i cieszmy szczęściem tej oto pary !
Deith (21:45): *Kiwnęła tylko głową i znów jęła rozglądać się wokół. Westchnęła cicho, znudzona, przyglądając się ceremoni.*
Reos Trupolubny (21:46): I jak tu pić i weselić się jak łzy staremu chłopowi lecą same? *Zapytał sam siebie Reos*
Bartimeus (21:47): *Zaskoczony wyczynami wielebnego wciąż przyglądał się magicznemu płomieniowi*Alchemia zawsze była twoją dobrą stroną *rzekł , a na jego twarzy zagościł usmiech*
Tatsu (21:47): *szepnęła coś Aleryelowi, ten zaś skłonił się i jął się przeciskać przez ciżbę, w stronę młodych*
Freyja I (21:48): *Frey uśmiechnęła się do Reosa* I przez łzy można się weselić *pociągnęła noskiem*
Agnes Wolk (21:48): *Agnes stała ciągle nieruchomo. Coś dziwnego się z nią stało. Czuła jak pali ją wnętrze, ale jednocześnie czuła się lekka... taka szczęśliwa. Mimowolnie poczuła jak nogi się pod nią uginają. Zrobiła krok do przodu i zbliżyła swe usta do ust Estravena*
Arthanis Braveheart (21:48): *elf skierował tylko głowe w kierunku pary młodej - "następna para młoda...życzę szczęścia...i niech Liladriel ma was w opiece..."pomyślał sobie elf*
Tatsu (21:49): *Alaryel doszedł do młodej pary i przystanął, oczekując odpowiedniego momentu*
Deith (21:49): Jarmark...*Westchnęła raz jeszcze mrużąc oczy.*Karczmarzu dolejże jeszcze piwa.*Poprosiła cicho i podetknęła kufel mu pod dzban.*
Karczmarz: Deith nie masz tyle złota!!
Wielebny (21:50): *rozglądał się chwilę i korzystając z nieuwagi Karczmarza wślizgnął się do piwniczki z winami*
Szelma (21:50): -Wiwat!!! Wiwat!!! Młoda Para !!!!* krzyknął przechylając dzban*
Agnes Wolk (21:52): *dotknęła jego ust i poczuła przeszywające ją ciepło. Ciepło, które biło od niego. Ciepło zmieszane z zapachem jego ciała i perfum. Ciepło sali... Wsunęła delikatnie język w Jego usta i zamknęła oczy. Czuła, że cały świat znika. Kochała go całym sercem. Spełniły się jej sny...*...
Srebrny Grzbiet (21:52): Niech żyjąąąąąąąą*Ryknął na całe gardło.*
Siringa (21:52): - Frey..Chodź. Przywitajmy sie z Młodymi..* usmiechnęłą się do siostry wstając z miejsca*
Deith (21:52): Nie... No świetnie...*Burknęła i sięgnęła do sakiewki. Westchnęła, czując, że jej nie ma.*Dobra... Zaraz się zdenerwuję.*Mruknęła i jęła kieszenie przy spodniach przetrząsać.*
Estraven (21:52): *Mocno przycisnął ją do siebie, gdy pocałunkiem namiętnym wpił się w jej usta... Następnie, uśmiechając się lekko spojrzał jej w oczy i pogładził po policzku... Wzrokiem powędrówał na górę po schodach, następnie znów na nią... Wyciągnął ku niej dłoń...*
Freyja I (21:53): *Frey wstała i podążyła za siostrą ku młodym ocierając po drodze ukradkiem łzy*
Tatsu (21:54): *Alaryel odwrócił wzrok, nieco zakłopotany. Uśmiechnął się lekko, jakby czytał w myslach młodych*
Agnes Wolk (21:54): *odsunęła się delikatnie od ust Estravena i odwróciła do gości.* Kochani! Bawmy się! *pokazała zastawione suto stoły i gestem zaprosiła wszystkich, by zajęli miejsca. Chwyciła męża za rękę i powiedziała cicho* -chodź kochany...
Karczmarz: Uwijał się jak w ukropie co by trunków na stołach gości nie zabrakło. Pomocnicy karczemni co chwila donosili tez półmiski z pieczonym miesiwem oraz nowe dzbany iz winem, orczą wódką, beczki z piwem oraz rozmaite zimne zakaski...
Arthanis Braveheart (21:55): *elf wyjoł mały flet po czym zaczoł grać wesołą i spokojną melodie.Melodia koiła zmysły..szybko rozniosła się po karczmie*
Ollbi (21:55): *Rozejrzał się po karczmie i zobaczył ich. Agnes była wprost olśniewająca. Długo nie mógł oderwać od niej wzroku.. Żółte kwiaty zdobiły głowę, a perły tworzyły wspaniały wzór na śnieżnobiałej sukni. Estraven miał również wspaniały strój na sobie. Odziany w białe szaty ze złotymi chaftami. Podszedł do nich. - Witam was moi drodzy przyjaciele. *Skłonił się przed Estraven’em, Agnes ucałował w dłoń.* - Moje gratulacje i winszuję wam przyjaciele.*
Estraven (21:56): *Szybko jeszcze pocałował ją w usta i z promiennym uśmiechem na twarzy pociągnął ją delikatnie w stronę schodów... Gdy stanęli u ich stóp wziął ją na ręce i wspiął się na górę... Ich zniknięciu towarzyszył huk zamykanych drzwi...*
Tatsu (21:57): *Alaryel skłonił się dwornie, po czym rzekł* - Pani ma, Tatsu Rybiooką zwana, pragnie przekazać Wam wyrazy najszczerszego powinszowania oraz szczęścia, które wciąż przy Was będzię trwało. *Skłonił się jeszcze raz i dodał* - Moja Pani pragnie przeprosić, iż dłużej zostać nie może, lecz pozostawiła swego podopiecznego, o którego się martwi...
Agnes Wolk (21:57): *Agnes zdążyła tylko krzyknąć do Freyi i Siringi* - zaraz wracamy!
MortUUs (21:58): *Omiutł jeszcze raz karczme wzrokiem nie wyrażającym jakich kolwiek uczuć, po czym wyszedł bez słowa*
Reos Trupolubny (21:58): Nie na moje stare nerwy takie numery... Do widzenia moi mili, miłej zabawy *Udał się do wyjścia z karczmy ciągając nosem*
Freyja I (21:59): No proszę *zachichotała Frey* Nie dość im było, a to nas zrobili... *nagle zobaczyła tatsu i poążyła w jej kierunku, lecz zobaczywszy Alaryela stanęła*
Tatsu (21:59): *Alaryel wzruszył ramionami i odchrząknął lekko. Po czym wrócił do Tatsu i szeptem zreferował sytuację.*
Tatsu (22:00): *powstała z miejsca i kiwnąwszy głową pozwoliła się mężczyźnie odprowadzić do drzwi*
Agnes Wolk (22:00): *Agnes wyszła cichutko z pokoju i zamykając drzwi zeszła po schodach. Zaczęła witać się z gośćmi i zachęcać ich do tańca* - Przyjaciele, dziękuję, że przybyliście. Muzyka! Poproszę o muzykę... bawmy się i tańczmy. *stanęła na środku sali* - mój miły padł ze stresu i wyczerpania, ale ja bawić się zamierzam *krzyknęła wesoło*
Tatsu (22:02): *Zniknęli za drzwiami. Po chwili na brukowanym podwórcu zaturkotały koła powozu...*
Freyja I (22:02): *zawróciła w kierunku Agnes i podeszła, a potem uściskała ją gorąco* Moja malutka Agnes mężatką *zaśmiała się przez łzy*
Ollbi (22:02): *Podszedł do Agnes i rzekł: - Witaj Młoda Damo. Szkoda, że nie będzie twego lubego, bo miałem dla was małe podarki. Chciałem, abyście dostali je razem.
Tom Bombadil (22:03): *uśmiechnał się szyderczo podchodząc do Agnes* - Widzę że Estraven jak zwykle zapadł w sen. Pozwól wiec Pani że na Twoje ręce me życzenia i gratulacje złożę. *lekko uścisnął jej dłoń a potem pokłonił się i pocałunek na dłoni złożył*
Siringa (22:04): * Uśmiechnęła się podchodząc do Agnes.* - A oto mój prezent dla Ciebie * wskazał na Frey*
Gniewomir (22:04): * Z mroku wysuneła się otulona czarnym płaszczem postać, spod kaptura błyszczały rubinowe oczy i unosił się dym z trzymanego w ustach papierosa... Gniewomir zaciągnął się mocno, usmiechnął pod kapturem i rzekł... * - Zdrowie młodej pary.... podajcie no jakiś kielich. Sczęśliwego pożycia moja droga, niech wasze pierwsze dziecko będzie chlopcem. * Odebrał kielich, wzniusł go i jednym haustem opróżnił... *
Agnes Wolk (22:04): Co za dzień *pomyślała Agnes* - wszyscy zmęczeni odjeżdzają... *zaczęła lekko pląsać w rytm muzyki. Kręciła się, a perły odbijały światło, które rozlewało się po sali niczym rzesze świetlików.*
Arthanis Braveheart (22:05): *elf grał muzykę wesołą i skoczną...która szybko rozeszła się po karczmie*
Agnes Wolk (22:06): *Zatrzymała się na chwilę życzenia i gratulacje z rąk przyjaciół przyjmując* - dziękuje, dziękuję *szeptała przez łzy*
Agnes Wolk (22:08): - Tomie, Ollbi, Siringo, Freyju, Gniewomirze - wybaczcie, ale mojego miłego przerosło to wydarzenie *uśmiechnęła się* - jeśli się nie pogniewacie ja przyjmę Wasz podarki i czasu z Wami spędzę.
Gniewomir (22:08): Wybacz Pani * zwrócił się do Agnes... * lecz sprawy niecierpiące... zwłoki wzywają mnie gdzie indziej. W piekielnych kazamatach zostawiłem kilka ważnych rzeczy, które niezwłocznie odenbrać muszę... * Gestem otworzył czarny, owalny potal z którego smród siarki i stłumione gigantyczną jakową otchłanią krzyki sie dobywały, skłonił się dwornie całemu towarzystwu i przeszedł przezeń spokojnym krokiem. *
Freyja I (22:08): *Frey chwyciła Tom pod ramię* Więc dziś bawimy się razem *wyszczerzyła białe ząbki w słodkim uśmiechu*
Szelma (22:09): - Pani * mówił zbliżając sie do Agnes * - racz przyjąć te dwa piękne rumaki w darze weselnym, które w stajni zastaniesz, biały to Lakszmi , czarny zaś Mniszek, oby służyły Wam po wsze dni ...* to mówiąc skłonił się nisko *
Ollbi (22:11): *Spojrzał na Agnes jeszcze raz. - Nie przyszedłem tu z pustymi rękoma. - rzekł Ollbi *Wyjął spod peleryny dwa duże zawiniątka i położył je na stół, przy którym akurat stali. Wziął pierwszy i podał go Agnes: - Oto dla ciebie podarunek ode mnie.. Drugi jest dla Estraven'a. *Wzięła owy podarunek.*
Agnes Wolk (22:11): - Dziękuję Szelmo *skłoniła się Agnes* - dar to przepiękny i szczodry. Uwielbiam piękne konie. *Ujęła go za ramiona i musnęła delikatnie w policzek. Baw się z nami *uśmiechnęła się*
Agnes Wolk (22:13): *Agnes wzięła pakunki od Ollbiego* - cóż to, przyjacielu? *rzekła zaciekawiona* - powiedz i nie trzymaj w niepewności. *uśmiechnęła się rozbrajająco*
Tom Bombadil (22:13): *uśmiechnął sie do Frey* - Jak sobie życzysz piękna. *spojrzał na Agnes* - Co do podarków moja droga miałem szczerą nadzieję że podarek mój oboje przyjmowac będziecie. Ale trudno... *gwizdnął głośno a przed wejściem do karczmu ruch jakowyś słyszeć sie dało. po chwili kilki pachołków ogromny pakunek do izby wniosło. Rozwinęli sprawnie materiał okrywający pakunek a oczom zebranych ukazało się ogromne łoże z dębowymi ramami i ozdobami w drewnie rzeźbionymi. Ozdoby przedstawiały między innymi rycerzy smoki a także sceny wielkich bitem tej krainy*
Alastor (22:13): *Patrzył na to wszystko z boku - aż wreszcie - krocząc dumnym krokiem zbliżył się do Agnes* Zechciej Pani przyjąć ten skromy podarunek ode mnie jak i od pozostałych przyjaciół Ravens. *Przekazał niewielką szkatułkę z tajemniczą zawartością, ukłonił się nisko i na pożegnanie rzucił przez ramię* - Niech dobre moce będą z wami po wsze czasy...
Ollbi (22:13): *Ollbi uśmiechnął się i rzekł: - Agnes, oto Łuk dla Ciebie - pięknej i misternej roboty. *Wykonany w większości z mithrilu i dodatkiem drewna cisowego, powoduje jego niezwykłą wytrzymałość, jak i giętkość. Cięciwa zrobiona z nici pajęczej, z domieszką włosia jednorożca nadaje jej siłę i sprężystość. Oparta na dwóch głowach węża, które wieńczyły łuk na rogach. * - Twoje strzały będą przebijać każdą zbroję i razić śmiertelnie wroga z odległości 300 metrów. *Miejsce, gdzie trzyma się rękę ozdobione jest dwoma głowami wilków, z otwartymi paszczami. * -Jako mały dodatek, zrobiłem troszkę grotów do tego łuku. *Miały one kształt otwartej głowy węża z wysuniętym językiem. - Pamiętaj, aby były wykonane z mocnego drewna, inaczej się złamią przy wypuszczaniu.*
Siringa (22:15): * Usiadła zmęczona, z boku przyglądając się jak Agnes prezenty odbiera*
Agnes Wolk (22:16): Wow... *Agnes zaparło dech w piersiach* - Tomie.. Frey... *nie wiedziała co powiedzieć... zasłoniła usta dłońmi i rzekła* - przepiękne... dziękujemy... *podeszła do Toma i ucałowała go w usta* - zaskoczyłeś mnie Panie....
Freyja I (22:17): *bogini spojrzała z podziwem* Ja też takie chcę *szepnęła cichutko Tomowi do ucha*
Arthanis Braveheart (22:17): *elf na chwilke przestał grać,przestał opierać się o ściane wyszedł na środek sali.Zaczoł grać spokojną i wesołą melodie która szybko rozeszła się po karczmie.Elf przez chwilke przyglądał się Agnes po czym zamknoł oczy.Grał tą pieśń jakby był w transie...*
Agnes Wolk (22:17): Alastorze, drogi przyjacielu *uśmiechnęła się i przytuliła go* - dziękuję... co jest w środku? *rzekła oglądając szkatułę*
Khayman (22:18): * Drzwi karczmy uchyliły się i stanął w nich drow odziany w zbroję płytową, błyszczącą niby baranie jajca. Widać było, że bardziej dla ozdoby, niźli dla ochrony noszona. Zdjął hełm lekki i jął się po karczmie rozglądać, wypatrując młodej pary. *
Agnes Wolk (22:20): *Agnes wzięła łuk - podarek Ollbiego* - Panie... po raz kolejny mnie zaskoczyłeś. Przecież to majstersztyk. Jest... *nie potrafiła znaleźć słów* - n i e s a m o w i t y *wysapała* - Te głowy wilków... ta rękojeść. *Naciągnęła cięciwę* - nie wiem, jak Ci podziękować *ucałowała go w policzek i spojrzała w oczy* - bardzo dziękuję...
Tom Bombadil (22:20): *odszepnął coś Frey na ucho a potem za rękę pociągnął w kierunku jednego ze stołów suto winem i jadłem zastawionego*
Agnes Wolk (22:21): Karczmarzu! wino dla mojej przyjaciółki Siringi *krzyknęła Agnes głaszcząc zmęczoną przyjaciółkę po głowie* - dziękuję, że przybyłaś droga siostro. Odpocznij i posłuchaj dzwięków muzyki. Drogi Arthanis tak pięknie gra...
Freyja I (22:22): *poszła posłusznie za nim i usiadła blisko, chwyciła w dłoń kielich i wzniosła toast* Za Agnes i Estrę...
Khayman (22:22): Witajcie! * Wrzasnął, może nieco zbyt głośno, chcąc zwrócić na siebie uwagę, by w ten sposób pozbyć się pakunku nieporęcznego, który w rękach trzymał i zająć się czymś bardziej interesującym: żarłem, napitkiem, damskimi wdziękami. *
Agnes Wolk (22:23): Witaj Khaymanie *Agnes zauważyła szlachetnego woja* - zdążyłeś w sam raz na jadło *uśmiechnęła się*
Siringa (22:24): - Tak. Dziekuję. * wzniosła kielich w górę za zdrowie Agnes i Esta* - To byl ciężki dzień. Ale widząc Frey żywą na Twym slubie to prawdziwa radośc..
Khayman (22:25): * Nieco onieśmielony tym, jak łatwo go panna młoda rozszyfrowała podszedł do niej, dygnął niby panienka z dobrego domu. Po czem zreflektował się, pochylił, by pocałunek na jej rączce złożyć * Witaj Pani, Tyś tu dziś najpiękniejsza, przeto radym, że w pierwszej kolejności Ciebie własnie sposobność mam przywitać i w dłoń ucałować! * Uśmiechnął się, jak na szelmę przystało. *
Szelma (22:25): - Za zdrowieeee!!! --
Tom Bombadil (22:26): *podniósł dzban z winem i nim spełnił toast Frey. Potem spory kawał dziczyzny skosztował i gestem przeprosił Frey za swoje maniery* - Udana uroczystość nie sądzisz ? Tylko Wielebny zapijaczony jak zawsze - zasmiał sie pod nosem.
Agnes Wolk (22:26): Arthanisie - więcej muzyki *rzekła bardzo szczęliwa Agnes* - niech ta sala zatopi się w tańcu...
Lukino (22:27): *Drzwi otworzyły się jak zwykle uderzając o ścianę i wszedł przez nie dobry kawałek barbarzyńcy, który krzyknął już od progu* Najlepszego Agnes :))))
Ollbi (22:27): *Spojrzał na Agnes i rzekł: - Jeżeli to jest możliwe, to podarek dla Estraven'a chciałbym osobiści. Ale jako, iż ci ufam i traktuję z dużym szacunkiem, przeto chciałbym abyś mu to wręczyła, powtarzając moje słowa: -Estraven’ie dla Ciebie mam Miecz. Wykonany cały z mithrilu, z małą domieszką nowo odkrytego stopu. Płaz jest z tradycyjnego mithrilu, za to zbrocze wykonałem z nowo odkrytego stopu. *Samo ostrze miało nieco dziwny kształt, poczynając od jelca jest nieco szersze niż normalne, potem u dołu rozszerza się w obie strony półowalnie i tak samo kurczy, aby końcówka była jak w normalnym mieczu. Głowica i rękojeść mają kształt kruka, a jelec jest jego skrzydłami.* *Po chwili wyjął jeszcze jedną rzecz – pochwę na miecz. - Ta oto pochwa, drogi Estraven’ie jest tylko i wyłącznie dla tego miecza. Żaden inny nie może w niej leżeć. *Cała jest z mithrilu, pasek zrobiony ze skóry jelenia. Na pochwie można dostrzec motywy kruka. Dodatkowo zaklęta jest, aby można było w nią wkładać tylko owy miecz. *Po czym wziął głęboki łyk wina, bo mu nieco zaschło w gardle.*
Alastor (22:27): Cóż, droga Agnes - otwórz szkatułke, a sama sie przekonasz. To coś, pamięta czasy Stworzenia i zawiera w sobie materię Wszechświata...
Freyja I (22:28): *bogini zachichotała cichutko* Eh życie.... ależ ja nieraz głupia jestem *zganiła samą siebie , a potem spojrzała na Toma* Ależ mój drogi, Wielebny to Wielebny, nie można wybrzydzać ... *dodała ze śmiechem*
Agnes Wolk (22:28): *Agnes ujęła dłoń Khaymana i rzekła* - oj Panie - jak zwykle rozbrajająco niepoprawny *usmiechnęła się i ucałowała go lekko w policzek* - cieszę się, że jesteś - zapraszam do stołu - najlepsze wino dla Ciebie czeka...
Lukino (22:29): i Twojemu wybrankowi od dziś dumnie mężem zwanym hehe
Agnes Wolk (22:30): Witaj Lukino! *pomachała ręką Agnes* - siadaj do stołu i posil się - zaraz do Ciebie podejdę...
Khayman (22:31): Ach, póki pamiętam * rzekł, wyciagając pakunek niewielki * Taki drobiazg. Czasu za wiele nie miałem, nigdym też nie miał zdolności w prezentów kupowaniu. To pióro, wynalazek najnowszy. Ostrzyć go nie trzeba, przeto pisać można zawsze i bez uprzedniego przygotowania. Szczególnie przydatne dla młodej mamy, która lubi czasem skrobnąć to i owo. * To mówiąc rozwinął pakunek, w który zawinięta była niby rurka, z lekkim blaskiem metalu u swego końca * A gdzie pan młody? Już "uczcił" owym winem swoje święto? * mrugnął do panny młodej. *
Lukino (22:32): *posłusznie podąży przepukać gardziołko czymś pienistymł*
Freyja I (22:32): *bogini widząc pusty kielich Toma złapała za dzban i napełniła go, a potem swój uśmiechając się na widok jego apetytu * Szkoda tylko iż mego ukochanego Pipina nie ma z nami... *westchnęła tęsknie*
Agnes Wolk (22:32): Ollbi! *Agnes pokiwała głową* - przeszedłeś samego siebie. Brak i słów *zganiła go uśmiechając się* - proszę, przekaż podarek mojemu lubemu jutro osobiście - na pewno się ucieszy, a i bardziej zaskoczony będzie, gdy sam to uczynisz *ujęła jego dłoń* - na prawdę jesteś niesamowity...
Szelma (22:33): -- nie wytrzymam , pfff , przepraszam , przepraszam !* wybiegł z karczmy trzymając sie za usta *
Ollbi (22:34): **Wysłuchawszy słów Agnes, skłonił się nisko i dodał: - Ale to nie wszystkie atuty tychże broni. Mają one jeszcze jedną zaletę. Jeżeli wypowiecie odpowiednie słowa zaklęcia będą one należeć tylko do was. Nikt inny poza wami ich nie użyje, a tym bardziej przeciwko wam. Ale o tym powiem wam gdzie indziej, nie tutaj. Ktoś mógłby usłyszeć i wykorzystać to przeciwko wam.*
Agnes Wolk (22:35): Alastorze! Proszę przekaż wyrazy mojej... naszej *poprawiła się* wdzięczności i sympatii dla całego Ravens. Bardzo żałuję, że Blood Raven wraz ze swoją Panią nie mogli zawitać. *ukłoniła się lekko* - piękny podarek przyniosłeś przyjacielu. Niech zostanie symbolem naszej przyjaźni *rzekła patrząc mu w oczy*
Tom Bombadil (22:35): *pospiesznie mięsiwo przełykając usmiechnął się do Frey* - tak szkoda, mijałem go dziś na trakcie jak gdzieś spieszył potwornie, nawet słowa nie zamienił. *upił wina z kielicha i uniósł go w stronę Frey w geście podziękowania za napełnienie*
Freyja I (22:39): *uśmiechnęła się do niego słodko*- A tak ostatnio dużo spraw ma na głowie i nie skory do zabawy, lecz już niedługo wszystko wróci do normy *zachichotała cichutko po kolejnym kielichu wina* Oj... chyba trza to wino wytańczyć, bo coś mi szumieć zaczyna *dodała*
Agnes Wolk (22:39): Khaymanie *Agnes chwyciła podarek w ręce* - przepiękny to dar. Wyróżniona się czuję, żeś mnie właśnie takim podarunkiem obdarował. Słowa Twe zawsze czytam chętnie, więc mam nadzieję, że to pióro pomoże mi piękne zdania składać *uśmiechnęła się* - jeszce raz wielkie dzięki...
Siringa (22:40): * Wstała z ławy podchodząc do Agnes* - Moja droga. Chce ci także przekazać życzenie od mego Thingola. Niestety nie mógł przybyc wraz ze mną.* uścisnęła ja delikatnie uważając na ramię*
Agnes Wolk (22:43): Co się stało drogiemu Szelmie *Agnes spojrzała za wybiegajacym mężczyzną* - czyżby za dużo jadła?? *odwróciła się do Siringi* - dziękuję droga przyjaciółko, żeś zawsze blistko. Serdeczne pozdrowienia dla Thingola przekaż. Dawnom go nie widziała, a tak się już za tym łobuziakiem stęskniłam *rzekła szczerze się uśmiechając* - jak się czuje? Czy wszystko dobrze??
Alastor (22:43): *Lekko zmieszany stał przez chwilę* - Wybaczcie nieobecność Blood Ravena i EaNaamach. Zmogła ich dziś wyjątkowa niedyspozycja, jednak jak tylko wydobrzeją - niewątpliwie zawitają w Wasze progi. A co do szkatułki i jej zawartości... - pewnie ten kawałek metalu nie wygląda zachęcająco, ale wiedz, że przemierzając Świat cały znalazłem kiedyś ów metal szlachetny i poświęcając swój czas zdołałem ustalić, iż wywodzi się on z czasów Wielkiego Wybuchu a właściwości jego będziesz Pani odkrywać latami...
Khayman (22:43): * Uśmiechnął się, machnął dłonią bagatelizując wagę podarku * To się w drugą stronę również sprawdza, stąd i prezent. Możesz Pani mamą być, ale nie jestem skłonny z czytania Twoich słów zrezygnować. Jeśli więc jest coś co można uczynić, by owe nie zaniknęły... * większy pakunek przesunął pod stół * Dar dla Estravena poczekać będzie musiał chyba... * Następnie upił łyk wina solidny, prawie opróżniając kielich * Istotnie, przednie wino. Chyba nie miejscowe. * zniżył głos do konspiracyjnego szeptu * tu sikacze zwykle podają...
Siringa (22:45): - Owszem.* zasmiała się* - Zdrów jest. czasem do Grodu zaglada by sie spotkac ze mną, lub domej Wieży jedzie..Żałuje bardzo iż nie mógł tu przybyć..
Tom Bombadil (22:45): *na słowa Frey wzdrygnął się lekko* - Wytańczyć ?! O Pani mam nadzieję że rozczarowana mną nie będziesz.... - urwał na moment - tak, napewno więc nie bedziesz jeśli wątpliwego kunsztu tańca mego nie ujrzysz. *podrapał się po głowie zakłopotany wyraźnie*
Agnes Wolk (22:47): *Agnes przysunęła twarz do Khaymana i rzekła* - wiem że chcieli mi do trunków wody dolać, więc chochliki postawiłam na straży. Jakby to wyglądało, gdyby mi się goście skarżyli *uśmiechnęła się* - baw się dobrzze i ... *mrugnęła porozumiewawczo* - może jakąś damę w końcu poznasz...
Agnes Wolk (22:48): Aha... *odwróciła się do Khaymana* - słowa Twe największym podarkiem mi dziś były... *rzekła wiedząc, że zrozumie, o czym mówi* *Agnes podeszła, do opychającego się Lukino* - mogę usiąść na chwilkę przyjacielu?
Freyja I (22:50): *Frey uśmiechnęła się do niego* Ja też nie tańcze zbyt dobrze, ale o tym sza *zrobiła konspiracyjną minę* Więc cokolwie zrobisz przy mnie tego i tak nikt nie zauważy *zaśmiała się cichutko*
Agnes Wolk (22:50): Siringo *Agnes odwróciła na chwilę głowę w stronę przyjaciółki* - proszę ucałuj ode mnie mocno Thingola. Powiedz mu, żeby czasami wpadł, bo mi brakuje jego rozmyślań... *powróciła do rozmowy z Lukino*
Khayman (22:51): * Pierwsze słowa przywitał jeno kiwnięciem głowy. Dalej uśmiech mu się rozszerzył, jednak słowa ostatnie przywitał śmiechem potężnym * Ależ Pani, wszak dam ja znam wiele. Jeno ożenek mi nie w głowie. Wszak po cóż jedną róża cieszyć oko, kiedy wokół pełne kwiecia ogrody? * Dalej znów przytaknął * Domyślam się. * Uniósł kielich, z resztą wina * Wasze Pani zdrowie - i Waszej dzieciny, niech rośnie i sił nabiera!
Lukino (22:51): Ależ oczywiście, pozwól ucieszyć oczy Twym widokiem - *odpowiedział z radością w głosie*
Agnes Wolk (22:52): drogi elfie *rzekła Agnes do Arthanisa, który miast grać obżerał się mięsiwem* - muzyki nam trzeba! Pani Freyja i Szanowny Tom zatańczyć pragną...
Arthanis Braveheart (22:52): *elf przestał grać i zaczoł śpiewać na przemian z muzyką: "Wiodą,wiodą drogi w świat, Wśród lesistych gór zieleni, W mrocznych grotach znacząc ślad, Wśród zbłąkanych mknąc strumieni. Poprzez zimny biały śnieg, Łąki kwietne i majowe, Omijając skalny brzeg I pagóry księżycowe. Wiodą,wiodą drogi w świat, Pod gwiazdami mkną na niebie Choć wędrować każdy rad, W końcu wraca w dom,do siebie. Oczy,które ognia dziw Oglądały - i pieczary, Patrzą czule w zieleń niw I kochany domek stary. *elf przestał śpiewać i zaczoł grać taneczną melodię która w net rozeszła się po karczmie*
Agnes Wolk (22:54): Czy jakaś "róża" piękna mojego Khaymana do tańca porwie *uśmiechnęła się Agnes* - czy ja to zrobić muszę? Lukino *rzekła udając obruszoną* - a Ty co? gdzie Twoja panna...
Lukino (22:55): Doszły mnie wieści, że gdzieś zaginęłaś i oczy me smutne były a tu dzisiaj gołąb przyniósł wspaniałe wieści * i zadumał sie na chwilę*
Tom Bombadil (22:55): *spojrzał na Frey* - Obawiam się że nie wyjdzie nam to na dobre ale cóz spróbujmy. *ujął ją za rękę i starając się przynajmniej odrobinę dostosowac swe ruchy do słyszanej melodii skierował się niemal na środek izby zataczając sie nieznacznie*
Ollbi (22:57): *Podszedł do Agnes, skłonił się nisko i zapytał: - Pani, czy zechcesz porwać się do tańca ze mną?*
Khayman (22:58): Uczono mnie, że nie wypada odmawiać pannie młodej na jej własnym ślubie, ale byłbym o dziecinę Twą niespokojny. Szczególnie, że pieśń dość skoczna, a nie wiem na ile zapanować Pani umiesz nad naturalną na pieśń taką ciała reakcją. * mrugnął do niej... niewinnie * A różyczek istotnie dziś nie braknie. Jeno osobiście chybam żadnej nie miał sposobności poznać. Może poza Twą przyjaciółką, którą swego czasu chybam widział... Pomniejszała się w onczas dość prędko, bo jakąś kuglarską sztuczką o ścianę mną cisnęła. * znów do szeptu głos zniżył * uwielbiam kobiety z charakterkiem...
Alastor (22:58): Na mnie już pora przyszła - żegnajcie kochani. *Po wypowiedzeniu tych słów, Al wskoczył na okno, po czym rozkładając ramiona rzucił się w ciemność... Dało się tylko usłuszeć miarowy trzepot skrzydeł i świst powietrza...*
Agnes Wolk (22:58): Wróciłam Lukino i jak widzisz *zamyśliła się* - sprawy innego biegu nabrały. ... *odwróciła głowę rozglądając się po sali* - Czy któryś z Panów zastąpi mi na chwilkę mojego małżonka i porwie mnie do tańca? *spytała Agnes* - mam taką potańczyć...
Khayman (22:59): * zerknął na Siringę i uśmiechnął się mimowolnie. *
Freyja I (23:00): *z uśmiechem podążyła za nim, gdy stanęli na środku sali delikatnie zarzuciła mu ręce na ramiona* Ty prowadź, a ja się dostosuję i nie martw się, będzie dobrze *uśmiechnęła się do niego promiennie*
Agnes Wolk (23:01): Khaymanie - następny taniec dla Ciebie rezerwują *rzekła Agnes prowadzona przez Ollbiego* - opowiem Ci o Nanaleth... *rzekła tajemniczo* - Panie *skłoniła się przed Ollbim na jego tańca rozpoczęcie czekając* - jestem Twoja na chwilkę *roześmiała się głowę odchylając*
Ollbi (23:01): *Za plecami Agnes dało się słyszeć znajomy głos: - Pani, czy zechcesz porwać się do tańca ze mną?*
Siringa (23:01): - Khay..Witaj..* usmiechnęła sie do niego* - Przysiądź się do mnie prosze...
Ollbi (23:02): -Dziękuje droga Agnes. Myślałem o tym tańcu cały dzień. *Po czym się uśmiechnął się do niej.*
Khayman (23:04): Pani * skłonił się dwornie * czy dziś zamierzasz mną miotać, czy też mogę spokojnie spocząc na zydlu nie obawiając się nagłego przyspieszenia? * Skłonił się lekko ku jej dłoni, by tą ucałować. *
Agnes Wolk (23:05): *Objęła Ollbiego kładąc mu jednąrękę na ramieniu i zamykając oczy* - poprowadź mnie w tańcu *szepnęła i uniosła się lekko na stopach falując w rytm muzyki*
Siringa (23:07): * Rozesmiała się słysząc słowa drowa* - Badź spokojnym. Z mej strony nic ci nie grozi...* zaśmiała się*
Tom Bombadil (23:08): *ze wszystkich sił starał się opanować i skoordynować swe ruchy tak aby taniec przypominały choć trochę. Objął Frey i starał się ruszać w rytm muzyki i śpiewu. Co chwile jednak potykał się o własne nogi starając sie przy tym nie zrobić krzywdy partnerce. Im szybsze były takty muzyki tym częściej można było zauważyć potknięcia barbarzyńcy*
Ollbi (23:10): *Objął ją w pasie jedną reką, drugą wziął w swoją dłoń i zaczęli tańczyć razem w rytm muzyki.*
Khayman (23:10): * Pół-uśmiech zagościł na jego twarzy * Szczerze mówiąc _nic_ nie jest dokładnie tym, czego poszukuję. Lubię, gdy miód się lekko wzmocni szczyptą goździków i cynamonu... * mrugnął do niej. Po czem spoczął na siedzisku nieopadal niej stojącym i, uniosłwszy dzban wina dyskretnie zerknął do jej kielicha, czy aby nie stoi pusty tak jak i jego *
Freyja I (23:11): *spojrzała na niego z uśmiechem i wstrzymała jego ruchy* To może wolniej *zaproponowała i przytuliła się do niego delikatnie*
Siringa (23:13): * Usmiechnęła sie do drowa. Po chwili spojrzała na Frey. * - Jest taka radosna...Załuję tylko iż ja zmęczona jestem...Wybacz mi proszę..* urwała zmieszana*
DARKHOL (23:15): wszedl i spojrzal sie na ludzi do okola. uslyszal imie podszedl i spytal Freyje :"Witaj Piekna damo czy nie ugodze twemu honorowi jesli zaproponuje Ci posilek i me owarzystwo?"
Khayman (23:15): A któż... * szepnął * lub cóż Waćpannę tak wymęczyło? * Głośniej zaś rzekł * Wybaczyć nie mam czego. Niech oni tańcują, ja tam wolę dobre wino * znów zerknął, tym razem już mniej dyskretnie do jej kielicha, nadal jednak ocenić nie mógł, czy jest on pusty. Chrząknął wymownie. *
Ollbi (23:16): *Tańcząc z Agnes, czuł się tak wolno. Niebywała energia, która biła od niej napełniała go całego. Nie mógł tego wyjaśnić. Czuł się tak, jakby miał koło siebie swoją siostrę. Wirował z nią po parkiecie, wykonywał kroki taneczne z niebywałą precyzją, Agnes nie pozostawała w tyle. Równie dobrze, a nawet lepiej wykonywała ruchy swym gibkim ciałem. Po dłuższej chwili dało się odczuć, iż sporo oczu jest na nich zwróconych. Ale oni dalej tańczyli, jakby na to nie zważając.*
Freyja I (23:17): *spojrzała na DARKHOLA* Ależ nie, lecz jeśliś nie zauważył to dziś Tom i ja *zachichotała mocniej się tuląc do Bombadila* Cóż, chyba musisz dziś sobie innej panny poszukać... *rzekła przepraszająco*
DARKHOL (23:18): Wiec jak Freyju czy przysiasc sie moge? i czy przy muzyce zatanczysz ze mna?
Agnes Wolk (23:18): *Agnes podrygiwała lekko w rytm muzyki, pięknie prowadzona przez Ollbiego. Usmiechała się cały czas, a włosy falowały jej spadając delikatnie na twarz. Zamknęła oczy słuchając dzwięków fletów. Czuła się szczęśliwa...*
Siringa (23:18): * Rozesmiała sie dłonią swą kryjąc kielich* - Nie powinnam pić za wiele...A co mnie wymęczyło....Mozna powiedziec, że Frey... Jej sprowadzenie tutaj..
DARKHOL (23:21): A czemuz ta mila dama miala by cie zmeczyc o pani?
Khayman (23:21): * Wzdrygnął ramionami * Jak wolisz Pani, wiedz jednak że takiego tu raczej nie wypijesz zbyt często. Agnes specjalnie na tą uroczystość jakieś cudeńko sprowadziła. Polecam * Po czem napełnił swój kielich * za pozwoleniem Pani, ja się jednak napiję. A odnośnie Frey - cóż ją przed przybyciem powstrzymywało, teraz wygląda na szczęśliwą w ramionach barbażyńcy. * zerknął na roztańczoną parę * Wygląda na to, żeś jej Pani cały swój do zabawy zapał oddała...
Tom Bombadil (23:22): *usmiechnął się szeroko* - widzę moja droga że rozchwytywana dziś jesteś. Może więc przysiądziemy jeszcze na czas jakiś do stołu aby utraconą w tańcu energię jakimś jadłem i trunkiem przywrócić ?
Siringa (23:23): - Nie dziw sie jej...* spojrzała na tańcząca Frey* - Ma ledwie dzień jeden by życia zażyć...* zawahała sie przez chwile czy nie podstawic kielicha swego, lecz pokręciła tylko głową*
Agnes Wolk (23:23): *Agnes zatrzymała się otwierając oczy* - dziękuję... *rzekła do Ollbiego z nieukrywaną wdzięcznością* - za ten piękny taniec. Poczułam się jak w niebie *dodała rozanielona* - teraz usiąć już muszę...
DARKHOL (23:24): a moze i owszem te kobiety zrozumiec ich nie latwo moze po piwie czigodny wedrowcze?
Freyja I (23:25): *Ależ oczywiście *Frey skłoniła się przed Tomem dziękując za taniec, a potem podała mu rękę* Prowadź więc do stołu, jeno mnie gdzieś po drodze nie zostaw...
Ollbi (23:26): *Ukłonił się z pełnym podziwem dla Agnes i rzekł: - Ja również dziękuję za taniec, był wprost .. nie mógł znaleźć słowa, aby go opisać. Mam nadzieję, iż jeszcze raz zatańczymy.*
Khayman (23:27): * posmutniał * jakże to - dzień jeden? Choroba jakowaś? Czy też żeni się jutro? * to rzekłszy, roześmiał się serdecznie. Po czem upił z kielicha łyk kolejny. * Poważniej zaś, widzę że dziś bardziej to Ciebie martwi, niż ją. Chwalebne to, po to człek ma przyjaciół. Tak sądzę przynajmniej...
DARKHOL (23:28): Widze iz kazda dama ma juz kogos przy sercu swym. ech chyba tu nie miejce dla mnie zostane do jutra a potem ku przygodzie wyrusze
Agnes Wolk (23:28): *wstała po chwili od stołu w dłonie lekko klaszcząc, by zwrócić na siebie uwagę* - drodzy goście *rzekła stając pośrodku sali* - na mnie już czas. Pana młodego dobudzić muszę. Ma jeszcze wobec mnie dziś pewien obowiązek *uśmiechnęła się* - choć w stanie odmiennym jestem... Tak - stopy wymasować mi musi... Was zostawiam drodzy, dziękując, żeście przybyli razem z nami się bawiąc. Szkoda, że tak krótko, ale jutro nowy dzień, więc na poprawiny zapraszam. *Spojrzała na zastawione stoły* - ktoś to zjeść musi przecież...
Tom Bombadil (23:28): *chwycił jej rękę i przyciągnął do siebie bliżej, wziął Frey na ręce i przeniósł aż do samego siedziska. Posadził niewiastę zaraz obok Khaymana a sam zajał miejsce z drugiej strony. Odrazu po dzban wina sięgnął i rozlał w kielichy siedzących obok niego gości nie pytając ich o zdanie*
Siringa (23:28): - Dzień jeden zaświatom zabrany...jutro znów sie z nia rozstanę..* usmiechnęła się* - Dlategoz sie własnie martwię...
DARKHOL (23:29): "czy jest w arczmie ktos ktowie gdzie moge zaangazowac sie w przygodzie jakiejs" Glosnym tonem powiedzial DARKHOL
Ollbi (23:29): *Ollbi siedząc zawołał, poczuł, że mu w gardle zaschło i rzekł: - Karczmarzu wina.*
Karczmarz: Ollbi wino dla Ciebie!
Tom Bombadil (23:30): *wzniósł kielich do góry i w kierunku Agnes głową skinął. Po czym wymił wino do dna.*
Agnes Wolk (23:31): Bywaj Tomie, Siringo, Khaymanie, Ollbi, Lukino, Freyju ... dziękuję wszystkim, którzy byli dziś z nami.... *Agnes posłała wszystkim całusa* - spijcie dobrze, a raczej *zastanowiła się* - bawcie się dobrze przyjaciele...
Freyja I (23:33): *spojrzała na Toma* Silnyś jak niedźwiedź *rzekła patrząc na niego z uznaniem* Musimy to kiedyś powtórzyć *zaśmiała się i swym kielichem o jego stuknęła* Bywaj Agnes, a zamęczyć się nie daj... *zawołała za nią*
Siringa (23:33): -Żegnaj Agnes * rzekła do przyjaciółki*
Khayman (23:34): Ech, nici z obiecanego tańca wobec tego... * rzekł w stronę Agnes. Po czem zwrócił się znów w stronę Siringi * Tyś ją z innego wymiaru ściągała? Nie dziwota, żeś taka umęczona...
Ollbi (23:34): *Wypił szybko wino, mając ogromne pragnienie, wstał i rzekł: - Drodzy zebrani. Dziękuję wam za to przemiłe wesele. Zabawa była przednia. *Podszedł do Agnes, skłonił się, ucałował ją w rękę i rzekł: - Miłościwa Pani, dziękuję ci z całego serca za zaproszenie. Nigdy nie zapomnę tego tańca. Mam nadzieję, iż kiedyś jeszcze sobie go przypomnimy. *Po czym podszedł do drzwi karczmy, odwróicł się i powiedział: - Bywajcie drodzy druhowie i druhny. Do następnego razu. *I zniknął za drzwiami.*
Tom Bombadil (23:35): *zekrnał na Frey* - I na mnie Pani czas już. Dziekuję Ci za miły wieczór. *pochylił się nad nią i pocałował w czoło.*
DARKHOL (23:36): Witaj Khayman'nie czy z Toba wina mozna sie napic? Dzionek byl pelen walk zmeczonym zem jest a o krainie niewiele wiem dopiero co z dalekiej polnocy tu przybylem
Siringa (23:36): - Nie sama..Nie dałabym rady..* usmiechnęła się nieco zażenowana* - Wiedziałam, że chciala być na tym weselu...Poświęcilabym dla niej wszystko...
Agnes Wolk (23:37): *Agnes weszła na schody, lecz zatrzymawszy się rzekła* - Khaymanie - masz u mnie cały czas ten jeden obiecany taniec.... nie zapomnę o nim *uśmiechnęła się szczerze* - obiecuję Ci, że będzie wyjątkowy... - Dobranoc *rzekła ukrywając dłonią ziewnięcie. Weszła na schody i zniknęła w komnacie*
Freyja I (23:37): Bywaj, lecz miej baczenie, bo kiedyś znowu na ręce Ci wskocze *zaśmiała się i pocałowała go w usta* To mnie było z tobą dziś cudownie...
Khayman (23:38): * Zerknął na jej umęczoną twarz * Pani, Ty chyba również spoczynku potrzebujesz... * Spojrzał na DARKHOLA * Wybacz Panie, ale skąd znasz moje imię? Czyżby na północy dalekiej krążyły już o mnie pieśni?
DARKHOL (23:39): CZemuz dla przyjaciółki wszystko poświecać chcesz o Pani? przyjaznie przeciez sa nietrwałe a i angarzowac sie nie warto.. * po czym wstal i podszedl do Siringi
Siringa (23:40): - Owszem, zmeczona jestem...* usmiechnęła się wstając* - Lecz dziś chyba na górze sie zatrzymam... Zdaje się że nie dojadę do Grodu..
DARKHOL (23:40): Nie bedac tutaj imiona Panie slyszalem wszak tutaj wiele rzeczy glośno jes mówionych...
DARKHOL (23:41): nic Pani nie szkodzi ja Cie na rekach tam zanieść moge. lecz najpierw kierunek Chcialbym poznać. * po czym podszedl i gestem wskazał by Pani na jee rekach się ułozyła
Khayman (23:42): * Pokręcił głową * Mój rumak, Pani, z pewnością nie pozna że większy ciężar dzwiga, jeśli Cię tam odwiozę na nim. A po cóż masz w obcym łózku zasypiać? Własne, wiadomo, najlepszy wypoczynek przynosi. * To rzekłszy powstał i podaj jej ramię, by się na nim wesprzec mogła. *
Khayman (23:44): * Zerknął ze złością na DARKHOLA * Waść chyba postaradał zmysły. Myślisz, że z obcym człekiem damie tak zacnej pozwoliłbym odjechać? Może pomiarkuj nieco, zanim Ci się krzywda stanie!
Siringa (23:44): - Wybacz Panie, lecz na tyle sił znajdę..* uśmiechnęła się z wdzięcznością* - Jeśli nie będe ciężarem dla Ciebie..* oparła się zdroa ręką i ruszyła w raz z nim do wyjścia*
DARKHOL (23:44): Wiec teraz pani masz do wyboru: me ramiona lub konia Khaymana wuybór tobie pozostawiam * podszedł blizaej i popatrzyl damie prostow oczy Pani oczy twe niczym płomień zimno w gorąc zamieniają...
Khayman (23:46): * Jeszcze rzucił tylko okiem przez ramię na natręta i podtrzymując damę język mu pokazał. * Dobranoc wszystkim!
Freyja I (23:47): *Frey spojrzała na siostrę* Oj Siri chyba czas ci do łoża *zachichotała* A ty panie, choć Cię nie znam, jednak miarkuj się i siostry mej strzeż, bo ze mną mieć będziesz doczynienia... *ucałowała Siri na dobranoc* Śpij śłodko kochana...
DARKHOL (23:47): Czyzby wyzwanie? Wiedz panie ze krzywdy nie zrobie -zadnej damie ja nigdy nie kłamie nie dla mnie to tkanie a Wzrok tej damy uroczej cudny jest wszelakze
DARKHOL (23:48): Jezyk!!!!jego mozesz zbirom pokazywac lecz nie mnie * w jego palcach blask magi zablysnol Wyzywam cie walcz lub Tchorz...!!!
Siringa (23:49): - Dobranoc moja droga* usmiechnęła się do niej*
Freyja I (23:49): Ej..Ej...*ręka bogini wylądowała na ramieniu młodzieńca* Miarkuj się, bo ma ręka na twej twarzy spocznie *rzekła groźnie*
Khayman (23:50): * ukłonił sie Freyi * Zadbam o jej bezpieczeństwo i wygodę w podróży. Ba! Jeśli tego zapragnie - przed snem bajkę opowiem. Bądź spokojna. * Uśmiechnął się do niewiasty. Słysząc wrzaski w głebi sali zerknął z politowaniem na DARKHOLA * Wybacz, ale szkoda mi miecza tępić. Bądź zdrów i nie pij więcej tego świństwa...
DARKHOL (23:50): Wiec Feya twe imie cudowne? Wiedz ze mimo iz nowy honor mam swoj a i nigdy nie klaie ucziwm czlekiem jestem, zbrodnia i oszustwem brzydze sie wielce
DARKHOL (23:51): z politowaniem nikt na mnie patrzec ie bedzie!!!! JUtro o 15 na głownym placu oczekuje twej obecnosci inaczej tchorzem sie staniesz * glosno i donosnpo wypowiedzila te slowa
Khayman (23:53): * Zignorował zaczepkę, po czem damę wyprowadził w noc. *
Freyja I (23:55): A tak właśnie mnie zwą panie *bogini nadal trzymała rękę na jego ramieniu*
Freyja I (23:59): No i poszli *zasmuciła się widzać Khaymana wyprowadzającego jej siostrę* Mam jeno madzieję, że bajka będzie piękna *zaśmiała się i kielich w rękę chwyciła* Za zdrowie mej słodkiej Agnes... *wychyliła całą jego zawartość*
DARKHOL (00:01): Karczmarzu tak z ciekawosci kim byla ta para dopiero co tu przybylem. czy ci ludzie zawsze tacy agresywni i aroganccy?
Freyja I (00:03): *bogini nie wytrzymła i trzepnęła młodzieńca ręką po głowie* Basta panie, bo kielichem walnę *zaśmiała się i lekko zachwiła* Oj... *jęknęła* Ciekawe kto mnie wyprowadzi... *zasępiła się nieco nie widząc żadnego ochotnika*
DARKHOL (00:07): MI GROZIC NIKT NIE BEDZIE !!! J a z daleka przyjechalem by udzi do pomocy zwerbowac lecz widze ze liczyc na siebie tylko moge Zegnaj i jesli mnie zobaczysz gdzie kolwiek wiedz ze nawet jeslibede w stanie - nie pomoge * po czym wstal i wyszedl szybkim zdenerwowanym krokiem. *po chwili zza drzwi glosny grzmot pioruna sie odezwal jakby sam go wezwal by zlosc okazac...
Freyja I (00:13): *wzdrygnęła tylko ramionami* Zapalczywy młodzian *westchnęła i wstała* Na mnie też już czas *zasmuciła się* Jeden dzień minął, było cudownie, lecz czas mi wracać *spojrzała jeszcze raz na karczmę* Znowu długo mnie tutaj nie będzie *doszła do drzwi i chwyciła klamkę* To moja wina, bom głupia i tyle *otwarła drzwi, a po chwili zniknęła w mroku*